TrzyBiada.pl
19
PAŹ
0
1776
Lubię to

"Błogosławiony mąż, który nie chodzi w radzie niepobożnych, a na drodze grzesznych nie stoi, i na stolicy naśmiewców nie siedzi. Ale w zakonie Pańskim jest kochanie jego, a w zakonie jego rozmyśla we dnie i w nocy. Albowiem [mąż ten Boży, o którym mówi Psalmista] będzie jako drzewo nad strumieniami wód wsadzone, które owoc swój wydaje czasu swego, a liść jego nie opada; i wszystko, cokolwiek czynić będzie, poszczęści się (Psalm 1:1-3)".

Im głębiej badamy prawa, które rządzą naturalnym i duchowym światem, tym więcej przekonujemy się, że panuje między nimi wspaniała harmonia. Dochodzimy zatem do wniosku, że swoją egzystencję zawdzięczają one temu samemu Autorowi. Człowiek naturalny zwykł stawiać prawa natury na pierwszym miejscu, ale człowiek Boży wie, że prawa duchowe są ważniejsze. Faktycznie, wydaje się, że Bóg rzeczywiście tak urządził każdą rzecz w naturze, aby wielkie prawdy duchowe uczynić wyraźnymi dla naszego zrozumienia. W przeciwnym bowiem razie nie bylibyśmy w stanie ich pojąć.

W Piśmie Świętym znajdujemy na to wiele przykładów. Na przykład, naród Izraelski jest wielokrotnie przedstawiany symbolicznie jako krzew winny, krzew w tym szczególny, że jest całkowicie nieużyteczny, z wyjątkiem jednego celu – przynoszenia owoców. Zwróćmy się do piętnastego rozdziału Ezechiela i zobaczmy, co prorok mówi: "Tedy się stało słowo Pańskie do mnie, mówiąc: Synu człowieczy! cóż jest drzewo macicy winnej przeciwko wszelkiemu innemu drzewu, albo przeciwko latoroślom drzewa leśnego? lzali wezmą z niego drzewo ku urobieniu czego?" Któż by zechciał zrobić cośkolwiek z krzewu winorośli! – "lzali urobią z niego kołek do zawieszania na nim jakiego naczynia? Oto ogniowi podane bywa na strawienie; gdy oba końce jego strawi, a pośrodek jego zgore, azaż się na co przyda? Oto póki było całe, nic nie mogło być z niego urobione; dopieroż gdy je ogień strawił, a spaliło się, na nic się więcej nie przyda. Przetoż tak mówi panujący Pan: jako jest drzewo macicy między drzewem leśnym, którem podał ogniowi na strawienie takem podał obywateli Jeruzalemskich" [Ezech. 15:1-6].

Pan mógłby z winorośli uczynić wielkie drzewo na podobieństwo jodły czy cedru, ale nie chciał, ponieważ bez wątpienia życzył sobie zilustrować swój zamiar w stosunku do narodu Izraelskiego, a mianowicie, że jedynym celem, dla którego powołał go do życia, było przynoszenie przez niego owoców świętości: "A teraz, Izraelu, czegóż Pan, Bóg twój, żąda od ciebie? jedno abyś się bał Pana, Boga twego, a chodził we wszystkich drogach jego; abyś go miłował i służył Panu, Bogu twemu, ze wszystkiego serca twego, i ze wszystkiej duszy twojej. Strzegąc przykazań Pańskich i ustaw jego, które ja dziś rozkazuję tobie, abyć się dobrze działo" (5 Mojż. 10:12,13).

Proroctwo Ezechiela wypełniło się w roku 70 n.e., kiedy naród Izraelski został wrzucony w ogień ucisku i zniszczony. Nasz Pan wytłumaczył jaki był tego powód (Mat. 21:43): "Przetoż powiadam wam: Iż od was odjęte będzie królestwo Boże, i będzie dane narodowi, czyniącemu pożytki jego" – owoce świętości.
Pod tym względem chrześcijaństwo popełniło ten sam błąd, co i naturalny Izrael. Narody chrześcijańskie, podobnie jak naród Izraelski, zamiast polegać na Panu, polegały na własnej sile i własnej mądrości, i stały się przez to wielkimi w oczach świata. Zignorowały one fakt, że jedynym pierwotnym celem, dla którego Pan ich wybrał było przynoszenie owoców świętości, jak Apostoł tłumaczy: "Albowiem ta jest wola Boża, to jest, poświęcenie wasze" (1 Tes. 4:3).

Z tego powodu Pan odrzuca ich i daje Królestwo narodowi przynoszącemu owoce, świętemu narodowi, odkupionemu z każdego szczepu, języka i ludu, wzgardzonemu i odrzuconemu przez ludzi, lecz wybranemu przez Boga. "Widzicie zaiste powołanie wasze, bracia! iż nie wiele mądrych według ciała, nie wiele możnych, nie wiele zacnego rodu; ale co głupiego jest u świata tego, to wybrał Bóg, aby zawstydził mądrych; a co mdłego u świata, wybrał Bóg aby zawstydził mocnych. A podłego rodu u świata i wzgardzonego wybrał Bóg, owszem te rzeczy, których niemasz, aby te, które są, zniszczył, aby się nie chlubiło żadne ciało przed obliczem jego" (1 Kor. 1:26-29).

Aby być ludem Bożym, musimy nie tylko wierzyć w Pana, ale musimy także i cierpieć dla jego sprawy (Filip. 1:29); musimy zaprzeć samego siebie, podejmować nasz codzienny krzyż i naśladować Go. Ci, którzy tak czynią są prawdziwym Izraelem, prawdziwą winoroślą. Są narodem, który odziedziczy Królestwo Niebieskie. Dlaczego? Ponieważ poznali oni, że nie mogą polegać na światowej mądrości, na światowej sile, światowej pozycji, lub na czymkolwiek jeszcze, co ten świat może zaoferować, ale, że ich poleganie ma być całkowicie na Panu; i z Jego pomocą starają się oni uprawiać owoce świętości. Właśnie dlatego, że Jezus wraz z Jego uczniami postępował według tej zasady mógł On powiedzieć: "Jam jest ona winna macica prawdziwa, a Ojciec mój jestci winiarzem (…) Jam jest winna macica a wyście latorośle" (Jan 15:1,5).
Drzewo nad strumieniami wód wsadzone

Drzewo opisane w pierwszym Psalmie, w przeciwieństwie do winorośli wspomnianej przez Jezusa i Ezechiela, nie odnosi się jednak do narodu izraelskiego, lecz do pojedynczego męża Bożego. Z początku wydać się to może dziwne, że Bóg porównuje człowieka do drzewa. Jest jednak oczywiste, że skoro Psalmista użył tej ilustracji, to musi być jakaś prawda leżąca u jej podstaw. Jeżeli tylko możemy znaleźć, na czym ta prawda polega, niewątpliwie będziemy przez to wzbogaceni duchowo.

Drzewo wsadzone nad strumieniami wód cieszy się z reguły pełnią życia, ponieważ ma do nich dostęp i wchłania mnóstwo wody. Jeżeli to samo drzewo przesadzimy na pustynię, uschnie ono szybko z powodu braku wody. Podobnie jest z mężem Bożym. Tylko wtedy, kiedy ma on dostęp do rzek wody prawdy, czyli ksiąg biblijnych, może on rosnąć duchowo, a im więcej prawdy wchłania i przyswaja sobie, tym większą osiąga żywotność.

Zanim drzewo wyrośnie, musi być najpierw nasienie, a to nasienie musi być wsiane do przygotowanej ziemi. Jeżeli ziemia będzie twarda, będzie trzeba ją rozbić, ale nie zawsze wymaga to tak energicznego działania. W przypowieści o rozsiewcy Pan nasz mówił o rozmaitych rodzajach gleby i wyjaśnił, że dobrym gruntem było czyste i szlachetne serce.

Przygotowanie gleby oznacza proces, przez który przychodzimy do świadomości, że sami z siebie nie możemy podobać się Panu, i że z tego powodu potrzebujemy Zbawiciela. Jeżeli, w tym nastawieniu umysłu i serca, przemieniamy się wzbudzając w sobie wiarę ku Bogu przez Jezusa Chrystusa, a będąc usprawiedliwieni przez wiarę mamy pokój z Bogiem, to jesteśmy wtedy gotowi przyjąć do naszego serca słowo o Królestwie i stać się Nowymi Stworzeniami w Jezusie Chrystusie. W ten sposób gruntem, w który wsiane jest nasienie, jest usprawiedliwiony umysł i serce.

Nasieniem, jak to Pan Jezus wytłumaczył (Mat. 13:19), jest słowo o Królestwie, radosna wieść o tym, że Królestwo Chrystusowe ma być ustanowione na ziemi. Jeżeli tylko zaprzemy się samych siebie, podejmiemy nasz codzienny krzyż i podążymy za Chrystusem, będziemy współdziedzicami z Nim w tym Królestwie, w doniosłym celu błogosławienia wszystkich narodów ziemi ku chwale Boga Ojca i Jego Syna, Jezusa Chrystusa. Jeżeli nasienie przyjęte jest właściwie do czystego i szlachetnego serca, to natychmiast zaczyna wypuszczać korzeń i kiełek. Korzeń wyobraża wiarę Nowego Stworzenia.

Są dwa akty wiary, wiara usprawiedliwiająca i wiara poświęcająca. Pierwszy krok wiary nie był wymaganym dla naszego Pana Jezusa, ponieważ zawsze był prawym i sprawiedliwym. Ten drugi krok uczynił On wtedy, gdy przez wiarę siebie poświęcił. Posiadał taką wiarę w swego Ojca w niebie, że rozkoszował się w czynieniu Jego woli, chociaż wiedział, że oznacza to zrzeczenie się wszelkich swoich praw życiowych jako istoty ludzkiej, że Jego egzystencja zostanie wymazana i że potężna moc Boża będzie wymagana, aby podnieść Go z martwych do nowej natury, natury Boskiej (Efez. 1:19,20). To nie wymaga tak wielkiej wiary z naszej strony, ponieważ Chrystus był pierwszym, który został wzbudzony od umarłych (Dzieje Ap. 26:23). On przewodził w tej drodze i wiemy, że to, co Ojciec Niebieski uczynił dla Niego, jest zdolny i chętny uczynić szczodrze również dla nas.

Te dwa akty wiary pokazane są w piątym rozdziale do Rzymian. W pierwszym wierszu powiedziane mamy, że przez wiarę jesteśmy usprawiedliwieni i przez to mamy pokój z Bogiem. Wtedy następny werset mówi nam dalej, że to również dzięki wierze mamy dostęp do tej łaski, w której stoimy, łaski czyli warunków sprzyjających uświęceniu, przez które mamy nadzieję chwały Bożej. Pierwszy akt wiary, przez który jesteśmy usprawiedliwieni, jest przygotowaniem gleby, serca. Jeżeli nasienie, słowo czyli radosna nowina o Królestwie, jest właściwie przyjęte do takiego serca i zakorzenia się tam, Nowe Stworzenie jest spłodzone. Korzeń jest wiarą Nowego Stworzenia, drugim aktem wiary, wiarą poświęcającą. Jest to mały początek, który w końcu, gdy mu pozwoli się rosnąć, rozwinie się w dojrzałe drzewo owocowe, w męża Bożego, w Nowe Stworzenie w Jezusie Chrystusie.

Kiedy nasienie drzewa owocowego wsieje się w ziemię, to wypuszcza ono drobne kosmyki korzenia do wchłaniania wody i różnych minerałów, czyli składników gleby, które zostały rozpuszczone przez wodę. Wkrótce kiełkuje mały pęd i ukazuje się ponad ziemią. Następnie ten mały pęd wypuszcza małe gałązki, które wraz z korzeniem i pędem przeradzającym się w pień, z roku na rok stają się grubsze, dłuższe i mocniejsze. Kiedy gałęzie wypuszczą liście a w końcu pąki, kwiaty i owoce, mamy dojrzałe drzewo owocowe.
 

Nowe Stworzenie przyrównane do drzewa

 
Pozwólmy sobie teraz rozważyć różne części drzewa szczegółowo i porównajmy je z rozmaitymi etapami rozwoju Nowego Stworzenia, jak to zostało naszkicowane w 2 Piot. 1:5-7, a uderzy nas cudowna trafność ilustracji, której pod kierownictwem Ducha Świętego używa Psalmista w naszym tekście.

Słowa Apostoła brzmią: "Ku temu tedy samemu wszelkiej pilności przykładając, przydajcie do wiary waszej cnotę, a do cnoty umiejętność; a do umiejętności powściągliwość, a do powściągliwości cierpliwość, a do cierpliwości pobożność; a do pobożności braterską miłość, a do miłości braterskiej łaskę".
Korzeń wiary

Pierwszą z łask jest korzeń wiary. Podobnie jak z korzeniem naturalnego drzewa, kosmyki korzenia drzewa duchowego są z początku małe i delikatne, lecz one rosną i rozchodzą się we wszystkich kierunkach wraz z ustawicznym wzrostem Nowego Stworzenia.

Korzeń drzewa posiada dwie funkcje:

(1) Jest on częścią drzewa, która utrzymuje je w ziemi. Początkowo trzyma się ono w ziemi bardzo słabo, tak, że nawet dziecko może je wyrwać; ale z czasem, kiedy drzewo jest duże, stanowi to wyzwanie dla wielu silnych ludzi, aby je wykorzenić. To samo jest z naszą wiarą jako Nowych Stworzeń. Wiara jest tym elementem, który utrzymuje je w gruncie usprawiedliwionego serca, czyli woli. Początkowo, kiedy wiara nasza jest mała, moglibyśmy być z łatwością wykorzenieni, gdyby nie to, że Pan troszczy się o nas w tym, jak i w każdym innym stadium rozwoju.

Stopniowo, w miarę naszego duchowego rozwoju, różne kosmyki korzenia naszej wiary wzrastają i rozchodzą się tak, aby mocniej utwierdzić się w naszych sercach. Niektóre z nich opanowują tę część naszego serca, czyli woli, która reguluje nasze myśli tak, iż coraz bardziej myślimy, jak Jezus myślał. Inne opanowują tę część naszego serca, czyli woli, która reguluje naszą mowę i ogólne zachowanie tak, że stopniowo zaczynamy mówić, jak Jezus mówił i postępować, jak On postępował. Im bardziej wzrasta nasza wiara i silniejsze zapuszcza korzenie w naszym sercu, tym skuteczniej jesteśmy w stanie stawić czoła atakowi nieprzyjaciela.

Wiara jest wielką fundamentalną łaską, tą, bez której nasz wzrost byłby niemożliwy. "Bez wiary nie można podobać się Bogu" (Żyd. 11 :6).
(2) Inną funkcją korzenia drzewa jest wchłanianie wody z ziemi i różnych mineralnych składników znajdujących się w glebie, które mogą być przez wodę rozpuszczone i są przydatne do wzrostu drzewa. Woda stanowi trzy czwarte wagi większości roślin. A zatem jest niezbędna. Gdyby drzewo zostało jej pozbawione choćby przez jeden dzień, zaczęłoby usychać. Woda pochodząca ze "strumieni wód", obok których drzewo zostało posadzone, przesącza się przez grunt, wyszukuje różne składniki gleby, które tam się znajdują, rozpuszcza je powoli, i wtedy jest wchłaniana przez korzeń. Wszystka woda, która wnika w strukturę drzewa dostaje się przez korzeń; żadna jej ilość nie dostaje się przez inne jego części, ani nawet przez liście.

Strumieniami wód, przy których Nowe Stworzenie jest posadzone są różne Księgi Biblijne. To z nich, przez kanały naszych oczu i naszych uszu, woda prawdy przenika do naszych serc. Kiedy wejdzie do naszych serc, wyszukuje ona różne naturalne elementy, które tam znajduje i stopniowo je rozpuszcza.

Jednym z tych elementów jest ambicja, która prowadzi naturalnego człowieka do starania się o to, aby być wielkim w tym świecie, wyrobić sobie nazwisko, nagromadzić bogactwa, itd. Jakkolwiek może być ona pożądana ze światowego punktu widzenia, to jest złą zasadą o ile to dotyczy męża Bożego. Kiedy jednak prawda dostanie się do serca, to naturalny element ambicji stopniowo jest rozpuszczany i w miarę jak zostaje wchłonięty wraz z wodą prawdy, przekształcany jest z ziemskiej ambicji na ambicję duchową, niebiańską ambicję.

Ta duchowa ambicja pobudza Nowe Stworzenie do starania się o to, aby podobać się Bogu, bez względu na to, co ludzie mogą o nim pomyśleć. Prowadzi go ona do gromadzenia sobie skarbów w niebie i czyni go "starającym się usilnie o lepsze dary", by mógł być uznany za godnego stania się współdziedzicem z Jezusem Chrystusem, i w ten sposób, aby mógł zaspokoić pragnienia serca, które pragnie chwalić Boga i pomagać w błogosławieniu wszystkich narodów ziemi.

Innym naturalnym elementem jest wojowniczość, którą wielu z nas posiada w większym lub mniejszym stopniu. Naturalny człowiek, który ma cechę wojowniczości, ma skłonność do sprawiania innym trudności. Kiedy jednak taki człowiek staje się Nowym Stworzeniem w Chrystusie, prawda odnajduje w jego sercu tę naturalną wojowniczość, stopniowo ją rozpuszcza, i w miarę jak wchłonięta jest ona przez wiarę Nowego Stworzenia, przekształca się w duchową wojowniczość. Ta cecha charakteru jest jedną z najpiękniejszych, jaką mąż Boży może posiadać, ponieważ właściwie skierowana umożliwia mu prowadzenie walki przeciwko światu, ciału i Diabłu, a tym samym toczenie dobrego boju wiary.

Naturalny człowiek wykorzystuje swoją wojowniczość, aby walczyć z drugimi we własnym interesie. Mąż Boży tymczasem używa swojej wojowniczości, aby walczyć z sobą dla dobra drugich. Musimy wszyscy posiadać tę cechę, do pewnego stopnia przynajmniej. Jeżeli już z natury nam jej brak, potrzebujemy modlić się do Ojca Niebieskiego, aby nas wspierał. Wiecie o tym, że umiejętny ogrodnik dodaje ziemi tych składników, których jej brakuje, jeżeli są one konieczne do rozwoju drzewa. Jesteśmy pewni, że Pan da nam wszystkie te elementy, które są potrzebne dla naszego duchowego rozwoju.

Korzeń zatem wyobraża naszą wiarę, i tak jak korzeń jest jedyną częścią drzewa, która wchłania wodę, tak mąż Boży otrzymuje prawdę w jedyny tylko sposób, a mianowicie przez swoją wiarę. Jeżeli człowiekowi brakuje wiary, nie będzie w stanie przyjąć prawdy. To tłumaczy powód, dla którego tak wielu powiada nam, że Boski Plan Wieków jest najtrudniejszą książką, którą kiedykolwiek czytali. Nie mają oni w swych sercach korzenia wiary. Ale Nowe Stworzenie, dzięki swojej wierze, może i musi pić wodę prawdy. Jeśli jest tego pozbawione choćby jeden dzień, zaczyna usychać.

Co takiego jest w korzeniu, co pozwala mu wchłaniać wodę wraz z rozpuszczonymi składnikami gleby? Jest to sok, zaś proces wchłaniania nazywa się osmozą. Gdy ciecz rzadsza oddzielona jest od gęstszej porowatą ścianką, to naturalne prawo osmozy sprawia, że ciecz bardziej gęsta wchłania rzadszą. Sok jest gęstszy niż woda w glebie i dlatego za pośrednictwem korzenia wchłania ją wraz z rozłożonymi elementami ziemi.

Podobnie, Duch Święty (który jak rozumiemy przedstawiony jest w soku), przez duchowy proces odpowiadający osmozie, wchłania wodę prawdy z naturalnymi elementami rozpuszczonymi przez prawdę, zaś ośrodkiem, przez który to wchłanianie jest uskutecznione, jest nasza wiara, korzeń Nowego Stworzenia. W ten sposób miara Ducha Świętego w Nowym Stworzeniu zwiększa się stopniowo i tak jak sok nie tylko odżywia korzeń ale wznosi się do innych części drzewa, pnia, gałęzi, liści, itd., karmiąc je również, tak i Duch Święty, w ten sposób powiększony w rozmiarze i sile, nie tylko rozwija wiarę Nowego Stworzenia, ale także inne łaski, które będziemy dalej rozważać.
 

Do wiary dodajcie cnotę

 
Gdy nasienie jest zasiane i wypuszcza korzeń, nikt z początku nie jest tego faktu świadomy. Dopiero wtedy, gdy mały korzeń wypuści pęd, a ten ukaże się nad ziemią, możemy powiedzieć: "O! Nasienie zostało tam posadzone i ono ukorzeniło się". Pęd jest pierwszym widocznym znakiem. On wprowadza nas na drugi stopień. Apostoł Piotr powiada: "Dodajcie do wiary waszej cnotę". Słowo przetłumaczone "cnota" właściwie znaczy "męstwo" (patrz: Emphatic Diaglott Wilson'a). Kiedy stawiamy nasze ciała jako żywą ofiarę Panu, to korzeń wiary, pierwszy krok w rozwoju Nowego Stworzenia, jest w naszych sercach, ale z początku nikt o tym nie wie, oprócz nas samych. Nie wcześniej inni zauważą, że Słowo Prawdy zapuściło w nas korzenie, aż do naszej wiary dołożymy cnotę. Cnota jest pierwszą widoczną manifestacją Nowego Stworzenia. Jeżeli nie rozwiniemy męstwa, to wiara nasza umrze. Tak jak w naturze, jeżeli pęd się nie pojawi, to korzeń obumrze.

Co oznacza ta cecha męstwa? Oznacza ona odwagę naszej wiary. Kiedy do naszej wiary dodamy męstwo, wierzymy nie tylko w naszym sercu, lecz wyznajemy również ustami, że Jezus jest naszym Panem. To oznacza, że inni wtedy dowiedzą się, iż jesteśmy chrześcijanami, gdy zaczynamy mówić o tym ludziom i pokazywać to codziennie przez nasze postępowanie. Nie wolno nam wstydzić się Chrystusa. W przeciwnym razie On się wstydzić nas będzie, gdy przyjdzie, aby policzyć się z nami.

Pamiętam, że pewnego dnia siedziałem w pociągu i miałem w kieszeni jakieś broszury. Wiara moja kazała mi je wręczyć moim współpasażerom, ale ciało się buntowało. Byłem bardzo bliski tego by ulec, gdy nasunęła mi się myśl, "Nie wstydź się Ewangelii Jezusa Chrystusa". Wyciągnąłem broszury z kieszeni i spoglądałem na nie. Na okładce tej, która leżała na wierzchu ujrzałem te właśnie słowa, jakie przed chwilą przyszły mi do głowy: "Nie wstydzę się Ewangelii Chrystusa". Wtedy wiara odniosła zwycięstwo. Zdobywszy się na odwagę swoich przekonań rozdałem broszury, uświadamiając sobie, że w końcu nie było to tak straszne.

Dlaczego mielibyśmy wstydzić się Ewangelii Chrystusa? Jest to taka radosna nowina! Biedna jęcząca ludzkość czeka na jej spełnienie. Choć ludzie mogą nawet drwić i szydzić z ciebie, lub prześladować za wiarę w tę nowinę i jej głoszenie, to niebawem, w dniu nawiedzenia, przypomną oni sobie dobre uczynki, które widzieli i dzięki tobie chwalić będą Boga (1 Piot. 2:12).

Cnota czyli męstwo jest to łaska, która pozwala nam głosić prawdę innym i kształtować według niej własne życie, a także trwać w jednym i drugim pomimo opozycji i pomimo powtarzających się niepowodzeń. Początkowo, kiedy jesteśmy jeszcze młodymi roślinami, uginamy się przy każdym podmuchu przeciwności, ale z czasem, gdy stajemy się bardziej dojrzali, jesteśmy w stanie stawić czoła każdej burzy, która może zaatakować naszą wiarę w Boga i Jego prawdę.
 
 
Do cnoty dodajcie umiejętność

 
Kiedy zaczynacie opowiadać prawdę drugim, przekonujecie się bardzo szybko, że nie możecie wytłumaczyć jej tak jasno, jakbyście tego pragnęli, i że wstawiane są wam pytania, na które nie znajdujecie odpowiedzi. Na przykład zapytują was: "Czy nie jest to druga sposobność?" i "Czy nie prowadziłoby to do grzechu?" W efekcie jesteście posyłani raz po raz do strumieni prawdy, aby odświeżyć waszą pamięć i aby do waszego męstwa dodać umiejętność. Kiedy odświeżycie waszą pamięć, przekonacie się, że zostało odświeżone również wasze serce.

Im więcej udzielacie prawdy drugim oraz im bardziej rośnie wasza umiejętność, tym jaśniejszą i droższą staje się dla was prawda. I znowu, kiedy zaczynacie kształtować swoje życie stosownie do woli Boga, różne doświadczenia, przez które przechodzicie, sprzeciwy, jakie was spotykają, niepowodzenia, jakich doznajecie, oraz wszystkie rozliczne próby i trudności, które są dla was przewidziane na wąskiej ścieżce, odsyłają was raz za razem do Słowa Bożego po instrukcję, pociechę i napomnienie.

Tak jak na zdrowym drzewie wiele jest gałęzi, tak też wiele gałęzi umiejętności musi rozwijać prawdziwy chrześcijanin, który pragnie stać się podobny do obrazu Chrystusa. Starając się poznać Boga, Jego wspaniały charakter i plan, oraz poznać Chrystusa, wyrażenie obrazu Ojca, prawdziwy chrześcijanin rozwija gałęzie wiedzy w niebiańskim kierunku. Oprócz tych rzeczy uważa on za konieczne i przyjemne rozwijanie gałęzi umiejętności dotyczącej proroków, apostołów i innych świętych Starego i Nowego Testamentu oraz wciąż innych gałęzi dotyczących łask ducha i niezmiernie wielkich i kosztownych obietnic Boga.

Poza tym jest wiele więcej! Włączyć w to należy znajdujące się niżej gałęzie wiedzy, traktujące o pułapkach diabelskich, jak również różnych pokusach (trudnościach i powabach), które przychodzą do nas od świata i ze strony naszego ciała.

Musimy tego dopilnować, abyśmy mogli powiedzieć wraz z apostołem Pawłem: "Zamysły Szatana nie są nam tajne". Jeżeli sądzicie, że nie ma potrzeby wiedzieć o podstępach Diabła nie będziecie ostrzeżeni. Nie będąc zaś ostrzeżeni, nie będziecie uzbrojeni w przewidywaniu niebezpieczeństwa, z prawdopodobnym wynikiem, że prędzej czy później zostaniecie obaleni przez Przeciwnika.

Jeszcze niżej, ze skłonnością by rosnąć w kierunku ziemi, znajdują się gałęzie świeckiej wiedzy, które nie są tak ważne jak inne. Jednak do pewnego stopnia są one konieczne dla właściwego zrozumienia Biblii. Na przykład, coś powinniśmy wiedzieć o gramatyce i znaczeniu wyrazów. Rzeczą pomocną jest wiedzieć trochę z języka greckiego i prawdopodobnie także z języka hebrajskiego – co najmniej kilka słów dla lepszego zrozumienia prawdy. Znajomość geografii, historii, botaniki itd., przydać się może do uchwycenia znaczenia wielu ilustracji oraz historycznych i geograficznych napomknień, tak często spotykanych w Piśmie Świętym.

Podczas gdy dodajemy do naszego męstwa umiejętność, jest rzeczą istotną abyśmy zajęli się również kolejnym z nakazów Apostoła:
 

Do umiejętności
dodajcie powściągliwość (samokontrolę)

 
Gdyby na drzewie nie było żadnych gałęzi, nie byłoby też żadnego owocu, a małe gałązki mogą zrodzić tylko małą ilość owoców. Tak też jest również z Nowym Stworzeniem w Jezusie Chrystusie. Bez znajomości Boga i Jego chwalebnego planu odkupienia nie przyniesie ono owoców, a jeśli znajomość ta będzie mała, to owocowanie jego również będzie małe. Jest zatem oczywiste, że musimy pielęgnować wiele gałęzi umiejętności.

Ale drzewo owocowe nie rośnie przecież po to, aby mieć gałęzie. Bez względu na to, jak piękne te gałęzie mogą być, drzewo musi wydawać owoce, aby uzasadnić swoje istnienie. Wymagać to będzie rozsądnego przycinania. Drzewo, którego się nie przycina, po prostu dziczeje. Podobnie jest również z mężem Bożym. Musi on rozwijać różne gałęzie umiejętności, aby mógł we właściwym czasie przynieść obfity plon owocu miłości. W tym celu konieczne jest uważne przycinanie i ćwiczenie.

Jednak w przypadku Nowego Stworzenia – tutaj analogia między drzewem a Nowym Stworzeniem zawodzi – jego woli zostało pozostawione dużo wolności. Traktowane jest ono jako rozumna istota, od której się oczekuje, że uczyni sporo w dziedzinie przycinania samego siebie.

Apostoł Paweł powiada: "Bo gdybyśmy się sami rozsądzali, nie bylibyśmy sądzeni, lecz gdy sądzeni bywamy, od Pana bywamy ćwiczeni, abyśmy ze światem nie byli potępieni" (1 Kor. 11:31,32). Innymi słowy powinniśmy codziennie egzaminować siebie i ćwiczyć samokontrolę. Jeżeli tego nie czynimy, to nie kierujemy się duchem zdrowego zmysłu i Pan uzna za konieczne przycięcie, czyli skarcenie nas tak, jak wprawny ogrodnik domaga się przycięcia drzewa, które samo z siebie nie ma żadnej mocy aby tego dokonać.

Wyłącznym celem naszych studiów powinno być pragnienie, aby okazała się nad nami akceptacja Boga, że jesteśmy dobrymi robotnikami, którzy nie potrzebują się wstydzić. Rozwój rozmaitych gałęzi umiejętności powinien być tak kontrolowany, abyśmy mogli na nich wyhodować owoc miłości. Te gałęzie po to są. Powodem, dla którego jest tyle gałęzi, jest przyniesienie więcej owocu.

Potrzebujemy sprawować kontrolę szczególnie pod względem gałęzi wiedzy świeckiej. U naturalnego drzewa owocowego najniższe gałęzie mają skłonność rozrastania się ku ziemi. W podobnym stylu gałęzie wiedzy świeckiej skłonne są rosnąć ku ziemi. Powinniśmy pamiętać, aby nie kultywować tych gałęzi li tylko dla nabycia wiedzy, ani też dla ziemskich celów innych niż codzienne potrzeby naszego życia jako uczestników niebiańskiego powołania (które powinny być ograniczane, jak to tylko możliwe), ale jedynie w celu pojmowania Słowa Bożego i jako pomoc dla naszego duchowego rozwoju.

Na ogół, najlepiej jest zadowolić się tą wiedzą świecką, jaką posiedliśmy zanim staliśmy się Nowymi Stworzeniami w Jezusie Chrystusie. Im więcej czasu i energii poświęcamy dla rozwijania świeckich gałęzi, tym bardziej nasz wzrost duchowy będzie karłowacieć, a owoc naszej miłości stawać się lichego gatunku. Bracia mogą pomagać jedni drugim w tej sprawie. Ja, na przykład, korzystając z moich poprzednich studiów świeckiej gałęzi botaniki, staram się wytłumaczyć wam znaczenie myśli Psalmisty, a przez tamtą ilustrację – napomnienie apostoła Piotra. Dzięki temu wasz i mój własny rozwój duchowy mogą się pomnożyć.

Widzieliśmy więc, że drzewo, które nie jest przycinane, dziczeje, rośnie w samo tylko drzewo. Może stać się duże oraz imponujące, ale owoc jego będzie skąpy i marnej jakości. Tak też jest z Nowym Stworzeniem, o ile nie ćwiczy ono samokontroli. "Umiejętność nadyma, ale miłość buduje".

Samokontrola musi być ćwiczona również w tym celu, aby trzymać ciało w uległości, żebyśmy nie dostosowywali się do tego świata, ale przemieniali się przez odnawianie umysłu, abyśmy umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: "co jest dobre, co Bogu przyjemne" [Rzym. 12:2]. Samokontrola jest potrzebna, aby niepowodzenia nie przygnębiły nas zbytnio, a sukcesy nie wyniosły. Potrzebna jest ona, aby nas zabezpieczyć przed opuszczeniem wąskiej drogi z powodu odtrąceń i prześladowań lub też przed staniem się pysznymi z powodu pochlebstw.
 

Do powściągliwości dodajcie cierpliwość

 
Nie możemy rozwinąć cierpliwości, dopóki nie będziemy w stanie wyrobić w sobie samokontroli. Ta cnota cierpliwości wyobrażona jest przez liście drzewa. Może powiecie: "To jest bardzo dziwne. Cóż tam takiego jest w liściach drzewa, co daje im zdolność przedstawiania cierpliwości? Liście będą rosły na drzewie pomimo braku przycinania". To prawda, i tutaj znowu podobieństwo pomiędzy drzewem i Nowym Stworzeniem zawodzi. Niemniej jednak jest kilka punktów bliskiego podobieństwa między liśćmi drzewa a cierpliwością męża Bożego.

Jeżeli zobaczysz drzewo bez liści w czasie, w którym powinny na nim być, od razu mówisz: "Obawiam się, że to drzewo usycha". Jeżeli więc troszczycie się o nie, to podlewacie je wodą, aby o ile to możliwe przywrócić mu życie. Ale kiedy widzicie, że drzewo posiada obfitość zielonych liści, to powiecie: "Ach! To drzewo jest pełne życia", a jeżeli jest to drzewo owocowe, to spodziewacie się niebawem otrzymać z niego dobre owoce.

Tak też jest również z Nowym Stworzeniem. Jeżeli zobaczysz męża Bożego, który nie wyrobił w sobie cierpliwości w czasie, w którym spodziewałeś się tej cnoty u niego, to mówisz: "Boję się, że on umiera duchowo". Wtedy podajesz mu wodę prawdy i modlisz się za nim, pomagasz ile możesz, aby o ile to możliwe przywrócić mu życie (Jak. 5:20; 1 Jan 5:16). Z drugiej strony, gdy widzisz u kogoś rozwiniętą cierpliwość, mówisz, że ma on w sobie duchowe życie. Im więcej ma cierpliwości, tym więcej, jak mniemasz, ma on życia duchowego, i tym bardziej oczekujesz, że w słusznym czasie pojawi się dojrzały owoc miłości.

Liście drzewa posiadają dwie szczególne właściwości, przez które przypominają nam cierpliwość. Jedną z nich jest ich zdolność poruszania się, drugą zaś fakt, że absorbują one dwutlenek węgla i rozkładają go na węgiel i tlen. Węgiel użyty jest następnie do budowy drzewa, natomiast tlen, składnik atmosfery, który podtrzymuje życie człowieka i niższych zwierząt, wydzielany jest do powietrza.

(1) Wiecie, jak ruchliwe są liście drzewa. Pod wpływem podmuchu wiatru liście uginają się całkowicie, a gdy wiatr ustaje, wracają natychmiast do dawnej pozycji, jak gdyby się nic nie zdarzyło. Pod tym względem liście różnią się znacznie od pnia dobrze rozwiniętego drzewa. Pień reprezentuje nasze męstwo, naszą stanowczość w obstawaniu przy zasadach, liście natomiast wyobrażają naszą cierpliwość, nasze uległe poddanie się trudnościom i próbom tam, gdzie żadna zasada nie jest zagrożona.

W przypadku dobrze rozwiniętego drzewa, silny pień, wraz z korzeniem trzymającym się mocno gruntu, chronią drzewo od przewrócenia go przez wiatr lub inne czynniki. Podobnie i dojrzały mąż Boży, dzięki głębokiej wierze i dużej odwadze w Bogu (nie w samym sobie) jest w stanie oprzeć się wichrowi fałszywej doktryny lub czemukolwiek innemu, czym Przeciwnik zamierzył skłonić go do zboczenia z drogi posłuszeństwa względem Pana. Mamy powiedziane, że sługa Pana nie powinien się wdawać w spory, ale mamy również powiedziane, że musimy walczyć gorliwie ''o wiarę raz świętym podaną" (Judy 3). Jakże przydatny jest w tych różnych okolicznościach przymiot cierpliwości. Mnóstwo jest prób, przychodzących do nas z zewnątrz, które nie dotyczą spraw zasadniczych. W tych wypadkach musimy ustępować, musimy ćwiczyć cierpliwość.

Pamiętajmy przykład naszego Pana Jezusa. Kiedy prawda narażona była na szwank, kiedy był kuszony by zboczył z drogi posłuszeństwa woli Bożej, pozostawał niewzruszony. Wiedząc, że Ojciec przyjdzie mu z pomocą, ''uczynił swoją twarz twardą jak krzemień, ponieważ wiedział, że nie będzie zawstydzony'' (Izaj. 50:7). Posiadał On wielki hart ducha, ale równocześnie nieskończoną cierpliwość. Prześladowania i przeciwności znosił cicho i cierpliwie. Kiedy Mu złorzeczono, nie złorzeczył, gdy cierpiał nie groził, pozwalał siebie biczować, opluwać i wyszydzać.

(2) Inną właściwością, jaką posiadają liście, jest ich zdolność wchłaniania dwutlenku węgla i rozkładania go na węgiel i tlen. Liście przyswajają węgiel, natomiast tlen zwracają do atmosfery. Wszystek węgiel (węgiel drzewny) w drzewie pobierany jest z atmosfery i wyłącznie liście wykonują tę cudowną i mozolną pracę. Nawet do połowy wagi suchego drzewa przypada na węgiel. Głównie wchodzi on w skład drzewnego błonnika, który daje siłę różnym jego częściom. To przypomina nam, że tylko wtedy, gdy posiadamy przymiot cierpliwości, jesteśmy w stanie dodać moralną tkankę naszej istocie duchowej i dzięki temu rozwinąć siłę charakteru. Właśnie dlatego apostoł Jakub nakłania nas, by pozwolić cierpliwości dokonać jej doskonałego dzieła, abyśmy mogli być doskonali, nienaganni, w niczym nie wykazujący braków.

Liście na swej powierzchni posiadają bardzo wiele maleńkich otworków, po grecku stomata (szpary), przez które dwutlenek węgla wchłaniany jest do liści a tlen uwalniany do atmosfery. Małe cząsteczki, zwane ziarnkami chlorofilu, które nadają liściom zielony kolor, przechwytują dwutlenek węgla w chwili, kiedy tam się on dostaje, a następnie rozkładają go na części składowe, jedną część węgla i dwie tlenu. Z jednej więc strony, węgiel jest przyswajany i daje siłę różnym częściom drzewa, a z drugiej strony, dwie części tlenu uchodzą do powietrza. W ten sposób rośliny absorbują dwutlenek węgla a oddają tlen.

W przypadku istot ludzkich i niższych zwierząt, proces jest dokładnie odwrócony. Przez swoje płuca wdychają one tlen a wydychają dwutlenek węgla. Tlen jest życiodajny dla człowieka i zwierząt, natomiast dwutlenek węgla jest trujący. Gdyby więc nie było żadnych roślin, to atmosfera ziemska wyczerpałaby się wkrótce z tlenu a przepełniła dwutlenkiem węgla, skutkiem czego umierałoby wszelkie ciało. Jakże cudowna jest mądrość Boża w tej wymianie i bilansie natury.

Między naturalnymi i duchowymi ludźmi jest taka sama relacja, jaka istnieje pomiędzy zwierzętami i roślinami. Atmosfera, w której żyją drzewa i zwierzęta, reprezentuje nasze środowisko, okoliczności, wśród których spędzamy nasze życie. Tlen mógłby stosownie wyobrażać te okoliczności, które sprzyjają materialnej pomyślności, natomiast dwutlenek węgla te, które prowadzą do materialnych przeciwności.

Naturalny człowiek czuje się dobrze, gdy mu się materialnie dobrze powodzi, tak jak ma się świetnie, gdy jest pod dostatkiem tlenu. To mu daje życie. Zwróćcie tylko uwagę na skutek, jaki wywołuje u człowieka podwyżka wynagrodzenia lub lepsze stanowisko. Czyż nie czuje się świetnie! Czyż nie cieszy się z tego? Im pomyślniej w naturalnym sensie mu się wiedzie, tym bardziej przychodzi do przekonania, że zło na świecie jest przesadnie przedstawiane. Ale przypuśćmy, że spotka go przeciwność losu, a on natychmiast jest przybity. Niech tylko jeszcze niepowodzenie się pogłębi, popada w depresję, a w miarę jej trwania staje się coraz bardziej zniechęcony i przygnębiony, aż w skrajnych przypadkach ogarnia go w końcu taka rozpacz, że gotów jest popełnić samobójstwo. W taki sposób materialne przeciwności, podobnie jak dwutlenek węgla, są trucizną dla naturalnego człowieka. "Ból świata rodzi śmierć".

Z duchowym człowiekiem, Nowym Stworzeniem w Jezusie Chrystusie, rzecz się ma odwrotnie. Gdyby Nowe Stworzenie nie napotykało w życiu żadnych przeciwności, fizycznych, finansowych czy towarzyskich, przygasałoby duchowo. "Albowiem smutek, który jest według Boga, pokutę sprawuje ku zbawieniu, której nikt nie żałuje" [2 Kor. 7:10]. Potrzebuje ono przeciwności dla swego duchowego wzrostu. Przy pomocy posiadanej cierpliwości Nowe Stworzenie rozdziela te przeciwności, wybiera z nich to, co jest dobre w celu dodania do tkanki moralnej swojej istoty, a podwójną porcję powodzenia oddaje drugim.

Tym sposobem, pomiędzy mężem Bożym a człowiekiem światowym istnieje taka sama wymiana i równoważenie, jakie dokonują się między roślinami i zwierzętami. Ludzie i zwierzęta wchłaniają tlen a wydychają dwutlenek węgla. Drzewa zaś, przeciwnie, absorbują dwutlenek węgla a wydzielają tlen. Z ludźmi światowymi jest podobnie. Podczas gdy sami czują się świetnie w warunkach materialnego powodzenia, ciężar przeciwności przerzucają na tych, którzy usiłują żyć po Bożemu w Jezusie Chrystusie. Ci drudzy, zamiast czuć się zranieni przez przykre doznania, wykorzystują każdą ziemską przeciwność, która ich spotyka, aby w miarę swoich możliwości czynić dobrze dla świata. Dzięki temu, w tym samym czasie, powiększają swoją duchową siłę i podtrzymują własne życie duchowe.

Jezus, rozmawiając ze swymi uczniami, powiedział: "Byście byli ze świata, świat, co jest jego, miłowałby; lecz iż nie jesteście z świata, alem ja was wybrał ze świata, przeto was świat nienawidzi. Wspomnijcie na słowo, którem ja wam powiedział: Nie jest sługa większy nad pana swego. Jeślić mię prześladowali, i was prześladować będą" (Jan 15:18-25). Ale przez takie płacenie dobrem za zło, błogosławienie tych, którzy ich przeklinają, czynienie dobrze tym, którzy ich nienawidzą i modlenie się za tych, którzy by ich bez końca wykorzystywali, naśladowcy łagodnego Jezusa strofują świat grzechu i wywierają dodatni wpływ na świat, powstrzymując go od gwałtownego pójścia drogą głębszej moralnej degradacji i śmierci.

Jezus oznajmił tę prawdę swoim naśladowcom wtedy, gdy przypomniał im, że prawdziwi prorocy Boga zawsze byli prześladowani w imię sprawiedliwości. Kazał im cieszyć się i radować na wypadek, gdy im przyjdzie znosić obelgi i prześladowanie z Jego powodu, dodając: "Wy jesteście sól ziemi" (Mat. 5:10,13). Tak, jak sól konserwuje ciało i jak rośliny oddziałują zabezpieczająco na świat zwierząt, tak i święci Boży wywierali zachowawczy wpływ na świat, ponieważ tych kilku prawych ludzi zachowało go od zniszczenia.

To właśnie miał apostoł Paweł na myśli, kiedy zacytował proroka Izajasza: "By nam był Pan zastępów nie zostawił nasienia, bylibyśmy się stali jako Sodoma, i Gomorze bylibyśmy podobni" (Rzym. 9:29). Sodoma została zniszczona przez Pana, ponieważ nie znalazło się w niej nawet dziesięciu sprawiedliwych ludzi (1 Mojż. 18:32).

Zanim opuścimy tę część naszego tematu chciałbym zwrócić waszą uwagę na dwa znaczące punkty. Pierwszym z nich jest fakt, że dwutlenku węgla w atmosferze jest stosunkowo bardzo mało, zaledwie jedna pięćsetna część tego, co tlenu. Tak samo jest również w atmosferze Nowego Stworzenia. Proporcja przeciwności do okoliczności sprzyjających jest z reguły również bardzo mała. Musimy być zatem ostrożni, aby nie zmarnować żadnej z nich.

Drugim punktem jest to, że dwutlenek węgla wchłaniany jest i rozkładany tylko pod wpływem światła i ciepła, które pochodzą od słońca. Podczas nocy cały ten proces całkowicie ustaje. Tą samą drogą, czyli tylko wtedy, kiedy Nowe Stworzenie dostaje się pod wpływ światła i ciepła płynącego od Boga, jego mądrości i miłości promieniujących z Ewangelii, może ono przy pomocy posiadanej cierpliwości wyciągnąć dobro z każdej przeciwności. "Ale wy, najmilsi! budując się na najświętszej wierze waszej, i modląc się w Duchu Świętym, samych siebie w miłości Bożej zachowajcie" (Judy 20,21).
 

Dodajcie do cierpliwości pobożność;
do pobożności braterską miłość [filadelfeia];
do miłości braterskiej miłość [agape]

 
A więc drzewo jest obecnie dobrze wyhodowane – jego korzeń, pień i gałęzie – jest ono umiejętnie przycięte i wypielęgnowane oraz wypuściło obfitość świeżych, zielonych liści. Możemy sobie wyobrazić taki właśnie silny i piękny charakter, pełen duchowego życia i energii, zapewniający przyjemną ochronę człowiekowi i zwierzętom. Pełen wiary, z silną odwagą w Panu, nie obawiający się mówić o Chrystusie i kształtować swego życia według tego, jak pojmuje Chrystusa. Nie tylko zna on Biblię od 1 księgi Mojżeszowej aż do Objawienia, ale może wyłożyć ją innym i przedstawić im tajemnice Boże.

Rzeczywiście, tak liczne i rozległe mogą być gałęzie wiedzy jaką kultywował, że mógłby być powołany na urząd pastora przy dużej i bogatej kongregacji, lub objąć przewodnictwo w jakiejś akademii teologicznej. Taki rodzaj charakteru, jak ten, byłby z pewnością podziwiany przez wszystkich, którzy go znają, ale nawet to nie może być jeszcze sumą wszystkich jego cnót. Jego samokontrola może być tego rodzaju, że byłby on zdolny zachowywać spokój we wszystkich okolicznościach, trzymać swoje ciało w uległości, a swoje lektury i obserwacje tak zaplanować, żeby studiować tylko takie tematy i w taki sposób, żeby pomnażały jego duchowy wzrost. Wreszcie jego cierpliwość może być tak doskonała, że jest zdolny znieść przeciwności, lżenie i prześladowania, wzmacniać się w charakterze przez próby, na jakie jest wystawiony i odpłacać dobrem za zło. Z wszelką pewnością powiedzielibyście, że tak piękny charakter nadawałby się do osiągnięcia Królestwa Niebieskiego.

Nie drodzy bracia, coś więcej jest konieczne, zanim on mógłby być przyjętym za współdziedzica z Jezusem Chrystusem. Jeżeli przy tych wszystkich znakomitych cechach nie posiadł on w stosownej porze dojrzałej miłości, to Bóg "wytnie" go jako na przyszłość bezużytecznego. Dziwne, nieprawdaż? Nie, my nigdy nie hodujemy drzew owocowych dla ich liści; hodujemy drzewa owocowe dla ich owocu. Jeżeli dobro, które człowiek czyni drugim, jest co najwyżej wynikiem jego wiary, wiedzy i cierpliwości, i służyć ma budowie tak niepełnego duchowego charakteru – jeżeli nie osiąga on stadium, w którym dobro czynione drugim wypływa z miłości do nich i do Boga, to nie wypełnił on celu, dla którego Bóg go wybrał. Miłość musi być motywem leżącym u podłoża wszystkich naszych słów i działań zanim Bóg nas uzna, jako uprawiających owoc świętości. Tylko do takich, którzy rozwijają w sobie ten Boski przymiot miłości Pan powie w słusznym czasie: "To dobrze, sługo dobry i wierny! nad małym byłeś wiernym, nad wielem cię postanowię, wnijdź do radości pana twego".
Paweł apostoł wyraża tę myśl w pięknych słowach: "Choćbym mówił językami, ludzkimi i anielskimi, a miłości bym nie miał, stałem się jako miedź brząkająca, albo cymbał brzmiący. I choćbym miał proroctwo, i wiedziałbym wszystkie tajemnice, i wszelką umiejętność, i choćbym miał wszystką wiarę, tak, żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał niczem nie jest. I choćbym wynałożył na żywność ubogich wszystką majętność moją, i choćbym wydał ciało moje, abym był spalony, a miłości bym nie miał, nic mi to nie pomoże" (1 Kor. 13:1-3).

Tak jak drzewo owocowe obok liści musi rozwinąć pączki, kwiat i owoc, aby uzasadnić swoje istnienie, tak i mąż Boży musi dodać do swej cierpliwości pobożność, a do pobożności braterską miłość, a do miłości braterskiej łaskę. Pobożność wyobrażona jest przez pączki, miłość braterska przez kwiat, a łaska przez owoc. Pączek, kwiat i owoc przedstawiają trzy etapy rozwoju, przy czym ostatecznym etapem jest owoc, dla którego drzewo jest hodowane. W ten sam sposób pobożność, miłość braterska i łaska przedstawiają trzy etapy, z których ostatecznym jest miłość w najszerszym tego słowa znaczeniu, owoc, dla którego Nowe Stworzenie jest kształcone i rozwijane.
 
 

 
Dodał: Andrzej
Popularne artykuły
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 2 z 2
Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan   (ciąg dalszy artykułu)   Twierdzenia Palestyńczyków   Twierdzenia palestyńskiego, że ...dalej
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 1 z 2
    Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan     Wstęp     Nie zdarzyło się nigdy przedtem, aby ...dalej
Gromadzenie sił na Armageddon
"Albowiem przyszedł dzień on gniewu i któż się ostać może" Obj. 6:17     Księgę Objawienia Bóg dał, jak ...dalej
Wychowanie jezuickie
Wyjątki z traktatu Stanisława Szczepanowskiego pt. "Idea polska wobec prądów kosmopolitycznych". Lwów, Towarzystwo Wydawnicze 1901, ...dalej
Antychryst. Jego ostateczny koniec
OSTATECZNY KONIEC ANTYCHRYSTA WIDZIANY W 1889 ROKU     Prześledziliśmy historię papiestwa aż do obecnych czasów, do Dnia Pańskiego ...dalej
ANARCHIA - Symboliczny ogień, którym kończy się stary świat
"A dzień Pański nadejdzie jak złodziej; wtedy niebiosa z trzaskiem przeminą, a żywioły rozpalone stopnieją, ...dalej
Dzień Sądu
W kwestii dzieła sądu w przyszłym wieku wielu ludzi posiada bardzo pomieszane pojęcia. Popularny pogląd ...dalej
Apokalipsa (rozdział 17)
Opinia T.Ch. Russella na temat siedemnastego rozdziału   "Brat Russell mówił, że ... tego rozdziału nie można ...dalej
Izrael. Od Abrahama do Chrystusa (3)
W poniższym rozdziale podano skrótowy przegląd wydarzeń w historii Izraela, od czasu patriarchy Abrahama do ...dalej
Plagi egipskie - Dziewiąta i dziesiąta (6 z 6)
DZIEWIĄTA PLAGA EGIPSKA – CIEMNOŚCI 2 Mojżeszowa 10:20-29     "Rzekł więc Pan do Mojżesza: Wyciągnij rękę swoją ku ...dalej
Archiwum
Etykiety
Trzy Biada Copyright © 2011 Artykuły   Articles   Wprowadzenie   Warto zobaczyć   Kontakt
projekt graficzny cefau wykonanie eball