TrzyBiada.pl
24
STY
0
1485
Lubię to
Kolejne fragment książki "Odwieczna Mądrość" wydanej w roku 1994
 
Księga Sędziów
Rozdział 13
 
Zapowiedź urodzin Samsona
 
 
1    W dziejach Izraelitów zaszła przykra zmiana,
          Gdy ponownie czynili, co złe w oczach Pana,
     Bo oto Pan ich wydał z powodu złych czynów
          Na przeciąg lat czterdziestu w ręce Filistynów.

2    Wówczas człowiek w Sorea znajdował się pewien,
          Mąż z pokolenia Dana, Manoach imieniem;
     Żona jego niepłodna była – nie rodziła.
3         Przed tą właśnie kobietą, kiedy sama była,
     Anioł Pański się zjawił i powiedział do niej:
          "Oto jesteś kobietą o niepłodnym łonie
     I w swym życiu potomstwa nie rodziłaś jeszcze,
          Ale poczniesz i syna urodzisz nareszcie.
4    Tylko teraz uważaj: Nie pij odtąd wina
          I napoju mocnego. Nadto upominam
     Byś czegoś nieczystego czasem nie jadała,
5         Poczniesz bowiem i syna będziesz wreszcie miała.
     Od początku nie dotknie brzytwa jego głowy,
          Będzie bowiem ten chłopiec mężem wyjątkowym –
     Nazarejczykiem Bożym od swoich urodzin;
          On to z rąk Filistynów lud swój oswobodzi".

6    Po tych słowach kobieta zaraz się udała
          Do swojego małżonka i mu powiedziała:
     "Przyszedł do mnie mąż Boży, oblicze którego
          Było jakby obliczem anioła Bożego –
     Lękiem napawające. Tak się przeto bałam,
          Że go nawet zapytać skąd przybył nie śmiałam.
     A on mi nie oznajmił swojego imienia,
          Lecz mnie swymi słowami wprawił w stan zdumienia:
7    "Oto poczniesz" – powiedział – "i porodzisz syna,
          Tylko teraz uważaj, nie pij wcale wina
     I napoju mocnego, nadto bądź wciąż z dala
          Od nieczystych pokarmów, by się nie pokalać,
     Gdyż będzie od narodzin dziecię łona twego
          Nazarejczykiem Bożym aż do zgonu swego".
 
 
Powtórne ukazanie się anioła
 
 
8    Więc Manoach się w modłach przed Panem ukorzył,
          Prosząc Go: "O mój Panie! Niechaj ten mąż Boży,
     Któregoś posłał podczas mej nieobecności,
          Raz jeszcze nas odwiedzi, ku naszej radości,
     I niechaj nas pouczy, co czynić się godzi
          Z tym chłopcem obiecanym, który się urodzi".

9    Niezwykła to dlań była sprawa i niebłacha,
          Wysłuchał więc Bóg z nieba głosu Manoacha
     I oto anioł Boży, po czasie niedługim,
          Do tej samej kobiety przyszedł po raz drugi;
     Przebywała na polu, a tak się złożyło,
          Że przy niej i tym razem męża jej nie było.
10   Kobieta więc skwapliwie, biegiem się udała
          Do swojego małżonka z tym co usłyszała,
     Mówiąc doń: "Oto mi się ukazał ponownie
          Ten sam mąż, który przyszedł dnia owego do mnie".

11   Na jej słowa, Manoach wstał, chwili nie zwlekał,
          I poszedł za swą żoną tam, gdzie mąż ów czekał,
     I rzekł doń: "Czy ty jesteś mężem tym, co przedtem
          Rozmawiał z moją żoną?" On zaś rzekł: "Tak, jestem".
12   Rzekł Manoach: "A gdy się spełni twoje słowo,
          Jaką ten chłopiec winien drogą iść życiową,
     Jakich się zasad trzymać – norm obyczajowych?"
13        Anioł Pański zaś odrzekł tak Manoachowi:
     "Niechaj się twoja żona wystrzega wszystkiego,
14        Co już jej powiedziałem. Niech nic nie je z tego,
     Co w sobie jakąś łączność z winoroślą kryje.
          Niech wina i napoju mocnego nie pije.
     Niech pamięta, aby nie jeść nic nieczystego;
          Niech, co jej nakazałem, przestrzega wszystkiego".

15   Manoach, jak obyczaj każe gościnności,
          Jął anioła Pańskiego na posiłek prosić:
     "Chcemy cię zatrzymać" – rzekł – „chwilę u nas spoczniesz,
          My zaś ci przyrządzimy koźlątko niezwłocznie".
16   Anioł Pański zaś odrzekł tak Manoachowi:
          "Choćbyś mnie zatrzymywał uprzejmymi słowy,
     Nie będę jadł potrawy, którą przygotujesz,
          Lecz jeśli ją przyrządzić chcesz, to proponuję:
     Jako całopalenie złóż ją tu dla Pana".
          Manoachowi bowiem wciąż nie była znana
     Osoba przybyłego – nie wiedział on zgoła,
          Że oto ma przed sobą Pańskiego anioła.
17   Manoach, nim dobiegła końca ta wizyta,
          Ostatni raz Pańskiego anioła zapytał:
     "Jakie jest twe imię" – rzekł – „byśmy cię uczcili,
          Gdy twoich słów spełnienia doczekamy chwili?"
18   A wtedy Anioł Pański rzekł do Manoacha:
          "Dlaczego mnie o imię pytasz? – to rzecz błaha;
     Mogę ci odpowiedzieć, że jest dziwne ono".

19        Postąpił więc Manoach tak, jak uzgodniono:
     Wziął koźlątko, do tego ofiarę z pokarmu
          I to wszystko na skale ofiarował Panu,
     Temu zaiste, który dziwne rzeczy czyni.
20        A gdy stał Manoach i żona jego przy nim,
     Spostrzegli to, co zwykle przecież się nie zdarza:
          Oto gdy płomień buchnął ku niebu z ołtarza,
     Również i anioł Pański, ku ich zaskoczeniu,
          Wzniósł się nagle ku górze w ołtarza płomieniu.
     Gdy to ujrzał Manoach i żona, oboje
          Padli zaraz na ziemię na oblicza swoje...

21   Gdy wola Najwyższego stała się im znana,
          Już więcej nie pokazał się im anioł Pana,
     Ani Manoachowi, ani jego żonie.
          Wtedy także Manoach rozpoznał na koniec,
     Czyją to obecnością został zaszczycony –
22        Że był to anioł Pana. Zatem rzekł do żony:
     "Boga zobaczyliśmy – pomrzemy z pewnością".
23        Jego żona zaś rzekła z wielką roztropnością:
     "Jeśliby zabić chciał nas Pan, to bez wątpienia,
          Nie chciałby przyjąć z naszych rąk całopalenia
     I ofiary z pokarmów dla Jego uczczenia,
          Oraz nie okazałby nam tego wszystkiego,
     Jak też nie objawiłby czegoś podobnego".

24        A kobieta ta syna wnet na świat wydała
     I go Samson (jak słońce) imieniem nazwała.
          A to chłopię rosło i Pan mu błogosławił...
25   Aż nadeszły dla niego dni szczególnej sławy,
          Gdy go zaczął stopniowo budzić do działania
     Na obszarze Danitów duch samego Pana;
          Obszarze przez (dwa małe) miasta określonym –
     Sorea z jednej, zaś Esztaol z drugiej strony.
 
 
Rozdział 14
Małżeństwo Samsona
 
 
1    Rozdział w życiu Samsona otworzył się inny,
          Kiedy razu pewnego udał się do Timny.
     Tam to właśnie uwagę zwrócił na urodę
          Jednej z kobiet miejscowych, Filistynki rodem.
2    Wrócił z postanowieniem w sercu niezwyczajnym
          I tak ojcu swojemu i matce oznajmił:
     "Kobietę, Filistynkę zobaczyłem w Timnie -
          Weźcie mi ją za żonę, chcę by była przy mnie".
3    Na to ojciec i matka rzekli zatroskani:
          "Czy nie ma kobiet między braci twych córkami
     I w całym twym narodzie, że swą żonę, synu,
          Spośród nieobrzezanych chcesz wziąć Filistynów?"
     Lecz Samson odparł ojcu: "Weź mi tę, gdyż ona
          Jest najodpowiedniejsza, myślę, jako żona".
4    A nie była rodzicom jego ta rzecz znana,
          Że ona się wywodzi od samego Pana,
     On już bowiem do starcia parł z Filistynami
          I tylko potrzebował zaczepki z wrogami;
     Choć bowiem upływało lat kolejnych wiele,
          Filistyni władali wciąż nad Izraelem.

5    Nakłonił ich nareszcie i dla tej przyczyny
          Ruszył Samson z ojcem swym i matką do Timny.
     Niemalże już do winnic Timny dochodzili,
          Gdy mu drogę lew młody zabiegł w pewnej chwili
6    I ryczał nań złowrogo. Wtedy to duch Pana
          Opanował Samsona i moc niesłychana,
     
 
 
     
 
Toteż jak małe koźlę rozdarł lwa na dwoje,
          Chociaż nic do obrony nie miał w ręce swojej.
     Lecz o tym, jak w spotkaniu z lwem sobie poradził,
          Wobec ojca i matki słowem się nie zdradził.
7    Gdy przyszedł tam, gdzie owa kobieta mieszkała,
          Rozmawiał z nią i ona mu się spodobała.

8    Gdy wracał po dniach kilku, by ją wziąć za żonę,
          Zboczył tam, gdzie lwa cielsko było porzucone,
     A oto był w nim rój pszczół, miodem wypełniony.
9         Nabrawszy zatem nieco miodu do swych dłoni,
     Poszedł dalej i jadł go, lecz miodu ostatki
          Zachował też dla ojca swego i swej matki.
     Przyszedłszy do nich, dał, by miodu spróbowali,
          Lecz jego pochodzenia wcale nie poznali,
     Samson bowiem przed nimi, z tajemnych powodów,
          Zataił, że z lwa cielska nabrał tego miodu.

10   Przybył więc ojciec jego do owej kobiety,
          Upatrzonej przez syna – poganki (niestety).
     Tam wyprawił weselną ucztę Samson, bowiem
          Taki był u młodzieńców zwyczaj w czasie owym.
11   Ponieważ się go jednak bali, sprowadzili
          Trzydziestu towarzyszy, aby przy nim byli.
 
 
Zagadka Samsona
 
 
12   Do nich to właśnie Samson rzekł w weselnej porze:
          "Pozwólcie, że wam teraz zagadkę przedłożę.
     Jeżeli mi zagadkę moją odgadniecie –
          A siedem dni weselnych na to dostajecie –
     Dam wam jako nagrodę trzydzieści szat lnianych,
          A do tego trzydzieści szat ozdobnie tkanych.
13   Lecz jeśli jej rozwiązać w porę nie zdołacie,
          Natenczas wy mi lnianych szat trzydzieści dacie
      I tyleż szat ozdobnych". Ci odpowiedzieli:
          "Przedstaw twoją zagadkę, byśmy ją słyszeli".
14   Rzekł więc tak do tych mężów baczących na niego:
          "Z pożeracza żer wyszedł, a słodycz z mocnego".
     Gdy treść jej usłyszeli, trzy dni się głowili,
          Lecz rozwiązać zagadki tej nie potrafili.

15   Więc do żony Samsona rzekli dnia czwartego:
          "Musisz męża niezwłocznie namówić do tego,
     By powiedział ci, co ta zagadka oznacza.
          Jeśli będziesz z tą sprawą zbyt długo odwłaczać,
     Spalimy ciebie za to i dom ojca twego.
          Czy nas zaprosiliście na swój ślub dlatego,
     Aby nas ogołocić tu z naszego mienia?"

16        Odtąd więc Samson nie miał od żony wytchnienia.
     Płakała przed nim rzewnie i mówiła stale:
          "Nienawidzisz mnie tylko, a nie kochasz wcale.
     Oto moim rodakom zagadkę zadałeś,
          A mnie jej rozwiązania wyjawić nie chciałeś".
     On zaś rzekł jej: "Wszak nawet mój ojciec i matka
          Nie są wtajemniczeni co kryje zagadka.
     Jeśli nie powiedziałem im jej rozwiązania,
          To jak mogę ją zdradzić tobie? – osądź sama".

17   Lecz ona przed nim całe siedem dni płakała,
          Dopóki się weselna uczta odbywała.
     Tak mu się naprzykrzała żona niesłychanie,
          Że w końcu dnia siódmego dał jej rozwiązanie,
     Ona zaś sens zagadki, z wiadomych powodów,
          Przekazała wnet synom swojego narodu.
18   Dnia siódmego, nim jeszcze zachód słońca nastał,
          Powiedzieli do niego tak mężowie miasta:
     "Co jest słodsze niż miód, a co mocniejsze niż lew?"
          On zaś rzekł im hamując wzbierający w nim gniew:
     "Gdybyście jałowicą moją nie orali,
          Nigdy byście zagadki mej nie rozwiązali".
19   I znowu go duch Pański objął we władanie;
          Zszedł więc do Aszkalonu na poszukiwanie.
     Wnet też zabił trzydziestu mężów tego miasta,
          A ściągnąwszy z nich odzież, którą na nich zastał,
     Rozdał szaty ozdobne tym, co na weselu,
          Rozwiązali zagadkę używszy fortelu.
     Potem udał się, wielkim gniewem uniesiony,
          Do domu swego ojca w swe rodzinne strony...
20   Małżonkę zaś Samsona, którą umiłował,
          Dostał jego towarzysz, który mu drużbował.
 
 
Rozdział 15
 
Samson niszczy pola Filistynów
 
 
1    Po dniach kilku umyślił, w czasie żniw pszenicy,
          Że odwiedzi swą żonę. Jednak się przeliczył,
     Gdy przybywszy z koźlęciem rzekł do teściów swoich:
          "Chcę widzieć moją żonę, wejść do jej pokoi".
2    Ojciec jej wejść mu wzbronił i rzekł: "Pomyślałem,
          Że ją znienawidziłeś, dlatego ją dałem
     Jednemu z twoich drużbów. Ale patrz, Samsonie,
          Czy piękniejsza nie jest jej młodsza siostra od niej?
     Weź ją sobie za żonę, a pozostaw tamtą".
3         Lecz Samson rozgniewany tak im odrzekł na to:
     "Nie będę przewinienia miał teraz żadnego,
          Jeżeli Filistynom uczynię coś złego".

4    I odszedł Samson stamtąd, schwytał lisów trzysta,
          A zrobiwszy pochodnie, tak to wykorzystał:
     Lisy związał parami – ogon do ogona,
          A potem między tymi ogonami dwoma
     Poprzyczepiał pośrodku po jednej pochodni,
5         Zapalił je i mnóstwo tych ruchomych ogni
     Rozpuścił na zbożowe łany Filistynów.
          I spalił w rezultacie takiego wyczynu
     Wszystkie w stogach ich zboża i na pniu stojące,
          Winnice i ogrody oliwki rodzące.
6    Ujrzawszy Filistyni pożary dokoła
          Pytali: "Któż nam taką klęskę zadać zdołał?"
     Odpowiedziano na to: "Samson, zięć Timnity,
          Za to, że ten mu żonę zabrał w sposób skryty
     I dał ją jego drużbie". Ci więc pośpieszyli
          I zaraz ją i ojca jej ogniem spalili.

7    Na wieść o tym rzekł Samson tak do Filistynów:
          "Jeśli takich będziecie dopuszczać się czynów,
     To przecież ją nad wami mścić się nie przestanę,
          Aż krzywdy między nami będą wyrównane".
8    I wnet zostali straszną klęską porażeni,
          Gdy ich Samson od bioder zbił aż do goleni.
     Potem, gdy nieprzyjaciół nazabijał krocie,
          Poszedł na skałę Etam i przebywał w grocie.
 
 
Ośla szczęka
 
 
9    Niebawem nadciągnęli w rejon niespokojny
          Filistyni, by w Judzie rozbić obóz zbrojny;
     Aż do Lechi najazdy swoje rozciągnęli.
10        Wtedy ich Judejczycy trwożnie pytać jęli:
     "A czemu to przeciwko nam wystąpiliście?"
          "Wystąpiliśmy" – rzekli –- "po to oczywiście,
     Aby pojmać niezwłocznie i związać Samsona,
          I zrobić mu tak samo, jak to zrobił on nam".

11   Zeszło się tedy z Judy mężów trzy tysiące
          I przybyło do groty w Etam się mieszczącej.
     I rzekli do Samsona: "Czy się z tym nie liczysz,
          Że nad nami panują tu Filistyńczycy?
     Cóżeś to nam uczynił?" Wtedy on rzekł do nich:
          "Tak ja im zrobiłem, jak mi zrobili oni".
12   Ci zaś rzekli: "Przyszliśmy tutaj w takim gronie,
          By ciebie wspólnie pojmać, związać cię Samsonie
     I w ręce Filistynów oddać związanego".
          Wtedy Samson rzekł do nich: "Chcę od was jednego:
     Przysięgnijcie mi teraz, gdy tu jestem z wami,
          Że się na mnie znienacka nie targniecie sami".
13   "Nie!" – odrzekli stanowczo – "tylko cię zwiążemy
          I wydamy w ich ręce, lecz nie zabijemy".
     Więc nowymi sznurami dwoma go związali
          I ze skalnej pieczary Etam go zabrali.

14   A gdy przyszedł do Lechi, oto Filistyni
          Wyszli naprzeciw niego z krzykami gromkimi.
     A wtedy go ogarnął duch Boga Jehowy
          I wtedy to powrozy – każdy jeszcze nowy –
     Które ciasno w ramionach go opasywały,
          Stały się jak len słabe, od ognia zwiotczały,
     I mu się wszystkie więzy zsunęły po rękach.

15   Wtedy wpadła mu w oczy świeża ośla szczęka;
          Sięgnął więc po nią ręką, pochwycił skwapliwie
     I tysiąc mężów zabił nią w walce straszliwej...
16        Rzekł wówczas: "Oślą szczęką wrogów rozgromiłem,
     Zwyczajną oślą szczęką tysiąc ich zabiłem!"
 
 
 
 
17   A gdy przestał mówić, wypuścił szczękę z ręki,
          A przeto tę miejscowość nazwał Wzgórze Szczęki.

18   Potem go ogarnęło ogromne pragnienie,
          Zwrócił się więc do Pana z głębokim westchnieniem:
     "Ty" – rzekł – "dałeś, o Panie, swoją wszechpotęgą,
          To wielkie wybawienie sługi Twego ręką,
     A oto teraz umrzeć przyjdzie mi z pragnienia,
          Albo w nieobrzezanych ręce wpaść plemienia!"
19   A wtedy Bóg wszelkiego wsparcia i pociechy
          Uczynił, że się skała rozszczepiła w Lechi
     I woda ze skalnego wyszła zagłębienia.
          Pił więc aż do sił wrócił i ożył z omdlenia.
     Źródłem Wołającego nazwał je dlatego;
          Istnieje ono w Lechi do dnia dzisiejszego.
 
 
 
 
 
20   A Samson z woli Bożej, w czasach Filistynów,
          Przez dwadzieścia lat sądził Izraela synów.
 
 
Rozdział 16
 
Samson w Gazie
 
 
1    Potem Samson do Gazy przeniósł swe działanie;
          Tam wszedł do nierządnicy w mieście napotkanej.
2    Dowiedziała się o tym wkrótce cała Gaza,
          Gdyż miastu doniesiono: "Samson się pokazał".
     Więc krążyli wokoło i zanim świt nastał
          Czyhali nań przez całą noc przy bramie miasta.
     Przy tym zachowywali ciszę nieustannie,
          Mówiąc: "Zabijemy go, skoro świt nastanie".
3    Lecz Samson spał przezornie tylko do północy.
          Wówczas wstał, do wrót bramy miejskiej podszedł, po czym
     Ująwszy drzwi z ich dwoma bocznymi słupami,
          Wyrwał je wraz z zaworą i umocnieniami,
     I zaniósł na szczyt góry na swoich ramionach,
          Co jest naprzeciw miasta Hebron położona.
 
 
 
 
 
Samson i Dalila
 
 
4    Aż przyszła na Samsona niebezpieczna chwila,
          Gdy pokochał kobietę imieniem Dalila,
     Filistynkę w dolinie Sorek zamieszkałą;
          To dla wrogów okazję do pułapki dało.
5    Książęta filistyńscy wnet do niej przybyli
          I plan swój przedstawiając tak do niej mówili:
     "Omamij Samsona, gdy jesteś mu tak miła,
          I koniecznie wybadaj w czym tkwi jego siła
     I jakich nam użycie sposobów pozwoli
          Pokonać go nareszcie, związać i zniewolić.
     Gdy takich doczekamy misji twej wyników,
          Każdy z nas da ci za to tysiąc sto srebrników".
6    Dalila do Samsona zatem przystąpiła,
          Mówiąc: "Powiedz mi w czym tkwi twoja wielka siła,
     I jak można by ciebie związać i udręczyć?"
7         Samson odrzekł jej na to: "Mogę ci zaręczyć:
     Jeśliby mnie związano siedmioma świeżymi
          Cięciwami [do łuku] jeszcze nie wyschłymi,
     Osłabnę i będę jak każdy inny człowiek".
8         Książęta filistyńscy wnet po tej rozmowie
     Wiedzieli jak postąpić, wymóg więc spełnili,
          Bo niebawem jej siedem cięciw dostarczyli,
     Świeżych i nie wyschniętych, jakich zażądała.
          Ta zaś w porze stosownej nimi go związała.
9    I gdy w innym pokoju oni się czaili,
          By do akcji przystąpić w odpowiedniej chwili,
     Krzyknęła: "Filistyni nad tobą, Samsonie!"
          Lecz okazały się ich rachuby chybione,
     On bowiem porozrywał siedem cięciw świeżych
          Tak jak sznur się urywa skręcony z paździerzy,
     Gdy w ogniu jego sploty już się nadpaliły...
          A zatem nie poznano źródła jego siły.

10   Wtedy znowu Dalila rzekła do Samsona:
          "Oszustwem twym i kłamstwem jestem rozżalona.
     Jakże z tobą być muszę, Samsonie, ostrożna.
          Powiedz mi prawdę, proszę, czym cię związać można?"
11   On zaś jej odpowiedział: "Gdybym dla odmiany
          Nowymi powrozami został skrępowany,
     Które nie były jeszcze wcale używane,
          Osłabnę i jak inni ludzie wnet się stanę".
12   Dalila więc powrozy wzięła całkiem nowe,
          Związała go, a mając już wszystko gotowe,
     Krzyknęła: "Filistyni nad tobą, Samsonie!"
          A oni i tym razem, znów przybywszy do niej,
     Czatowali w pokoju w wielkiej tajemnicy.
          On zaś z ramion swych więzy pozrywał jak nici...

13   Lecz Dalila zawodem wcale nie zrażona,
          Znowu próbę podjęła, mówiąc do Samsona:
     "Jasne jest, że się ze mnie dotąd natrząsałeś,
          A oto teraz znowu przede mną skłamałeś.
     Czym ciebie można związać? – powiedzże mi wreszcie".
          Ale on prawdę przed nią zataił raz jeszcze,
     Mówiąc: "Jeślibyś siedem splotów mojej głowy
          Przywiła na swym wale tkackim do osnowy".
14   Gdy więc z jego włosami tak jak rzekł zrobiła
          I do wału tkackiego gwoździem je przybiła,
     Krzyknęła: "Filistyni nad tobą, Samsonie!"
          I znów się okazały jej trudy chybione,
     Bo zbudziwszy się ze snu, Samson, zrywem śmiałym
          Wyrwał gwóźdź wraz z osnową oraz tkackim wałem...

15   Lecz Dalila w zamiarze swoim niestrudzona,
          Spróbowała raz jeszcze, mówiąc do Samsona:
     "Jakże możesz kłamliwie mówić do mnie stale:
          Kocham cię, gdy twe serce nie jest przy mnie wcale?
 
 
 
 
Oto ze mnie po trzykroć już sobie zakpiłeś,
          A w czym tkwi moc twa wielka mi nie wyjawiłeś".
16   Gdy zatem dnia każdego mu się uprzykszała
          Swym molestowaniem i tak we znaki dała,
     Że całkiem chęć do życia zgasła już w Samsonie,
17        Wyjawił jej swój sekret i powiedział do niej:
     "Nigdy jeszcze mej głowy brzytwa nie dotknęła,
          Gdyż jestem – odkąd matka w łonie mnie poczęła –
     Bożym nazarejczykiem, jestem więc świadomy,
          Że gdybym moich włosów został pozbawiony,
     Odeszłaby mnie siła moja i osłabłbym,
          A wtedy się jak każdy inny człowiek stałbym"...
18   W wyznaniu tym Dalila spostrzegła różnicę,
          Że oto jej wyjawił całą tajemnicę.
     Po książąt filistyńskich więc zaraz posłała
          I taką im wiadomość przekazać kazała:
     "Przyjeżdżajcie raz jeszcze, bo się okazało,
          Że wyjawił mi swoją tajemnicę całą".
     Książęta filistyńscy więc do niej przybyli
          I jej przyobiecane srebrniki wręczyli.
19   Dalila przystąpiła zatem do działania;
          Uśpiła go podstępnie na swoich kolanach
     I wezwała do siebie człowieka pewnego,
          By zgolił siedem splotów na głowie śpiącego.
     Wtedy jęła go drażnić, chcąc być upewniona.
          I odeszła zupełnie siła od Samsona...
20   Widząc więc, że zwycięstwo już należy do niej,
          Krzyknęła: "Filistyni nad tobą, Samsonie!"
     A gdy się ocknął ze snu, powiedział do siebie:
          "Znów się wyrwę, jak zawsze, gdy byłem w potrzebie
     Jestem pewien, że oto otrząsnę się z tego".
          Nie wiedział jednak, że Pan odstąpił od niego...
21   Filistyni więc pewni, że brak mu już mocy,
          Pojmali go i wnet mu wyłupili oczy.
     Potem zaś swego wroga, który tyle razy
          O klęski ich przyprawiał, przywiedli do Gazy.
     Tam dwoma spiżowymi skuty łańcuchami
          Musiał ziarno w więzieniu mleć całymi dniami...
22   Lecz włosy, które stracił on po ogoleniu,
          Zaczęły mu na głowie odrastać w więzieniu...
 
 
Śmierć Samsona
 
 
23   Aż nastał dla zwycięzców czas wielkiego święta,
          Na które filistyńscy zeszli się książęta,
     By przez wielkie ofiary, w nastroju radości,
          Ich bogu Dagonowi złożyć hołd wdzięczności.
     Radując się, mówili: "To nasz bóg pokonał
          I w ręce dał nam wroga naszego, Samsona".
24   Lud zaś patrzył nań, wielbił i wołał w podzięce:
          "Bóg nasz wydał naszego wroga w nasze ręce,
     Tego, który pustoszył kraj nasz wciąż bezkarnie
          I sprawił, że nas wielu zginęło tak marnie".
25   A gdy radość się wzmogła, rzekli tak, ciekawi:
          "Przywołajcie Samsona, niech nas tutaj bawi!"
     Przyprowadzono zatem Samsona z więzienia,
          By ich wzrok się radował z jego poniżenia.
     Potem między słupami stanąć mu kazali...
26        A pewien chłopiec wiódł go za rękę po sali;
     Rzekł mu Samson: "Prowadź mnie, bym mógł dotknąć teraz
          Obu słupów, na których cały dom się wspiera,
     I bym oparł się o nie, nie wadząc nikomu".
27        A pełno było mężczyzn i kobiet w tym domu;
     Była tam świta władców filistyńskich wszystka
          I blisko trzy tysiące żądnych widowiska –
     Rzesza mężczyzn i kobiet na dachu stłoczona,
          Spoglądających z góry na drwiny z Samsona.

28   A gdy słyszał szyderstwo i śmiech dookoła,
          Samson z głębi swej duszy do Pana zawołał,
     Mówiąc: "O Panie, Boże, wspomnij teraz na mnie,
          Boże! Przywróć mi siły, na ten raz przynajmniej,
     Bym mógł na Filistynach pomścić się w tej chwili
          Za dwoje moich oczu, które wyłupili!"
29   Potem Samson na obu słupach złożył dłonie,
          Na których dom spoczywał i oparł się o nie:
     O jeden słup środkowy oparł się prawicą,
          O drugi zaś środkowy słup swoją lewicą,
     A gdy je dostatecznie wyczuł pod rękami,
30        Rzekł Samson: "Niechaj umrę wraz z Filistynami!"
     I wparł się w nie w przypływie swej straszliwej siły
          Aż pękły pod naporem i się zawaliły,
 
 
     
 
A z nimi dom potężny runął w jednej chwili
          Na książąt i lud cały – wszystkich co w nim byli...
     I więcej było wówczas martwych Filistynów,
          Których zabił, sam ginąc, podczas ich festynu,
     Niż tych, których wygubił za żywota swego.
 
 
Pochowanie Samsona
bohatera wiary – jednego ze zwycięzców Wieku Żydowskiego

Żydów 11:1, 32
 
 
31   I przyszli jego bracia i ród ojca jego,
          Wzięli go i przenieśli, i złożyli ciało
     W miejscu, które Sorea dzieli od Esztaol,
          W rodzinnym grobie ojca jego, Manoacha.
     (Tak umarł mocarz Boży, który się nie wahał
          Poświęcić własne życie dla wyższego celu.)
     Był on przez lat dwadzieścia sędzią w Izraelu.
Dodał: Andrzej
Popularne artykuły
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 2 z 2
Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan   (ciąg dalszy artykułu)   Twierdzenia Palestyńczyków   Twierdzenia palestyńskiego, że ...dalej
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 1 z 2
    Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan     Wstęp     Nie zdarzyło się nigdy przedtem, aby ...dalej
Gromadzenie sił na Armageddon
"Albowiem przyszedł dzień on gniewu i któż się ostać może" Obj. 6:17     Księgę Objawienia Bóg dał, jak ...dalej
Wychowanie jezuickie
Wyjątki z traktatu Stanisława Szczepanowskiego pt. "Idea polska wobec prądów kosmopolitycznych". Lwów, Towarzystwo Wydawnicze 1901, ...dalej
Antychryst. Jego ostateczny koniec
OSTATECZNY KONIEC ANTYCHRYSTA WIDZIANY W 1889 ROKU     Prześledziliśmy historię papiestwa aż do obecnych czasów, do Dnia Pańskiego ...dalej
ANARCHIA - Symboliczny ogień, którym kończy się stary świat
"A dzień Pański nadejdzie jak złodziej; wtedy niebiosa z trzaskiem przeminą, a żywioły rozpalone stopnieją, ...dalej
Dzień Sądu
W kwestii dzieła sądu w przyszłym wieku wielu ludzi posiada bardzo pomieszane pojęcia. Popularny pogląd ...dalej
Apokalipsa (rozdział 17)
Opinia T.Ch. Russella na temat siedemnastego rozdziału   "Brat Russell mówił, że ... tego rozdziału nie można ...dalej
Izrael. Od Abrahama do Chrystusa (3)
W poniższym rozdziale podano skrótowy przegląd wydarzeń w historii Izraela, od czasu patriarchy Abrahama do ...dalej
Plagi egipskie - Dziewiąta i dziesiąta (6 z 6)
DZIEWIĄTA PLAGA EGIPSKA – CIEMNOŚCI 2 Mojżeszowa 10:20-29     "Rzekł więc Pan do Mojżesza: Wyciągnij rękę swoją ku ...dalej
Archiwum
Etykiety
Trzy Biada Copyright © 2011 Artykuły   Articles   Wprowadzenie   Warto zobaczyć   Kontakt
projekt graficzny cefau wykonanie eball