TrzyBiada.pl
18
CZE
0
596
Lubię to
(Uwaga: Wykresy, ilustracje i komentarze napisane niebieską czcionką – współczesne)

Spis treści:

1. Wiara podstawą żydowskiego charakteru
2. Nadzieja długo odwlekana teraz odżywa
3. Dwójnasób Izraela ‒ fakty i teoria
4. Siedem czasów karania ‒ okres 2520 lat
5. Jubileusz przywrócenia
6. Nowe Przymierze Izraela
7. Pascha pierworodnych
8. Naród wybrany, jego sabat i jubileusz
9. Wielki Dzień Pojednania
10. Syjonizm to Boskie wezwanie
11. Czy Żydzi muszą stać się chrześcijanami, aby powrócić do Boskiej łaski?
12. Czy chrześcijanie i Żydzi powinni dążyć do zjednoczenia?
 
 
Artykuł 8
 
NARÓD WYBRANY ‒ JEGO SABAT I JUBILEUSZ

 
Polecenie przestrzegania siódmego dnia w połączeniu z prawem obrzezania w szczególny sposób wyróżniały Żydów. W ich własnej ocenie oddzielało to ich od wszystkich innych narodów. Żaden inny naród nie otrzymał od Boga tego rodzaju zarządzeń. Przypuszczenie chrześcijan, iż siódmy dzień został im dany, czyli że został nałożony na nich obowiązek aby go święcili, jest nieporozumieniem. Nic w Piśmie Świętym tego nie potwierdza. Jest jednak najwyraźniej rzeczą stosowną aby również chrześcijanie odpoczywali jeden dzień w tygodniu. Jest to bardzo właściwy zwyczaj. W tym przypadku bardzo odpowiednio przeznacza się na to pierwszy dzień tygodnia zamiast dnia siódmego, czyli żydowskiego Sabatu.

W szczególnym sensie pierwszy dzień tygodnia jest Dniem Pańskim:

1) Oznacza on nowy porządek rzeczy jako początek;

2) Jako pamiątka zmartwychwstania Odkupiciela; symbolizuje wszystkie nadzieje chrześcijan oparte na śmierci i zmartwychwstaniu Zbawiciela.

Święcenie dnia sabatu zostało nakazane Żydom, natomiast żaden nakaz odnośnie dnia odpoczynku nie został dany chrześcijanom. Dla chrześcijan ta sprawa została pozostawiona jako otwarta, do wyboru, jako test mający udowodnić pobożność i ocenę ich przywilejów. Dla Żydów, obchodzenie dnia sabatu nie było czymś do wyboru, lecz było obowiązkiem, ponieważ tak jak wszystkie inne zarysy Prawa, siódmy dzień był typem, który zapowiadał wielki anty-typ. Tak Pan Bóg zamierzył, aby typ wciąż obowiązywał, co najmniej do czasu, aż pojawi się jego anty-typ.
 
 
Żydowski system sabatów

 
Mówiąc bardzo ogólnie, ani przez chrześcijan, ani przez Żydów nie zostało zauważone, że izraelski dzień sabatu był tylko jednym z zarysów systemu sabatów. Siedem takich sabatów, reprezentujących czterdzieści dziewięć dni, doprowadzało do dnia pięćdziesiątego, czyli Pięćdziesiątnicy, okazji szczególnej świętości i błogosławieństwa. Ale to nie było wszystko. Mieli oni podobny system sabatowy w latach. Każdy siódmy rok był nakazany jako rok sabatu. Owe siedem lat sabatowych doprowadzało do pięćdziesiątego roku, skądinąd znanego jako rok Jubileuszu.

Podstawową myślą łączącą się z tymi wszystkich sabatami jest odpoczynek – wstrzymywanie się od pracy. Jest w tym sugestia, że Bóg zapewni wieczny odpoczynek. Natomiast z dniem Pięćdziesiątnicy i rokiem pięćdziesiątym, Jubileuszem, łączy się myśl, że doskonały odpoczynek będzie zapewniony nie przez własne dokonania kogoś przestrzegającego sabatu, lecz przez Boskie zarządzenie dla jego błogosławienia.

Naród wybrany starał się przestrzegać dnia sabatu nie bacząc na związane z tym straty finansowe. Było to dla Żydów trudne zadanie, zważywszy fakt, że świat chrześcijański na ogół również świętuje siódmy dzień, tyle że w niedzielę, a to oznacza utratę dwóch siódmych czasu, w którym można by zarabiać pieniądze. Zamiast zatem pokpiwania z ich sabatu, chrześcijanie powinni podziwiać taką lojalność wobec nakazu Boga, która nakłania ortodoksyjnego Żyda do trwania w obowiązku jego przestrzegania pomimo strat finansowych. Jest to postępowanie zgodne z zasadą świadczące o charakterze. Lojalność wobec Boga powinna być oceniona i pochwalona wszędzie, gdziekolwiek jest zauważona.

Jakże wielką potrzebę wiary w Boską opatrzność ukazuje trwająca jakiś czas próba narodu wybranego, aby nie tylko przestrzegać dni sabatu, lecz również lat sabatowych – pozwolić ziemi na absolutny odpoczynek w każdym siódmym roku, a także w roku pięćdziesiątym. Rola leżąca odłogiem przez kolejne dwa lata musiała być próbą zarówno cierpliwości, jak i wiary. Wierność w wypełnianiu tego rozkazu z pewnością przyczyniłaby się do zmniejszenia samolubstwa narodu wybranego i wzrost wiary. Nie ustająca lekcja tego rodzaju miałaby kształtujący i zmieniający wpływ na cały naród. Lecz oni tej lekcji nie kontynuowali.

Bez entuzjazmu udawali oni posłuszeństwo wobec tego prawa przez 969 lat – dziewiętnaście pełnych Jubileuszy i dziewiętnaście lat następnego. Wtedy Bóg oświadczył, że nie jest zadowolony z przestrzegania przez nich lat sabatowych oraz Jubileuszy i dał im wszystkie ich lata jubileuszowe od razu. Od tego więc czasu nie było już żadnego udawania z obchodzeniem lat jubileuszowych oraz ich cykli 7 x 7 lat. Siedemdziesiąt lat spustoszenia ziemi izraelskiej za sprawą Nabuchodonozora wypełniło całą liczbę figuralnych lat jubileuszowych przewidzianych przez Boga.
 


 
 
Czytamy: "Bo przywiódł na nich króla Chaldejskiego, który pomordował młodzieńców ich mieczem w domu świątnicy ich, a nie przepuścił ani młodzieńcowi, ani pannie, starcowi i zgrzybiałemu; wszystkich podał w ręce jego. Nadto wszystkie naczynia domu Bożego, wielkie i małe, i skarby domu Pańskiego, i skarby królewskie i książąt jego, wszystko przeniósł do Babilonu. I spalili dom Boży, a zburzyli mury Jeruzalemskie, i wszystkie pałace jego popalili ogniem, i wszystkie jego naczynia kosztowne popsuli. A tych, którzy uszli miecza, przeniósł do Babilonu; i byli niewolnikami jego i synów jego, aż do królowania króla Perskiego; Aby się spełniło słowo Pańskie powiedziane przez usta Jeremiaszowe, ażby odprawiła ziemia sabaty swoje; bo po wszystkie dni spustoszenia swego odpoczywała, aż się wypełniło siedemdziesiąt lat" (2 Kron. 36:17-21).
 


 
 
Podczas gdy izraelski rok jubileuszowy był mądrym ustanowieniem, które unieważniało wszelkie długi i przywracało ludzi do ich pierwotnego dziedzictwa ziemi, to byłoby błędem przypuszczać, że taka restytucja, takie wyzwolenie, było całą sumą zarządzeń Boga dla błogosławienia Jego ludu. Jakkolwiek mądre, wspaniałomyślne i dobroczynne było to zarządzenie, to było ono zaledwie obrazem, czyli zapowiedzią większego błogosławieństwa. Jego wybawienie od długu zwiastowało wybawienie ludzkości od od wielkiego długu grzechu i kary za grzech, śmierci. Odnośnie tej kwestii czytamy, że Adam i całe jego potomstwo zostali "zaprzedani grzechowi" (Rzym. 7:14) – zaprzedani w niewolę grzechu i śmierci.

W wypełnieniu obrazu zniesienie śmierci, uwolnienie dłużników i niewolników oznacza wybawienie wszystkich, którzy będą ludem Bożym, od wszystkich niedoskonałości odziedziczonych po ojcu Adamie – z powrotem do pełnej społeczności z Bogiem oraz pełnego rozkoszowania się życiem wiecznym. Jeżeli obraz był wspaniały i błogosławiony, to wypełnienie tego obrazu jest tysiąc razy wspanialsze. Niesie ze sobą uwolnienie od wszystkich słabości, niedoskonałości, zniewoleń do grzechu i żądz, które teraz trzymają ludzkość w poddaństwie. Zatem za każdym razem, gdy Boży naród wybrany obchodził rok Jubileuszu, byli oni w małej skali wyobrażeniem błogosławieństw, które mają na nich spłynąć, a przez nich na wszystkich ludzi pod dobroczynnym panowaniem sprawiedliwości wielkiego Mesjasza.
 
 
Typowy Jubileusz i jego anty-typ

 
Wiemy odkąd zaczyna się liczenie cykli sabatowych, mianowicie od czasu, gdy Boży naród wybrany wszedł do ziemi Kanaan. Zapis biblijny mówi, że ich pierwszy rok był rokiem sabatowym, podczas którego ani nie siali ani nie żęli, lecz spożywali "stare ziarno ziemi" [Joz. 5:11]. W przytoczonym wyżej cytacie Pan mówi nam wyraźnie, że całkowita liczba lat jubileuszowych, jakie mieli przestrzegać wynosi siedmdziesiąt. Możemy zatem łatwo obliczyć, kiedy i gdzie miałby się rozpocząć anty-typowy Jubileusz. Każdy cykl liczył czterdzieści dziewięć lat i kończył się Jubileuszem w roku pięćdziesiątym. Liczba pięćdziesiąt pomnożona przez siedemdziesiąt daje nam w wyniku 3500 lat. A okres ten mierzony od chwili, gdy Izraelici weszli do Kanaanu, wyznaczałby rok 1925, jako czas, kiedy anty-typowy Jubileusz powinien się rozpocząć.

W tym kwestii jest jednak jeszcze inna metoda obliczania, która, jak wierzymy jest bardziej właściwa. Polega ona na tym, aby policzyć dziewiętnaście cykli łącznie z ich jubileuszami (obchodzonych częściowo), co daje w sumie 950 lat, natomiast pozostałe pięćdziesiąt jeden cykli policzyć jako trwające po czterdzieści dziewięć lat, ponieważ Jubileusze zostały pominięte. Daje to w sumie 2499 lat. Kiedy dodamy liczbę cykli z jubileuszami do cykli bez jubileuszy otrzymamy w wyniku liczbę 3449 lat [19 x 50 + 51 x 49 = 3449]. Okres 3449 lat liczony od wejścia do Kanaanu kończy się w październiku 1874 roku [3449 – 1575 = 1874].

W ten sposób:

Okres od wejścia Kanaanu do podziału ziemi – 6 lat;

Okres sędziów do króla Saula – 450 lat;

Okres królów – 513 lat.

Okres spustoszenia, w którym ziemia miała swój sabat – 70 lat;

Okres od przywrócenia przez Cyrusa z końcem 70 lat do naszej ery – 536 lat.

Całkowita ilość lat naszej ery potrzebna do skompletowania powyższego okresu 3449 lat, czyli pełne 1874 lat, kończyłaby się, według rachuby żydowskiej, w październiku 1874 roku.

To właśnie o tym czasie, w roku 1875, łaska zaczęła wracać do Bożego narodu wybranego. Oczywiście wtedy, jak i dotąd, dzieje się to tylko w sposób ograniczony i dość różny od tego, czego wielu z nich oczekiwało. Tylko bowiem niewielu spośród narodu wybranego uważa, że ta Boska łaska do nich wraca. Nasze zrozumienie jest takie, że okres czterdziestu lat, od 1875 do 1915 roku, zaświadczy o pełnym powrocie Boskiej łaski do tego narodu.
 

* * *

 
Krótkie przypomnienie:

 
W rozwijaniu się Boskiego Planu Zbawienia nie ma żadnych przypadków. Wszystko ma swój czas i miejsce. W ściśle dozwolonych ramach czasowych (539-800-1799) Pan Bóg dozwolił Szatanowi stworzyć i rozwinąć system Antychrysta, papiestwo. Zapanował okres duchowej martwoty, ciemnota i przesąd. W tym czasie nie było mowy o powszechnym dostępie do Biblii. Mimo to wybór prawdziwego kościoła trwał nadal, choć kryteria wierności pod pewnym względem były różne od dzisiejszych. Szczere i wierne serca nie potrzebowały wiele, aby rozpoznać rodzący się system Antychrysta. Wybór był jasny: albo śmiałe wyznanie podstawowych nauk Jezusa i w konsekwencji nieuchronne wykluczenie, prześladowanie, tortury i stos, albo też bojaźliwe zaparcie się prawdy i duchowe zniewolenie.

Gdy wyznaczony proroctwem "czas końca" nastał (1799), despotyzm papieskiej władzy został skruszony i powstające zaraz potem Towarzystwa Biblijne zaczęły masowo drukować Pismo Święte. Powszechny dostęp do tej księgi już po trzech dekadach wywołał wielkie ożywienie religijne, tzw. ruch drugiego adwentu, czyli oczekiwanie na drugie przyjście Chrystusa. Do tego przyjścia prowadziła świadomość zbliżającego się siódmego tysiąclecia oraz symboliczne "dni" proroka Daniela: 1290 i 1335 dni (Dan. 12:11,12). Jednak zrozumienie i osadzenie w czasie tych "dni" zależało od światła z góry. Aby nauka o drugim przyjściu Chrystusa zajaśniała właściwym blaskiem musiały być zrozumiane trzy kwestie: cel, sposób i czas tego przyjścia. Pierwszą próbę pod tym względem podjął William Miller (1831-1844).

Do 1829 roku Miller w pełni rozwinął swój system proroczej chronologii i doktryny, lecz pierwszy wykład na ten temat wygłosił w roku 1831. Ani cel, ani sposób drugiego przyjścia nie zostały przez niego właściwie zrozumiane, a tylko z dużym przybliżeniem (1844) określona została data drugiego przyjścia Chrystusa (w rzeczywistości rok 1874). Ten szczery i skromny człowiek wyznał swoją pomyłkę, jednak do śmierci trwał w niezłomnej wierze, że przyjście Chrystusa rychło nastąpi. Nie mógł oczywiście wiedzieć, że jest człowiekiem przewidzianym przez Opatrzność, bo czas ruchu, jaki zainicjował wskazało proroctwo Daniela (12:11): "A od tego czasu, którego będzie ofiara ustawiczna, a postawiona obrzydliwość spustoszenia (rok 539; świecka władza papieży i wprowadzona mocą prawa tzw. bezkrwawa ofiara mszy), będzie dni tysiąc, dwieście i dziewięćdziesiąt" (539 + 1290 = 1829).

William Miller i jego otoczenie mężnie znieśli szyderstwo świata. Wielu płytko myślących zwolenników odeszło. O tej niewielka grupce, która pozostała przy Biblii, nie zniechęciła się lecz studiowała ją pilnie nadal, prorok Daniel wypowiedział następujące słowa (12:12): "Błogosławiony, kto doczeka a dojdzie do tysiąca trzechset trzydziestu i pięciu dni" (539 + 1335 = 1874). Jasne tłumaczenie proroctw Pisma Świętego, wysunęło na przywódcę tej grupki badaczy Biblii Charlesa Taze Russella. Wydarzenia potwierdziły, że dopiero wtedy zostały prawidłowo zrozumiane: cel, sposób i czas drugiego przyjścia Chrystusa:

(1) Celem tego przyjścia jest ustanowienie Królestwa Bożego na ziemi w tzw. "Czasie naprawienia wszystkich rzeczy" (Dz. Ap. 3:21). Początkiem tego królestwa będzie zawarcie z Izraelem Nowego Przymierza, przez które będzie błogosławiony on sam, a za nim wszystkie narody świata. Jedynie Badacze Biblii uznają naukę Pisma Świętego mówiącą o Restytucji i przywróceniu do łaski Bożej narodu wybranego, Izraela. Co łaskawsze wyznania protestanckie dają jednostkom spośród Żydów pewną szansę na ocalenie, pod pewnym wszakże warunkiem: Muszą one przed przyjściem Chrystusa nawrócić się na chrystianizm. Jeśli zdążą, wtedy dołączą do zbawionych i jak srebrne strzały poszybują do nieba. Natomiast ogromna większość zginie lub spłonie w pożarze kończącym bieg tego świata.


(2) Sposób tego przyjścia jest całkowicie odmienny od tego, którego naucza nominalne chrześcijaństwo. Gdy zbawcza misja Pana, jako człowieka, dobiegała końca zapowiedział On, że świat Go już więcej nie zobaczy (Jan 14:19). Przy swoim zmartwychwstaniu otrzymał chwałę duchowej boskiej natury, której literalny wzrok ludzki nie jest w stanie dostrzec. Przy swoim drugim przyjściu nasz Pan miał usunąć z tronu władcę tego świata Szatana, niewidzialną istotę, a jego władzę zastąpić swoją, władzą nowego niewidzialnego Króla, z widzialnymi skutkami – Królestwem Bożym na ziemi. Dlatego Pan porównał stopniowe przemiany związane z tym przejęciem władzy w Jego paruzji do świtającego, słonecznego dnia (Mat. 24:27).

(3) Czas rozpoczęcia drugiej niewidzialnej obecności Chrystusa wyznacza przede wszystkim koniec szóstego i początek siódmego tysiąca lat historii świata (rok 1874). Prawidłowość ustalenia tej daty potwierdziły zależności czasowe proroctwa Daniela, różne równoległości oraz symetrie czasowe, metoda liczbowania biblijnego i wreszcie wydarzenia światowe, znaki czasu.
 

* * *

 
Dotychczas naszkicowaliśmy obliczanie Jubileuszu z punktu widzenia proroctwa, mówiąc jak wyliczenie tej kwestii naprawdę się ułoży: Odcinek czasu z jubileuszami dodany do odcinka czasu bez nich. Obierzmy teraz inny punkt widzenia – ze stanowiska Prawa.

Prawo wymaga, aby anty-typowe obliczanie rozpoczęło się tam, gdzie skończył się system typu. Skoro w typie jubileusz został osiągnięty przez mnożenie 7 x 7, więc powinniśmy pomnożyć 50 x 50, aby uzyskać datę anty-typowego Jubileuszu, świtu chwalebnej epoki. Tylko dziewiętnaśnie jubileuszy (choćby częściowo) było obchodzonych. Wynika z tego, że tam właśnie powinno się zacząć obliczanie wielkiego Jubileuszu. 50 razy 50 lat stanowi 2500 lat. Liczba ta odmierzona od daty ostatniego typowego jubileuszu powinna przyprowadzić nas do anty-typu.

Ostatni z dziewiętnastu jubileuszy obchodzony był w 950 roku po wejściu Izraela do Kanaanu. Anty-typowy cykl jubileuszowy, wynoszący 2500 lat, uzupełniony o ubiegłe 950 lat daje nam sumę 3450 lat i wskazuje na rok 1875 jako jego kulminację – miejsce, gdzie anty-typowy Jubileusz powinien się rozpocząć. Należy zauważyć, jak to dokładnie harmonizuje z poprzednim świadectwem na ten temat opartym na proroctwie. Innymi słowy, Prawo i Prorocy zgodne są co do tego, iż data 1875 zaznacza ważną epokę w dziejach Bożego narodu wybranego – czas, kiedy powinny się rozpocząć pewne wielkie błogosławieństwa przywracania ich do łaski.
 

* * *


* * *

Wielki anty-typowy Jubileusz
 
 
Ktoś być może powie, jakie mamy dowody na to, że anty-typowy Jubileusz Izraela zaczął się wypełniać? Odpowiadamy, że znaki są wszędzie wokół nas i szybko się mnożą. Jest to nie tylko Jubileusz Izraela, lecz również Jubileusz całego świata ludzkości. Boży naród wybrany będzie jedynie pierwszym owocem narodów, które będą błogosławione w tym tysiąclenim okresie Jubileuszu, duchowego panowania Mesjasza. Jakiekolwiek widzimy oznaki ogólnej restytucji pomiędzy ludzkością, są to znaki Jubileuszu.

Nie powinniśmy oczekiwać, że coś się wydarzy nagle. "Czasy naprawienia wszystkich rzeczy, przepowiedziane przez usta wszystkich świętych proroków od wieków" nastaną dla ludzkości raczej przez stopniowe procesy. Takie restytucyjne błogosławieństwa mogą być zauważone w cudownych wynalazkach, które przynoszą ulgę w ciężarach ludzkości – są miarą wybawienia od koniecznej harówki. Błogosławieństwa te będą spływać ustawicznie na Boży naród wybrany i na cały świat, a wraz z nimi błogosławieństwa ziemskiej doskonałości takiej, jaką opisują prorocy, lecz takiej, w jaką mało kto z ludzkości ośmiela się wierzyć.

Spoglądając wstecz na zarysy typu pamiętamy, że rok jubileuszowy ogłaszali kapłani dmący w srebrne trąby, obwieszczając wolność poprzez całą ziemię. Pamiętamy też, że w ślad za przykładem kapłanów wszyscy ludzie dęli w rogi baranie i we wszystkie inne wyobrażalne rodzaje trąbek.
 

 
 
Mamy anty-typ tego dęcia w trąby. Od 1875 roku ma miejsce szczególne obwieszczanie tego właśnie przesłania Jubileuszu – dęcie w srebrne trąby prawdy, ogłaszanie Prawdy, oznajmianie faktu, że Boski czas błogosławienia Izraela i świata jest na wyciągnięcie ręki, że wielki anty-typowy tysiącletni okres Jubileuszu rozpoczął się. Wszędzie odczuwa się podmuch ducha wolności, który proklamowany jest przez każdy rodzaj kulturalnej lub nieokrzesanej dyskusji oraz ogólnoświatowe trąby gazet i magazynów. Ludzie, masy, mają wkrótce wejść w posiadanie swojej własności. Długo ignorowane prawa człowieka szybko wracają do mas. Nie ma bardziej znamiennej manifestacji tego procesu jak rewolucje w Rosji i Turcji oraz stopniowa socjalizacja Wielkiej Brytanii i Niemiec. Byłoby to dobre dla świata, gdyby wielki anty-typowy Jubileusz w taki stopniowy sposób zapoczątkował panowanie sprawiedliwości i stał się ogólnie uznany.
 

* * *
 

Wspaniałe zajaśnienie Planu Bożego o świcie paruzji Chrystusa, czyli siódmego tysiącletniego dnia sprawiło, że anty-typowi kapłani zaczęli dąć w srebrne trąby Jubileuszu, ogłaszając czas wyzwolenia dla narodów świata. W ślad za nimi przesłanie wolności podchwycili ci wszyscy, którym piętno niewoli ciążyło najbardziej i którzy dostrzegli, że świta dla nich jutrzenka swobody. Ci trąbili na czym się dało. Rzecz ciekawa, że potężny wpływ ruchu komunistycznego na wyzwolenie i zrównanie w prawach uciskanych ludzi przedstawiony został w Piśmie Świętym jako trąbienie siedmiu aniołów (Obj. 8:2).
 
 


* * *
 
 
Współcześni kapłani skierowali również swoje srebrne trąby w kierunku umęczonego narodu wybranego ‒ rozproszonych, tkwiących w beznadziei suchych kości z proroctwa Ezechiela (37:1-14). Niosące pociechę przesłanie oparte było na zrozumieniu faktu, że czas niełaski "dwójnasobu" skończył się w 1878 roku, więc przed Żydami otwiera się droga do powrotu do ziemi ojców, odbudowy bytu narodowego i wejścia w przymierze z Bogiem (Izaj. 40:1; Jer. 16:14-18; 31:31). Pastor C.T. Russell przypuszczał, że koniec Czasów Pogan w 1914 roku doprowadzi ten restytucyjny proces do finału. Tak się nie stało, niemniej jednak po przekroczeniu tego progu, wydarzenia nabrały ogromnego przyśpieszenia w kierunku zgodnym z odczytanymi proroctwami: Upadek Chrześcijaństwa i odrodzenie Izraela.
 
 
* * *

 
Lecz inne fragmenty Pisma Świętego pokazują nam, że sprawy nie pójdą w taki sposób. Klasy uprzywilejowane po przekroczeniu pewnego punktu przestaną ustępować, a masy w pewnym punkcie staną się nierozsądne i pochopne w swoich żądaniach. Wskutek tego nastanie "czas takiego ucisku, jakiego nigdy nie było, odkąd istnieją narody" (Dan. 12:1). Ale nawet ten okres ucisku udowodni, że jest on jakąś częścią utrapienia nieistotną wobec pełnej inauguracji Jubileuszu. W tym czasie, oświadcza prorok, Mesjasz powstanie w mocy i wielkiej chwale dla wybawienia, wpierw Izraela, a po nim wszystkich rodzin ziemi z wszelkich pozostałości niewolnictwa, a ostatecznie i z niewoli śmierci.
 
 


 
Artykuł 9

WIELKI DZIEŃ POJEDNANIA
 
 
Cywilny rok żydowski wyprzedza nasz kalendarz o około trzy miesiące. Zgodnie z czasem księżycowym jego początek przypada na około 1 października. A jednak Żydzi nazywają ich pierwszy miesiąc cywilny siódmym miesiącem – siódmym względem pierwszego miesiąca rozpoczynającego ich rok religijny we wiosenne porównanie dnia z nocą. Zgodnie z Boskim zarządzeniem zamierzonym dla Izraela, religia miała być zawsze na pierwszym miejscu. Te dwa początki roku były wyraźnie zaznaczone przez ich dwie główne ceremonie religijne. Poprzednio rozważaliśmy temat Pamiątki Paschy, świętowanej piętnastego dnia pierwszego miesiąca.

Obecnie zastanówmy się nad Dniem Pojednania i jego ofiarami, obchodzonym dziesiątego dnia siódmego miesiąca. Jego coroczne powtarzanie święciło zaingurowanie izraelskiego przymierza Prawa pomiędzy Bogiem a ludem Izraela przez jego pośrednika, Mojżesza. Było to jednak coś więcej niż upamiętnienie, więcej niż jedynie przypomnienie. Przymierze Prawa stanowiło, że każda osoba z nasienia Abrahama, która będzie to Prawo w sposób doskonały przestrzegać, będzie mieć Boską łaskę i błogosławieństwo do najwyższego stopnia ‒ z życiem wiecznym włącznie. Jednak Wszechmocny, wiedząc dobrze, że nie jest to możliwe dla żadnej niedoskonałej istoty sprostać wymaganiom boskiego Prawa, wydał zarządzenie, że naród żydowski może pozostać z roku na rok w Boskiej łasce przez coroczne powtórzenie ofiar Dnia Pojednania.

W pierwotnym ustanowieniu Przymierza Prawa, z jego ofiarami, cały naród izraelski zaakceptował to Przymierze i został objęty Boską łaską jako lud Boży, na jeden rok – nie dłużej. Po upływie roku to przymierze trwałoby nadal, lecz usprawiedliwienie ludu już nie. Dlatego też takie same ofiary, przez które Przymierze Prawa zostało ustanowione, były od tego czasu rokrocznie powtarzane. Z końcem roku przymierze nie kończyło się, lecz wtedy nad wszystkimi Żydami, jako grzesznikami, zaczynało ciążyć specjalne potępienie i Boska dezaprobata do czasu, aż nowy Dzień Pojednania nie zapewnił zadośćuczynienia za grzechy ludu i nie rozciągnął Boskiej łaski nad nimi na nowy rok ‒ aż do następnego Dnia Pojednania. W ten sposób naród izraelski miał próbę, rok za rokiem, i tak to trwało przez stulecia. Jednak podczas całego okresu, w którym objęci byli łaską Bożą, ani jeden Żyd nie okazał się zdolny wypełnić w pełni Boskiego Prawa ‒ ani jeden nie został uznany za godnego życia wiecznego.

Nawet Abraham lub ktokolwiek inny, będąc niedoskonali, nie mogliby osiągnąć więcej pod Przymierzem Prawa. Prawo bowiem jest miarą zdolności doskonałego człowieka. Ten sposób kontynuowania przebaczania grzechów, z rokroczną pokutą, powtórzeniem ofiar i zapewnieniem przez to nowej próby na każdy nowy rok, trwał przez szesnaście wieków i dłużej, aż do cudownych narodzin Jezusa. Przeniesienie Go z niebiańskiej chwały, wytworzyło jedynego człowieka, który mógł i który zachował Prawo doskonale. Jest nim "człowiek Chrystus Jezus, który siebie samego złożył jako okup za wszystkich, aby o tym świadczono we właściwym czasie", gdy z końcem tego wieku zastosuje On zasługę swojej ofiary na korzyść Adama i całego jego potomstwa oraz zapieczętuje Nowe Przymierze z Izraelem (Jer. 31:31–34) dla błogosławienia każdego narodu.
 

Ani jedna jota, ani jedna kreska w Prawie nie przeminie

 
Zarówno Izrael, jak i chrześcijanie szczycą się tym, że ani jota ani kreska z Boskiego Prawa danego przez Mojżesza nie może zawieść. Oznacza to, że każdy mały szczegół Prawa musi mieć swoje wypełnienie. Sam Mojżesz był figurą na wielkiego Pośrednika, czyli Pojednawcę za grzechy, co on sam oświadcza, mówiąc: "Proroka, jak ja, spośród braci waszych wzbudzi wam Pan, Bóg; jego słuchać będziecie we wszystkim, cokolwiek do was mówić będzie. I stanie się, że każdy, kto by nie słuchał owego proroka, z ludu wytępiony będzie" (Dz. Ap. 3:22–23; 5 Mojż. 18:15).

Skoro w przyszłości ma być większy Pośrednik Nowego Przymierza, to również ma być większy Dzień Pojednania, większy od tego, który zainaugurował Mojżesz. Ten Dzień Pojednania będzie miał "lepsze ofiary" niż ten, który Mojżesz ustanowił jako typ. Zauważmy jednak, że żaden typ nie mógł przeminąć, lub zawieść, bez osiągnięcia swego anty-typu. Zauważmy następnie, że Dzień Pojednania Izraela przeminął!

Oznacza to jedną z dwóch rzeczy:

(1) Że Prawo zawiodło; lub,

(2) Że nastał anty-typowy Dzień Pojednania, o czym Izrael nie wie.

Ah, mówią nasi żydowscy przyjaciele, izraelski Dzień Pojednania nie przeminął ‒ obchodzimy go każdego roku, tak jak to czynili nasi ojcowie. Od ponad trzech tysiący lat go przestrzegamy (!), ani jedna jota lub kreska naszego Prawa nie może przeminąć bez wypełnienia. Ale nasi żydowscy przyjaciele mylą się. Niezależnie od tego, jak uczciwi zamierzają być w swoich twierdzeniach, możemy je obalić na podstawie ich własnego Prawa. Im wcześniej zrozumieją prawdziwy stan rzeczy, tym szybciej będą gotowi sprostować swoją omyłkę ‒ z pewnością bowiem są uczciwi i szczerzy Hebrajczycy, i to wielu z nich.
 

Bez kapłana ‒ bez ofiary ‒ bez Dnia Pojednania

 
Żaden Żyd nie będzie kwestionował oświadczenia Pisma Świętego, iż nie ma żadnego odpuszczenia grzechów w inny sposób, jak tylko przez krew pojednania (3 Mojż. 17:11). Żaden rabin spomiędzy Bożego narodu wybranego nie zaprzeczy, że ofiary Dnia Pojednania mogły być składane tylko przez kapłana. Z pewnością też, ani jeden z nich nie zaprzeczy, że pomiędzy ośmioma milionami przedstawicieli ich rasy żyjącymi obecnie nie ma ani jednego, kto mógłby uwierzytelnić siebie jako kapłana ‒ syna Aarona.

Nie ma zatem nikogo spośród ich rasy, kto by próbował odtworzyć Przybytek lub Świątynię, wraz z Dziedzińcem, Miejscem Świętym, Miejscem Najświętszym oraz ofiarami ich Dnia Pojednania. Nie byłoby to możliwe, gdyby nawet cała ziemia Palestyny znajdowała się całkowicie w ich posiadaniu. A jeśliby nawet Przybytek lub Świątynia zostały przywrócone na świętej Górze Moria, to ani jeden spośród ośmiu milionów Izraelczyków nie zaryzykowałby złożenia ofiar Dnia Pojednania, wiedząc, że zgodnie z Prawem oznaczałoby to jego śmierć, gdyby znalazł się przed Arką Przymierza i Ubłagalnią, gdzie krew pojednania musiała być kropiona, by "uczynić przebłaganie za grzechy wszystkiego ludu".

Co więc to oznacza, niejeden może zapytać, że Żydzi na całym świecie w najbardziej uroczysty sposób obchodzą dziesiąty dzień siódmego miesiąca ich roku jako Dzień Pojednania!? Co to oznacza, że ci, którzy by nawet z naruszeniem Prawa robili interesy w siódmym dniu, nabożnie opuszczą wszystkie zajęcia i wszystkie przyjemności w ich Dniu Pojednania?

Cóż to wszystko ma za znaczenie, jeżeli wybrany lud Boga nie ma już Dnia Pojednania!? No cóż, gdyby tak chrześcijanie mogli naprawdę ocenić sytuację, ich serca i oczy pełne byłyby współczucia dla Bożego narodu wybranego! Żydzi wiedzą, że istnieje coś takiego, jak grzech. Żydowskie masy wciąż pokładają pewną ufność w Abrahamie, Mojżeszu, Prawie i Prorokach.

Jakiekolwiek by nie były motywy ich grzechów cielesnych, jakiekolwiek by nie były ich samolubne skłonności, wspólne z innymi ludźmi, a może silniej rozwinięte, to rozumieją oni przecież znaczenie szacunku i czci. Inteligentni Żydzi zdają sobie sprawę z zaistniałej sytuacji. Jeśli jednak w ogóle o tym wspominają, czynią to wstrzymując oddech, z lękiem, z świadomością, że to faktycznie wyjaśnia, dlaczego jako naród nie posiadali oni łaski od Wszechmocnego przez osiemnaście stuleci. Próbują zapomnieć o znakach Boskiej niełaski ‒ spełnienie proroczej zapowiedzi, że będą bez kapłana i efodu przez wiele dni ‒ wiele lat (Oz. 3:4).

Jeśli kiedykolwiek chrześcijanie mieliby sposobność rozmawiania z przedstawicielami narodu wybranego odnośnie tej wielkiej sprawy i faktu, że ich coroczne święcenie Dnia Pojednania przez osiemnaście wieków było farsą, sprawa ta powinna być poruszona z pełną sympatią i wyłącznie z pragnieniem przyciągnięcia ich uwagi do faktu, że typ ustał, a jego anty-typ się rozpoczął. Innymi słowy (tak jak poucza zarówno ich Talmud, jak i Biblia), wszystko, co w Izraelu było związane z kapłaństwem, ofiarami, Miejscem Świętym i Najświętszym, posiada wyższe i duchowe, anty-typowe równoległości, czyli podwojenia.

Ani jedna jota lub kreska Prawa nie zawiodła. Kapłaństwo nie ustało ‒ zostało ono jedynie przeniesione z typowej postaci Aarona na jego wielki anty-typ, Mesjasza, o którym Bóg przez proroka Dawida powiedział: "Przysiągł Pan i nie pożałuje: Tyś [Mesjasz] kapłanem na wieki według porządku Melchisedeka [nie według porządku Aarona]" (Ps. 110:4; 1 Mojż. 14:18).
 


 
 
Do niedawna chrześcijanie nie byli zdolni (a teraz są w stanie tylko nieliczni) udzielić w tej kwestii jakiejś pomocy wybranemu ludowi Bożemu. Tak zwane narody chrześcijańskie, pozbawione ducha Chrystusowego, umieściły Żydów na czarnej liście, wykluczały, rabowały i prześladowały ich we wszystkich niemal krajach Europy. Nazwali ich zabójcami Chrystusa i powiedziały im, że Bóg będzie ich wiecznie torturował, chyba że przestaną być Żydami i przyłączą się do jednej z sekt lub grup chrześcijańskich. Czy jest zatem dziwne, że Żyd uważa chrześcijan za swych wrogów?

Czy jest w tym coś dziwnego, że jest on podejrzliwy i woli wierzyć, że nie wypełnione dotąd obietnice i przysięga Boga wobec jego narodu muszą się jeszcze wypełnić? Nie ma w tym nic dziwnego. Prawdziwe wytłumaczenie takiego stanu rzeczy jest tego rodzaju: Tak jak nie każdy, kto jest obrzezany na ciele i mieni się być Żydem, jest naprawdę za takiego uważany przez Boga, podobnie nie każdy chrześcijanin, który wyznaje imię Jezusa, jest przyjęty przez Ojca. Wprost przeciwnie, Pismo Święte zapewnia nas, że prawdziwym Kościołem Chrystusa nie jest żadna z sekt chrześcijaństwa. Ono mówi nam, że Kościół Pierworodnych ma swoje imiona zapisane w niebie.

Stąd rejestry kościelne nie są żadnym kryterium świątobliwości lub relacji z Bogiem. Większość stanowiąca chrześcijaństwo słusznie nazywana jest przez niektórych "światem chrześcijańskim". W ich przypadku słowo chrześcijanin jest nazwą niewłaściwą. Sprawa Chrystusa miałaby się dużo lepiej bez ich przynależności lub poparcia. Pomogli oni zwieść zarówno Żydów, jak i pogan pod względem wzoru prawdziwego chrześcijaństwa przedstawionego przez Jezusa i jego apostołów.

Są oni ze świata i nie mają żadnego udziału ani cząstki z Chrystusem. Jesteśmy jednak radzi, że ani oni, ani Żydzi, których potępiają, nie są przeznaczeni na wieczne męki. Wręcz przeciwnie, Bóg przewidział dla nich wielką sposobność uzyskania życia wiecznego jako doskonałe istoty ludzkie w ogólnoświatowym Edenie. Wszystkie te błogosławione możliwości zostaną zapewnione ludzkości przez anty-typowy Dzień Pojednania, jego wyższego Kapłana oraz lepsze ofiary za grzech.
 

Typowe i anty-typowe pojednanie za grzech

 
Światowo mądrzy naszych czasów, chrześcijanie i Żydzi, podążają za zdaniem wyższych krytyków i ewolucjonistów, mówiąc nam, że nawet jeśli Adam i Ewa faktycznie istnieli, to przynajmniej nie było tam żadnego upadku, i że naszą ufność powinniśmy pokładać w ewolucji. Uważają, że nie powinniśmy wierzyć ani w Dzień Pojednania za grzech, ani w przyjście Mesjasza i Jego chwalebne Imperium sprawiedliwości, ani też myśleć, że taka pomoc jest konieczna.

W istocie, wątpią oni w istnienie Boga, lub przyznawszy przypadkiem, że jakiś istnieje, przeczą Jego miłości względem rodzaju ludzkiego i zainteresowaniu ludzką pomyślnością. Chyba że ślepe prawa ewolucji, poprzez monopole, syndykaty i związki zawodowe zapewnią przetrwanie lepiej dostosowanych, bardziej zdolnych niszczyć szczęście i życie słabszych, niż im pomagać. Jednak Słowo Boga pozostaje pewne.

Wielki złowrogi wpływ wywierany jest na ludzkość. Panuje grzech i śmierć. Wrodzone dziedziczne wpływy potęgują się zamiast maleć. Statystyki pokazują nam, że wbrew całej uznanej i wzrastającej umiejętności człowieka na polu medycyny i chirurgii, śmiertelność noworodków nie zmniejsza się. Rejestry w domach dla umysłowo chorych wskazują, że liczba obłąkanych gwałtownie rośnie. Rejestry więzienne i doniesienia gazet wykazują wzrost przestępczości i niemoralności. Każdy z tych faktów zgodny jest z oświadczeniem Pisma Świętego, że nasza rasa jest pod zwierzchnictwem ‒ nie pod rządami sprawiedliwości i życia wiecznego, jako nagrody, lecz pod panowaniem grzechu i śmierci.

Dlatego zarówno Żydzi, jak i chrześcijanie powinni być żywo zainteresowani pojednaniem za grzech. Jeśli cokolwiek może być wynalezione, aby uwolnić naszą rasę od obecnych warunków smutku, bólu i śmierci ‒ do radości, harmonii z Bogiem i życia wiecznego, to z pewnością każdy członek tej rasy winien być tym głęboko i poważnie zainteresowany. Biblia, ta cudowna Księga, tak zasmucająco źle rozumiana i fałszywie przedstawiana, zarówno przez jej przyjaciół, jak i wrogów, daje jedyny klucz nadziei. Mówi nam ona o wielkim Dniu Pojednania, w którym, przez Boskie zrządzenie, lepsze ofiary za grzechy uczynią całkowite pojednanie za pierwotny grzech Adama i udzielą całkowitego uwolnienia od jego następstwa, wyroku śmierci: "Umierając, śmiercią umrzesz".

Wielki Dzień Pojednania Izraela, jego ofiary i Przymierze, z którym są one powiązane, kapłani i lewici, którzy służyli, wreszcie naród, który przez to był błogosławiony ‒ wszystko to stanowiło obraz wielkiego rozrządzenia, które "Bóg przewidział przed założeniem świata". Zawiera ono obietnicę, że wszystkie narody ziemi będą błogosławione przez potomstwo Abrahama ‒ zarówno przez nasienie duchowe, wyobrażone przez gwiazdy niebieskie, czyli uwielbionego Mesjasza i Jego Oblubienicę ‒ jak również przez nasienie ziemskie, naturalny Izrael, który ostatecznie, razem z wszystkimi narodami (które się do niego dołączą), stanie się w swoim mnóstwie niczym piasek na brzegu morza.
 
 
Spójrzmy wpierw na typ oraz jego anty-typ

 
W typie, najpierw miało miejsce poświęcenie kapłanów. W związku z tym zabity został cielec, reprezentujący najwyższego kapłana, a następnie kozioł Pański, reprezentujący podkapłanów. W ten sposób przedstawiony został wielki fakt, że ofiara Chrystusa i Jego naśladowców ‒ ich wyrzeczenie się natury ludzkiej ‒ była niezbędna do osiągnięcia przez nich stanowiska królewskiego kapłaństwa, przedstawionego w Melchizedeku, który był "kapłanem na jego tronie" (3 Mojż. 9:23; Ps. 100:4).
 

 

Następne w kolejności, ofiary Dnia Pojednania, pokazują takiego samego cielca i takiego samego kozła, stanowiących typ na Chrystusa, Głowę i Ciało. Ich ofiarnicza śmierć nie tylko posłużyła do poświęcenia prawdziwego kapłaństwa, lecz również zostanie przyjęta przez Jahwe jako cena pojednania świata z Bogiem. Te "lepsze ofiary", w pełni nagrodzone, a nawet bardziej, przez wyniesienie ofiarodawców do chwały, czci i nieśmiertelności w Królestwie, zostaną zastosowane za grzechy całego świata ‒ "wszystkiego ludu".
 

 

W takim dokonaniu izraelski cielec Dnia Pojednania i cielec kapłańskiego poświęcenia reprezentują poświęcenie i śmierć Jezusa, wielkiego Nosiciela grzechu, który umarł, Sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby przywieść nas z powrotem do harmonii z Bogiem. Jego wielkie wywyższenie po zmartwychwstaniu do najwyższego poziomu duchowego istnienia było nie tylko nagrodą za Jego własną ofiarę, ale również wykwalifikowało Go, by był wielkim Królem królów i Panem panów. Przez Niego Bóg Jahwe wypełni wszystkie łaskawe obietnice dane Abrahamowi, wielokrotnie powtórzone Izaakowi i Jakubowi, a także oznajmione przez proroków: "W nasieniu twoim błogosławione będą wszystkie narody ziemi".

Podobnie jak kozioł Pański został wzięty od ludu, tak samo Małe Stadko, Królewskie Kapłaństwo, naśladowcy Jezusa, zgromadzeni z każdego narodu, Żydów i pogan, stanowić będą towarzyszy Mesjasza na duchowym poziomie. Tak jak kozioł Pański w typie przeszedł wszystkie doświadczenia cielca, podobnie naśladowcy Jezusa zostali uprzedzeni, że muszą wstępować w Jego ślady, muszą cierpieć z Chrystusem, muszą umrzeć z Nim, muszą wyjść z Nim "poza obóz", muszą z Nim znosić hańbę ze strony tych, których oczy zrozumienia są wciąż zaślepione przez wielkiego Przeciwnika i którzy przez to nie znają ich, tak jak nie poznali Jego.
 
 
* * *



* * *
 
Ofiara anty-typowego cielca dokonała się ponad osiemnaście wieków temu. Ofiara anty-typowej klasy kozła znajduje się w toku, od dnia Pięćdziesiatnicy aż do naszych czasów. Dlatego, według naszego zrozumienia Pisma Świętego, obecny Wiek Ewangelii jest anty-typowym Dniem Pojednania, w czasie którego składane są "lepsze ofiary" (Rzym 12:1; Hebr. 9:23).

Przywilej i sposobność przyłączenia się do tego ofiarniczego dzieła ograniczone jest do pewnej liczby osób, które muszą posiadać odpowiednie cechy ‒ podobieństwo w charakterze do wielkiego Najwyższego Kapłana. Rozumiemy, że ten wybierany Kościół, stanowiący nielicznych świętych, jest prawie skompletowany, i że nominalne systemy kościoła nie mają w tym ani udziału, ani cząstki, będąc nieuznawane przez Pana, nieupoważnione. We wszystkich tych systemach znajdowali się święci. Jak byli liczniejsi, proporcjonalnie przebywała tam również światłość świata. Jak ich było niewielu, również proporcjonalne panowała tam większa ciemność. Jednak przez cały czas Bóg uznawał tych niewielu, nie innych, za swój Kościół, mówiąc: "Nie bój się, o malutkie stadko! albowiem się upodobało Ojcu waszemu dać wam królestwo" (Łuk 12:32). "Zgromadźcie mi świętych moich, którzy ze mną uczynili przymierze przy ofierze" (Ps. 50:5). "Ci mi będą, mówi Pan Zastępów, w dzień, który ja uczynię, własnością" (Mal. 3:17).

Zauważyliśmy już, że zostały wybrane dwie klasy. Jedna w czasie żydowskiego wieku łaski, druga podczas Wieku Ewangelii. Będą one z sobą współpracować w czasie panowania Mesjasza przez tysiąc lat, w celu błogosławienia Izraelowi i wszystkim narodom ziemi. Nie-wybrani, nie tylko nie zostaną potępieni i skazani na wieczne męki, lecz otrzymają chwalebne przywileje i sposobności osiągnięcia życia wiecznego i wiecznej harmonii z Bogiem pod panowaniem wybranych ‒ w pierwszym rzędzie duchowego Królestwa Niebios, a w następnym ‒ jego ziemskiego przedstawicielstwa, czyli przewodu.
 

Pojednanie jest dwustronne

 
Słowo pojednanie oznacza pogodzenie dwóch grup nie będących ze sobą w harmonii. Grzech pierwszych rodziców wprowadził ludzkość pod potępienie Boskiego wyroku śmierci. Ofiary prawdziwego Dnia Pojednania dokonają pełnego zadośćuczynienia Boskiej sprawiedliwości, jednak wiele jeszcze wtedy zostanie do zrobienia. I właśnie dla wykonania tego dalszego wielkiego dzieła Królestwo Mesjasza zostało obiecane i zostanie zainaugurowane. Człowiek będzie wciąż potrzebował pogodzenia się z Bogiem. Nie dlatego, że ma jakąś prawdziwą urazę do swego Stworzyciela, lecz dlatego, że jego upadek doprowadził go do stanu "wrogości względem Boga" i sprawiedliwości.

Zamiast miłości, pokoju, radości i dobroci, które pierwotnie były częścią jego charakteru, gdy został stworzony na wyobrażenie i podobieństwo swego Stwórcy, człowiek odkrywa obecnie w sobie zupełnie przeciwnego ducha ‒ samolubstwa, zawiści, nienawiści, walki ‒ uczynki ciała i diabła. Człowiek potrzebuje więc teraz pojednania z Bogiem ‒ musi zostać przyprowadzony znów do miejsca, gdzie mógłby nie tylko właściwie oceniać Boską sprawiedliwość, mądrość, miłość i moc, ale również do miejsca, gdzie może żyć w pełnej harmonii z tą wysoką oceną. Oznacza to sposób życia akceptowany przez Boga, a zatem pozwalający żyć wiecznie i cieszyć się błogosławieństwami swego Stwórcy w takiej pełni, jakiej doświadczają święci aniołowie.

Zatem wielkie dzieło Dnia Pojednania, w sensie tego słowa, można postrzegać szerzej, że ono włącza również tysiąc lat panowania Mesjasza, w czasie którego pojedna On z Bogiem wszystkich chętnych i posłusznych z rodu Adama, pomagając, zachęcając, podnosząc, naprawiając, karcąc i błogosławiąc każdy naród, lud i rodzinę. Ostatecznie mamy zapewnienie, że wszyscy, którzy odrzucą ten nic nie kosztujący dar Boskiej miłości, zostaną całkowicie i na wieki zniszczeni, unicestwieni we wtórej śmierci, z której nie będzie żadnego wybawienia.

Przyszłe błogosławienie świata zostało pokazane w typie Dnia Pojednania przez to, co uczynił najwyższy kapłan po dokonaniu zadośćuczynienia sprawiedliwości.
 


 
 
Wtedy, wyszedłszy ze Świątnicy Najświętszej, zdejmował on szaty ofiarnicze i ubierał szaty chwały i piękności. Jest to ilustracja wielkiego dzieła Mesjasza jako Pośrednika Nowego Przymierza pomiędzy Bogiem i światem. Podchodząc do ołtarza ofiarnego, najwyższy kapłan podnosił swoje ręce i błogosławił lud, który leżał przed nim twarzą do ziemi w worze i popiele.

Nic dziwnego, że lud powstał i wydał okrzyk dziękczynienia za to, ze ich grzechy zostały na rok unieważnione. Tak było w typie. W anty-typie ludzie podniosą się z pyłu nieznajomości, przesądu i grzechu, powstaną z grobów, aby chwalić Boga i przez Jego łaskę osiągnąć chwalebną doskonałość, jaką przewidział On dla nich w ziemskim, ogólnoświatowym raju. Ach! Jakaż cudowna siła i piękno istnieją w Boskim planie! Nic nie ilustruje tego lepiej niż Dzień Pojednania oraz jego ofiary i ostatecznie błogosławieństwa, jakie Bóg dał swemu wybranemu ludowi w postaci typów.
Dodał: Andrzej
Popularne artykuły
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 2 z 2
Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan   (ciąg dalszy artykułu)   Twierdzenia Palestyńczyków   Twierdzenia palestyńskiego, że ...dalej
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 1 z 2
    Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan     Wstęp     Nie zdarzyło się nigdy przedtem, aby ...dalej
Gromadzenie sił na Armageddon
"Albowiem przyszedł dzień on gniewu i któż się ostać może" Obj. 6:17     Księgę Objawienia Bóg dał, jak ...dalej
Wychowanie jezuickie
Wyjątki z traktatu Stanisława Szczepanowskiego pt. "Idea polska wobec prądów kosmopolitycznych". Lwów, Towarzystwo Wydawnicze 1901, ...dalej
Antychryst. Jego ostateczny koniec
OSTATECZNY KONIEC ANTYCHRYSTA WIDZIANY W 1889 ROKU     Prześledziliśmy historię papiestwa aż do obecnych czasów, do Dnia Pańskiego ...dalej
ANARCHIA - Symboliczny ogień, którym kończy się stary świat
"A dzień Pański nadejdzie jak złodziej; wtedy niebiosa z trzaskiem przeminą, a żywioły rozpalone stopnieją, ...dalej
Dzień Sądu
W kwestii dzieła sądu w przyszłym wieku wielu ludzi posiada bardzo pomieszane pojęcia. Popularny pogląd ...dalej
Apokalipsa (rozdział 17)
Opinia T.Ch. Russella na temat siedemnastego rozdziału   "Brat Russell mówił, że ... tego rozdziału nie można ...dalej
Syjonizm w proroctwie
Zaproszenie   [9 października 1910 roku pastor Russell otrzymał zaproszenie od Komitetu Organizacyjnego Walnego Zgromadzenia Żydów, by ...dalej
Plagi egipskie - Dziewiąta i dziesiąta (6 z 6)
DZIEWIĄTA PLAGA EGIPSKA – CIEMNOŚCI 2 Mojżeszowa 10:20-29     "Rzekł więc Pan do Mojżesza: Wyciągnij rękę swoją ku ...dalej
Archiwum
Etykiety
Trzy Biada Copyright © 2011 Artykuły   Articles   Wprowadzenie   Warto zobaczyć   Kontakt
projekt graficzny cefau wykonanie eball