TrzyBiada.pl
9
MAR
0
1899
Lubię to
MIAŁ WALCZYĆ ZE ŚWIĘTYMI NAJWYŻSZEGO, POKONAĆ ICH I "ZETRZEĆ"
Daniel 7:21, 25
 
 
Czy fałszywe królestwo papieskie rzeczywiście miało władzę nad prawdziwie poświęconymi dziećmi Bożymi i pokonywało ich? Czy "starło ich" podczas długiego okresu ucisku czy też kruszenia, jak sugeruje tekst hebrajski? Nasza odpowiedź brzmi: tak. Używano wszelkich środków, jakie można było wymyślić, aby zdławić ducha prawdziwego chrześcijaństwa (Jan 8:36; Gal. 5:1; 2 Kor. 3:17), a zamiast niego wprowadzić ducha, doktryny i formuły Antychrysta. Na początku nie było to otwarte atakowanie wiernych, lecz raczej powolny, uporczywy, kruszący ucisk, skierowany szczególnie przeciwko opozycyjnym nauczycielom, wyczerpujący cierpliwość i wiarę wielu. To uporczywe gnębienie i uciskanie można jasno zobaczyć na przykładzie instytucji konfesjonału, w którym Antychryst nie tylko dowiadywał się o każdej krytyce i każdym słowie sprzeciwu wobec tego systemu, wypowiedzianych przed spowiednikiem, ale pod groźbą przyszłych kar wymuszał on na spowiadającym się wyznanie i pokutę za jego własne odmienne myśli i czyny. Zostało to również wkrótce poparte przez władze świeckie przyjęciem reguły, że każdy protest przeciwko kościołowi będzie odbierany jako zdrada władzy cywilnej, skoro autorytet papieski ją podtrzymuje.

W pierwszym przypływie wyniesienia papiestwa ludzie jako całość byli tylko nominalnymi członkami kościoła albo też poganami. Od wszystkich, którzy wyznawali Chrystusa, oczekiwano podporządkowania się zwyczajom i przepisom stopniowo samo-wywyższającej się hierarchii. Kiedy błąd, zawsze bardziej popularny niż prawda, wybił się do wpływu i władzy, zaczął osaczać, zakazywać i zniesławiać Prawdę i wszystkich, którzy ją wyznawali. To właśnie był czas, kiedy, jak pokazano w Objawieniu, prawdziwy Kościół (niewiasta) uciekł na pustynię – w odosobnienie (Obj. 12:6), jako wyrzutek z powodu jego wierności Prawdzie i prawdziwemu Panu i Głowie Kościoła. W owym czasie, kiedy odstępcy bywali wywyższani jako książęta, prawdziwi, pokorni święci doświadczali tego, o czym Pan uprzedził iż mają się spodziewać, zarówno oni, jak i wszyscy, którzy chcą pobożnie żyć (w tym teraźniejszym czasie), mianowicie prześladowań. Teściowa miała wystąpić przeciwko synowej, ojciec przeciwko synowi, brat przeciwko bratu, i rzeczywiście, wrogami człowieka mieli się często stawać jego domownicy. Czy można sobie wyobrazić coś bardziej prawdopodobnego na wyjaśnienie owego zetrze świętych Najwyższego, czyli zgniecie, niż taki bieg wypadków utrzymujący się przez stulecia?

Aby mieć pojęcie, jak dzikie i bezlitosne były te prześladowania, musimy znów spojrzeć na karty historii.

Prześladowania chrześcijan w pogańskim Rzymie nie są nawet warte porównywania z prześladowaniami przez Rzym papieski, gdyż były one o wiele rzadsze, bardziej ograniczone w zasięgu i mniej srogie. Z autorytatywnych przekazów wczesnych chrześcijan wiadomo, że większość urzędników rzymskich, którzy z upoważnienia cesarza lub senatu wykonywali władzę w prowincjach i mieli w swoich rękach władzę życia i śmierci, zachowywała się jak ludzie wytwornych manier o liberalnym wykształceniu, którzy szanowali reguły sprawiedliwości. Rzadko używali tak wstrętnych metod, jak prześladowania. Odżegnywali się oni często od ohydnych zadań prześladowczych, odrzucając z pogardą oskarżenia przeciwko chrześcijanom (jak to próbowali uczynić Piłat i Herod w przypadku naszego Pana; Łuk. 23:14-16,20,22; Mat. 27:24) lub sugerowali oskarżonym chrześcijanom jakieś furtki prawne. Kiedy to było możliwe, używali swojej władzy dużo częściej, aby chrześcijanom ulżyć, niż aby ich gnębić, a pogańskie trybunały często były ich najpewniejszym ratunkiem przed żydowskimi oskarżycielami. Gibbon, Tom II, strony 31-33

Okrutne prześladowania za czasów odrażającego tyrana, Nerona, który spalił pewną liczbę chrześcijan, aby odwrócić od siebie publiczne podejrzenia, stanowią jedną z najczarniejszych kart historii pogańskiego Rzymu, lecz ta liczba jego ofiar była stosunkowo niewielka. Ofiarami pogańskiego prześladowania nie były ogólnie biorąc wspólnoty, lecz znaczące jednostki. Jednak nawet te prześladowania czołowych przedstawicieli przywódców były nie tyle ustaloną, uporczywą determinacją sprzeciwu ze strony panujących, co raczej wynikiem niekontrolowanych powszechnych żądań spowodowanych przesądami, zaspokojenie których wydawało się przywódcom niezbędne dla utrzymania spokoju i porządku. Kilka przykładów ilustrujących takie sytuacje znajdujemy w karierze apostoła Pawła, a także innych apostołów (Dz.Ap. 19:35-41; 25:24-27; 26:2,3,28). Nawet szersze prześladowania przez cesarzy rzymskich trwały bardzo krótko, wyjąwszy prześladowania za czasów Dioklecjana, które z różną surowością trwały przez 10 lat. Pomiędzy tymi prześladowaniami były długie okresy pokoju i ciszy. Pod władzą cesarzy, chrześcijaństwo, mimo że wielce udręczone, nie tylko nie zostało "starte", lecz, jak zobaczyliśmy, rozwijało się bardzo pomyślnie.

Jakże różne były prześladowania papiestwa, które ścigały nie wybitnych przeciwników, lecz wszystkich, których prześladowania trwały nie kilka miesięcy tylko, lecz bez ustanku! To, co pod panowaniem pogańskich cesarzy było przemijającym napadem wściekłości lub szału, za czasów papieży zostało zredukowane do regularnego systemu, ożywianego fanatyzmem religijnym i intrygancką ambicją oraz inspirowanego szatańską gorliwością, energią i okrucieństwem, któremu równego nie ma w historii.

Odpadły kościół odłożył miecz ducha i, wspierany ramieniem cesarstwa, z nieubłaganą furią obrócił swoje cielesny oręż przeciwko każdemu słabszemu przeciwnikowi, który stanął na drodze jego ambicji. Z drugiej strony zaś umizgiwał się, schlebiał i zwodził będących u władzy, dopóki nie zdobył ich zaufania i nie przywłaszczył sobie ich miejsca i władzy.

Zarówno pogaństwo, jak i herezja stały się wtedy obiektami prześladowania – szczególnie ten drugi. "Tak zwany kler chrześcijański", pisze Edgar, "niewłaściwie zastosował prawa żydowskiej teokracji i sprawozdania żydowskich kronik dla niechrześcijańskiego i niegodziwego celu obudzenia demona prześladowań przeciwko rozsypującym się resztkom greckiego i rzymskiego [pogańskiego] przesądu. (...) Zburzyli starożytną strukturę politeizmu i przenieśli jej dochody na użytek kościoła, państwa i armii. (...) Pogaństwo zostało wygnane z rzymskiego terytorium. (...) Przekonania zostały powszechnie zastąpione przymusem, a ewangelia terrorem. Można rumienić się czytając Symmachusa i Libaniusza, dwóch pogańskich oratorów, apelujących o rozsądek i perswazję w propagowaniu religii, gdy tymczasem Teodozjusz i Ambrozjusz, chrześcijański cesarz i chrześcijański biskup – nawoływali do przemocy i przymusu".

Konstantyn, po objęciu władzy w Rzymie, skłonny był tolerować wszystkie religie, co zostało pokazane przez słynny Edykt Mediolański, dający wolność religijną każdemu człowiekowi w cesarstwie Rzymskim. Taki krok powinien był być powitany z radością przez kościół chrześcijański, który nękany wcześniej prześladowaniami tak tęsknił za wolnością. Lecz tak nie było. Prawdziwy duch chrześcijaństwa odszedł i teraz ambicją kościoła było wywyższenie się tak szybko, jak tylko możliwe, przez zduszenie każdej iskry wolności i podporządkowanie sobie wszystkich rzeczy. Zgodnie z tym, Gibbon mówi (Tom II, strona 236):

"Jego [Konstantyna] urzędnicy kościelni szybko wpadli na pomysł zredukowania bezstronności rządu i rozbudzenia gorliwości neofity. (...) wygasił on nadzieje pokoju i tolerancji, od chwili, kiedy w murach pałacu zebrał trzystu biskupów". Cesarz został tam nakłoniony do ogłoszenia, że ci, którzy w sprawach wiary sprzeciwiają się wyrokom tego klerykalnego gremium, powinni przygotować się na natychmiastowe wygnanie. Ogłoszono przy tym, że ich decyzje mają autorytet boski. Ten duch nietolerancji szybko dojrzał do zawziętych i bezlitosnych prześladowań. Konstantyn wydał dwa prawa karne przeciwko herezji, a za jego przykładem poszli następcy – Walentynian, Gracjan, Teodozjusz, Arkadiusz i Honoriusz. Teodozjusz opublikował piętnaście podobnych statutów, Arkadiusz dwanaście, a Honoriusz nie mniej niż osiemnaście. Zostały one zapisane w kodeksach Teodozjusza i Justyniana ku hańbie ich kapłańskich i cesarskich autorów.

To, co upodobało się Antychrystowi nazwać herezją (z czego wiele było prawdą i słusznością usiłowania by oprzeć się na mocnych podstawach), zostało uznane za rzecz gorszą od niedowiarstwa. Obydwóm tym rzeczom przeciwstawili się królowie, cesarze i teolodzy, i obie były prześladowane przez Inkwizycję, szczególnie herezja. Kiedy na początku trzynastego wieku nastąpił nawrót do wiedzy i ludzie zaczęli budzić się ze snu i dręczących widziadeł "ciemnych wieków", ci, z których umysłów prawda nie została całkowicie wykorzeniona, zostali pobudzeni i znów sztandar Prawdy zostały podniesiony w sprzeciwie na co bardziej rażące błędy Antychrysta. Wtedy właśnie prześladowczy duch Antychrysta zerwał się z wielką furią do działania by zmiażdżyć przeciwnika.

Królowie i książęta, którzy drżeli o swoje korony, jeśliby oni i ich ludzie w jakimś stopniu ściągnęli na siebie niełaskę papieża, przy tym, gdy ich majątek zagrożony był interdyktem za brak absolutnego posłuszeństwa jego rozkazom, zostali zaprzysiężeni, że wytępią herezję. Upomniano ich, że muszą oczyścić swoje prowincje z heretyckiej przewrotności, bo inaczej utracą swoje posiadłości. Magnaci, którzy zaniedbywali się we wspomaganiu prześladowczego dzieła utracili swoje majątki. Królowie i książęta nie ociągali się zatem w ich wysiłkach, aby wypełnić polecenia papiestwa, a magnaci i ich świta byli na ich usługach, do pomocy w dziele zniszczenia.

Nawet przed tym przebudzeniem, jeszcze w roku 630, Sobór w Toledo zmusił wstępującego na tron króla Hiszpanii do złożenia przysięgi, że nie będzie tolerował w hiszpańskich posiadłościach żadnych heretyckich poddanych; ogłoszone zostało, że władca, który by złamał tę przysięgę, będzie "wyklęty przed obliczem wiecznego Boga i zostanie wrzucony do ognia piekielnego". Straszliwe znaczenie takich żądań zostało zrozumiane w pełni dopiero wtedy, gdy rozpoczęło się przebudzenie i kiedy Antychryst osiągnął szczyt swojej władzy.

Sobór w Oksfordzie w roku 1160 przekazał sądowi cywilnemu grupę zwolenników Waldensa, którzy przybyli do Anglii z Gaskonii. W związku z tym, król Henryk II, rozkazał tych ludzi, mężczyzn i kobiety, publicznie wychłostać, napiętnować na policzkach rozpalonym żelazem i wypędzić z miasta półnago w środku zimy. Nikomu nie pozwolono okazać im współczucia lub wyświadczyć najdrobniejszej choćby przysługi.

Fryderyk, cesarz niemiecki, w roku 1224, skazał różnego pokroju heretyków na spalenie żywcem, ich majątki na konfiskatę, a ich dzieci, o ile nie stałyby się prześladowcami, na utratę czci i praw obywatelskich.

Ludwik, król Francji, w roku 1228, opublikował prawa dla wykorzenienia herezji i wymusił ich wykonanie. Zmusił on Rajmunda, hrabiego Tuluzy, do podjęcia się wytępienia herezji w jego posiadłościach, bez oszczędzania przyjaciół lub wasali.

Od najwcześniejszych objawów wdzierania się do władzy, które stopniowo rozwinęły się w system papieski, napotykał on na opór. Lecz opór stawiała tylko garstka wiernych, których wpływ robił niewielkie wrażenie na wszechogarniającej fali światowości zamiatającej w kościele. Stopniowo, niektórzy, w miarę jak dostrzegali błąd, wycofywali się po cichu z wielkiego odstępstwa, by czcić Boga zgodnie z nakazem sumienia, nawet ryzykując prześladowanie. Wśród nich wyróżniali się ci, których nazwano później waldensami, albigensami, wycliffitami i hugenotami. Wszyscy oni, chociaż różnie nazywani, mieli, na ile możemy osądzić, wspólne pochodzenie i wspólną wiarę.

"Waldensjanizm" – pisze Rajner (3.4), słynny trzynastowieczny inkwizytor, "jest najstarszą herezją; według niektórych istnieje, od czasów [papieża] Sylwestra, a według innych, od czasów apostolskich". Sylwester był papieżem, kiedy Konstantyn został cesarzem i przyjął chrześcijaństwo. Z tego widzimy, że prawda nigdy nie była bez zwolenników, którzy, choć pokorni i niepopularni, stanowczo sprzeciwiali się papiestwu i papieskim doktrynom o czyśćcu, czczeniu obrazów, modlitwom do świętych, czczeniu Marii Panny, modlitwom za zmarłych, przeistoczeniu, celibatowi kleru, odpustom, mszy itd. Nie brali też pod uwagę pielgrzymek, świąt, palenia kadzidła, świętych pogrzebów, używania wody święconej, kapłańskich szat, życia zakonnego itd. Utrzymywali oni, że należy przyjmować nauczanie Pisma Świętego, w przeciwieństwie do tradycji i pretensji kościoła w Rzymie. Uważali oni papieża za głowę wszystkich błędów i twierdzili, że odpuszczenie grzechów można otrzymać jedynie przez wartość ofiary Pana Jezusa.

Wiara i uczynki tych ludzi były punktem wyjścia dla reformacji i protestu przeciwko błędowi na długo przed czasami Lutra; zarówno oni, jak i inni przeciwnicy romanizmu, byli ścigani, nienawidzeni i prześladowani z bezlitosną wściekłością przez papieskich wysłanników. Waldensi i albigensi stanowili najliczniejszą grupę protestantów przeciwnych papiestwu. Kiedy więc, w trzynastym wieku nadeszło literackie przebudzenie, to głównie od nich rozświeciła się Prawda, chociaż została ona odzwierciedlona i wzmocniona w wywodach Wycliffe'a, Husa, Lutra i innych. Ich doktryny, oparte na prostocie i moralności, przyświecały jeszcze większym blaskiem w przeciwieństwie do napuszonej dumy i rażącej niemoralności wywyższonego wówczas papiestwa.
 
 
 

Wtedy to właśnie papieże, sobory, teologowie, królowie, uczestnicy krucjat i inkwizytorzy połączyli swoje diabelskie moce, aby zniszczyć każdego przeciwnika i zagasić choćby najsłabsze promyki wschodzącego światła. Papież Innocenty III wysłał najpierw misjonarzy do rejonów, w których doktryny albigensów znalazły oparcie, aby głosili tam romanizm i dokonywali cudów itd. Przekonawszy się, że wysiłki te są daremne, ogłosił on przeciwko nim krucjatę, i obiecał wszystkim, którzy w nią się zaangażują, przebaczenie grzechów i natychmiastowy paszport do nieba z pominięciem czyśćca.
 

 

Z pełną wiarą we władzę papieża udzielenia obiecanych nagród, pół miliona ludzi – Francuzów, Niemców i Włochów – zebrało się wokoło sztandaru krzyża, dla obrony katolicyzmu i wygubienia herezji. Wtedy nastąpił szereg bitew i oblężeń w okresie obejmującym dwadzieścia lat. Miasto Beziers było szturmowane i zdobyte w roku 1209. Jak odnotowało kilku historyków, zginęło od miecza do sześćdziesięciu tysięcy mieszkańców, bez względu na wiek i płeć. Krew tych, którzy uciekli do kościołów i tam zostali zamordowani przez świętych krzyżowców, zbroczyła ołtarze i popłynęła ulicami.
 


 
 
Lavaur zostało oblężone w roku 1211. Gubernatora powieszono na szubienicy, a jego żonę wrzucono do studni i przywalono kamieniami. Mieszkańców bez żadnego rozróżniania pozabijano, czterystu z nich spalono żywcem. Kwitnąca kraina Langwedocji została spustoszona, jej miasta spalono, a mieszkańców wytracono ogniem i mieczem. Ocenia się, że tysiąc albigensów padło jednego dnia; ich ciała zebrano w stosy i spalono.

Całe to szaleństwo nurzania się we krwi i łotrostwie zostało dokonane w imieniu religii: rzekomo dla chwały Bożej i honoru kościoła; w rzeczywistości zaś dla podtrzymywania Antychrysta siedzącego w świątnicy Bożej [w kościele], pokazującego, że on jest bogiem, mocarzem, zdolnym pokonać i zniszczyć swoich wrogów. Kler dziękował Bogu za dzieło zniszczenia, a za wspaniałe zwycięstwo pod Lavaur skomponowano i odśpiewano hymn ku chwale Boga. Potworna rzeź pod Beziers była uważana jako "widzialny sąd niebios" nad herezją albigensów. Rano Krzyżowcy wzięli udział w porannej sumie, a potem wyruszyli by przez cały dzień obracać w ruinę krainę Langwedocji i mordować jej mieszkańców.

Należy jednak pamiętać, że te otwarte krucjaty przeciwko albigensom i waldensom zostały przedsięwzięte jedynie dlatego, że tak zwana "herezja" zdobyła poparcie dużej części tych społeczności. Byłoby wielkim błędem przypuszczać, że krucjaty były jedynymi prześladowaniami. Spokojne, ciągłe kruszenie jednostek, liczących w sumie tysiące, po całym rozległym papieskim królestwie trwało bez przerwy, ścierając świętych Najwyższego.

Karol V, cesarz Niemiec oraz król Hiszpanii i Niderlandów, prześladował zwolenników reformacji w całym swoim wielkim państwie. Poparty przez sejm w Worms, wyjął spod prawa Lutra, jego zwolenników i jego pisma. Potępił też wszystkich, którzy pomagaliby Lutrowi lub czytali jego książki, skazując ich na utratę mienia, wygnanie z cesarstwa i karę za zdradę stanu. Na terenie Niderlandów naśladowcy Lutra mieli być ścinani, zaś kobiety miały być żywcem pogrzebane lub oddane płomieniom, jeżeli trwały w uporze. Chociaż to masowe prawo zostało zawieszone, żniwo śmierci we wszystkich jego okropnych formach trwało nadal. Książę Alwy chełpił się wykonaniem w sześć tygodni egzekucji 18 000 protestantów. Paolo oblicza liczbę straconych w Niderlandach z powodu religii na 50 000. Grotius podaje wykaz 100 000 męczenników belgijskich. Karol, wraz z ostatnim tchnieniem, nakazał swemu synowi, Filipowi II, dokończenie dzieła prześladowań i wytępienia herezji, które on rozpoczął, i której to rady nie omieszkał Filip wprowadzić w czyn. Z furią pobudzał ducha prześladowań, wydając protestantów na spalenie bez wyjątku i bez litości.

Franciszek i Henryk, królowie francuscy, poszli za przykładem Karola i Filipa, w ich gorliwości dla katolicyzmu i tępienia herezji. Najlepszymi przykładami tej gorliwości z przyczyny Antychrysta są masakry w Merindol, w Orange i w Paryżu. Masakra w Merindol, zaplanowana przez francuskiego króla i zatwierdzona przez francuski parlament, została powierzona prezydentowi Oppeda do wykonania. Prezydent został zobowiązany do wymordowania ludności, spalenia miasta i zburzenia zamków waldensów, których wielu zamieszkiwało w owej okolicy. Historycy rzymsko-katoliccy przyznają, że zgodnie z rozkazem zmasakrowano tysiące mężczyzn, kobiet i dzieci, zburzono dwadzieścia cztery miasta, a cała kraina została zrujnowana i wyludniona. Mężczyźni, kobiety i dzieci szukali schronienia w lasach, gdzie również wyszukiwano ich i zabijano mieczem. Wielu z tych, którzy pozostali w miastach, spotkał taki sam los lub jeszcze gorszy. Pięćset kobiet zamknięto w stodole, którą następnie podpalono; kiedy którakolwiek wyskakiwała przez okno, nadziewała się na ostrza włóczni. Kobiety gwałcono, a dzieci mordowano na oczach ich rodziców, bezsilnych aby im pomóc. Niektórych wtrącano do przepaści, a innych wleczono nagich po ulicach.

Rzeź w Orange, w roku 1562, miała podobny charakter jak ta w Merindol, i została precyzyjnie opisana przez historyków katolickich. Włoska armia, została wysłana przez papieża Piusa VI z rozkazem wymordowania mężczyzn, kobiet i dzieci. Rozkaz wykonano ze straszliwym okrucieństwem. Bezbronni heretycy ginęli od miecza, byli spychani ze skał, rzucani na ostrza haków i sztyletów, wieszani, przypiekani na wolnym ogniu, wystawiani na wszelkiego rodzaju wstyd i tortury.

Rzeź w Paryżu w dniu św. Bartłomieja, 24 sierpnia 1572 roku, była równie okrutna, jak masakry w Merindol i Orange, lecz przewyższała je w rozmiarze. To również zostało szczegółowo opisane przez historyków katolickich. Jeden z nich, Thuanus, napiętnował ją jako "dzikie okrucieństwo, któremu podobnego nie było w całej starożytności". Uderzenie w dzwony o północy 23 sierpnia dało sygnał do rzezi i straszne sceny z Merindol i Orange zaczęły się powtarzać w stosunku do znienawidzonych hugenotów. Ten karnawał śmierci trwał siedem dni. Całe miasto spłynęło ludzką krwią; dwór zasłany był stosami trupów, na które król i królowa spoglądali z najwyższą satysfakcją. Ciało admirała Coligny było wleczone po ulicach, Sekwana pokryła się unoszącymi się martwymi ciałami. Dane o liczbie zabitych wahają się od 5 000 do 10 000. Dzieło zniszczenia nie ograniczyło się do samego Paryża, lecz rozpostarło się na cały naród francuski. Następnego dnia wysłano we wszystkich kierunkach specjalnych gońców z rozkazem ogólnej masakry hugenotów. Te same sceny rozegrały się zatem we wszystkich niemal prowincjach, a szacunkowe liczby zabitych wahają się od 25 000 do 70 000.
 

 

W tych strasznych scenach rzezi Antychryst znalazł niezwykłe zadowolenie. Papież i jego dwór nie posiadali się z radości ze zwycięstwa katolicyzmu nad waldensjanizmem w Merindol i w Orange, a bezbożny Oppeda nazwany został "obrońcą wiary i bohaterem chrześcijaństwa". Król francuski udał się na mszę i składał Bogu uroczyste dziękczynienia za zwycięstwo nad hugenotami i ich rzeź w Paryżu. Ta rzeź, usankcjonowana przez francuskiego króla, parlament i poddanych rzymsko-katolickich, była prawdopodobnie dokonana z bezpośredniej namowy papieża i hierarchii papieskiej. Że była ona wielce pochwalona, co najmniej, wynika jasno z faktu, że na dworze papieskim przyjęto wieści z ogromną radością. Papież Grzegorz XIII udał się we wspaniałej procesji do kościoła św. Ludwika, by złożyć Bogu dzięki za znak zwycięstwa. Ogłosił natychmiast jubileusz i wysłał na dwór francuski nuncjusza, aby w imieniu papieża pochwalił ten "czyn bohaterski, tak długo obmyśliwany, a tak szczęśliwie dokonany dla dobra religii". Król wybił medal na pamiątkę rzezi, na którym widniał napis "Pietas Excitavit Justitiam" - Pobożność pobudziła sprawiedliwość.
 
 
 
 
Medale upamiętniające to wydarzenie zostały również wybite z rozkazu papieża w mennicy papieskiej. Jeden z nich znajduje się obecnie na wystawie w Memorial Hall w Filadelfii. Na awersie znajduje się postać papieża i skrócony napis: "Gregorius XIII, Poniifex Maximus Anno I" pierwszy rok jego pontyfikatu, tzn. 1572. Na rewersie medalu widać anioła śmierci z krzyżem w lewej ręce i z mieczem w prawej, przed którym przedstawiona jest leżąca na ziemi lub uciekająca grupa hugenotów – mężczyzn, kobiet i dzieci, których twarze i postacie wyrażają przerażenie i rozpacz. Pod tym znajdują się słowa: "Ugonottorum Strages 1572", co oznacza "Rzeź hugenotów 1572".
 

 
 
W Watykanie zaś powieszony został obraz przedstawiający rzeź w dniu św. Bartłomieja. W jego górnej części widniał zwój z łacińskim napisem oznaczającym "Arcykapłan aprobuje los Coligny".

Coligny był wybitnym przywódcą hugenotów i jednym z tych, którzy padli pierwsi. Kiedy zginął, jego głowę odcięto od reszty ciała i posłano królowej (która kazała ją zabalsamować i posłać do Rzymu jako trofeum). Jego ciało natomiast wleczone było przez motłoch po ulicach Paryża. Wkrótce potem króla pochwyciły budzące przerażenie wyrzuty sumienia, od których już nigdy nie wyzdrowiał. Historia zanotowała, że swemu zaufanemu lekarzowi powiedział: "Nie wiem, co mi się stało, bo w umyśle i w ciele trzęsę się jak w gorączce. Kiedy śpię i kiedy czuwam, w każdym momencie mi się zdaje, że widzę dookoła zmiażdżone ciała ze szkaradnymi twarzami, całe pokryte krwią". Król zmarł w wielkiej agonii, zlany krwawym potem.

W roku 1641 Antychryst ogłosił "wojnę o religię" w Irlandii i wezwał lud do masakrowania protestantów na wszelkie dostępne im sposoby. Zwiedziony naród odebrał to wezwanie jako głos Boży i nie omieszkał wywiązać się ze swych obowiązki. Krew protestantów popłynęła strumieniami przez całą Irlandię, domy obracano w popiół, miasta i wsie prawie doszczętnie zniszczono. Niektórzy byli zmuszani do mordowania własnych krewnych, a potem do odbierania sobie życia. Ostatnimi słowami, jakie docierały do ich uszu, było zapewnienie księży, że ich agonie konania są zaledwie początkiem męki piekielnej. Tysiące ludzi umarło z zimna i głodu, gdy usiłowały emigrować do innych krajów. Droga w Cavan, na całym dystansie dwudziestu kilometrów, poplamiona była krwawymi śladami poranionych uciekinierów. Kiedy podczas ucieczki zaciekle ścigani rodzice porzucili sześćdziesięcioro dzieci, ogłoszono, że ktokolwiek udzieli tym maleństwom pomocy, zostanie razem z nimi pogrzebany. Siedemnastu dorosłych pogrzebano żywcem w Fermaugh, a siedemdziesięciu dwóch w Kilkenny. W samej tylko prowincji Ulster, ponad 154 000 protestantów zostało albo wyrżniętych, albo wygnanych z Irlandii.

O'Niel, prymas Irlandii, ogłosił tę masakrę "pobożną i legalną wojną", a papież, Urban VIII, wydał w maju 1643 roku bullę udzielającą "pełnego i absolutnego odpuszczenia grzechów" tym, którzy wzięli udział w "mężnym czynieniu tego, co do nich należy, aby całkowicie wyplenić morowy zaczyn heretyckiej zarazy".










 
Dodał: Andrzej
Popularne artykuły
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 2 z 2
Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan   (ciąg dalszy artykułu)   Twierdzenia Palestyńczyków   Twierdzenia palestyńskiego, że ...dalej
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 1 z 2
    Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan     Wstęp     Nie zdarzyło się nigdy przedtem, aby ...dalej
Gromadzenie sił na Armageddon
"Albowiem przyszedł dzień on gniewu i któż się ostać może" Obj. 6:17     Księgę Objawienia Bóg dał, jak ...dalej
Wychowanie jezuickie
Wyjątki z traktatu Stanisława Szczepanowskiego pt. "Idea polska wobec prądów kosmopolitycznych". Lwów, Towarzystwo Wydawnicze 1901, ...dalej
Antychryst. Jego ostateczny koniec
OSTATECZNY KONIEC ANTYCHRYSTA WIDZIANY W 1889 ROKU     Prześledziliśmy historię papiestwa aż do obecnych czasów, do Dnia Pańskiego ...dalej
ANARCHIA - Symboliczny ogień, którym kończy się stary świat
"A dzień Pański nadejdzie jak złodziej; wtedy niebiosa z trzaskiem przeminą, a żywioły rozpalone stopnieją, ...dalej
Dzień Sądu
W kwestii dzieła sądu w przyszłym wieku wielu ludzi posiada bardzo pomieszane pojęcia. Popularny pogląd ...dalej
Apokalipsa (rozdział 17)
Opinia T.Ch. Russella na temat siedemnastego rozdziału   "Brat Russell mówił, że ... tego rozdziału nie można ...dalej
Plagi egipskie - Dziewiąta i dziesiąta (6 z 6)
DZIEWIĄTA PLAGA EGIPSKA – CIEMNOŚCI 2 Mojżeszowa 10:20-29     "Rzekł więc Pan do Mojżesza: Wyciągnij rękę swoją ku ...dalej
Izrael. Od Abrahama do Chrystusa (3)
W poniższym rozdziale podano skrótowy przegląd wydarzeń w historii Izraela, od czasu patriarchy Abrahama do ...dalej
Archiwum
Etykiety
Trzy Biada Copyright © 2011 Artykuły   Articles   Wprowadzenie   Warto zobaczyć   Kontakt
projekt graficzny cefau wykonanie eball