TrzyBiada.pl
6
SIE
0
1368
Lubię to
PLAGA ÓSMA
SZARAŃCZA
 
 
Rzekł Pan do Mojżesza, sługi swojego:
     "Idź do faraona, władcy egipskiego;
Ja, twardym znów serce jego uczyniłem
     [Bom go wysłuchał i dobry mu byłem].
Obciążył swe serce ze sługami swymi,
     Bym czynić me znaki mógł między nimi.
Byś mówił swym dzieciom i wnukom w przyszłości
     O sławnej w Egipcie mej działalności,
O znakach, co wśród nich są ukazane,
     Abyście wiedzieli, żem Ja jest Panem".

Wziął tedy Mojżesz brata, Aarona
     I tak mówili do faraona:
"Bóg Hebrajczyków, tak oto mówi:
     Jak długo przede Mną [mówię ze zdziwieniem]
Zwlekać wciąż będziesz z upokorzeniem?
     Wypuść-że lud mój, aby Mi służył.
Gdy zignorujesz me polecenie
     I zwlekać będziesz z ich wypuszczeniem,
Oto sprowadzę dnia jutrzejszego
     Szarańczę liczną do kraju twego.
Ona okryje wierzch ziemi wszędzie,
     Że skrawka wolnego na niej nie będzie.
I pożrą resztę szarańcze wygłodzone,
     Co było po gradzie pozostawione,
I każde drzewo w polu rosnące
     Zniszczą szarańcze wszystko gryzące.
I twoje domy napełni ona
     I domy sług twoich szarańcza zbrzydzona.
Pełno jej będą mieli też wszyscy
     Ludzie egipscy.
 
Taką szarańczę będziecie mieli,
     Której ojcowie
A nawet dziadowie
     Wasi na oczy swe nie widzieli,
Jako mieszkali od najdawniejszego
     Dnia w ziemi egipskiej, aż do czasu tego".

A gdy już ta mowa była skończona,
     Odwrócił się i wyszedł od faraona,
Zaś słudzy królewscy, świadkowie tego,
     Rzekli do niego:
"Jak długo on będzie nam ku zgorszeniu?
     Wypuść lud, by wreszcie Bogu swojemu
Mógł służyć – to nasza jest rada –
     Czy ty nie widzisz, że Egipt upada?"

I zawołano Mojżesza z Aaronem,
     By znów się stawili przed faraonem.
Gdy przed obliczem jego stanęli,
     To usłyszeli:
"Już was wypuszczę
    Z ludem na puszczę,
Niech Panu swojemu ofiary składają.
    A którzy to są, co tam iść mają?"
Mojżesz powiedział: "Z dziećmi naszymi,
     Ze starcami, z synami, z córkami pójdziemy,
I trzody i bydło też zabieramy,
     Bo Panu obchodzić święto zamierzamy".

Na takie to słowa
     Padła odpowiedź faraonowa:
"Tak niechaj Pan będzie z wami wszystkimi,
     Jak ja was wypuszczę wraz z dziećmi waszymi.
Czy nie widzicie
     Jak złe zamiary ze sobą nosicie?
Nie tak! Sami mężczyźni tylko pójdziecie
     I Panu swojemu cześć dawać będziecie,
Boście prosili o to, wy, sami".
     I zaraz od króla, precz byli wygnani.

Kiedy faraon tak postępuje,
     Pan Mojżeszowi wnet rozkazuje:
"Wyciągnij twą rękę na Egipt cały,
     Aby na ziemię szarańcze spadały;
By zżarta była roślinność cała,
     Co jeszcze po gradzie onym została".

Mojżesz wzniósł laskę nad ziemię egipską
     A Pan zaś przywiódł na ziemię wszystką
Wiatr wschodni dzień cały i przez noc całą,
     Że z rana się wiele szarańczy zleciało.
I przyszła szarańcza na oną wszystką
     Ziemię egipską.
A potem spadła na kraj ów cały
     W niezwykłej ilości, że jeszcze nie miały
Granice egipskie szarańczy jak owej,
     I po niej nie będzie też nigdy takowej.
Pokryta szarańczą była ziemia cała,
     W takiej to ilości, że aż pociemniała.
Szarańcze na ziemi trawę pozżerały
     I wszystkie owoce, co pozostały
Po gradzie onym
     (Co w siódmej pladze był z nieba zrzucony).
Na drzewach zieleni nie zostawiły,
     A ziemię egipską z traw ogołociły.
 
 
 
 
Strach wielki wstrząsnął dumnym faraonem;
     Pośpiesznie zawezwał Mojżesza z Aaronem
I mówi: "Przeciwko Panu waszemu zgrzeszyłem
     I przeciw wam także, bo przykrym wam byłem.
Odpuście mi grzech ten i proście wy Pana,
     By wina ostatnia była darowana;
Błagajcie wy za mną, by Pan mię ocalił
     I tę chociaż, ode mnie zagładę oddalił".
I wyszedł Mojżesz od faraona
     I modlił się Panu, by plaga ona
Była odwrócona.

A Pan rozkazał wiać potężnemu
     Wiatrowi z zachodu przywołanemu.
Tymże to wiatrem, w Morze Czerwone,
     Straszne szarańcze zostały wrzucone.
Wielka się bardzo rzecz wówczas stała,
     Bo jedna nawet nie pozostała
Szarańcza we wszystkich
     Granicach egipskich.

Gdy plaga owa już była skończona,
     Pan znów zatwardził serce faraona.
Choć uwolniony był z plagi, ale
     Ludu wypuścić, nie myślał on wcale.
 

 

Plaga szarańczy, co przyszła od Pana
     Była już przedtem zapowiedziana
Faraonowi i sługom jego,
     Którzy świadomi świadectwa tego,
Sami tej klęski przyczyną się stali,
     Bo Pańskie warunki zignorowali,
Nie chcąc wypuścić narodu całego
     By wyszedł chwalić Boga swojego.

Mojżesz z Aaronem, gdy zapowiadali
     Klęskę szarańczy – to przedstawiali
Działalność ludu Bożego ową
     Przed wielką wojną, pierwszą, światową.
Była to misja "orła jednego
     Przez środek nieba w dal lecącego",
Który ogłaszał trzy straszne "biada"
     Dla trzech aniołów przed Bogiem stojących
I trąbić mających,
     Na które pilnie zważać wypada.
 

 

Dziewiąty rozdział księgi Objawienia
     Podaje opis piątego trąbienia.
Owe trąbienie anioła piątego
     Zaznacza czasy biadania pierwszego.
W nim to szarańcza się ukazuje,
    Co stary porządek światowy rujnuje.

Świadectwo Pańskie jest pełne siły,
     Jak nam podaje on uczeń miły
W księdze proroczych słów Objawienia,
     Które są twarde i pełne znaczenia:

"I widziałem i słyszałem orła jedynego                                 Obj. 8:13
     Przez pośrodek nieba przelatującego,
Gdy głośno wołał: Biada, biada, biada
     Mieszkańcom ziemi [uważać wypada]
Dla głosu trąb aniołów [bo trzej zostają],
     Co trąbić mają.
 

 

Gdy anioła piątego nastało trąbienie                                 Obj. 9:1-11
     Ujrzałem jak gwiazda upadła na ziemię.
Upadła z wysoka, bo z nieba samego
     [Imię jej Piołun – z trąbienia trzeciego].
Lecz choć upadkiem była pokarana,
     Zaraz sposobność ta była jej dana,
Że kluczem jej danym się posłużyła,
     I studnię przepaści nim otworzyła.
Wnet "buchnął dym ze studni jak z pieca wielkiego;
     Zaćmiło się słońce, powietrze od niego,
A z dymu, z czeluści przepaści podziemnych,
     Wnet wyszły szarańcze o kształtach znamiennych.

Dano im siłę, że były mocnymi
     Jako skorpionów jest siła na ziemi.
Rzeczone im także, by nie szkodziły,
     I jadem też swoim nie wyrządziły
Szkód świeżej trawie, ni żadnej zieleni,
     Ani też drzewom, co rosną na ziemi,
A tylko ludziom, co źle się sprawiają
     I Bożej pieczęci na czołach nie mają.
Dane też było im to polecenie,
     Aby sprawiały wielkie udręczenie
Przez pięć miesięcy – bo skorpion gdy nakłuwa,
     To człowiek okropne katusze odczuwa.
 
W dni owe śmierci będą szukać, ale
     Poszukiwanie nie uda się wcale.
Choć śmierci spragnieni będą ludzie wszędzie,
     Lecz śmierć natenczas omijać ich będzie.
Z wyglądu, z kształtu szarańcze owe,
     Jak konie odważne, do boju gotowe.
Na głowach jakoby wieńce złote miały
     A twarze też jakby ludzkie posiadały.
Na głowach kobiece długie włosy były;
     Gębami zbrojnymi w lwie zęby szczerzyły.
Z przodu żelazne ich zabezpieczały
     Niby pancerze, które posiadały
Szum skrzydeł, jak łoskot wozów wielokonnych,
     Do boju pędzących, walecznych – niezłomnych.
Ogony i żądła skorpionowe miały,
     Bo pięć miesięcy szkodę wyrządzały.
Króla przepaści miały też strasznego;
     Po hebrajsku Abaddon było imię jego,
Zaś Apollyon z greki się mianuje,
     Jak natchniony opis k’temu nawiązuje".
 
 

 
 

Anioła piątego powyższe trąbienie,
     To pierwszej wojny światowej zdarzenie.
Gwiazda, co padła (Piołunem zwana),
     To klęska cesarstwa, co zgotowana
Była na końcu okresu długiego
     "Czasami Pogan" w Piśmie zwanego.
W Rosji upadło cesarstwo znane,
     Przez prawosławie mocno wspierane.

Zaś klucz do studni przepaści owej,
     To rząd o władzy był tymczasowej,
Co w miejsce władzy cesarza się stworzył,
     By działalności legalnej otworzył
Drzwi dla szarańczy, co dotąd działała
    W podziemiu. Ale gdy wolność ta uzyskała,
Wielkich doświadczeń przyczyną była,
     Bo Tymczasowy Rząd obaliła.
To bolszewicy, z twardości znani,
     W owej szarańczy są ukazani.
To bolszewicy tak mocni się stali,
     Bo jak niedźwiadki moc posiadali.
Ludzi, co w wierze słabymi byli
     Skutecznie jadem swoim żądlili.

Ateizm wszczepiali, lecz im nie dane
     Było tym szkodzić, co zapieczętowane
Mieli umysły, a w wizji czoła,
     Bo na nich wpływu nie miały zgoła.
Bezsilny ateizm był w swojej złości;
     Nie mógł pozbawić ich zieloności
Prawdziwej wiary, bo jad nie miewał
     Wpływu na trawy, oraz na drzewa.

Przez pięć miesięcy ludzi dręczyły
     Niedźwiadki one – obrazem były
Na bolszewików, bo pięć miesięcy
     Potrzeba było, ale nie więcej,
Aby ster władzy w kraju skłóconym
     W głównych ośrodkach był uchwycony
Przez władcę nową
    Szarańcz-skorpionową.

W dniach tej szarańczy tak uprzykrzonej
     Będą szukali śmierci upragnionej
Ludzie strapieni, lecz ludzkość zmęczona
     Śmierci spragniona
W dni owe będzie jej pozbawiona.
     Gdy ludność uchwycić będzie ją chciała,
Śmierć przed nią (o dziwo!) będzie uciekała!

Ta mowa na pozór humorystyczna
     Jakże jest trafna – realistyczna.
To pewna teza, co zwyciężyła,
     Przyczyną wielkich tarapatów była.
Kłopotem była ruskiemu światu,
     Bo dyktatura proletariatu,
Co jeden zwarty front rozdzieliła
     Na dwa kierunki, przyczyną była
Doświadczeń w łonie partii skłóconej,
    Gdy wiedli spory o tezie onej.

Na Zjeździe Drugim, roku Pańskiego
     Tysiąc dziewięćset i jeszcze trzeciego
Większość za tezą opowiedziała
     Się delegatów i się nazwała
Bolszewikami, bo większość ich była
     I w głosowaniu tym zwyciężyła.
Odtąd, ci liczniejsi, są bolszewikami,
     A ci mniej liczni – mieńszewikami.

Tak to powstała partia bojowa
     Bolszewicka, twarda, oraz ugodowa
Burżuazyjna, a choć zwaśnione,
     W walce z caratem były zjednoczone.
Lecz gdy już carat był obalony
     I Tymczasowy Rząd też był zwalony
Przez bolszewicką partię bojową,
     Wówczas ta teza w czyn wprowadzona
Po rewolucji sprawiła ona,
     Że każdy człowiek był przymuszany,
By żył dla celów owej przemiany.
     Gdyby się komuś nie podobało
Żyć dla idei tej, wówczas niemało
     Było sposobów, by był zmuszony
Przez dyktaturę. Wprost pozbawiony
     Był śmierci onej
Tak upragnionej.
     Śmierć, choć tak tęsknie przez nich goniona
Była nieuchwytna – uciekała ona...
     Słowo nas uczy, że była śmierć owa
Nie literalna, lecz obrazowa.

Jan widział szarańcze jak konie bojowe –
     To partii doktryny do walki gotowe.
Na głowach ze złota korony – a zatem
     Królestwa Bożego są falsyfikatem.
Szarańczy twarz ludzka jakoby też była –
    To teoria, co ludziom jakoby służyła.

We włosach niewieścich Samsona moc będzie
     I władza też długa, co dociera wszędzie.
Lwie zęby szarańczy – okrutna to siła,
     By wszystkie sprzeciwy i opór miażdżyła.

Na przedzie żelazne pancerze się lśniły –
     Ich sprawiedliwości tak słowa mówiły:
"My według zdolności chcemy od każdego,
     Zaś według potrzeby zapłata jest jego".

Szum skrzydeł jak łoskot wozów wielokonnych –
     To szybkość działania walecznych – niezłomnych
Doktryn i organizacji kraju rosyjskiego –
     To wynik zabiegów Lenina bystrego!

Tymże sposobem nauka Pana
     W srogiej szarańczy nam ukazana,
Na armię Pańską wyraźnie wskazuje,
     Którą się snadnie On posługuje.
Armia to liczna
     Socjalistyczno-ateistyczna,
O której jeszcze nauki udziela
     Pan, przez znanego proroka Joela:

"Dmijcie w trąbę na Syjonie,                                                 Joel 2:11
     Na mej górze świętej onej;
Niechaj drżą i się lękają
     Wszyscy, co w kraju mieszkają,
Bo nadchodzi dzień Jehowy,
     Jest już bliski – jest gotowy.
 
 

 
 
Dzień ciemności i dzień mroku,
     Dzień pochmurny, dzień obłoku.
Jako ranna zorza, która
     Rozciąga się po wszech górach,
Tak lud wielki, z wielką siłą,
     Jakiego jeszcze nie było
Od początku, a i po nim
     Też nie będzie, do pokoleń.
Przed nim ogień wszystko żrący,
     Za nim płomień gorejący.
Ziemia przed nim żyzna, tłusta
     Jak sad Eden piękna stoi,
Ale po nim będzie pusta,
     Nic się po nim nie ostoi.
Kształt ich taki jako koni,
     Bieżą jako jezdni oni.
Górskie szczyty, nic są dla nich;
     Z grzmotem pędzą jak rydwany,
Jako płomień trzaskający
     Ściernisko pożerający,
Jako lud potężny, zgrany
     I do bitwy zgotowany.
 

 

Lękać się narody będą,
     Wszystkie twarze przed nim zbledną.
Ruszają jak bohaterzy.
     Wdrapują się na mury, wieże.
Każdy drogi swej pilnuje,
     Ze ścieżki swej nie ustępuje.
Nie wyprze jeden drugiego,
     Lecz pilnuje toru swego.
Choć na oręż natrafiają,
     Łamać szyków swych nie dają,
A na miasto napadają;
     Sztumem mury zdobywają,
W okna domów też wpadają,
     Jak złodzieje się wdzierają.
Przed nim ziemia drży strwożona,
     Niebo trzęsie się jak ona.
 
Słońce, księżyc są zaćmione,
     Gwiazdy tracą blask jak one.
Pan wydaje głos do swego
     Wojska bardzo potężnego.
Mocny bowiem ten się czuje
     Kto te słowa wykonuje.
O, jak Pański dzień jest wielki!
     [Każdy z ludzi tak zawoła]
Jakże straszny! [rzecze wszelki],
     Któż go przetrwać z ludzi zdoła?"
 

 

Słudzy faraona tak tępi nie byli,
     By skutków plag siedmiu nie docenili.
Widzieli, że Egipt niszczeje, upada,
     Że lud obdarzyć wolnością wypada.
Gdy Mojżesz z Aaronem zapowiedzieli
     Plagę szarańczy, ci dobrze wiedzieli,
Że igrać nie można do nieskończoności,
     Bo Jahwe zgniewany do ostateczności
Zniszczyć ich może. Stąd słusznie wpływali
     Na faraona, by klęskę oddalił,
By z tonu spuścił
     I lud izraelski na wolność wypuścił.

Podobne nastroje miejsce swe miały
     W Rosji cesarskiej, kiedy lud cały
Roboczo-chłopski był zbuntowany,
     Bo do rewolty agitowany
Był już czas długi. Ruch ten się wzmagał;
     Lud strajki mnożył – chleba się domagał.
Władza cesarska w opałach była
     I do upadku się wówczas chyliła.
Sfery rządzące przewidywały
     Złe tego następstwa, więc zabiegały,
By car zmuszony był w tej udręce
     Władze nad państwem w ich oddać ręce.

I tak się też stało, że władza cała,
     Którą przez trzysta lat sprawowała
Dynastia Romanowych, z potęgi znana,
     Rządowi Tymczasowemu była przekazana.
Książę Lwow stanął na czele tego
     Rządu burżuazyjno-parlamentarnego.
Sprawa to ważna i w skutkach niemała,
     Szesnastego marca się dokonała
Roku Pańskiego
     Tysiąc dziewięćset siedemnastego.

Tak, jak i wysiłki sług faraona
     Niezdolne były, by plaga ona
Przez sługę Mojżesza przepowiedziana
     Była wstrzymana,
Podobnie działania rządu nowego
     Burżuazyjno-Demokratycznego
Były zbyt nikłe – niewystarczające.
     By uchroniły słabe – trzęsące
Się zręby starego porządku rzeczy
     Przeciw komunie [nikt nie zaprzeczy].
Ona jak szarańcza się wysypała
     I resztki tej władzy pożreć zdołała
W natarciu wielkiej i strasznej owej
     Rewolucji Socjalistycznej Październikowej.

Na faraona, gdy słudzy wpływali
     By lud żydowski z kraju wydalił
[Bo klęska szarańczy od Boga Pana
     Była im jasno zapowiedziana],
Faraon skłonny był, by opuścili
     Egipt mężczyźni, lecz by zostawili
Rodziny swoje i bydła wszystkie
    W ziemi egipskiej.

To znaczne ustępstwo faraonowe
     Na sytuacje wskazuje nowe,
Na oddzielenie władztwa cywilnego
     Od rządów kościoła nominalnego.
Kościoły dotychczas swój wpływ wywierały,
     By rządy ich wolę wykonywały.
(Jak niegdyś Jezabel, małżonka zuchwała
     Na króla Achaba swój wpływ wywierała).
Gdy władza Szatana była umniejszona
     Nad władzą świecką, kieruje się ona
Na kościelnictwo i jego odmiany,
     By przez nie lud był kontrolowany.
Szczególnie masy ludu roboczego
     W bydle egipskim ukazanego.

Rewolucja socjalistyczna, co w Rosji była,
     Kontrrewolucyjne wpływy wszystkie wytępiła.
Tak więc się stało, co stać się musiało,
     Że pierwsze, socjalistyczne państwo powstało,
Którego jeszcze ludzkość nie widziała
     Odkąd powstała...
Jak ongiś szarańcza Egipt nawiedziła,
     Co swoim ogromem wszystkie przewyższyła,
Której egipska ludność nie widziała
     Odkąd powstała...

Lecz nie tu koniec rozwoju jest onej
     Szarańczy dla świata tak uprzykrzonej.
Od owej to chwili postrachem się stała,
     Bo wpływem idei promieniowała.
Wszak owa idea, za cel sobie stawiła
     (I dalej stawia,
Co świat ten stary wciąż strachem nabawia),
     By propaganda, co zwyciężyła
W rosyjskim kraju nie spoczywała
     Lecz walkę dalej kontynuowała.
Wszak to podjęty był bój ostatni
     Wydany światu, bo związek ten bratni
Nie pierwej spocznie aż skończy się trud
     I ludzki na wieki zjednoczy on ród.

W międzywojennym porządku światowym,
     Szarańczy wpływ był ograniczony.
Dlatego trąbienie anioła szóstego,
     Co było zwiastunem biadania drugiego,
Na szersze pola "szarańczę" puściło.
     To z woli Pańskiej z pewnością było.

Słuchajmy, co w Pańskim jest Objawieniu,
     Gdy mówi z kolei o szóstym trąbieniu:

Gdy nadszedł czas słuszny biadania drugiego                   Obj. 9:13-21
     Słyszałem głos trąby anioła szóstego.
A potem słyszałem głos jeden mówiący,
     Od strony ołtarza do mnie dochodzący
Od czterech rogów ołtarza złotego,
     Co jest przed Bogiem – głos do szóstego
Anioła, który miał trąbę i czekał aż skończy
     Ten głos tajemny z ołtarza mówiący:

"Uwolnij aniołów czterech skrępowanych
     Nad Eufratem, rzeką wielką, spętanych!"
Zwolnieni są czterej aniołowie i z pęt rozwiązani,
     Którzy na godzinę, dzień, miesiąc i rok są zgotowani,
Aby odwieczne wyroki spełnili
     I jedną trzecią też ludzi wybili.

Wielkie wojska konne zaraz ja ujrzałem,
     I wielką ich liczbę także usłyszałem:
Dwie miriady miriad – jak w greckim jest tekście
     (Co po naszemu jest milionów dwieście).
Dziwne ja konie w widzeniu ujrzałem,
     I dziwnych jeźdźców jadących cwałem.
 

 

Pancerze na nich też niespotykane,
     Koloru ognia, hiacyntu, siarczane.
Konie, lwów srogich łby posiadały;
     Paszcze ich ogniem, dymem, siarką ziały.
Ogniem, dymem, siarką jak plagami biły,
     I jedną trzecią ludzi wytraciły.
Albowiem konie, moc swą w pyskach mają,
     Lecz i ogonami jak bronią władają.
Ogon jak wąż u nich, głową zakończony,
     Sieje spustoszenie – gryzie na wsze strony.

A ludzie, co plagami tymi nie byli dotknięci,
     Nie byli zabici, ale pominięci,
Od dzieł rąk swoich się nie odwracali,
     Wielbić demonów też nie zaprzestali;
Nie przestali czcić bożków złotych, srebrnych, miedzianych,
     Ani kamiennych, ani też drewnianych,
Które widzieć i słyszeć, ni chodzić są w stanie,
     Bo czegóż spodziewać się można po bałwanie?
Nie znają pokuty, lecz każdy z nich bieży
     Bo zbrodni i czarów, nierządu, kradzieży.

Jan słyszał głos jeden od rogów ołtarza,
     Co przed obliczem jest Bożym stojący.
Chrystusa głos nam on wyobraża;
     Głos Pana władczy – rozkazujący.
Czterej aniołowie nam ukazani
     U Eufratu, rzeki wielkiej związani,
Ideę "szarańczy" reprezentują,
     A którą, tak oto klasyfikują:
Rewolucja jest pierwsza, co burzy świat stary,
     Dyktatura proletariatu – ta stoi na straży,
Socjalizm, choć dobry, nie pełnej jest miary,
     Komunizm, to stan ów, o którym się marzy.
 
Gdy stan ten założy "szarańcza" walcząca,
     To ludzkość w rozkoszy żyć będzie bez końca.
(Bez Boga, Chrystusa, stan taki planuje,
     Jak widać "szarańcza" na siłach się czuje).
Owa to idea była skrępowana
     U wód olbrzymich rzeki Eufratu,
Bo ludzkość jest od niej izolowana
     Gdyż się jej boi – bo groźna jest światu.
Wszak Pismo ludzkość wodami mieni;
     To ludy, narody, języki są ziemi.
To rządy narodów ją izolowały,
     Bo się jej bały.

Ale "szarańcza" nie po to była,
     By się jedynie w Rosji sadowiła.
Gdy już okrzepła i mocną się stała,
     Na inne tereny wyjść wreszcie musiała.
Na głos potężny Pana samego
     Wyszła "szarańcza" Związku Radzieckiego.

Druga Wojna Światowa przyczyną była,
     Że wyjście "szarańczy" udostępniła.
Rewolucyjne wojska wielki opór stawiły
     Gdy się wojska faszystowskie Niemiec nań zwaliły.
Z Niemcami się wiele narodów złączyło
     I świętą krucjatę im wytoczyło.
Lecz Pan nie dozwolił by wrogów siła
     Jego narzędzie unicestwiła.
Pan tylko zezwolił by pęta pryskały,
     Które czterech aniołów w uwięzi trzymały.

I pękła granica Związku Radzieckiego,
     Gdy runął nań Hitler z masą wojska swego.
A wojska radzieckie nie wytrzymały
     Naporu tego – cofać się musiały.
Cofały się walcząc i wielce krwawiły,
     Lecz napastnika wreszcie osadziły.
Z nadludzkim wysiłkiem nań potem natarli
     I z granic go swoich skutecznie wyparli.
O, jakże podobna historia to była
     Do owej, co już się raz wypełniła,
Gdy Napoleon, choć wzrostem mały
     Runął na Rosję, by podbić kraj cały.
Lecz się przeliczył... zawrócić raczył,
     A drogę powrotną trupami znaczył.
Trupami żołnierzy, co w drodze padali;
     Ścigani mrozem, wnet zamarzali...
Z Hitlerem podobna rzecz wówczas się stała
     (W nim również ambicja też była niemała).
On też się przeliczył... zawrócić raczył
     (Choć "wracał zwycięsko", jak sam zaznaczył).
Szarańcza "uprzejma" dla "gościa" też była;
     Aż do Berlina go "odprowadziła".
A sztandar czerwony
     Załopotał na Reichstagu niezwyciężony!

"Szarańcza" nie tylko swój oswobodziła
     Kraj od faszyzmu, lecz też uwolniła
Wiele narodów, gdy wroga ścigała,
     I w krajach tych zaraz swój reżim stawiała.
Na miejsce Hitlera i jego faszyzmu
     Powstał potężny obóz socjalizmu.
Obóz ten objął jedną trzecią ludzi,
     Co nas natychmiast do refleksji budzi,
Bo aniołowie czterej zgotowani
     Na godzinę, dzień, miesiąc i rok Armageddonu (zdziwienie to budzi),
Jakby "po drodze" są rozwiązani
     Aby pobili jedną trzecią ludzi...
Pobicie tych ludzi, tak bardzo liczne,
     Nie jest literalne, lecz symboliczne.

W biadaniu drugim "szarańcza" niezwalczona,
     W jezdnych i w koniach jest przedstawiona.
A liczba wojska (aż podziw budzi)
     Na dwieście milionów wskazuje ludzi
Związku Radzieckiego – (to jest sensacją!)
     Bo tego narodu jest reprezentacją!

Jeźdźcy na koniach przedstawiają onych
     Ideologów z narodem złączonych.
Przywódców partyjnych ci przedstawiają,
     Co doktryn bojowych ster w rękach swych mają.
Tych jeźdźców pancerze piękne zdobiły;
     Trójkolorowe wszystkie się lśniły:
Ogniste, siarczane, hijacyntowe,
     Sprawiedliwości niszczycielskiej to tezy są owe,
Nieubłaganie, wytrwale niszczące
     Stary porządek – realizujące
Systematycznie stale i wciąż ową
     Swą niszczycielską misję dziejową.

Już w biada pierwszym był ukazany
     Anioł przepaści, Abaddonem zwany –
To jest hebrajska nazwa króla tego
     Zaś Apollyon z języka greckiego
Jest mianem jego.
     Tak jedno, jak drugie "Niszczyciel" znaczy;
On stary świat zniszczy – tak jest, nie inaczej.
     Ów anioł przepaści był królem znanej
Szarańczy w trąbieniu piątym ukazanej.
     W biadaniu drugim zaś, dzieło zniszczenia
W jezdnych i koniach jest zilustrowane.
     W wypełnieniu jednak, nic się nie zmienia;
To dwa obrazy są, przez Pana nam dane,
     Nawzajem się one uzupełniają,
Pełniejszy nam obraz idei dają.

Koń w Piśmie Świętym nam ilustruje
     Doktryny bojowe, bo do nich pasuje
Jego natura od Pana mu dana;
     W księdze Ijoba pięknie opisana:

"Izali dać możesz wigor rumakowi                               Hiob 39:21-28
     I jego szyję grzywą osłoniłeś?
Że jak szarańcza skacze – ty sprawiłeś?
     Parskaniem przeraża! [któżże to wysłowi!?]
Drze ziemię kopytem – z mocy się raduje,
     Pędzi na spotkanie z wojownikami.
Drwi sobie z lęku – bojaźni nie czuje
     I przed ostrymi nie pierzcha mieczami.
Gdy nad nim zachrzęści sajdak napełniony,
     Ostrze oszczepu i dzida, i drzewce,
Z grzmotem po ziemi pędzi rozogniony;
     Na sygnał trąby on wstrzymać się nie chce.
Na odgłos trąbki rżeniem reaguje,
     Z dala już bitwę wietrzy – z dala czuje
Wołania dowódców, wojska walczącego
     I wrzawę, co wpada do uszu jego".
 


 
 
(dalszy ciąg plagi szarańczy w kolejnym odcinku)
Dodał: Andrzej
Popularne artykuły
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 2 z 2
Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan   (ciąg dalszy artykułu)   Twierdzenia Palestyńczyków   Twierdzenia palestyńskiego, że ...dalej
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 1 z 2
    Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan     Wstęp     Nie zdarzyło się nigdy przedtem, aby ...dalej
Gromadzenie sił na Armageddon
"Albowiem przyszedł dzień on gniewu i któż się ostać może" Obj. 6:17     Księgę Objawienia Bóg dał, jak ...dalej
Wychowanie jezuickie
Wyjątki z traktatu Stanisława Szczepanowskiego pt. "Idea polska wobec prądów kosmopolitycznych". Lwów, Towarzystwo Wydawnicze 1901, ...dalej
Antychryst. Jego ostateczny koniec
OSTATECZNY KONIEC ANTYCHRYSTA WIDZIANY W 1889 ROKU     Prześledziliśmy historię papiestwa aż do obecnych czasów, do Dnia Pańskiego ...dalej
ANARCHIA - Symboliczny ogień, którym kończy się stary świat
"A dzień Pański nadejdzie jak złodziej; wtedy niebiosa z trzaskiem przeminą, a żywioły rozpalone stopnieją, ...dalej
Dzień Sądu
W kwestii dzieła sądu w przyszłym wieku wielu ludzi posiada bardzo pomieszane pojęcia. Popularny pogląd ...dalej
Apokalipsa (rozdział 17)
Opinia T.Ch. Russella na temat siedemnastego rozdziału   "Brat Russell mówił, że ... tego rozdziału nie można ...dalej
Izrael. Od Abrahama do Chrystusa (3)
W poniższym rozdziale podano skrótowy przegląd wydarzeń w historii Izraela, od czasu patriarchy Abrahama do ...dalej
Plagi egipskie - Dziewiąta i dziesiąta (6 z 6)
DZIEWIĄTA PLAGA EGIPSKA – CIEMNOŚCI 2 Mojżeszowa 10:20-29     "Rzekł więc Pan do Mojżesza: Wyciągnij rękę swoją ku ...dalej
Archiwum
Etykiety
Trzy Biada Copyright © 2011 Artykuły   Articles   Wprowadzenie   Warto zobaczyć   Kontakt
projekt graficzny cefau wykonanie eball