TrzyBiada.pl
13
SIE
0
881
Lubię to
(ciąg dalszy)

 
Słysząc Jakub, że w Egipcie zboże obrodziło,
     I że zboże to każdemu sprzedawane było,
Rzekł do synów swoich wtedy: "Czemu nie zadbacie,
     Ale tak bezradnie na się stale spoglądacie?
Ja słyszałem" – mówił do nich – "Zboże jest w Egipcie;
     Ruszajcie więc w drogę zaraz i dla nas kupicie
Zboża, byśmy czasy głodu szczęśliwie przetrwali.
     Byśmy z braku tej żywności nie poumierali".

Więc dziesięciu braci wówczas w drogę wyruszyło
     Do Egiptu, aby zboża dosyć nakupiło.
Lecz nie wysłał Beniamina syna najmłodszego,
     Bowiem bał się, by się jemu nie stało coś złego.
Wszak on bratem był Józefa co był "rozszarpany";
     Synem młodszym był Racheli, żony ukochanej.
Gdy synowie Izraela onejże to chwili,
     Do Egiptu szli, by stamtąd zboża nakupili,
Szli z drugimi, którzy tam się również udawali,
     Bowiem w ziemi Chananejskiej głodu doświadczali.

A Józef był przednim rządcą kraju egipskiego;
     On wydawał dla ludności zboże czasu tego.
Kiedy bracia jego przyszli, pokłon mu oddali,
     A kłaniając się, do ziemi twarzą dotykali...
Przez Józefa bracia jego wnet byli poznani,
     Przezeń też jakby ich nie znał byli traktowani.

Rzekł wyniośle: "Skąd przyszliście?" – Oni zaś mówili:
     "Z Chanaanu, byśmy żywność tutaj zakupili".
A tak poznał Józef braci, co go zaprzedali,
     Ale oni brata swego wcale nie poznali.
I przypomniał sobie Józef sny, co mu się śniły,
     Które wówczas braci jego snadnie dotyczyły.
I rzekł do nich: "Wyście szpiedzy! Wyście tu przybyli
     Byście miejsca nieobronne w kraju wyśledzili!"

"O nie, panie!" – rzekli na to – "Myśmy twoi słudzy;
     Myśmy przyszli żywność kupić tak, jako i drudzy.
Wszyscy my jednego męża jesteśmy synami,
     Uczciwymi też jesteśmy, ale nie szpiegami".
Lecz on jeszcze tak rzekł do nich w onejże to chwili:
     "Wyście przyszli, byście twierdze nasze wypatrzyli!"
"Nas dwunastu braci było" – tak rzekli do niego;
     Wszyscyśmy synowie byli męża jedynego,
Którego mieszkaniem była Chananejska ziemia.
     Najmłodszy pozostał z ojcem – jednego już nie ma"...

Józef tak do braci wówczas odzywa się jeszcze:
     "Tak jest, jako rzekłem do was: szpiegami jesteście
Ja, na życie faraona, doświadczę was przecie;
     Próbie wy poddani wszyscy zaraz tu będziecie,
Bo na wolność nie wyjdziecie z więzienia mojego,
     Póki tu nie sprowadzicie brata najmłodszego.
Wyprawicie stąd jednego spośród grupy waszej,
     Niech sprowadzi najmłodszego – tak jest, nie inaczej!
Wy tymczasem zostaniecie u mnie uwięzieni,
     I, czy prawdę mówiliście, będziecie sprawdzeni.
Jeśli prawdą to nie będzie – rozprawię się z wami,
     Bo, na życie faraona, jesteście szpiegami!"

Na trzy dni pod straż ich podał, ale dnia trzeciego,
     Namyślił się i tak rzecze do grona owego:
"Jam jest człowiek bogobojny, a wy gdy żyć chcecie,
     Tak uczyńcie, a przy życiu wnet pozostaniecie:
Skoro jesteście uczciwi, niech jeden zostanie
     W tym więzieniu, a w tej sprawie gwarantem się stanie.
Wy zaś zboża do swych domów teraz zawieziecie,
     Bo w ten sposób głód od rodzin waszych odejmiecie.
A potem przyprowadzicie do mnie też owego,
     O którym mi mówiliście, brata najmłodszego.
A wtedy się sprawdzą słowa, któreście mówili,
     Bo inaczej śmierć was czeka". I tak uczynili.

I mówili tak do siebie: "Myśmy źle zrobili,
     Bośmy wielce przeciw bratu naszemu zgrzeszyli.
Utrapienie jego duszy wielkie widzieliśmy;
     Kiedy nas o litość błagał – nie wysłuchaliśmy.
 

 

To dlatego, ta udręka teraz na nas spada".
      A Ruben (on brat najstarszy) tak do nich powiada:
"Czy wam tego nie mówiłem, byście nie czynili
     Względem chłopca bezeceństwa, ale wyście byli
Głusi na me słowa wówczas, lecz czasy nastają,
     Że krwi brata niewinnego z naszych rąk szukają".

Tłumacz bywał między nimi, więc nie przypuszczali,
     Że rozumiał Józef mowę, kiedy rozmawiali.
Obróciwszy się, zapłakał wielce rozrzewniony,
     Potem znowu wrócił do nich już uspokojony.
A na koniec Symeona z grona ich oddzielił;
     Związać kazał i uwięzić, co oni widzieli.
I rozkazał, by im zbożem worki napełniono,
     I każdemu w worek jego pieniądze wrócono.
Żywność w drogę dać im kazał, więc onejże chwili,
     Zbożem osły objuczywszy stamtąd wyruszyli.

Kiedy się w gospodzie pewnej w drodze zatrzymali,
     By zmęczonym osłom obrok do jedzenia dali,
Jeden z nich rozwiązał worek jemu przeznaczony,
     I zobaczył w nim pieniądze, faktem tym zdumiony.
Leżały na wierzchu wora, więc rzekł braciom swoim:
     "Oto są pieniądze moje – leżą w worku moim!"
Opuściła ich odwaga – na siebie patrzyli –
     "Cóż nam teraz Bóg uczynił?" – tak wówczas mówili.

Gdy do chananejskiej ziemi z powrotem wrócili,
     Jakubowi, ojcu swemu, o wszystkim mówili:
"Władca możny tego kraju, co nas tam przyjmował,
     Bardzo srogo do nas mówił – jak szpiegów traktował.
Ale wszyscy jednogłośnie jemu mówiliśmy:
     "Myśmy szczerzy, a szpiegami nigdy nie byliśmy!
Nas dwunastu synów było, i z ojca jednego;
     Jednego już wprawdzie nie ma, ale najmłodszego
W domu pozostawiliśmy – z ojcem pozostaje.
     Na to mąż ów, władca kraju, odpowiedź nam daje:
"Po tym poznam, czy jesteście prawdziwie uczciwi:
     Jeden spośród braci waszych (niech was to nie dziwi)
Pozostanie u mnie jeszcze, a wy pojedziecie,
     Oraz zboże dla swych rodzin także zawieziecie.
Później do mnie sprowadzicie brata najmłodszego,
     Któregoście zostawili z ojcem w domu jego.
Wtedy poznam, że szpiegami nie jesteście wcale;
     Że jesteście uczciwymi, poznam doskonale.
Wtedy oddam brata u mnie tu uwięzionego,
     I będziecie korzystali wtedy z kraju tego".

Kiedy potem wory swoje wszyscy opróżniali,
     Swe sakiewki wraz z pieniędzmi wówczas znajdowali.
Skoro ojciec i synowie pieniądze ujrzeli,
     Wielce się tym przerazili i wraz posmutnieli.
Ojciec wtedy tak rzekł do nich: "Już pozbawiliście
     Mnie dwóch synów – Józef zginął, a zostawiliście
Symeona w ziemi obcej, teraz Beniamina
     Chcecie zabrać [z mej Racheli ostatniego syna].
Na mnie wali się to wszystko!" A Ruben do niego
     Tak przemawia: "Ja zaręczam, daj mi syna twego.
Ja ci wrócę go na pewno – w zamian daję tobie
     Dwóch mych synów – możesz zabić ich, jak życzysz sobie".

Ale Jakub odpowiedział: "Nie pójdzie on z wami;
     Jego, bowiem, brat nie żyje, mój syn ukochany,
A on jeden mi pozostał, co by się to stało,
     Gdyby w drodze mu coś złego przytrafić się miało?
Nie byłoby na mój smutek żadnego sposobu,
     Osiwiały z smutku starzec poszedłbym do grobu".

Kiedy w ziemi chananejskiej głód nabierał siły,
     A zapasy tej żywności już się wykończyły,
Które były przez Jakuba synów przywiezione,
     A w Egipcie przebogatym były zakupione,
Tak rzekł Jakub do swych synów:
     "Już głód u nas gości,
Do Egiptu idźcie kupić choć trochę żywności".

Na to Juda odpowiedział: "On władca surowy
     Bardzo srogo nam przykazał takimi to słowy:
Nie będzie wam wolno stanąć przed moim obliczem,
     Jeśli brata najmłodszego nie przyprowadzicie!
Jeśli w drogę dasz nam brata bez żadnych trudności,
     Pojedziemy i kupimy dla nas tej żywności.
A jeśli nie puścisz syna swego razem z nami,
     My też w drogę nie ruszymy, bo mąż zgniewany
Ów egipski mówił do nas, że bez syna twego,
     Nawet stanąć nie możemy przed obliczem jego".

Rzekł Izrael: "Czemużeście ból ten mi sprawili,
     Żeście temu człowiekowi o bracie mówili?"
Rzekli na to: "Mąż ten srogi bardzo był ciekawy,
     On się o nas wypytywał – o rodzinne sprawy;
Czy nasz ojciec żyje jeszcze bardzo wypytywał
     I zainteresowanie bratem okazywał.
Kiedy my przez niego wszyscy pytani byliśmy,
     Na pytania jego wszystkie odpowiadaliśmy.
Czy mogliśmy przewidywać w takiej to rozmowie,
     Że: 'Chcę widzieć brata tego' – tak nam w końcu powie?"

I rzekł Juda do Jakuba wielce strapionego:
     "Zadecyduj i wraz z nami puść młodzieńca tego,
Byśmy, się przygotowawszy, w drogę wyruszyli,
     Byśmy z głodu nie pomarli, ale wszyscy żyli,
Tak ty, jako i my, i dzieci wraz z nami,
     Tylko niech w tę drogę idzie twój syn ukochany.
Ja za niego gwarantuję w twojej obecności;
     Na mnie domagać się możesz odpowiedzialności.
Jeśli syna znów nie stawię przed oblicze twoje,
     Wówczas winien będę grzechu po wszystkie dni swoje.
Gdybyśmy z zabraniem brata dotąd nie zwlekali,
     Jużbyśmy z egipskim zbożem dwa razy wracali!"

Tak tedy Izrael-Jakub do swych synów rzecze:
     "Jeśli tak być musi jako wy uczynić chcecie,
Tak uczyńcie, lecz na drogę, weźcie też w naczynia
     Coś z najlepszych płodów, które daje nasza ziemia.
I zanieście w upominku do męża owego,
     I żywicy trochę wonnej i miodu słodkiego.
Weźcie korzenie i olej, co pachnie z daleka,
     Myrry, orzechów, migdałów dla tego człowieka.
I podwójną kwotę także pieniędzy weźmiecie,
     Bo te w worach znalezione, także odniesiecie,
Aby jakie podejrzenie miejsca tam nie miało,
     Gdyż to wszystko z wam nieznanej pomyłki się stało;
A i brata też weźmiecie ze sobą waszego.
     Idźcie w drogę i wróćcie się do męża owego.
Ja do Boga Wszechmocnego będę się przyczyniał
     Byście mogli znaleźć łaskę w oczach męża tego,
By wypuścił Symeona oraz Beniamina,
     A ja będę jak sierota bez syna żadnego".

Wzięli zatem ci mężowie dary z swojej ziemi,
     I podwójną też pieniędzy sumę z sobą wzięli,
I Beniamin, brat najmłodszy, także poszedł z nimi
     Do Egiptu, gdzie przed możnym Józefem stanęli.

Kiedy Beniamina Józef ujrzał między nimi,
     Takie polecenie sprawcy domu swego czyni:
"Wprowadź mężów, którzy przyszli do domu mojego,
     I każ zabić coś z zwierzyny, ze stada naszego,
I przygotuj ją, bo ludzie którzy tu przybyli,
     Na obiedzie będą ze mną dziś uczestniczyli".

Z wykonaniem polecenia zarządca pośpiesza,
     I wprowadził onych mężów do domu Józefa.
Gdy mężowie zaproszeni do domu wchodzili,
     Byli bardzo zatrwożeni i tak to mówili:
"Chyba dla onych pieniędzy nas tu zaproszono,
     Które w worki nasze przedtem podstępnie włożono.
Może rzucą się tu na nas, by nas zniewolili,
     I dobytku też naszego nas tu pozbawili!"

Przystąpili więc mężowie we drzwiach domu tego,
     Do owego rządcy domu i rzekli do niego:
"Słuchaj panie! Kiedy pierwszym razem myśmy byli
     I za żywność też pieniędzmi wówczas zapłacili,
Gdyśmy przyszli do gospody i rozwiązaliśmy
     Wory nasze, to na wierzchu zaraz spostrzegliśmy
Pieniądze za żywność przez nas wówczas zapłacone,
     Które tu z powrotem przez nas znów są przyniesione.
A i drugie też na żywność z sobą posiadamy,
     Lecz kto włożył nam te pierwsze, pojęcia nie mamy".

On rzekł do nich: "Pokój miejcie! Nie bójcie się tego!
     Bóg dał skarby w wory wasze, Bóg ojca waszego.
Do mnie już ta suma przyszła przez was zapłacona".
     Potem także przyprowadził do nich Symeona.
A przywiódłszy wszystkich mężów do domu Józefa,
     Zaraz im bardzo przyjaźnie z usługą pośpiesza.
Dał im wody, by zmęczone nogi ulgę miały,
     A i osły także obrok swój wówczas dostały.
A oni tymczasem swoje dary szykowali,
     Bo w południe się z Józefem spotkać spodziewali,
Gdyż się od zarządcy domu o tym dowiedzieli,
     Że dnia tego wszyscy z panem jeść chleb razem mieli.

A gdy Józef wszedł do domu podarki mu dali,
     A podając, aż do ziemi przed nim się kłaniali.
On zapytał ich o zdrowie, czy się dobrze mieli,
     Potem spytał ich o ojca – o którym mówili –
Czy wciąż żyje, choć sędziwy jest. Więc powiedzieli:
     "Zdrów jest sługa twój, nasz ojciec – żyje do tej chwili".
A gdy mu na te pytania tak odpowiadali,
     Pochyliwszy się głęboki pokłon mu oddali.

Gdy rozejrzał się po braciach, ujrzał Beniamina,
     Brata swego najmłodszego, matki swojej syna
I rzekł: "Czy to jest najmłodszy brat z grona waszego,
     O którym mi mówiliście?" – I tak rzekł do niego:
"Bóg niech będzie ci miłościw, miły synu" – ale
     Raptem przerwał, bo z wzruszenia nie mógł mówić wcale,
Gdyż ku bratu jego serce wzruszone się rwało,
     I gwałtownie na płacz jemu wówczas się zbierało.

Uszedł więc do drugiej sali, aby nie widziany
     Mógł zapłakać... Potem wyszedł już opanowany,
Bo twarz obmył i się starał, aby nie poznano
     Co przeżywał... Wnet zarządził by posiłek dano.
Przed nim najpierw położono i osobno gościom.
     Egipcjanom którzy byli też osobno dali,
Bo z Hebrajczykami oni razem nie jadali,
     Gdyż to dla egipskich ludzi jest obrzydliwością.

Przed obliczem jego siedli wszyscy bracia jego,
     Pierworodny usiadł według pierworodztwa swego.
I następnie według wieku kolejno siadali,
     Więc z podziwu wyjść nie mogąc, na się spoglądali.
(Dziwili się, że ich lata w owym domu znano,
     Kiedy ich według starszeństwa kolejno sadzano).
Potem kazał zanieść dania, które przed nim stały,
     Lecz dla Beniamina pięć kroć większe przypadały
Niźli braciom, którzy wówczas przy stole z nim byli.
     Wino pijąc na tej uczcie z nim sobie podpili.

Wnet zarządcy swego domu Józef dał zlecenie,
     Mówiąc jemu: "Napełń wory na moje życzenie
Żywnością aż do pełności – niech dostatek mają;
     Niechaj wezmą tyle zboża ile wieść zdołają.
A pieniądze na wierzch wora połóż też każdemu.
     Puchar też mój, puchar srebrny włożysz najmłodszemu
Wraz z pieniędzmi za tę żywność. Wszystko wykonane
     Było przez zarządcę domu, jak było podane.

Kiedy już mężowie owi żywność zakupili,
     Z objuczonymi osłami w drogę wyruszyli.
Wyprawiono ich o świcie już dnia następnego,
     A gdy już się oddalili z granic miasta tego,
Józef rządcy domu mówi: "Wstań i goń w tej chwili
     Mężów, którzy już o świcie dom nasz opuścili.
A gdy ich dogonisz, spytasz: "Czemuście oddali
     Złem za dobre panu memu, gdyście mu zabrali
Srebrny puchar. On własnością jest pana mojego,
     Gdyż zeń pije, oraz wróżyć umie z kubka tego.
Źleście bardzo uczynili". Zarządca, pośpiesza –
     Dogoniwszy mężów, słowa powtórzył Józefa.
Ale oni powiedzieli: "Jakże to być może,
     Że nasz pan nam to zarzuca? Uchowaj nas Boże,
Aby słudzy twoi czynić coś takiego mieli.
     My pieniądze znalezione w worach odnieśliśmy,
Kiedy z ziemi chananejskiej tutaj wróciliśmy.
     Jakoż byśmy cenne rzeczy panu ukraść chcieli?
Niechaj umrze ten, w którego worku to znajdziemy;
     My zaś w niewoli u pana wszyscy zostaniemy!"

Rzekł im tedy: "Niech tak będzie jako wy mówicie,
     Lecz przy którym będzie kubek, tego zostawicie,
Reszta będzie uwolniona". Bracia pośpieszali
     I zawartość swoich worów na miejscu sprawdzali.
Od starszego zaczynali, na młodszym skończyli,
     Wreszcie w worze Beniamina kubek zobaczyli! (...)
Przeraziwszy się tym faktem szaty rozdzierali
     I znów osły objuczywszy, do miasta wracali.

Juda oraz bracia jego w tej tragicznej chwili,
     Przed Józefem popadali, gdy go zobaczyli.
I powiedział do nich Józef: "Jakże wy mogliście
     Dopuścić się czynu tego, czy nie wiedzieliście,
Że ja mogę odgadywać wszystko co się stanie?"

Tak więc Juda odpowiedział na jego pytanie:
     "Cóż my teraz panu swemu powiedzieć możemy?
Jakże swej sprawiedliwości bronić tu będziemy?
     Bóg odsłonił winę naszą, by nas zniewolono
Jak i tego, u którego puchar znaleziono".
     Ale Józef odpowiedział: "Nigdy nie dopuszczę,
Aby tak się stało teraz. Tego nie wypuszczę,
     U którego był ten puchar – wy w drogę ruszajcie
I do swego ojca wszyscy w pokoju wracajcie".

Więc przystąpił wtedy Juda i tak rzekł do niego:
     "Niech słów parę padnie teraz w uszy pana mego,
Które sługa twój wypowie. Niech twój gniew nie płonie,
     Boś jest prawie jak faraon na królewskim tronie.
Ty pytałeś nas, o panie, czasu dawniejszego
     Czy wy jeszcze macie ojca i brata jakiego?
Myśmy ci odpowiedzieli wtedy, o nasz panie,
     Skoroś tak duże okazał nam zainteresowanie:
Mamy i starego ojca, oraz najmłodszego
     Jego syna zrodzonego już w starości jego,
Zaś brat jego już nie żyje. Najmłodszy zrodzony
     Z tejże matki, jest miłością ojca obdarzony.
Ty zaś rzekłeś do sług swoich: Sprowadźcie mi jego,
     Abym też na oczy ujrzał brata najmłodszego.
Myśmy do pana mojego wówczas powiedzieli,
     Cośmy o miłości ojca do niego wiedzieli:
Nie opuści on młodzieniec domu ojca swego,
     Bo gdyby to on uczynił, zmarłby ojciec jego...
Tyś powiedział: Kiedy brata tu nie sprowadzicie,
     To oblicza mego także więcej nie ujrzycie.
I stało się, gdyśmy przyszli do ojca naszego,
     Że oznajmiliśmy jemu słowa pana mego.
Gdy zaś ojciec nasz powiedział: Znowu pojedziecie
      I żywności nam z Egiptu trochę przywieziecie,
Myśmy wtedy powiedzieli: Pojechać możemy,
     Jeśli twego najmłodszego syna zawieziemy,
Bo oblicza nie ujrzymy tam, męża owego,
     Jeśli doń nie zawieziemy brata najmłodszego.

I rzekł sługa twój – nasz ojciec wielce zatroskany –
     Dobrze wiecie, że dwóch synów z żony swojej miałem.
Jeden poszedł, i (jak myślę) został rozszarpany,
     Gdyż go więcej aż do tego czasu nie widziałem.
Jeśli ode mnie weźmiecie syna najmłodszego,
     A w podróży do Egiptu spotka go coś złego,
Wy sprawcami wówczas bólu mojego będziecie;
     Wraz z mym smutkiem, mnie starego, w grobie pogrzebiecie.
Gdybym teraz ja do ojca przyszedł, sługi twego,
     A młodzieńca by nie było (zważ jak kocha jego),
Gdyby go nie ujrzał z nami, umrze nam z pewnością
     I do grobu przez nas pójdzie z tak wielką żałością.
Ja odpowiedzialność wziąłem za młodzieńca tego,
     Gdym go w podróż brał ze sobą z domu ojca swego,
Mówiąc: Jeśli nie powróci tutaj dziecię twoje,
     Grzech poniosę przeciw ojcu po wszystkie dni swoje.
Proszę tedy, niech zostanę miast dziecięcia tego;
     Zamiast niego, niewolnikiem będę pana swego.
A wraz z braćmi, ten młodzieniec, niech wraca z powrotem,
     Bo gdy go nie będzie ze mną, cóż się stanie potem?
Gdyby ze mną nie zobaczył syna najmłodszego,
     Nie mógłbym ja stale patrzeć na ból ojca mego".

Józef, słysząc słowa Judy pełne poświęcenia,
     Nie mógł dłużej opanować już swego wzruszenia
Wobec wszystkich, którzy wówczas wokół niego stali,
     I nakazał głośno by wszyscy wyszli z sali –
Nie pozostał żaden z obcych (gdyż powychodzili),
     Gdy się Józef dał rozpoznać braciom w owej chwili.

I wybuchnął płaczem głośnym, że go usłyszeli
     Egipcjanie, i usłyszał dom faraonowy.
Józef rzekł do braci swoich (którzy oniemieli):
     "Jam jest Józef! Czy mój ojciec żyje do tej chwili?"
Ale z braci osłupiałych, nikt nie był gotowy
     Odpowiedzieć, bo się wielce słów tych przerazili.

Wówczas Józef rzekł do braci: "Do mnie się przybliżcie,
(Czemu się w bojaźni wielkiej tak oddaliliście?)".
     A gdy się doń przybliżyli, rzekł, opanowany:
"Jam jest Józef, brat wasz młodszy, przez was zaprzedany
     Do Egiptu, lecz nie trapcie się nadmiernie z tego
I nie wyrzucajcie sobie, żem był tu sprzedany.
     To dla zachowania było żywota waszego,
Bo w tym celu ja tu byłem przez Boga posłany.

Już dwa lata przeminęły – głód sroższy się staje,
     A bez orki, i bez żniwa pięć lat pozostaje.
Bóg mię posłał tu przed wami, byście ocaleli,
     Byście żywność w tym krytycznym czasie wszyscy mieli.
Teraz tedy, nie wyście mię w to miejsce wysłali,
     Ale Bóg sam, co was wszystkich od głodu ocali.
Jestem (jakby) ojcem króla – dał mi w domu wszystko;
     Jestem również panującym nad ziemią egipską.
Śpieszcie się więc i wracajcie do ojca mojego
     I ode mnie mówcie słowa takie to do niego:
Syn twój Józef mówi tobie: Bóg Najwyższy sprawił,
     Że mię nad Egiptem całym wysoko postawił.
Panem jestem w tejże ziemi wielce poważanym;
     Bezzwłocznie przyjeżdżaj do mnie, ojcze ukochany.
Blisko mnie zamieszkasz ojcze, w pięknej Goszen ziemi,
     Ty, synowie, oraz wnuki, co są z nich zrodzeni,
I twe trzody, oraz bydło i dobytek cały.
     Ja was będę utrzymywał, bo jeszcze zostały
Lata głodu (pięć ich będzie), aby czasu tego
      Nikt nie zginął, ty i dom twój, i nic z bydła twego.
Oto widzą oczy wasze, oraz brata mego
      Beniamina, że słyszycie brata mówiącego.
Opowiedzcie ojcu memu o mojej godności,
     Której dostąpiłam pośród egipskiej ludności.
Wszystko, co tu widzieliście jemu opowiedzcie
     I już dłużej nie zwlekając, ojca tu przywiedzcie!"
 
 
 

Potem z płaczem rzucił się na szyję najmłodszego,
     I Beniamin też rozpłakał się w objęciach jego.
Ucałował potem braci – wspólnie z nim płakali,
     A potem, z Józefem wszyscy bracia rozmawiali.

Natychmiast to dotarło do uszu faraona,
     Że "Józefa bracia przyszli", a wieść rozgłoszona
Podobała się królowi oraz sługom jego.
     Więc faraon do Józefa tak rzekł czasu tego:
"Powiedz teraz braciom twoim: Tak wy uczynicie:
     Wszystkie bydło, które macie, dobrze objuczycie,
I do kraju powrócicie znów chananejskiego,
     A wziąwszy z krainy owej i ojca waszego,
I rodziny wasze całe – potem przyjedziecie,
     Bo z najlepszych płodów ziemi korzystać będziecie.
Ty im jeszcze tak nakażesz: To też uczynicie:
     Zabierzecie z sobą wozy z tej egipskiej ziemi;
Na nich to, z żonami swymi i z dziećmi małymi,
     I wraz z ojcem tu w Egipcie wszyscy się stawicie.
Sprzętu także nie żałujcie pozostawionego,
     Bowiem dla was będą dobra kraju egipskiego".

Synowie Izraelowi wszystko uczynili,
     Gdyż posłuszni Józefowym słowom wówczas byli.
Według woli faraona wozy otrzymali
     Otrzymali bracia jego ubiór także cenny,
Lecz trzysta srebrników i pięcioro szat odmiennych
     Dał Józef Beniaminowi, a dla ojca swego
Dziesięć osłów dał, by niosły z kraju egipskiego
     Najcenniejsze płody ziemi, i oślic też tyle,
Z żywnością dla niego na podróży chwile.

Potem ich wyprawił w drogę, lecz nim wyruszyli
     Mówił do nich, by się w drodze czasem nie wadzili...
Wypuścili się więc w drogę z kraju egipskiego,
     A przybywszy do Jakuba, tak rzekli do niego:
"Józef żyje: On jest władcą nad ziemią egipską!"
     Ojciec jednak obojętnie przyjął słowa owe...
 
 
 
 
(ciąg dalszy w następnym odcinku)
Dodał: Andrzej
Popularne artykuły
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 2 z 2
Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan   (ciąg dalszy artykułu)   Twierdzenia Palestyńczyków   Twierdzenia palestyńskiego, że ...dalej
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 1 z 2
    Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan     Wstęp     Nie zdarzyło się nigdy przedtem, aby ...dalej
Gromadzenie sił na Armageddon
"Albowiem przyszedł dzień on gniewu i któż się ostać może" Obj. 6:17     Księgę Objawienia Bóg dał, jak ...dalej
Wychowanie jezuickie
Wyjątki z traktatu Stanisława Szczepanowskiego pt. "Idea polska wobec prądów kosmopolitycznych". Lwów, Towarzystwo Wydawnicze 1901, ...dalej
Antychryst. Jego ostateczny koniec
OSTATECZNY KONIEC ANTYCHRYSTA WIDZIANY W 1889 ROKU     Prześledziliśmy historię papiestwa aż do obecnych czasów, do Dnia Pańskiego ...dalej
ANARCHIA - Symboliczny ogień, którym kończy się stary świat
"A dzień Pański nadejdzie jak złodziej; wtedy niebiosa z trzaskiem przeminą, a żywioły rozpalone stopnieją, ...dalej
Dzień Sądu
W kwestii dzieła sądu w przyszłym wieku wielu ludzi posiada bardzo pomieszane pojęcia. Popularny pogląd ...dalej
Apokalipsa (rozdział 17)
Opinia T.Ch. Russella na temat siedemnastego rozdziału   "Brat Russell mówił, że ... tego rozdziału nie można ...dalej
Syjonizm w proroctwie
Zaproszenie   [9 października 1910 roku pastor Russell otrzymał zaproszenie od Komitetu Organizacyjnego Walnego Zgromadzenia Żydów, by ...dalej
Plagi egipskie - Dziewiąta i dziesiąta (6 z 6)
DZIEWIĄTA PLAGA EGIPSKA – CIEMNOŚCI 2 Mojżeszowa 10:20-29     "Rzekł więc Pan do Mojżesza: Wyciągnij rękę swoją ku ...dalej
Archiwum
Etykiety
Trzy Biada Copyright © 2011 Artykuły   Articles   Wprowadzenie   Warto zobaczyć   Kontakt
projekt graficzny cefau wykonanie eball