TrzyBiada.pl
20
LIS
0
784
Lubię to
Etykieta: Izrael
Nad Izraelem wzbiera prawdziwa burza
(artykuł w Jerusalem Post, 14 listopada 2014)
 
 
Mamy przed sobą mękę najcięższego rodzaju. Mamy przed sobą wiele, wiele długich miesięcy walki i cierpienia.
 
– Winston Churchill, pierwsze przemówienie w Izbie Gmin jako premiera, 13 maja 1940
 
 
Militarna porażka Izraela oznaczałoby fizyczne wyginięcia znacznej części populacji i polityczną eliminację państwa żydowskiego... Nie odzwierciedla to historycznej traumy... Przegrać jedną wojnę, to stracić wszystko...
 
– Yigal Allon, ówczesny minister spraw zagranicznych, październik 1976
 

Nie jest to artykuł dla osób o słabym żołądku. To nie jest dla tych, którzy chcą mieć pewność, że w końcu wszystko będzie "dobrze". Nie oferuje on żadnego przebłysku optymizmu, ani pocieszającej perspektywy jakiegoś szczęśliwego zakończenia.

Rzeczywiście, jeśli Żydzi mają zachować swoją suwerenność polityczną, to na najbliższą przyszłość wszystko to wróży to, o czym mówił Churchill: "krew, trud, łzy i pot".
 

Prawdziwa burza nadciąga
 
 
Prawdziwa burza nadciąga nad Izraela. Praktycznie na każdym froncie gromadzą się złowrogie chmury, a gdy groźne wiry, które one zwiastują uderzą razem, to jest daleko niepewne, czy państwo żydowskie przetrwa niszczycielską siłę ich łącznego uderzenia.

Odkąd w połowie 2011 roku zacząłem pisać serię artykułów opatrzonych tytułem "Do boju", ostrzegałem wielokrotnie przed niebezpieczeństwem rządowej polityki bezproduktywnych kompromisów i ustępstw. Ostrzegałem, że ta "kawalkada kapitulacji" nie wydobędzie od naszych przeciwników niczego innego, jak tylko żądania więcej i bardziej dalekosiężnych ustępstw, co rzeczywiście miało miejsce.

Na mojej szpalcie z dnia 2 grudnia 2011 roku, napisałem: "Przez przyjęcie polityki nieustannych prób unikania konfrontacji, w których Izrael mógłby zwyciężyć, może on ostatecznie znaleźć się w sytuacji, która go zmusi do zaangażowania się w konfrontację, w której zwycięstwo nie będzie możliwe".

Właśnie teraz, na naszych oczach, zaczyna się tworzyć takie niebezpieczne kłopotliwe położenie.

Na każdej granicy, którą Izrael dzieli z jego arabskimi sąsiadami, w obrębie własnych granic, i daleko od nich, istnieje straszny wachlarz zagrożeń – od szkodliwych sankcji gospodarczych i międzynarodowej izolacji, poprzez mordercze ataki terrorystyczne, rebelie dżihadu i powstania krajowe, do widma broni masowego rażenia i nuklearnego Iranu – wszystko to łączy się z niepokojącą szybkością do wielopłaszczyznowego zagrożenia, które naraża przetrwanie żydowskiego państwa narodowego w stopniu prawdopodobnie niespotykanym od początku jego istnienia.
 
 
Błędne odczytanie pole bitwy

 
Kolejne rządy stale w błędny sposób odczytywały pole bitwy, a wprowadzeni w błąd przez kuszący podstęp politycznej poprawności, przyjęli źle nakierowane zasady polityki, która szalenie kłóci się z nakazami realiów politycznych.

Aby zrozumieć to raczej surowe potępienie, trzeba najpierw uświadomić sobie, że w zasadzie istnieją dwa klasyczne i przeciwstawne układy konfliktu – w pierwszym z nich, polityka kompromisu i koncesji może okazać się właściwa, a drugi, w którym taki kurs jest katastrofalnie nieodpowiedni.

W pierwszym z takich układów, czyjś przeciwnik interpretuje ustępstwo drugiej strony jako prawdziwie pojednawczą inicjatywę i czuje się zobowiązany, by odpowiedzieć równoważnym ustępstwem. W tym układzie, proces będzie zmierzał do jakiegoś polubownego rozwiązania konfliktu poprzez serię ustępstw raz jednej raz drugiej strony.

Jednakże w alternatywnym układzie konfliktu, czyjś przeciwnik nie interpretuje żadnych ustępstw jako prawdziwie pojednawcze gesty, wykonane w dobrej wierze, lecz jako wskaźnik podatności i słabości, więc uznaje te ustępstwa jako uczynione pod przymusem, co zwiastuje rychłą klęskę.

Takie inicjatywy nie wywołają żadnych wzajemnych gestów pojednawczych, ale raczej żądania dalszych ustępstw.

Gdy ktoś ustępuje wobec żądań, zamiast zabiegać o zbieżny proces zmierzający do pokojowego załatwienia różnic, skazany jest na proces rozbieżny, prowadzący do kapitulacji lub stosowania przemocy na dużą skalę. Innymi słowy, gdy tylko jedna strona zdaje sobie sprawę, że jej przeciwnik działa w złej wierze i tylko siłą może być powstrzymany, lub gdy druga strona uznała, że bez stosowania przymusu uzyskała wszystkie możliwe ustępstwa, a więc dalsze zyski da się osiągnąć tylko przez użycie siły – wtedy problemy pogarszają się dla strony poszukującej obustronnej satysfakcji.
 
 
"...jeśli nie będziesz walczyć, gdy zwycięstwo jest pewne"

 
Jeżeli komuś zdarza się znaleźć w sytuacji, która przypomina drugi układ, ale przyjmuje politykę dostosowaną do pierwszego układu, wtedy katastrofa jest nieunikniona.

Niestety, od ponad dwóch dekad, jest to dokładnie tym, co izraelskie rządy – z różnym stopniem krótkowzrocznej gorliwości i/lub niechętnej rezygnacji – czyniły. Jeśli solidne i zdecydowane działania zaradcze nie zostaną bezzwłocznie podjęte, taka katastrofa jest nieunikniona.

Może być mało wątpliwe, że konflikt arabski-izraelski znacznie bardziej przypomina drugi układ niż pierwszy. Przecież każde z poruszających wnętrzności ustępstw, które Izrael uczynił od wczesnych lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, nie spowodowało jakiejkolwiek pojednawczej odpowiedzi ze strony arabskich przeciwników. Wszystko, co uzyskał, to większe nieprzejednanie i bardziej uparte naleganie na dalsze ustępstwa.

Z powodu nadmiernej powściągliwości i niedostatecznej determinacji, Izrael niepowstrzymanie zstępuje do okropnej pozycji, przedstawionej z dużą elokwencją przez Winstona Churchilla, w słowach trzeźwego sprzeciwu, jaki wyraził w pierwszym tomie epickiej serii o II wojnie światowej, trafnie zatytułowanym "Wzbierająca Burza".

Ostrzegł on: "Jeżeli nie będziesz walczył w słusznej sprawie, gdy bez rozlewu krwi możesz łatwo zwyciężyć; jeżeli nie będziesz walczył, gdy twoje zwycięstwo jest pewne i niezbyt kosztowne; to możesz dojść do momentu, kiedy będziesz musiał walczyć z wszystkimi możliwościami przeciw sobie i tylko niepewnej szansie przetrwania. Może być nawet gorszy przypadek. Być może będziesz musiał walczyć, gdy nie będzie żadnej nadziei na zwycięstwo, ponieważ lepiej jest zginąć niż żyć jako niewolnicy".
 
 
"...fizyczne wyginięcie i polityczna eliminacja..."

 
Chociaż wielu zechce temu zaprzeczyć, jest to sytuacja, która mogłaby z powodzeniem wytworzyć się dla Żydów Izraela, gdyby polityka zgubnej powściągliwości utrzymywała się nadal. Jeśli teraz, pod bezprecedensowym międzynarodowym atakiem utracą suwerenność narodową, to chociaż Izraelczycy mogą nie stać się "niewolnikami", to jednak mogliby zostać łatwo sprowadzeni do statusu niewiernych "zimmi" [arabska nazwa niemuzułmańskich mieszkańców krain pod panowaniem islamu – przyp.] w ich własnej ojczyźnie.

Ostatnie sukcesy militarne i gospodarcze Izraela były tak oszałamiające, że one zaciemniły prawdziwą niepewność żydowskiej niezależności politycznej w regionie.

Dla tych, którzy zostali ukołysani do stanu fałszywego poczucia samozadowolenia przez rzucające się w oczy oznaki siły i wigoru – takie, jak rosnące niczym grzyby po deszczu wieżowce i nowoczesne autostrady – posępna ocena wrodzonej asymetrii konfliktu i kruchości żydowskiej egzystencji narodowej, przedstawiona przez Yigala Allona w prestiżowej publikacji Spraw Zagranicznych, powinna być zbawiennym przypomnieniem.

Uważany przez wielu za uosobienie umiarkowanego męża stanu, Allon ostrzega: "...klęska militarna Izraela oznaczałoby fizyczne wyginięcie znacznej części populacji i polityczną eliminację państwa żydowskiego. ...państwa arabskie mogą pozwolić sobie na serię porażek militarnych, ale Izrael nie może sobie pozwolić na przegranie choćby jednej wojny. Nie odzwierciedla to w jakimkolwiek sensie [skończonej, a więc znośnej] traumy historycznej.

Przegrać jedną wojnę, to stracić wszystko..."
 
 
Rujnujące skutki ograniczania się i wycofywania

 
Gorzkie owoce izraelskiego ograniczania się, wycofywania się i powściągliwości obfitują w każdym kierunku i na każdym froncie.

W niektórych przypadkach są one niemal w pełni dojrzałe, w innych mniej – jak dotychczas. W niektórych przypadkach katastrofa jest w zasięgu ręki, w innych dało się jej uniknąć – a raczej opóźnić – bardziej dzięki sprzyjającym szczęściu niż rozważnej prawidłowej ocenie.

Na północy, jednostronna ucieczka IDF-u [Izraelskie Siły Zbrojne – przyp.], zarządzona w 2000 roku przez Ehuda Baraka, wydała południowy Liban – oraz porzuconych sojuszników Izraela, głównie chrześcijańskich – w ręce Hezbollahu. Przekształcił go on w budzący grozę arsenał rakiet, siejący śmierć i zniszczenie wśród milionów Izraelczyków przez pięć długich tygodni tamtego lata. Niezdecydowane i nieumiejętne kierowanie przez rząd Ehuda Olmerta przebiegu drugiej wojny libańskiej w 2006 roku, pomimo przewagi liczebnej i siły ognia [Izraela] pozwoliło Hezbollahowi ogłosić – wprost nieprawdopodobne – strategicznego zwycięstwa nad IDF-em (lub przynajmniej braku porażki).

Fatalna rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 1701, wprowadzona przez beznadziejnie nieudolną ówczesną minister spraw zagranicznych, Tzipi Liwni, pozwoliła, aby ten region stał się teraz nawet bardziej zagrażającym arsenałem, najeżonym dziesiątkami tysięcy jeszcze bardziej śmiercionośnych rakiet, z tunelami do atakowania wykopanymi podobno pod granicą.

Tylko łasce Bożej – lub szczęściu, zależnie jak kto uważa – należy zawdzięczać, że podczas operacji Protective Edge [Ochronny Brzeg] w Gazie, w lecie tego roku, Hezbollah zaabsorbowany był wojną domową w Syrii. W związku z tym nie mógł on otworzyć drugiego frontu i przenieść całego ciężaru tego arsenału (wraz z jego tunelami) na Izrael, czemu mogłyby nie sprostać możliwości ochronne systemu obrony Iron Dome [Żelazna Kopuła].
 
 
Ustępstwa bardziej niebezpieczne niż kiedykolwiek

 
Byłoby rzeczywiście lekkomyślnym założeniem, że te szczęśliwe okoliczności mogą ponownie wystąpić w jakiejś przyszłej potyczce. Faktycznie, zaledwie 10 dni po zakończeniu operacji Protective Edge, IDF ogłosił, że przystępuje do "sporządzania planów i szkolenia" na wypadek "bardzo gwałtownej wojny" z Hezbollahem, który według poinformowanych źródeł "zgromadził obecnie trzyletnie doświadczenie z pola walki, większe możliwości militarne i znaczną pewność siebie".

Nieco na wschód, szaleje zapierające dech w piersiach barbarzyństwo wojny domowej w Syrii, niosące beznadziejną perspektywę wspólnej granicy z Państwem Islamskim i / lub oddziałów Al-Kaidy, podkreślające równocześnie, jakże kretyńską decyzją byłaby rezygnacja ze Wzgórz Golan na rzecz morderczego reżimu Asada w złudnej nadziei zapewnienia pokoju za ziemię.
 

 

Wzdłuż wschodniej granicy Izraela, w Jordanii, gdzie dominują elementy islamskie, monarchia haszemicka wygląda na chwiejącą się coraz bardziej. Tę niepewną sytuację pogarszają hordy uchodźców (podobno ponad 600 tysięcy) uciekających przed okrucieństwami w Syrii, prawdopodobnie przeniknięte przez islamskich agitatorów, którzy to uchodźcy powodują nie do wytrzymania napięcia w społecznych i gospodarczych zasobach Jordanii i podkopują stabilność reżimu. Wobec możliwości zastąpienia monarchii przez radykalne elementy muzułmańskie, lub choćby nawet pozostawienia jej jako marionetkowy kontrolowany przez nich reżim, pomysł ustępstw terytorialnych w Judei-Samarii, która na zachodzie przylega do królestwa, staje się jeszcze bardziej niebezpiecznym złudzeniem niż kiedyś.
 
 
Ogromny obszar ziemi kontrolowanej przez islamistów

 
Nawet gdyby jakiś liche porozumienie zostało zawarte z Mahmudem Abbasem, w dużej mierze mało związanym i nie-reprezentatywnym, odpowiedzialne założenie musi być tego rodzaju, że przez nagłą zmianę stanowiska zostanie on zastąpiony przez bardziej ekstremistyczne siły, takie jak Hamas (według precedensu Gazy) – lub gorsze.

Izrael mógłby stanąć wobec niebezpiecznej perspektywy ogromnej, nieprzerwanej połaci terytorium kontrolowanego przez islamistów, od wschodnich dróg dojazdowych do Większego Tel Awiwu aż do obecnej granicy Jordanii z Irakiem, jak też obszarów po drugiej stronie – znajdujących się pod żelaznym panowaniem Islamskiego Państwa.

Również na Synaju perspektywy są ponure, zważywszy fakt, że półwysep dostaje się pod wpływ elementów dżihadu, który armia egipska uważa za coraz trudniejszy do ograniczenia.

Jedna z najbardziej niebezpiecznych grup bojowników działających na Synaju, Ansar al-Maqdis Beit zadeklarowała niedawno wierność wobec Państwa Islamskiego, licząc prawdopodobnie na to, że związek ten zapewni jej więcej pieniędzy, broni i rekrutów do walki z rządem w Kairze.

Całe to barbarzyństwo napierać będzie nieuchronnie na długiej południowej granicy Izraela ciągnącej się od Strefy Gazy aż do Morza Czerwonego. Jeśli ataki rakietowe na Ejlat będą trwały dalej, turystyka do tego miasta ustanie, powodując utratę jego głównego źródło dochodu, bez którego egzystencja miasta budzi poważną wątpliwość.
 
 
Na zakręcie rzezi?

 
Bez względu jak onieśmielający jest katalog wyliczonych wyżej niebezpieczeństw, nie jest to do końca kompletny wykaz zagrożeń, przed którymi stoi dzisiaj państwo żydowskie. Ani słowem nie wspomniano o możliwości trzeciej intifady ze strony Palestyńczyków w Judei-Samarii lub odnowieniu pożogi w Strefie Gazy. Być może największym ze wszystkich zagrożeniem jest perspektywa powstania i buntu arabskich obywateli Izraela – gdy tylko wyczują oni słabość i niezdecydowanie ze strony Żydów.

Groźba ta zmaterializuje się, chyba że Arabowie zostaliby przekonani, że Żydzi nie będą tolerować – w granicach Izraela lub przychodzącego z zewnątrz – żadnego wyzwania dla ich narodowej suwerenności i politycznej niepodległości.

Po latach ustępstw i kompromisów przynoszących efekty przeciwne do zamierzonych, jest rzeczą nieprawdopodobną, że sytuacja jest wciąż możliwa do naprawienia przez działania podjęte za obopólną zgodą, a zatem środki zaradcze wymagać będą stosowania środków przymusu na szeroką skalę.

Wezwanie na dzisiaj nie jest powtórzeniem powściągliwego ograniczania się, lecz demonstracją bezwzględnej determinacji.

Jeśli Żydzi nie przekażą jednoznacznego przesłania, że każde takie wyzwanie dla ich suwerenności spotka się z druzgocącą śmiercionośną siłą, będą oni w coraz większym stopniu stawać się ofiarami takiej właśnie siły w rękach swoich arabskich przeciwników.
 

Autor artykułu: Martin Sherman,
założyciel i dyrektor wykonawczy Instytutu Studiów Strategicznych Izraela
 


KOMENTARZ DO ARTYKUŁU

 
Powyższy artykuł, eksperta od strategii wojskowej Izraela, snuje bardzo ponure perspektywy dla jego rodaków. Gani on błędy przywódców państwa za powściągliwość i zaleca radykalną, bojową postawę względem świata arabskiego. Łatwiej jest jednak coś radzić, a trudniej podejmować decyzję w sprawach, od których zależy los całego narodu. Przywódcy państwa i ich doradcy są niewątpliwie ludźmi o wielkiej przenikliwości umysłu, zdolnościach i życiowej mądrości. Ale ich mądrość jest świeckiego rodzaju i nie uwzględnia racji biblijnych. Dlatego skazani są na bezradne szamotanie się w zagrożeniach narastających lawinowo ze wszystkich stron. Nie ma w tym żadnego przypadku. Z matni, w którą Izrael wchodzi coraz głębiej, żadna ludzka dorada lub działanie nie jest w stanie wyprowadzić. Cała nadzieja jest tylko w Bogu i tylko On swój wybrany naród wybawi.

Jedynie ci, co wierzą w Boga i proroctwa Biblii są w stanie pojąć, jak bardzo prawdziwa jest budząca grozę ocena sytuacji zawarta w artykule izraelskiego eksperta. Rabini żydowscy nie są w stanie nic konkretnego powiedzieć o najbliższej przyszłości, ponieważ opierają się na chronologii, która każe oczekiwać jeszcze 225 lat na zbawienną erę mesjańską (7000 – 5775 = 225). Ich chronologia nie jest prawidłowa. Prawdziwa chronologia, wspomagana świadectwami Nowego Testamentu i poświadczona przez wypełniające się proroctwa czasowe wskazuje, że od stworzenia człowieka upłynęło już 6132 lat (4128 + 2014 = 6132). A zatem, od 132 lat żyjemy w siódmym tysiącleciu i przez cały ten okres, niewidzialny Mesjasz, wielki książę Michał, "stoi przy synach [swego] ludu [Izraela]" (Dan. 12:1). To właśnie Mesjasz, uwielbiony Jezus z Nazaretu, zgodnie z planami swego Ojca, Jahwe, zgromadził naród wybrany w Ziemi Świętej i zapewnia mu tam bezpieczną ochronę. W ten sposób wypełnił się wstępny etap tego planu, jakim było doprowadzenie do powstania państwa. Tuż przed nami jest etap zasadniczy, którego realizacja zapewni Izraelitom wejście w wieczne przymierze z Najwyższym Bogiem.

Te dwa etapy restytucji Izraela są łatwo rozpoznawalne w proroctwie Ezechiela o suchych kościach (Ezech. 37:1-14). Suche kości wyobrażają rozproszony naród izraelski oraz ich niemal obumarłe nadzieje na odzyskanie narodowego bytu. W Ezechielu przedstawieni są naśladowcy Chrystusa, których Bóg uczynił prorokami wieku Ewangelii, aby ogłaszali światu Jego wyroki i plany. Gdy nastał siódmy tysiąc lat (1874), współczesny prorok Ezechiel został wezwany, aby mówił do "kości", i obwieścił im koniec "Dwójnasobu" niełaski: "mów do nich: Kości suche, słuchajcie słowa Pańskiego! (...) Oto Ja wprowadzę w was ducha, i ożyjecie, a włożę na was żyły, i uczynię, że porośnie na was mięso, i powlekę was skórą, a dam wam ducha, i ożyjecie i poznacie, żem Ja Pan" (Ezech. 37:4-7).

Gdy przyszedł na to właściwy czas, światło od Boga pozwoliło ustalić prawidłową chronologię od stworzenia człowieka. Wynikało z niej niezbicie, że w roku 1874 rozpoczął się siódmy tysiąc lat, a więc nastała druga niewidzialna obecność Chrystusa, której celem jest ustanowienie Królestwa Bożego na ziemi. Trzy lata później, w roku 1878, skończył się okres niełaski dla narodu wybranego.

"Cieszcie, cieszcie lud mój! mówi Bóg wasz. Mówcie do serca Jeruzalemu: ogłaszajcie mu, że jest odpuszczona nieprawość jego, i że wziął z ręki Pańskiej w dwójnasób za wszystkie grzechy swoje" (Izaj. 4:1,2).
 

 
 
Rozległo się zatem posłannictwo pociechy dla umęczonego narodu, bądź to w postaci bezpośrednich przemówień do zgromadzonych Żydów, bądź też w postaci pisemnej literatury. Równolegle, ruszył z martwego punktu proces przywracania Izraela. "Ujrzałem, a oto..." (37:8) – odtąd oczy Izraela duchowego ("Ezechiela") obserwowały wypełnienie się Bożego proroctwa na Izraelu według ciała, aż suche kości przekształciły się w organizm powleczony skórą, czyli powstanie państwa Izrael stało się faktem. Ale był to wciąż organizm martwy, nie było w nim jeszcze ducha.

Dzisiejszy "Ezechiel" otrzymał więc polecenie aby znowu przemówił, tym razem do ducha:

"I rzekł do mnie: Prorokuj do ducha, prorokuj synu człowieczy! I rzecz do ducha: Tak mówi panujący Pan: Od czterech wiatrów przyjdź, duchu! I natchnij te pobite, a niech ożyją" (Ezech. 37:9).
 
O ile pierwsze wezwanie do prorokowania miało miejsce o świcie drugiej obecności naszego Pana, o tyle to drugie rozpoczęło się dopiero dwadzieścia lat po powstaniu państwa Izrael (1947/1948), w roku 1967. Rok ten zaznaczył się szczególnym wydarzeniem na Bliskim Wschodzie. Dzięki cudownemu wsparciu Jezusa Chrystusa dla Jego zagrożonych braci według ciała, liczni arabscy napastnicy zostali w ciągu sześciu dni całkowicie rozgromieni. Komentatorzy polityczni porównali tę wojnę do walki Dawida z Goliatem. To nadzwyczajne wydarzenie jeszcze bardziej pobudziło klasę Ezechiela do pilnych obserwacji wszystkich współczesnych doświadczeń narodu żydowskiego. W warunkach tego pobudzenia, nasz Zbawiciel, Baranek, otworzył siódmą pieczęć i udostępnił ostatnie tajemnice Planu Bożego, zawarte w księdze Objawienia (Obj. 8:1). Od roku 1967 zaczął rozwijać się ostatni proroczy ruch chronologiczny.
 

 

Tajemnice ukryte dotąd pod siódmą pieczęcią zostały opracowane i opublikowane w postaci "małej książeczki", pt. "Chronologia Biblijna" (1874). Lud Boży otrzymał polecenie, aby treść "książeczki" sobie przyswoił i przygotował się do wydania proroczego świadectwa: "I rzekł mi, Musisz znowu prorokować" (Obj. 10:11).

Było to prorokowanie o wydarzeniach najbliższej przyszłości, informujące między innymi o końcu Wysokiego Powołania w roku 1977 oraz początku Ucisku Wielkiego (anarchii) w roku 1981. Gdy z końcem powołania ostatni członkowie prawdziwego Kościoła zostali opatrzeni pieczęcią Bożą (1977), czyli otrzymali dostateczną wiedzę i orientację w wydarzeniach, Pan Bóg pozwolił rozpuścić "cztery wiatry" (Obj. 7:1-4). Zaczął się formować wir sprzeczności poprzedzających powstanie anarchii.

Na łamach tej witryny zamieszczano szczegółowe komentarze, dowodzące, że czynnikiem trzymającym pod kontrolą słuszne i niesłuszne żądania, najdziwniejsze i najdziksze teorie i prądy, były rządy komunistyczne. W roku 1977 władze obozu komunistycznego nawiązały ścisłą współpracę z Kościołem Rzymsko-katolickim i pozwoliły na swobodną grę sił. Zwolnienie tych sił zaczęło wytwarzać anarchistyczne kłębowisko sprzecznych teorii i działań. W wyniku wzmagającego się obecnie huraganu dziejów wszystkie systemy nominalnego chrześcijaństwa zostaną całkowicie zniszczone.

Wspomniane wyżej prorokowanie o zniszczeniu nominalnego Izraela duchowego, Babilonu, zawiera jednocześnie pomyślną wiadomość dla Izraela według ciała. Ten sam wir czterech symbolicznych wiatrów, prowadzący do zniszczenia chrześcijaństwa, dla Izraelitów zwiastuje okoliczności, w których otrzymają ducha, "ducha łaski i modlitw" (Zach. 12:10). To nie są okoliczności, których można by spodziewać się za 225 lat. Jest to rzeczywistość najbliższych miesięcy.

Powtórzmy zdanie izraelskiego eksperta, który w swej argumentacji używa niemal biblijnego języka symboli: "Praktycznie na każdym froncie gromadzą się złowrogie chmury, a gdy groźne wiry, które one zwiastują uderzą razem, to jest daleko niepewne, czy państwo żydowskie przetrwa niszczycielską siłę ich łącznego uderzenia".

Huraganowy wir czterech wiatrów, rozwiązanych już w 1977 roku, swoim impetem nieuchronnie uderzy na Izraela. Autor artykułu podaje długą listę zagrożeń. Wśród nich jest ustawiczna, paraliżująca presja Narodów Zjednoczonych, dla których Izrael, broniący swych racji, jest "kamieniem ciężkim" (Zach. 12:3), rzekomą przeszkodą dla ustanowienia światowego pokoju. Wiodącą rolę w ONZ odgrywają narody tzw. chrześcijańskie. Obecnie, jedne po drugim uznają one prawo sztucznego narodu Palestyńczyków do ustanowienia ich państwa na terytorium stanowiącym wyłączne dziedzictwo Abrahama i jego potomków. Te wszystkie narody, przyznające się do Boga i do Chrystusa, hańbi dodatkowo wzmagający się wśród nich duch antysemityzmu.

Zagrożeniem z innej strony są coraz bardziej mordercze działania Arabów wewnątrz i na zewnątrz Izraela "upitych czarą" nienawiści (Zach. 12:2), pijanych zazdrością o główne błogosławieństwa Izaaka i Jakuba. Upadek dyktatorów w Iraku i Libii otworzył dla bojownikom islamu dostęp do przebogatych źródeł finansowania najbardziej śmiercionośnych broni. W samym Libanie, jak pisze autor artykułu, w kierunku Izraela wymierzonych jest kilkadziesiąt tysięcy rakiet. Nie tych prymitywnych, produkowanych w Gazie, lecz rakiet dalekiego zasięgu, wyposażonych w najnowszą technikę precyzyjnego naprowadzania. Wobec deszczu tego typu rakiet nie sprostałby nawet niezwykle sprawny system antyrakietowy zwany Żelazną Kopułą, który ratował Izraelczyków przed atakami z Gazy. Trwają złowieszcze zabiegi Iranu o zdobycie broni nuklearnej.

Oprócz wszystkich wymienionych nieprzyjaciół Izraela jest jeszcze jeden, najgroźniejszy, którego autor artykułu nie wymienia. Jest to biblijny Gog, mocarstwo "w stronach północnych" (Ezech. 38:15) ze stolicą w Moskwie. Zrozumienie księgi Objawienia wskazało na komunizm, jako narzędzie w ręku Boga do zniszczenia bałwochwalczego chrześcijaństwa. Komunizm nie przestał być takim narzędziem nawet wtedy, gdy zwątpił w realność swoich zamierzeń, gdy związał się z kościołami i gdy w najbliższej przyszłości, zbankrutowany, w swojej zdegenerowanej formie, już jako Gog, zdecyduje się napaść na Izraela. Dodajmy, na swoją ostateczną zgubę. Jest on narzędziem Boga, ponieważ jego zaborcza, imperialna przemoc w stosunku do maleńkiego Izraela przyniesie zamierzony rezultat. Tego właśnie wymagają Boskie plany, aby wstrząsnąć do ostatnich granic wybranym narodem, aby zawiodły wszystkie jego ziemskie rachuby, aby znalazł się w sytuacji bez wyjścia i na koniec, aby został przekonany, że tylko odsiecz z nieba przyniosła mu ocalenie. Najpierw więc skrajne napięcie i trwoga, a następnie ogromna ulga i wdzięczność, są w Boskich planach niezbędnym doświadczeniem Żydów, aby ich serca skierować ku niebu. W taki oto sposób, rozwiązanie czterech wiatrów przyniesie im ożywiającego ducha, ducha wiary w skuteczność ofiary Jezusa z Nazaretu, ducha, który wprowadzi ich w Nowe Przymierze z Bogiem (Jer. 31:310).

Za wszystkimi siłami, które w takiej czy innej formie działają na niekorzyść Izraela, kryje się przeciwnik Boży, Szatan. Manipuluje on nieświadomymi ludźmi, rozbudza w nich niskie uczucia, gdyż jego zamiarem jest zniszczenie w zarodku rodzącego się Królestwa Bożego na ziemi. Na razie wszystkie te siły działają z pozoru niezależnie, lecz proroctwo wskazuje, że w końcu uznają one przywództwo "księcia głównego w Mesechu i w Tubalu", Goga, który obejmie nad nimi komendę i poprowadzi na góry izraelskie.

Najazd Goga i jego zastępów na Izraela, a następnie sromotna klęska wszystkich jego nieprzyjaciół będzie błogosławionym dobrodziejstwem dla wszystkich narodów świata:

– Upokorzeni Izraelici otrzymają "ducha łaski i modlitw". Gdy tylko "ujrzą Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym" (Łuk. 13:28), z rosnącym przekonaniem i entuzjazmem zapragną oni wejść w przymierze z Bogiem, niosące im pokój, szczęście i wieczne życie na ziemi (Jer. 31:31).

– Zaraz po tym, gdy władze wszystkich narodów świata zostaną rozbite w anarchii niczym naczynia garncarza, cała ludzkość przekona się, że liczy się już tylko władza sławnego pogromcy Goga, Najwyższego Boga. Wszystkie oczy, prędzej czy później, skierują się ku Jerozolimie, przyszłej stolicy świata. Również wszyscy ludzie, w ślad za Izraelem, oczekiwać będą stamtąd wieści o wybawieniu, nowej erze pokoju, szczęścia i życia wiecznego: "Czasu onego nazwane będzie Jeruzalem stolicą Pańską, a zgromadzą się do niego wszystkie narody, do imienia Pańskiego do Jeruzalemu, i nie będą więcej chodzić za uporem serca swego złośliwego" (Jer. 3:17). 
Dodał: Andrzej
Popularne artykuły
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 2 z 2
Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan   (ciąg dalszy artykułu)   Twierdzenia Palestyńczyków   Twierdzenia palestyńskiego, że ...dalej
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 1 z 2
    Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan     Wstęp     Nie zdarzyło się nigdy przedtem, aby ...dalej
Gromadzenie sił na Armageddon
"Albowiem przyszedł dzień on gniewu i któż się ostać może" Obj. 6:17     Księgę Objawienia Bóg dał, jak ...dalej
Wychowanie jezuickie
Wyjątki z traktatu Stanisława Szczepanowskiego pt. "Idea polska wobec prądów kosmopolitycznych". Lwów, Towarzystwo Wydawnicze 1901, ...dalej
Antychryst. Jego ostateczny koniec
OSTATECZNY KONIEC ANTYCHRYSTA WIDZIANY W 1889 ROKU     Prześledziliśmy historię papiestwa aż do obecnych czasów, do Dnia Pańskiego ...dalej
ANARCHIA - Symboliczny ogień, którym kończy się stary świat
"A dzień Pański nadejdzie jak złodziej; wtedy niebiosa z trzaskiem przeminą, a żywioły rozpalone stopnieją, ...dalej
Dzień Sądu
W kwestii dzieła sądu w przyszłym wieku wielu ludzi posiada bardzo pomieszane pojęcia. Popularny pogląd ...dalej
Apokalipsa (rozdział 17)
Opinia T.Ch. Russella na temat siedemnastego rozdziału   "Brat Russell mówił, że ... tego rozdziału nie można ...dalej
Syjonizm w proroctwie
Zaproszenie   [9 października 1910 roku pastor Russell otrzymał zaproszenie od Komitetu Organizacyjnego Walnego Zgromadzenia Żydów, by ...dalej
Plagi egipskie - Dziewiąta i dziesiąta (6 z 6)
DZIEWIĄTA PLAGA EGIPSKA – CIEMNOŚCI 2 Mojżeszowa 10:20-29     "Rzekł więc Pan do Mojżesza: Wyciągnij rękę swoją ku ...dalej
Archiwum
Etykiety
Trzy Biada Copyright © 2011 Artykuły   Articles   Wprowadzenie   Warto zobaczyć   Kontakt
projekt graficzny cefau wykonanie eball