TrzyBiada.pl
28
GRU
0
1357
Lubię to
"Na mym łożu i nocnego                                           3:1
          Czasu, jam szukała tego,
Którego ma dusza cała
          Tak bardzo umiłowała.
Choć tak tęsknie go szukałam,
          Lecz go znaleźć nie zdołałam..."


Łoże, w tym wierszu nam ukazane,                    Izaj. 28:20
          Łoże sekciarskie reprezentuje;
Chociaż dla dzieci zwymiarowane,
          Wielu na łożu tym się znajduje.
 

 

Gdy na nim leży ktoś wzrostem mały
          Wtedy do łoża tego pasuje,
Lecz, gdy jest wzrostem ktoś okazały,
          Taki w tym łożu źle bardzo się czuje.
Gdy się wyciągnie na łożu onym
          Nogi zwisają w dół z łoża tego;
Gdy będzie leżał na nim skulony,
          Spoczynku na nim nie ma żadnego.
A i nakrycie do łoża tego
          Jest też stosownie zwymiarowane;
Pożytku, duży nie ma wielkiego,
          Bo okryć całkiem się nie jest w stanie.
Widok jest wtedy niesamowity,
          Kiedy się patrzy na leżącego,
Bo jest on, w oczach nań patrzącego,
          Trochę zakryty, resztę odkryty...
Zbyt mały wymiar łoża takiego
          Stosowną wolność reprezentuje,
Bowiem wolności Chrystusowego
          Ducha, zbyt mało w nim się znajduje.
Ludzkie doktryny przyczyną były;
          One te "łoża" wielce "skróciły".
I obietnice w tych sektach głoszone
          Jako "nakrycie" są zawężone
I jakże haniebnie są "okrojone".
          W Piśmie podanym nie dorównują,
Chociaż na Pismo się powołują! (...)
          Do sekty bowiem kto nie przystanie,
Pastwą wiecznego ognia się stanie,
          Lub kto ich mianem nie jest nazwany,
Ten wtórą śmiercią będzie karany!
          Takie "nakrycie" jest wielce krzywdzące –
Z Pismem się wcale nie zgadzające,
          Bo w Bożym Planie,
Zbawienie wszystkim jest zgotowane!
          Wyjątek będą ci stanowili.
Co Ducha świętego już otrzymali,          Żyd. 6:4-6; 10:26-31
          Mocy przyszłego wieku doznali,
Następnie Chrystusa krew zbezcześcili –
          Jak pies wracają do swych wymiocin,    2 Piot. 2:22
Jak świnia umyta do tarzania się w błocie...
          Dla wszystkich innych – jasne jest przecie –
Łaskawe Chrystusa jest Tysiąclecie!                     Obj. 20:6
          Ono pouczy nieświadomego,                    Izaj. 42:1-4
Wyćwiczy w prawdzie już chodzącego;             Ps. 26:1-3
          Oporny, dla dobra będzie chłostany,            Izaj. 26:9
Na końcu wyrok będzie wydany.                        Ps. 17:2, 3
          Tymże śmierć wieczna będzie zadana –  Ez. 18:4, 20
Nie piekło wieczne, z ogniotrwałymi,
          Niezniszczalnymi                                          Żyd. 2:14
Diabłami szatana.
 
 
 
Lecz ta doktryna, przez sekty głoszona,
          Przez Belzebuba jest wymyślona,               Mat. 9:34
Bowiem zniesławia charakter dobrego
          Ojca w niebiesiech mieszkającego,
Który ludzkości świat umiłował,                              Jan 3:16
          Że Syna miłego zań ofiarował,
By Weń wierzący miał szczęsny, bezpieczny    Rzym. 6:23
          Żywot on wieczny.
Lecz byli w sektach się znajdujący –
          O Planie Bożym nic nie wiedzący.
W ciemnościach tacy się znajdowali,
          "Łoża" do czasu honorowali.
Kiedy zbyt krótkie im się wydały
          I gdy "przykrycia" zbyt wąskie się stały,
Wnet zapragnęli w swej dojrzałości
          Bliższej z Chrystusem już społeczności.
Oni Chrystusa tam miłowali
          I słowa Jego też pamiętali,
Które powiedział On czasu swego
          Bo uczniów Jego:

"Kto ojca lub matkę nad mię miłuje,                      Mat. 10:37
          Nie jest mnie godzien [– sam decyduje].
Gdy więcej dzieciom objawia miłości,
          Nie jest mnie godzien [bez wątpliwości]".

Którzy miłością tą Go darzyli
          I chociaż jeszcze w tych sektach byli,
Prawdy rzetelnej szukali oni,
          Bo On jest z prawdą utożsamiony.
W tychże to sektach Pana szukali,
          Lecz mimo chęci nie znajdowali...
Jak nie znalazła panna stęskniona
          Miłego sercu jej Salomona...

"Wstanę przeto – nie uleżę –                                 3:2
          Całe miasto wnet obieżę –
Ulice i place jego,
          Poszukiwać będę tego,
Którego ma dusza cała
          Tak bardzo umiłowała.
Choć tak tęsknie go szukałam,
          Lecz go znaleźć nie zdołałam..."


Gdy łoże sekciarskie nie gwarantuje
          Głębszego prawdy Pańskiej poznania,
Wnet Kościół Pański się decyduje
          Do gruntownego poszukiwania.
Opuszcza sekty – zbyt krótkie były,
          Oraz "przykrycia", co nie nakryły.
Obiegnąć miasto chce – jakże znane! –
          Chrześcijaństwem przecież jest ono zwane.
Chce poznać wszystkie jego czynności
          I rynki obejść chce miasta tego,
By poznać świata tego radości
          I w rządy wniknąć chce także jego
Ulic, których jest w nim dosyć mnogo,
          Które spoczynku dać jednak nie mogą
Tego, który dać miłowany
          Może jedynie, przez nią szukany.
Sprawy światowe – przemijające,
          Jego uciechy – krótkotrwające,
Dać nie są w stanie zadowolenia,
          Bowiem znikome są, bez wątpienia.
Jak bańka mydlana, gdy w górze zawiśnie,
          Piękna jest, lśniąca,
Zachwycająca,
          Lecz krótkotrwająca...
Gdy z nagła pęka, wnet mydłem pryśnie
          W oczy wpatrzone... wnet szczęście minie...
I łza popłynie...
          Lecz Kościół, Pana szuka swojego;
On prawdy szuka – pokoju Jego,
          Gdy On da pokój zbolałej duszy,            Hiob 34:29
Pokoju tego nic już nie wzruszy.
          Lecz "miasto" chrześcijaństwa nominalnego, Obj.17:1-6,17
Babilonem wielkim także zwanego,
          Oraz wszeteczne też "córki" jego,
Rynki, ulice miasta całego,
          Nie dały szczęścia pożądanego...
Kościół nie znalazł w nich swego Pana,
          Choć tak usilnie szukał miłego,
Lecz większa zgryzota jest mu przydana
          I ból powiększył się ducha jego...
Jak nie znalazła panna stęskniona
          W przepięknej Pieśni nam ukazana;
Choć całe miasto obiegła ona,
          Lecz jej pociecha nie była dana...

"Stróżowie mnie natrafili,                                       3:3
          Którzy po mieście krążyli.
Kiedy z nimi się spotkałam,
          Zaraz pytanie zadałam:
'Czy przez was nie był widziany
          Mój wielce umiłowany?'"


Miasto, powyżej wspomniane,
          Stróżów swoich także miało.
I Babilon, miasto znane,
          Też dozorców ma niemało.
Oni miasto okrążają
          I kontrolę wciąż sprawują,
Przeto ci, co w nim mieszkają,
          Bezpiecznie się zawsze czują.
Przecież oni są kształceni
          I w naukach wyćwiczeni;
Nie są to już, jacy tacy,
          Zwykli ludzie i prostacy.
Nikt inaczej im nie powie
          Jak "wielebni" lub "ojcowie".
"Przewielebny" jest już większy,
          Jest też "najprzewielebniejszy".
 


 
 
Gdy się "godniejszymi" stają –
          Większe pensje także mają.
Teologii to doktorzy
          Do tytułów bardzo skorzy.                          Jan 5:44
Do zaszczytów też sięgają;
          Widać niezły smak w tym mają...
Przeto stróże Babilonu
          (Nominalnego Syjonu)
Zaufanie owiec mają,
          Bo w nich owce nieuczone
(Wielce też rozleniwione)
          Całą ufność pokładają.
Ci zaś, klucz umiejętności                                   Mat. 23:13
          Wzięli (tak – bez wątpliwości)
Do Królestwa niebieskiego –
          Do sprawiedliwości jego,
Ale drugim zamykają
          Drzwi i sami nie wchadzają.
A którzy tam wnijść próbują,
          Drzwi te zamknąć usiłują.
Sytuacja wytworzona,
          Wielce jest upodobniona
Do tej, jaka w Izraelu
          Była już przed laty wielu,
O której sam Pan ogłasza
          Przez proroka Micheasza:

"Za podarunki wyroki wydają Mich. 3:11
          Jego książęta, a i kapłani,
Zapłatą tylko powodowani
          Lud nauczają.
Za pieniądz prorocy mu prorokują,
          Jeszcze na Pana się powołują
Mówiąc do tego:
          Czy Pana [pytamy]
Wśród siebie nie mamy?
          Nie może trafić nam się nic złego!"
 


 
 
Po proroctwie Micheasza,
          Zacytujmy z Izajasza:

"Stróżowie jego są zaślepieni,                         Izaj. 56:10-12
          Nic nie umieją – są psami niemymi;
Już nie nadają się do szczekania,
          Lecz do ospalstwa – lubego drzemania.
 

 
 
Psy to obżarte – choć często karmione,
          Lecz wciąż są głodne – nienasycone,
To są pasterze, owi, nieudolni;
          Niczego pojąć sami nie są zdolni.
Wszyscy ci chodzą swoimi drogami;
          Własnymi zajęci są korzyściami.
Chodź – każdy mówi – upijmy się trunkiem,
          Który postawię [– precz z wszelkim frasunkiem].
Jutro, do dzisiaj będzie podobne
          [Dostatnie – zasobne];
Żyć będziem wystawnie – mamy zapasy
          Na długie czasy!"
 

 
 
Paweł też pasterzy gani, 
          Którzy zwą się chrześcijanami,
Co mistrzami się być zdają,
          Lecz pospólstwu dogadzają:

"Przyjdzie bowiem czas (końcowy),                  2 Tym. 4:3,4
          Gdy nie ścierpią nauk zdrowych;
Uszy mając zbyt świerzbiące
          [Prawdy słuchać nie lubiące] –
Jakich tylko będą chcieli
          Zgromadzą nauczycieli.
Uszy od prawdy odwrócą,
          A ku baśniom je obrócą".

Ci, co za prawdą stęsknieni byli
          I z łóż sekciarskich powychodzili,
Pod takich "stróżów" wpływ się dostali,
          Którzy "Babilon" dozorowali.
Ci poruszeni niezmiernie byli,
          Że w takiej porze,
Gdy każdy w mieście "spać" tylko może,
          Ktoś czegoś szuka... – więc się dziwili.
Lecz ci pytania im zadawali,
          Czy obecności fakt rozpoznali,
Chrystusa Pana przyjścia drugiego –
          Jakże ich sercu bardzo miłego...
Lecz odpowiedzieć im nie umieli,
          Bo sami o tym nic nie wiedzieli...
Ci, dużo mówią uszom świerzbiącym,
          Nie, zdrowych nauk poszukującym,
A choć stróżami "miasta" się stali
          (I w tymże dobrze się spisywali),
Pod względem prawdy śpią, jak i spali...
          Jak psy obżarte, co o drzemaniu
Myślą jedynie – nie o szczekaniu (...)
          Jak ci stróżowie, co czasu nocnego
Pannę spotkali – też nie umieli
          Dać odpowiedzi, bo nie widzieli
Przez nią tak bardzo miłowanego.

"Gdym się nieco oddaliła                                         3:4
          Od stróżów miasta onego,
Zarazem znalazła tego,
          Któregom tak polubiła.
Uchwyciłam go [stęskniona –
          On, jak zguba znaleziona!]
Więc nie puszczę już miłego
          [Dość już mam szukania tego!]
Aż wprowadzę [mam przywilej!]
          W progi domu matki miłej –
Do komnaty [przystrojonej]
          Matki mojej ulubionej".


Ci, którzy Pana nad wszystko miłują
          I którzy pilnie Go poszukują,
Co przyjaźń Jego tak oceniają,
          Że cenniejszego nic w życiu nie mają,
Gdy od sekciarstwa wpływów są wolni,
          Wnet prawdę Pańską przyjąć są zdolni.
Prawdę o wtórej już obecności
          Pana swojego wnet rozpoznają,
W przecudnej krasie i rozciągłości,
          Gdyż Pana zawsze bliziutko mają.
On ma ich na oku i obserwuje,
          I prawdą na czasie obdarowuje...
Jak panna ona, co tęsknie chodziła,
          Kiedy maluczko się oddaliła
Od stróżów miasta, wnet tego ujrzała,
          Którego tak pilnie poszukiwała.
Jak bardzo się Kościół Pański raduje,
          Gdy Pańską prawdę do serca przyjmuje.
Przyjęcie prawdy z przyjęciem Pana
          Jest jednoznaczne – rzecz zrozumiana,
Bo ona Pana reprezentuje –
          Kto ją przyjmuje – Pana przyjmuje.
Któżby chciał puścić Pana swojego,
          Prawdę na czasie także też Jego?

"Co masz to trzymaj (w możności swojej),            Obj. 3:11
          Aby nikt nie wziął korony twojej!"

"Nie puszczę ciebie" – tak Jakub wołał,      1 Moj. 32:26-29
          Gdy trzymał mocno Bożego anioła,
 


 
 
I nie wypuścił, aż czasu tego
          Błogosławieństwo otrzymał jego.

I panna "nie puszczę go!" – też wołała
          W radości wielkiej,
Gdy w dom rodzicielki
           I do komnaty wprowadzić go chciała.

Lecz co oznacza jej rodzicielka?
          To tajemnica jest bardzo wielka!
Gdyby przez Pawła nie ukazana
          Była nam prawda z góry mu dana,
Trudno by było, tak znakomitą
          Zrozumieć prawdę, w matce ukrytą.
Oto wyjątek jest z listu jego
          Bo zboru w Galacji napisanego:

"Raczcie powiedzieć mi, którzy chcecie            Gal. 4:21-31
          Żyć według Bożego
Prawa danego,
          Czy Prawa tego nie rozumiecie?
Pisze w nim bowiem [jesteście świadomi],
          Że miał Abraham dwóch synów zrodzonych,
Że niewolnica jednego mu dała;
          Niewiasta wolna drugiego z nim miała.
Dzieckiem był ciała ten z niewolnicy,
          Ale syn z wolnej był z obietnicy.
Te wydarzenia sens wyższy mają:
          Dwa, one, przymierza wyobrażają.
Jedno z Synajskiej góry pochodzi –
          Jest jako Hagar – w niewolę rodzi.
Hagar nam Synaj symbolizuje –
          W Arabii góra ta się znajduje.
 

 
 
Odpowiednikiem jej [moim zdaniem]
          To teraźniejsze jest Jeruzalem,
Gdyż jest w niewoli [jako widzimy]
          Z dziećmi swoimi.
Natomiast górne to Jeruzalem
          Jest matką naszą [z całą pewnością],
A ono cieszy się wielką wolnością.
          Wszak jest napisane:

O niepłodna – bądź wesoła,
          Któraś jeszcze nie rodziła!
Porwij się już a zawołaj
          Ty, któraś nie doświadczyła
W swoim życiu jeszcze owych
          Bólów ciężkich porodowych!
Albowiem ta opuszczona,
          Więcej dziatek ma niż ona,
Co ma męża – [Słowa znane,
          Z Izajasza cytowane].                                  Izaj. 54:1

Wy, jak Izaak – bracia kochani,
          Dziećmi obietnicy jesteście uznani.
Ale, jak dawniej rzecz miejsce swe miała,
          Że który urodził się według ciała,
Był prześladowcą brata młodszego
          Z ducha zrodzonego.
A jako było czasu dawnego –
          Dzieje się czasu i obecnego.
Co jednak mówi Pismo natchnione?
          Niewolnicę i dziecię z niej narodzone      1 Moj. 21:10
Wypędź, albowiem syn niewolnicy
          Wraz z synem wolnej nie będzie dziedziczył.
A tak, o bracia! – wiecie nareszcie:
          Nie niewolnicy dziećmi jesteście;
Wielce jesteśmy tym zaszczyceni,
          Że z wolnej matki jesteśmy zrodzeni".

A więc, już przez nas jest rozpoznana
          W przecudnej Pieśni matka ukazana,
Bo Paweł apostoł jasno wykazuje,
          Że ona przymierze symbolizuje.
Lecz nie Zakonu jest to przymierze,
          Który w Hagarze jest ukazany;
Zakon, w niewolę – powiedzmy szczerze –
          Zakuł żydowski naród wybrany.
Nikt nie jest w stanie wypełnić praw jego –           Gal. 3:12
          Nie może dać przeto żywota wiecznego
I zamiast być dla nich błogosławieństwem,
          Był dodatkowym dla nich przekleństwem.   Gal. 3:10
Lecz Pan ich odkupił z przekleństwa tego,            Gal. 3:13
          Przez krew krzyżowej ofiary Jego.
Był bowiem skazańcem, na drzewie rozpiętym, 5 Moj. 21:23
 

 
 
Przez Zakon przeklętym.
          Żydzi są dziećmi przymierza tego,
W Hagarze, matce, ukazanego;
          Ismael bowiem, jedyne jej dziecię,
Na lud żydowski obrazem jest przecie.
          On prześladował od siebie młodszego
Izaaka, z Sary narodzonego.
          Przepiękna Sara, żona Abrama,
Typem przymierza jest w Planie Pana.
          Ona symbolem jest pierwotnego
Przymierza z Abramem uczynionego.
          Sara jednego syna zrodziła –            Gal. 3:16, 27-29
Pańska to wola w tym jawna była,
          Bowiem Izaak – jedyne jej dziecię,
Chrystusa przedstawia, Głowę i Ciało;
          Z wywodów Pawła wynika przecie,
Że zgodnie z Planem tak się stać miało.
          W Chrystusa bowiem wszyscy ochrzczeni,
Są także w Niego przyobleczeni.
          A kto prawdziwie jest Chrystusowy,
Ten jest nasieniem Abrahamowym,
          A jako taki, w myśl obietnicy,
Abrahamowe dobra dziedziczy.

Abraham ojcem był Ismaela,
          Który przedstawia lud Izraela;
Przezeń Izaak jest też spłodzony,
          W którym już Chrystus jest przedstawiony.
Jeden jest ojciec, lecz dzieci wiele;
          On to przedstawia – możem rzec śmiele –
Boga w niebiesiech mieszkającego,
          Który jest dawcą życia różnego.
Izraelowi da byt na ziemi,
          Lecz stan niebieski, nieskazitelny,
Dał Chrystusowi, gdy byt Mu zmienił
          Ze śmiertelnego na nieśmiertelny.
Boska natura jest Panu dana
          Przy zmartwychwstaniu z grobu strasznego.
Kościół zwycięski Chrystusa Pana
          Będzie miał udział też w chwale Jego,
Jeden jest Ojciec, co dzieciom daje
          Różne natury ze skarbu swego,
Bo są obietnic różne rodzaje –
          Różne działania też mocy Jego.
Są obietnice natury ziemskiej –
          Dzieci z nich ziemskie tylko bywają,
Lecz obietnice wyższe – niebieskie,
          Duchowym życiem już obdarzają.
Przymierze Hagar dla żydowskiego
          Domu stan ziemski przysposobiło.
Przymierze Sary dla duchowego
          Potomstwa niebo już zapewniło!

Oto są czułe Pana naszego
          Słowa modlitwy do Ojca Jego,
Którego jedynym pragnieniem było,
          By słowo Boże w nich się ziściło,
By z Ojcem i Synem się w jedno scalili
          I chwałę wraz z Nim odziedziczyli:

"Ojcze! Nadeszła godzina,                                        Jan 17
          Wsław Swego Syna,
Aby i Syn Twój też Ciebie wsławił.
          Tyżeś to sprawił,
Że ma moc wielką
           Nad duszą wszelką,
Aby żywotem wiecznym, Mi dani,
           Przeze Mnie byli obdarowani.
To tajemnica życia wiecznego,
           By Cię poznali, Boga prawego,
I Jezus Chrystus, by był poznany,
           Przez Cię posłany.
Ja Cię na ziemi tej uwielbiłem;
           Co Mi zleciłeś – to dokończyłem.
Ojcze! Uwielbij Mię chwały tym działem,
           Który przed świata początkiem już miałem.
Imienia Twego przed ludźmi nie kryłem,
           Lecz tym objawiłem,
Których ze świata tego Mi dałeś
           [A których dawno tak przewidziałeś].         Efez. 1:4
Twoi to byli [– tak się starali],
           Że wszystkie słowa Twe zachowali.
Teraz pojęli już sercem swoim,
           Że wszystko, coś dał Mi, jest darem Twoim.
Albowiem słowa [Twe słowa żywe]
           Im przekazałem – oni prawdziwie
Do serca je wzięli
           I to pojęli,
Iżem od Ciebie prawdziwie wyszedł
           [Gdym na świat przyszedł],
Albowiem każdy w tej wierze się ostał,
           Żeś Ty Mię posłał.
Ja nie za światem proszę, lecz tylko za tymi,
           Których Mi dałeś, bo są Twoimi,
I wszystko Moje, jest także Twoje,
           A Twoje wszystko, także jest Moje.
W nich Ja zostałem wielce wsławiony –
           W nich uwielbiony.
Na świecie więcej nie jestem już przecie,
           Lecz oni, jeszcze są na tym świecie.
Onić zostaną – Jam jest w potrzebie,
           By pójść do Ciebie.
O święty Ojcze [spraw duchem Twoim],
           Raczże zachować w imieniu Twoim
Których Mi dałeś, by jedno byli,
           By, jako i My, się też wspólnie złączyli.
Kiedy na świecie wraz z nimi byłem,
           W Twoim imieniu ich utwierdziłem,
Których Mi dałeś, strzegłem swą siłą,
           By nikt nie zginął,
Prócz zatracenia syna onego [mówić niemiło]
           Aby się na nim Pismo spełniło.
Mówię na świecie, że idę ku Tobie,
           By Moją, w pełni, radość mieli w sobie.
Jam im przekazał naukę Twoją –
           Świat za to wrogością darzy ich swoją,
Bo nie są oni już z świata tego,
           Jako i Ja też, nie jestem z niego.
Byś wziął ich z świata – o to nie proszę;
           Zbaw ich od złego [modły zanoszę],
Bo nie są oni już z świata tego,
          Jako i Ja też, nie jestem z niego.
Poświęć ich w prawdzie [co Duchem jest przecie];
          Twe słowo jest prawdą [jedyną na świecie].
Żeś posłał Mię na świat [tym się wzorowałem],
          Że ich na świat ten, podobnie wysłałem.
I za nich poświęcam, Ja, siebie samego
          [Bo nie chcę dziedziczyć Sam dobra przyszłego],
By w prawdzie i oni uświęceni byli,
          [By przyszłe dobra ze Mną dziedziczyli].
Ale nie proszę li tylko za nimi,
          Lecz także proszę i za onymi,
Co słuchać ich słowa nie będą daremnie –
          Uwierzą we Mnie.
By oni wszyscy jedno stanowili,
          Jak Ty, Ojcze, ze Mną, a Ja z Tobą – byli
W jedności z Nami,
          By świat uwierzył [i w tym pozostał],
Żeś Ty mię posłał,
          A chwałę, którą od Ciebie dostałem
Im przekazałem,
          By byli jedno [lecz ideowo]
Jak My jedno jesteśmy [lecz nie osobowo].
          Ja w nich, a Ty we Mnie [trójca wykluczona],
By tak doskonałą była jedność ona,
          Żeby świat poznał [i w tym pozostał],
Żeś Ty Mię posłał,
          I że ich wielce także darzyłeś
Miłością, którą ku Mnie żywiłeś.
          Ojcze! Ci, których Mi dałeś – chcę [czyli
Wierzę, że pragniesz także w tej chwili],
          By oni, gdziem Ja jest, też ze Mną byli,
By chwałę widzieli, którą Mi dałeś,
          Bo zanim świat powstał – Mnie miłowałeś.
Ojcze sprawiedliwy! – Przez świat nie poznany,
          Lecz Jam Cię poznał
I Ci poznali [dla świata nieznani],
          Żeś Ty Mię posłał –
I uczyniłem znajome Twe imię,
          I dalej znajome uczynię,
By miłość, którąś obdarzyć Mnie nie omieszkał,
          W nich była – a Ja w nich [bym mieszkał]".

W tejże to drodze do nieba samego,
          Kościół wciąż idzie u boku Tego,
Którego miłuje, bo zawsze liczy,
          Że z Nim zamieszka w myśl obietnicy...  1 Moj. 24:67
Tak, jako panna króla przemiła,
          Miłemu swemu towarzyszyła
I tak mówiła:
          "Więc nie puszczę już miłego –
[Dość już mam szukania tego!]
          Aż wprowadzę [mam przywilej!]
W progi domu matki miłej –
          Do komnaty [przystrojonej]
Matki mojej ulubionej".


"Zaklinam was [sercem całym]                             3:5
          Córki miasta Jeruzalem,
Na gazele [biegać zdolne] –
          Na przepiękne łanie polne:
Nie budźcie ze snu miłego –
          Snu nie przerywajcie jego.
By go zbudzić – tego nie chcę –
          Niech śpi, dokąd sam nie zechce!"

Wiersz powyżej cytowany,
          Został już skomentowany,
Bowiem myśl w nim przytoczona
          Była już raz wyrażona.
Identyczny wiersz w swej treści
          W drugim rozdziale się mieści;
Tam komentarz jest do jego
          Wiersza, z kolei siódmego.

"Któraż to jest [– zapytuję],                                     3:6
          Co od puszczy postępuje?
Z dala idzie, a jest ona
          W słupach dymu. Okadzona
Zapachem mirry kojącym
          I kadzidłem woń dającym –
Wszelkim wonnym proszkiem znanym,
          Aptekarskim nazywanym".


Ta, co z puszczy występuje,
          Kościół Pański ilustruje;
Idzie na spotkanie swego
          Tak bardzo miłowanego.
Chociaż mieszka tu na ziemi
          Między ludźmi żyjącymi,
Jednak świat w grzechu będący,
          Swym się duchem kierujący,
Obcy jest duchowi cnego
          Kościoła w nim będącego.
Choć w tym świecie się znajduje,
          Jednak obco w nim się czuje.

Bóg do ludu mówi swego,
          By odłączył się od tego
Świata, co trwa w nieczystości,
          Grzechu, niesprawiedliwości.
Boży lud jest odłączony                                    Ezdr. 10:11
          Od narodów świata tego
I na służbę poświęcony
          Boga, oraz Syna Jego.
Jego wiara, duch, pragnienie,
          Różnią się od pojmowania
Rzeczy tych przez otoczenie,
          Ogromnie – bez porównania.
Zmysł cielesny świata tego,
          Różni się od duchowego.
Nawiązanie społeczności
          Między klasami obiema,
Nie przyniosłoby radości –
          Tylko boleść – bez wątpienia.
Boży lud, Panu oddany,
          Więcej by poszkodowany
Był, więc lepiej jemu
          Być od świata w odłączeniu.
On jest narodem wybranym
          I do tego powołanym,
Aby głosił Pana swego
          Przez się umiłowanego,
Który wywiódł go z ciemności,
          Ku przedziwnej swej światłości.
On jest Izraelem zwany,                               Rzym. 2:28,29
          Lecz nie z ciała, ale z ducha,
Lecz w cielesnym ukazany
          Jest – to dla nas jest nauka.
Wybrał bowiem Bóg onego
          Cielesnego Izraela,
Aby był narodem Jego
          Światłym wśród narodów wiela,               Amos 3:2
Aby chwalił imię Jego
          Wśród narodów świata tego.
Przez Mojżesza, lud wybrany                          Ps. 95:7-11
          Był z Egiptu uwolniony
I po puszczy był wodzony
          Lat czterdzieści – fakt to znany.
Na tej puszczy ciężko było –
          Wielu życie z nich straciło,
Bowiem nieposłuszni byli,
          Brakiem wiary wciąż grzeszyli.
Paweł, apostoł natchniony,
          Cenną lekcję nam podaje,
Bo Izrael doświadczony
          Pouczeniem nam się staje.

Oto Pawła słowa znane,
          Kościołowi przekazane:

"Wedle słów Ducha Świętego:                     Żyd. 3:7-I9; 4:1
          Usłyszawszy dziś głos Jego,
Waszych serc nie zatwardzajcie
          Jak w on dzień [o, pamiętajcie!]
Tak wielkiego rozdrażnienia
          W dniu na puszczy pokuszenia,
Gdzie ojcowie mnie kusili –
          Doświadczeń przyczyną byli,
Choć mych czynów wiedzę mieli –
          Lat czterdzieści je widzieli,
Więc się na nich rozgniewałem
          I tak to im powiedziałem:
Ci wciąż błądzą w sercach swoich –
          Dróg nie poznawają moich.
Gniewem wielkim zapałałem,
          Gdy im pomstę przysięgałem,
Że nie wnijdą [bez wątpienia!]
          Do mojego odpocznienia.
Chciałbym bracia moi mili,
          Abyście bacznymi byli,
By nie było między wami
          Serca złego, niewiernego.
Które skłonnością się plami
          Zaparcia Boga żywego.
Nawzajem się zachęcajcie –
          [W wierze swej nie upadajcie]
Niech na każdy dzień to bywa,
          Dopóki się 'dziś' nazywa,
By ktoś grzechem omamiony
          Nie był w duchu zatwardzony.
Albowiemeśmy się stali
          Chrystusa uczestnikami,
Jeśli grunt, cośmy dostali,
          Aż do końca zachowamy.
Skoro przedtem powiedziano
          [Jako już zacytowano]:

Usłyszawszy dziś głos Jego,
         Waszych serc nie zatwardzajcie
Jak w on dzień [o, pamiętajcie!]
         Rozdrażnienia tak wielkiego.

Co za jedni wtedy byli,
         Którzy chociaż słów słuchali
[A potem w nieszczęsnej chwili]
         Buntownikami się stali?
Czy nie wszyscy ci to byli,
         Którzy pod wodzą Mojżesza
[Choć ich była wielka rzesza]
         Z Egiptu powychodzili?
A na kogo [według wieści]
         Gniewał się aż lat czterdzieści?
Czy ci właśnie to nie byli,
         Którzy buntem swym grzeszyli,
Których ciała [za ich winy]
         Porozrzucał po pustyni?
A komu przysięgę złożył
         [Gdy się na nich w puszczy srożył],
Że nie wejdą do owego –
         Kraju odpocznienia Jego?
Czy nie tym, co krnąbrni byli –
         Nieposłuszeństwem grzeszyli?
I nie mogli [jasne z tego]
         Wnijść dla niedowiarstwa swego.
Więc tak długo [jasne z tego]
         Póki obietnica jeszcze
Wejścia do spoczynku Jego
         Trwa dotychczas [zgodnie wierzcie],
Dając baczenia niemało,
         Aby się nie okazało,
Że już ktoś w staraniu onym
         Zda się być upośledzony".

Piękna nauka, powyżej streszczona,
          Choć jest podana czasu dawnego,
Przez Kościół Pana jest wielce ceniona,
          Albowiem dana jest tylko dla niego.
Czterdzieści lat pełnych pielgrzymowania,
          To "dziś" jest przecie w psalmie podane;
Wiek Ewangelii nam on odsłania,
          W którym ogromne łaski są dane
Pokoju Bożego
          W wierze danego
Tym, którzy wierzą w krew Syna Jego.
          On pokój daje
I drogą do Boga dla nich się staje.                        Jan 14:6
          Lecz oni zdążają do jeszcze lepszego
Spoczynku w niebie, obiecanego
          (Chanaanejskiego),
Który własnością tychże się stanie,
          Co przezwyciężyć wszystkie są w stanie
Trudności życia poświęconego,
          Na puszczy życia wciąż trawionego
W boju o wiarę raz świętym podaną,
          W puszczy niewiary kontynuowaną.
Więc pielgrzymuje do Pana swego
          Kościół, by spocząć u boku Jego...
Jako do Króla pielgrzymowała
          Panna, gdy z puszczy doń się zbliżała...

Lecz Kościół w świecie pielgrzymujący
          I wciąż ku Panu się zbliżający,
Chociaż na "puszczy" wciąż się znajduje
          I bój swej wiary kontynuuje,
Lecz niepozorny jest wielce stan jego,
          Bowiem, co według świata głupiego,   1 Kor. 1:27-31
Co jest w nim mdłego –
          Rodu podłego,
Co jest wzgardzone –
          Niedocenione,
Bóg wybrał, by przed Nim się żadne ciało
          Chlubić powodu żadnego nie miało.
Lecz jest niezmiernie ubogacony,
          Bowiem w Chrystusie jest odkupiony.
On dla Kościoła stał się mądrością,
          A potem cenną sprawiedliwością;
Stał się dla niego też poświęceniem
          I obiecanym wyswobodzeniem.

Kościół ze siebie się chlubić nie lubi,
          Lecz w Panu się chlubi.
Jemu zanosi serdeczne pienia
          Za przeogromny dar odkupienia.
Górną mądrością przyozdobiony,
          Jak mirrą wonną jest okurzony.
Kadzidło chwały serca wdzięcznego,
          Jak słupy dymu kadzidlanego
W górę się wznoszą ku chwale Pana,
          Bo Jemu ta chwała w usta jest dana.      Ps. 40:2-4
On Duchem Świętym jest namaszczony,
           Jako olejkiem niegdyś czynionym.     2 Moj. 30:22-25
To olej świętego był pomazania;
           On według Bożego był rozkazania
Ubogacony proszkami wonnymi –
           Aptekarskimi wówczas zwanymi.

I olej także Ducha Świętego
          Wiele "składników" zawiera w sobie,
A różnoraki wpływ święty jego,
          Bez miary na jednej się skupił osobie,
Boć nie pod miarą (niech każdy słucha)                Jan 3:34
          Bóg Jezusowi udzielił Ducha.
Z Niego wciąż spływa on Duch wspaniały
          Na Kościół cały.                                         Ps. 133:2
Któż to "handlarzem",
          Czy "aptekarzem"
Jest Ducha Świętego,
          Z różnych "wonności" się składającego?
To Ojciec niebieski – On Ducha daje
          Temu, co wolę swą Jemu oddaje.            Żyd. 10:5-9
Jezus pouczał też czasu swego
          Grono swych uczniów, aby wiedzieli,        Łuk. 11:13
Że kto o Ducha prosi świętego,
          Temu go Ojciec chętnie udzieli.

Głębokie, oraz wiele znaczące
          Są słowa do panny się odnoszące:
"Któraż to jest [– zapytuję],
          Co od puszczy postępuje?
Z dala idzie, a jest ona
          W słupach dymu. Okadzona
Zapachem mirry kojącym
          I kadzidłem woń dającym –
Wszelkim wonnym proszkiem znanym,
          Aptekarskim nazywanym".
Dodał: Andrzej
Popularne artykuły
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 2 z 2
Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan   (ciąg dalszy artykułu)   Twierdzenia Palestyńczyków   Twierdzenia palestyńskiego, że ...dalej
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 1 z 2
    Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan     Wstęp     Nie zdarzyło się nigdy przedtem, aby ...dalej
Gromadzenie sił na Armageddon
"Albowiem przyszedł dzień on gniewu i któż się ostać może" Obj. 6:17     Księgę Objawienia Bóg dał, jak ...dalej
Wychowanie jezuickie
Wyjątki z traktatu Stanisława Szczepanowskiego pt. "Idea polska wobec prądów kosmopolitycznych". Lwów, Towarzystwo Wydawnicze 1901, ...dalej
Antychryst. Jego ostateczny koniec
OSTATECZNY KONIEC ANTYCHRYSTA WIDZIANY W 1889 ROKU     Prześledziliśmy historię papiestwa aż do obecnych czasów, do Dnia Pańskiego ...dalej
ANARCHIA - Symboliczny ogień, którym kończy się stary świat
"A dzień Pański nadejdzie jak złodziej; wtedy niebiosa z trzaskiem przeminą, a żywioły rozpalone stopnieją, ...dalej
Dzień Sądu
W kwestii dzieła sądu w przyszłym wieku wielu ludzi posiada bardzo pomieszane pojęcia. Popularny pogląd ...dalej
Apokalipsa (rozdział 17)
Opinia T.Ch. Russella na temat siedemnastego rozdziału   "Brat Russell mówił, że ... tego rozdziału nie można ...dalej
Izrael. Od Abrahama do Chrystusa (3)
W poniższym rozdziale podano skrótowy przegląd wydarzeń w historii Izraela, od czasu patriarchy Abrahama do ...dalej
Plagi egipskie - Dziewiąta i dziesiąta (6 z 6)
DZIEWIĄTA PLAGA EGIPSKA – CIEMNOŚCI 2 Mojżeszowa 10:20-29     "Rzekł więc Pan do Mojżesza: Wyciągnij rękę swoją ku ...dalej
Archiwum
Etykiety
Trzy Biada Copyright © 2011 Artykuły   Articles   Wprowadzenie   Warto zobaczyć   Kontakt
projekt graficzny cefau wykonanie eball