TrzyBiada.pl
12
SIE
0
5
Lubię to
Etykieta: xx
Artykuły z Watch Tower
 
 
BŁOGOSŁAWIENI UMARLI ‒ ODTĄD

Objawienie 14:13
 
 
Podczas naszego ogólnego spotkania z okazji rocznicowej uroczystości, brat Brookman otrzymał poniższy list od jednego brata z Toronto, na który obecnie odpowiadamy na łamach TOWER [Strażnicy], w przekonaniu, że może to być interesujące i korzystne dla innych naszych czytelników. Odpowiedź została sformułowana na naszym publicznym spotkaniu, kiedy list został przedstawiony, a ponieważ w tym czasie zaangażowaliśmy się nieco w badanie proroczych Dowodów Czasu, wskazujących że żyjemy w "żniwie" obecnego wieku, i że główny żniwiarz, Pan Jezus, jest teraz obecny, kwestia ta pojawiła się z wyjątkową siłą, i mamy nadzieję, że została zauważona bardzo wyraźnie przez wszystkich obecnych. Oto treść listu:
 
PASTOR BROOOKMAN:
 
Szanowny Panie i Bracie. ‒ Skoro już jesteś z wizytą u brata Russella, chcę wykorzystać tę sposobność i załączyć do listu fragmenty artykułu Mrs. R. Poznałem już opinie TOWER dotyczące obecności Pana i wygląda na to, że zaakceptowali oni obecnie "ortodoksyjny" pogląd o pójściu do nieba w chwili śmierci ‒ tak przynajmniej naucza.
 
Czy może być przytoczony choćby jeden przykład kogoś umierającego teraz w Panu, którego ciało znika w momencie śmierci? Po zmartwychwstaniu naszego Pana Jego ciało w grobowcu nie zostało znalezione. Czy nie powinniśmy zatem wyglądać dzisiaj tych samych dowodów zmartwychwstania? Wtedy także, zgodnie z tym poglądem, żywi święci są pozostawiani w tyle zamiast być pochwyceni razem.
Fragmenty, do których się odnoszę są następujące:
 
 
''NIE WSZYSCY ZAŚNIEMY"
 
 
"Ci [święci], którzy umierają w tym dniu obecności Pana nie śpią, lecz w momencie śmierci, gdy ciało ludzkie zapada w stan śmierci, otrzymują nowe duchowe ciała, a według słów Pawła, nie upływa w tym ani chwila nieświadomości.
 
Ponieważ ciało duchowe jest niewidzialne dla ludzkości, nikt nie może wiedzieć o zmianie inaczej, jak tylko przez wiarę w obietnicę Boga. Dzieło Nowego Królestwa wciąż postępuje naprzód i ciało Chrystusa, czy to w ciele, czy w duchu (zmartwychwstałe), jest aktywnie zaangażowane jako współpracownicy razem z naszym Panem i Głową. Cóż za błogosławiony przywilej, by zrozumieć, że tak się rzecz ma.
 
Doceńmy nasz przywilej służby, zważywszy, że jesteśmy pracownikami wraz z Panem i wzbudzonymi świętymi, obecnymi z nami, chociaż są oni niewidzialni z wyjątkiem oczu wiary".
 
Z ufnością, że twoja misja będzie błogosławiona, Twój w Chrystusie, G. H. H.
 
 
 
* * *
 
 
Brat myli się, przypuszczając, że jest to jakieś nowe odstępstwo. Jeżeli zbada on kilka poprzednich numerów TOWER, wtedy zauważy, że tak nauczaliśmy przez kilka lat ‒ od 1878 roku, w którym to czasie, jak wierzymy, stało się prawdziwe to, co zostało wyrażone w Objawieniu 14:13, "Pobłogosławieni są odtąd umarli, którzy w Panu umierają; zaprawdę mówi duch im, aby odpoczywali od prac swoich [od trudu i zmęczenia], a uczynki ich idą za nimi" ‒ bez przerwy lub przeszkody. Zobacz szczególnie artykuły "Kto może tego słuchać?" [R-293b] w TOWER z października 1881 roku oraz "Jesteście Bogami" [R-301b] z grudnia 1881 roku i "Błogosławieni umierający" [R-303] w tym samym wydaniu.
 
Fakt, że tak zwana "ortodoksja" naucza czegoś przypominającego to, o czym Pismo Święte uczy, nie powinien być uznawany za argument przeciw poglądowi, do którego się odnosimy. Przeciwnie, jest rzeczą bardziej rozsądną sądzić, że przyjemniejsza część tego, w co wczesny kościół uwierzył w tym temacie, było wyznawane, natomiast prawdy mniej powabne były zaniedbane i ignorowane. Na przykład, członkowie każdej generacji kościoła w jego wczesnych wiekach mieli nadzieję, że mogli być oni tymi, o których wspomina apostoł Paweł (1 Cor. 15:51, 52), czyli tymi, którzy będą żywi w czasie, kiedy Pan życiodawca powróci. Stąd mieli nadzieję, że nie będą musieli spać w śmierci.
 
Że przyjście Pana, zmartwychwstanie świętych i nadanie korony żywota w tym czasie, było nieustannie przed ich umysłem, wynika w oczywisty sposób z różnych listów Apostołów, którzy na te rzeczy kierują wiarę i nadzieje wszystkich.
 
Spośród wszystkich religii świata, jedynie chrystianizm i judaizm uczą, że człowiek jest naprawdę martwy gdy wydaje ostatnie tchnienie, i że zmartwychwstanie jest jedyną nadzieją przyszłego życia. Kiedy jednak kościół zaczął pożądać wpływu i władzy, kiedy papiestwo zostało "ustanowione" we władzy i główny cel zaczął mu przyświecać, by chrześcijaństwo spopularyzować wśród pogan, wtedy tysiące pogan zażądało by ich nawrócono. Aby tych pogan przyjąć na swoje łono, zyskać na poparciu i sile swojego wpływu, papiestwo spoganizowało chrześcijaństwo, wprowadzając barwne ceremonie, palenie kadzidła, obrazy apostołów i świętych, by w sercach zajęły one miejsce przesądów ich bóstw i pogańskich zwyczajów. Czy możemy się dziwić, że zimna i raczej odpychająca doktryna snu umarłych została wtedy powszechnie zignorowana i że inna myśl została nagłośniona a nawet zniekształcona, by była bardziej atrakcyjną; myśl ta, w brzmieniu, "My, żywi i pozostawieni, nie zaśniemy, ale będziemy przemienieni w jednym momencie", została zastosowana do wszystkich chrześcijan, jednak bez odniesienia jej do nadejścia Pana. Podczas ciemności kolejnych wieków, ciągłego degradowania doktryn chrześcijaństwa i wielkiego napływu kąkolu między pszenicą, Biblia została niemal porzucona a jej nauczania na ten temat zniknęły sprzed oczu.
 
Jedna rzecz jest pewna, że ten sam Apostoł, który uczy, że wszyscy umarli śpią aż do przyścia Dawcy żywota i że wtedy zostaną obudzeni, uczy również, że ci żywi w tym czasie nie zasną.
 
Do kilku pouczonych już w tym temacie przemiany żywych w dniu Pańskiej obecności, Paweł napisał, "Sami bowiem dokładnie wiecie, że dzień Pański przyjdzie tak, jak złodziej w nocy" (...) "ale wy, bracia, nie jesteście w ciemnościach, aby ów dzień miał was zaskoczyć jak złodziej" (...) "Ponieważ nie przeznaczył nas Bóg, abyśmy zasłużyli na gniew, ale na osiągnięcie zbawienia przez Pana naszego Jezusa Chrystusa" (1 Tes. 5:2, 4, 9; patrz również wersety 2:19, 20 i 3:13 oraz 4:17). Jak się wydaje bracia w Tesalonice wyciągnęli niewłaściwy wniosek, sądząc, że Apostoł sugeruje, iż dzień Pański przyjdzie z pewnością za ich życia. Ponadto, pewni nauczyciele owego czasu, kierowani swymi własnymi urojeniami, zaczęli ogłosić, że dzień Pański już się rozpoczął; że Pan już jest obecny i że umarli zostali wskrzeszeni (patrz 2 Tym. 2:17, 18). W tej sytuacji, kościół w Tesalonice, który wiedział, że nauczanie Pawła nie było z dysharmonii z tą proklamacją, był w dużym stopniu zaniepokojony i zmartwiony, chcąc się dowiedzieć, czy to jest prawdziwe, że dzień Pański nastał.
 
Wychodząc naprzeciw ich trudności, Paweł napisał do nich drugi list, którego główną myślą jest skorygowanie błędu. O ile więc obecnie wysuwamy twierdzenia bardzo podobne do tych, przed którymi Apostoł ich chronił, dobrze będzie jeśli rozpatrzymy dokładnie jego słowa, by zobaczyć, czy one obalają nasze nauczanie w tym temacie. Jeżeli obalają, musimy ten pogląd porzucić, bez względu jak przyjemny mógłby się wydawać. Jeżeli jednak będzie on w harmonii, potwierdzi to dodatkowo nasze stanowisko.
 
Apostoł napisał (2 Tes. 2:1): "Co się tyczy przyjścia [obecności ‒ greckie parousia] Pana naszego Jezusa Chrystusa i spotkania naszego z nim, prosimy was, bracia, abyście nie tak szybko dali się zbałamucić i nastraszyć, czy to przez ducha, czy przez mowę, czy list, rzekomo przez nas pisany, jakoby już nastał Dzień Pański. Niechaj was nikt w żaden sposób nie zwodzi". Gdyby Apostoł tutaj się zatrzymał, to nie tylko dowodziłoby, że nasze nauczania są równie błędne jak te, które on obalał, lecz uczyniłoby to więcej. Udowodniłoby mianowicie, że jego własne nauczania w pierwszym liście do Tesaloniczan, jak i te do Koryntian, są również błędne. Mówiłoby to, że Dzień Pański nigdy nie nastanie. Tymczasem uczył on ich wyraźnie, że ten "dzień tak przyjdzie [i to w dodatku znienacka, potajemnie] jak złodziej w nocy" (1 Tes. 5:2).
 
Ale Apostoł nie podaje w wątpliwość jego poprzednich nauczań, że taki dzień obecności Pana przyjdzie, i to potajemnie. On jedynie wykazuje, że ten dzień jeszcze nie nastał, kontynuując myśl w ten sposób ‒ "Niechaj was nikt w żaden sposób nie zwodzi; bo nie nastanie pierwej, zanim nie przyjdzie odstępstwo i nie zostanie objawniony człowiek grzechu, syn zatracenia, przeciwnik, który wynosi się ponad wszystko, co się zwie bogiem lub to, co odbiera cześć ‒ tak że zasiądzie w świątyni Bożej, dowodząc, że on jest bogiem. Czy nie pamiętacie, że jeszcze będąc u was, o tym wam mówiłem?" Tak więc teraz wiecie, co powstrzymuje [zapobiega, przeszkadza, wchodzi między], żeby On [Chrystus Jezus] został objawniony w swojej własnej porze. [Teraz wiecie, dlaczego tak stanowczo oświadczam, że nie jesteśmy jeszcze w Dniu Pańskim.]
 
Paweł wiedział o Człowieku Grzechu, z proroctw Daniela, jak też, bez wątpienia, z wizji i objawień specjalnie mu danych (Dan. 7:24, 25; 2 Kor. 12:1-7). Z tego powodu powiedział, z zapewnieniem, że Dzień Pański jeszcze nie przyszedł. Lecz jako rzecz szczególna musi uderzyć wielu, że użył on jedynie tego argumentu. Przypuszczają oni bowiem, że mógł przecież powiedzieć: ależ nierozsądni Tesaloniczanie, czy wy tego nie wiecie, że kiedy Pan przyjdzie, ujrzycie Go na niebie w wielkim splendorze? Czy nie wiecie, że jeżeli Pan i Dzień Pański przyjdzie zobaczycie trzęsące się i padające kamienie grobowców, otwarte groby i wzbudzonych świętych wokoło siebie?
 
Gdyby był to prawdziwy argument, to dla zmartwionych Tesaloniczan byłby on z pewnością jednym z najbardziej przekonujących. Tymczasem fakt, że Paweł nie użył żadnego z tych argumentów, jest silnym dowodem, że one nie są prawdziwe. Wprost przeciwnie, fakt, że oni przyjęli doktrynę o Pańskiej obecności, itd., dowodzi, że poprzednie nauczanie Apostoła pod żadnym względem nie doprowadziło ich do mniemania, że Pan będzie w Jego dniu widoczny na niebiosach, lecz że będzie "jak złodziej w nocy", ukradkiem i cicho. Aby to zauważyć, będą musieli obserwować i nie być przeciążeni i nie spać ze światem. Co więcej, nawet w zaprzeczaniu tego błędu Paweł nie wysuwa żadnego zastrzeżenia do teorii, że Dzień Pański się zaczął, oprócz wspomnianego powyżej ‒ że inne wydarzenie, rozwój i objawnienie Antychrysta musi być najpierw.
 
Mając to na uwadze, rzeczą właściwą jest powiedzieć, że oświadczenie Pawła w tym miejscu całkowicie potwierdza nasz pogląd, można bowiem wyraźnie zobaczyć, że odstępstwo, o którym wspomina, rzeczywiście od tamtego czasu miało miejsce i że "Człowiek Grzechu", czyli tajemnica nieprawości, został objawniony. Na ten fakt raz po raz zwracaliśmy uwagę i wykazywaliśmy, że w sposób nie ulegający wątpliwości każdy szczegół wymieniony przez Daniela i Pawła wypełnił się na papiestwie. W związku z tym, jak o tym wiedział Paweł, lub jak my wiemy, nic już teraz nie wstrzymuje.
 
Skoro zatem nic teraz nie wstrzymuje, nasuwa się pytanie, jakie dowody wskazują na to, że obecnie żyjemy w dniu Pańskiej obecności? Nie możemy tutaj dać proroczych dowodów, lecz mamy nadzieję przedłożyć wam wkrótce Biblijne dowody, że jesteśmy w Dniu Pańskim od 1874 roku, że objęcie przez Niego wielkiej władzy jako Króla, aby osądzić i rozbić w kawałki obecne nieprawe systemy, jak również wynieść do zaszczytu i chwały wiernych członków Jego "ciała" ‒ prawdziwy kościół ‒ datuje się od 1878 roku. Rozumiemy, że tenże rok [1878], był stosownym czasem, aby śpiący członkowie Jego ciała zostali wzbudzeni do nieśmiertelności. Od tej również daty, żywi z tej samej klasy, nie muszą spać nawet przez moment, lecz w chwili śmierci są przemieniani w istoty duchowe ‒ będąc wchłonięci przez życie.
 
Nawet dla tych, którzy mieli silne nadzieje zmartwychwstania do duchowej natury, śmierć Adamowa, czyli sen, nie była rzeczą pożądaną, stąd sam Apostoł mówi, że on nie pragnie być nieodziany, ale raczej przyodziany niebiańską wspaniałością tego duchowego domu, czyli ciała. Ale tylko dla tych żywych w Dniu Pańskim było możliwe, by mieć ten natychmiastowy transfer egzystencji, czyli istnienia, z ziemskiego do niebiańskiego ciała, bez snu ‒ bez chwili bycia nieodzianym.
 
Nie przytaczamy wam tutaj dowodu z codziennej historii naszych czasów, że sąd i obalenie wszystkich niedoskonałych systemów cywilnych i religijnych jest w toku, jako dowód, że jesteśmy w Dniu Pańskiej obecności Pana i mocy, ponieważ odnotowaliśmy to wcześniej.
 
 
CIAŁO JEGO NIE ULEGNIE ROZKŁADOWI
 
 
Przychodzimy teraz bezpośrednio do rozważenia kwestii postawionej powyżej, to znaczy: Czy ciało jakiegoś świętego umierającego teraz [a twierdzimy to tylko o należących do ciała Chrystusa ‒ "w Panu"] zniknęło w śmierci, ponieważ ciało naszego Pana znikło? Nie, odpowiadamy; ani też nie mamy jakiegoś powodu, aby się tego spodziewać.
 
Jeśli chodzi o przypadek zmartwychwstania naszego Pana, to musimy pamiętać, że okoliczności były szczególne i różne od tych z naszego zmartwychwstania. Pan chciał, po pierwsze, by jego uczniowie zrozumieli, że nie był On dłużej martwy; po drugie, że On został zmieniony i nie jest dłużej człowiekiem Jezusem, lecz istotą duchową; po trzecie, że On zapłacił naszą cenę okupu i nie cofnął tego, a mimo to był żywy i zdolny udzielić im wszelkich błogosławieństw nabytych swoją własną krwią. Dodanie do tego wszechstronnego przedmiotu dowodów na Jego zmartwychwstanie było trudne, ponieważ ci, którym musiał to wszystko udowodnić wciąż byli tylko cielesnymi ludźmi, nie spłodzonymi jeszcze z ducha, a przecież "duch święty nie był jeszcze dany, gdyż Jezus nie był jeszcze uwielbiony" (Jan 7:39), a poza tym, "człowiek cielesny nie pojmuje tego, co jest z Bożego ducha. Głupstwem mu się to wydaje i nie może tego poznać, bo tylko duchem można to rozsądzić" [1 Kor. 2:14]. W tej sytuacji, udzielenie cielesnym ludziom pierwszej lekcji odnoszącej się do rzeczy duchowych, wymagało przedstawienia tej lekcji w tak prosty sposób, żeby każdy z nich, do ostatniego, mógł być w pełni przekonany.
 
Zgodnie z tym, nie tylko było konieczne, by Jezus ukazywał się żywy, dając na to po swoim zmartwychwstaniu wiele niepodważalnych dowodów (Dz. Ap. 1:3), ale również, by zostało to im pokazane w sposób przekonujący, że został On "przemieniony" i jest wyższej natury niż był przedem. Rzeczą niezbędną było również usunięcie Jego ciała z grobowca Józefa, jako że obecność tam ciała stanowiłaby dla nich, jako cielesnych ludzi, poważną przeszkodę do bezgranicznej wiary. Z tego właśnie powodu ciało Jezusa zostało usunięte z grobowca, a nie dlatego, że atomy materii, z której się ono składało były niezbędne lub użyte do budowy Jego ciała duchowego. Fakt, że ciało to miało zniknąć, miało być rozproszone lub rozłożone bez psucia się, został wspomniany przez proroka ‒ "Ciało jego nie ulegnie rozkładowi".
 
Bardzo pospolity błąd odnośnie zmartwychwstania wyrażają słowa różnych wyznań wiary, mianowicie: "wierzę w zmartwychwstanie ciała". Jest to poważny błąd. Pismo Święte nigdy nie uczyło o zmartwychwstania ciała, ale zmartwychwstaniu osoby ‒ istoty. Ciało jest konieczne do egzystencji czyli istnienia, lecz ciało i atomy raz użyte w całej jego objętości nie są istotne. Nauka o wiarygodnym autorytecie mówi nam, że materia, z której zbudowane są nasze ciała stale się zmienia i że kompletna wymiana każdej jego cząstki dokonuje się co siedem lat. A zatem człowiek w wieku siedemdziesięciu lat miałby dziesięć ciał, jeżeli wszystkie atomy, które kiedykolwiek wchodziły w skład jego ciała, zostałyby przywrócone.
 
Lecz nie tak ma się ta sprawa. Jeden atom nie jest lepszy od drugiego. Więc nawet w przypadku świata, który będzie przywrócony do egzystencji jako ludzkie cielesne istoty, nie powinniśmy oczekiwać, że koniecznie te same atomy będą użyte ponownie w celu przywrócenia ich do istnienia. A zatem, chociaż Bóg mógł i mógłby uczynić jakąś zewnętrzną manifestację, taką na przykład, jak otwieranie się grobów, w celu pokazania światu swojej potęgi, to jednak nie powinniśmy dochodzić do konkluzji, że taka demonstracja jest konieczna, ani też że stary, rozproszony i przerobiony proch ziemski jest Bogu potrzebny jako baza, na której będzie pracować w przywracaniu lub wskrzeszaniu ludzkości. Jednakowo twórczej mocy wymaga bowiem wskrzeszenie lub odtworzenie człowieka zarówno z jednej, jak i z drugiej sterty prochu.
 
A jeżeli ten sam proch ziemi nie jest potrzebny w przypadku przywracania ludzkości, to tym bardziej nie jest on potrzebny "nowym stworzeniom", Kościołowi, który nie ma już dłużej natury ludzkiej, nie jest dłużej ciałem, ale duchem ‒ nową naturą, nie jest z prochu, nie jest z ziemi ziemski, lecz niebiański. W związku z tym nie potrzebujemy oczekiwać, ani na otwarcie grobów tych, którzy śpią, ani też na przemienianie obecnych zmysłowych ciał ludzi żywych w ich "zmianie".
Zatem okoliczność nie-znikania ciał nie jest przekonującą przeszkodą, skoro Pismo Święte udowadnia a wydarzenia potwierdzają fakt, że jesteśmy obecnie w Dniu Pańskim i w następstwie tego nastała stosowna pora, aby ci członkowie ciała Chrystusa, którzy spali, zostali obudzeni, natomiast ci członkowie, którzy są żywi, wciąż jeszcze pozostając na ziemi, nie zasypiali, ale byli błogosławieni w chwili umierania przez doświadczenie "przemiany". Jak wykażemy, jest to raczej w harmonii ze stwierdzeniami Pawła w tym temacie podanymi poniżej.
 
 
"TO CIAŁO, KTÓRE MA POWSTAĆ"
 
 
"A to, co siejesz, nie jest przecież tym ciałem, które ma powstać, lecz gołym ziarnem, może pszenicznym, a może jakimś innym; ale Bóg daje mu ciało, jakie chce, a każdemu z nasion właściwe jemu ciało [rodzaj]" (1 Kor. 15:37, 38).
 
Apostoł używa tej ilustracji z natury, by Kościół pouczyć ‒ odnośnie kogo? Nie odnośnie żywych, lecz tych umarłych. Odpowiada on bowiem na pytanie (werset 35): "Jak bywają wzbudzeni umarli i w jakim [pod względem rodzaju] ciele wychodzą" w zmartwychwstaniu. Musimy ciągle o tym pamiętać, by odczuć siłę argumentacji Apostoła.
 
Wskazuje on na różnorodność ziemskiej natury ‒ ludzie, ryby, ptactwo, zwierzęta, itd., jak również różnorodność ciał niebieskich ‒ słońce, księżyc i gwiazdy, a następnie dodaje te dwie ilustracje, różnorodności i wzajemnych różnic, do jego pierwszej ilustracji ziarna. Tak jak zamieranie i ponowne ożywanie ziarna najlepiej ilustruje fakt powstawania do życia ze stanu martwego, podobnie różnorodność i różnice ryb, ptactwa, itd., a także księżyca, słońca i gwiazd ilustrują różnice, jakich należy oczekiwać w zmartwychwstaniu. Niektórzy (Ciało, czyli Oblubienica Chrystusowa) będą jak On i powstaną do życia jako istoty duchowe ‒ niebiańskie, podczas gdy masy ludzkości wyjdą do życia jako istoty ludzkie ‒ ziemskie. Chwała otaczać będzie obie klasy, choć będzie ona różna, tak jak chwała i piękno ryb, ptactwa, itd. różni się w rodzaju od chwały słońca i gwiazd.
 
Również w naturze pokazane jest, że na każdym poziomie będą różne stopnie chwały. Tak jak księżyc jest piękny ale mniej majestatyczny niż słońce, podobnie niektórzy z tych, którzy wyjdą jako istoty duchowe, mimo że wspaniali i doskonali, będą mniej wielcy niż inni. Na ziemskim poziomie będzie również różnorodność doskonałości i chwały.
 
Po nakreśleniu w ten sposób ogólnych zasad, Apostoł przechodzi do wyjaśnienia szczególnie "pierwszego zmartwychwstania", w którym koryncki Kościół i wszyscy święci, jako przyszli członkowie ciała Chrystusa, mieliby specjalne zainteresowanie. Trzymając w myśli pierwotne pytanie, "Jak bywają wzbudzeni umarli i w jakim ciele wychodzą", stosuje teraz swoją odpowiedź do klasy umarłych w Chrystusie ‒ martwych "członków" ciała Chrystusowego i mówi:
 
"Tak samo przedstawia się sprawa z [pierwszym] zmartwychwstaniem umarłych" [Pamiętajmy, że Apostoł nie mówi o żywych, jak niektórzy błędnie sądzą, lecz o tych, którzy już umarli]. "Co się sieje jako skażone, bywa wzbudzone nieskażone; sieje się w niesławie, bywa wzbudzone w chwale; sieje się w słabości, bywa wzbudzone w mocy; sieje się ciało cielesne [zwierzęce], bywa wzbudzone ciało duchowe" (Wersety 42-44).
 
Co zatem jest w ten sposób wsiane i co w ten sposób wzbudzone? Odpowiadamy: To istota ‒ indywidualność w ten sposób wsiana w śmierci, jest w ten sposób z śmierci wzbudzona. Apostoł trzyma się swojej pierwotnej ilustracji. Zalążek życia w ziarenku pszenicy, który wytwarza nowy pęd, nie stanowi całego posadzonego ziarna, bowiem wszystko oprócz tego zalążka rozkłada się i zamiera. Tak też się ma sprawa z istotą wchodzącą w stan śmierci, czyli wsianą w śmierci. Nie można mówić o istnieniu bez ciała, stąd istnienie jest uważane jako wciąż związane z ciałem, gdy wsiewane jest ono w stan rozkładu spowodowanego śmiercią. To nie ciało, które uległo rozkładowi, lecz istotę Pan Bóg wskrzesi w nowym odpowiednim ciele. Czyli jest tak, jak z ziarnem: nie stare ziarno, lecz zalążek czyli jego siła witalna powoduje rozwój nowego zboża.
 
Ktoś jednak powie: ziarno pszenicy posiada zalążek, który przeżywa, podczas gdy ziarno się rozkłada ‒ taki zalążek można zobaczyć w różnych nasionach ‒ ale przecież człowiek nie ma żadnego takiego zalążka. Potwierdzamy, że tak istotnie jest. Zalążek życia w człowieku i w ziarnie różni się. Różnica ta dotyczy również procesu zmartwychwstania. Człowiek nie wypuszcza pędu jako kiełek ziarna, ani też Apostoł nie używa ilustracji dla takiego celu.
 
Niemniej jednak, człowiek posiada zalążek istnienia, chociaż w przeciwieństwie do ziarna, nie znajduje się on w nim, lecz w kim innym. Zalążek życia, przez który człowiek będzie przywrócony do egzystencji, (czy to ziemskiej, czy niebiańskiej natury) jest "ukryty z Chrystusem w Bogu" (Kol. 3:3). Ukryty jest w Bogu w tym znaczeniu, że zostało to zadekretowane w planie Bożym i jest możliwe przez moc Bożą. Ukryte jest w Chrystusie w tym sensie, że plan Boży dokonywany jest przez Chrystusa, który wszystkich odkupił i usprawiedliwia. W taki to sposób "dla niego wszyscy żyją" (Łuk. 20:38).
 
Bóg, który widzi koniec na początku, w ten sposób postrzega nie istniejące rzeczy i ludzi, jak gdyby one były (Rzym. 4:17). Tak więc śmierć jest naprawdę wygaśnięciem życia, ale z powodu planu Boga odkupienia i wyprowadzenia wszystkich z tego stanu przez Chrystusa Jezusa, we wszystkich wiekach udzielił On swoim "przyjaciołom" wiedzy, że śmierć Adamowa jest zaledwie snem. Wiedza ta oparta jest na perspektywie przebudzenia w zmartwychwstaniu, które Bóg przewidział obficie w swoim planie. Plan ten, ułożony przed założeniem świata, przewidział i zapewnił Baranka zabitego, dla zgładzenia grzechów świata poprzez zapłacenie za wszystkich kary za grzech Adamowy.
 
 
DUSZA, ŻYCIE, ISTNIENIE
 
 
Greckie słowo psyche przetłumaczone jest w pewnych miejscach na słowo dusza. Czasami, różne tłumaczenia oddają to słowo jako życie. Na przykład, w Ewangeli według św. Jana (12:25) psyche przetłumaczone jest na życie, "Kto miłuje życie swoje, utraci je", natomiast w Dz. Ap. 2:27 przetłumaczone na dusza, "Nie zostawisz duszy mojej w piekle" [hades ‒ stan śmierci].
 
To słowo psyche wprawiało do pewnego stopnia uczonych w zakłopotanie, jaką definicję do niego zastosować. Uczeni tłumacze powszechnej rewizji Nowego Testamentu, przetłumaczyli to słowo na cztery sposoby, nadając mu znaczenie: serce, umysł, życie, dusza, przy czym dwa ostatnie znaczenia występują najczęściej. Prof. Young, autor Young's Concordance, definiuje psyche i odpowiadające mu hebrajskie słowo nefesz, jakoby miało znaczyć "dusza zwierzęca", ograniczając je w ten sposób do ziemskiej egzystencji. Nie możemy jednak zgodzić się na tę definicję, ani na żadną inną definicję, która ograniczyłaby to słowo wyłącznie do ziemskiego istnienia, ponieważ odnosi się ono również do Boga, który nie jest ani zwierzęcego ani ziemskiego bytu, lecz jest istotą duchową. Stąd w definiowaniu tych słów poszukiwaliśmy takiej definicji, jaka mogłby być zastosowana do tych słów w każdym przykładzie ich użycia w Biblii. Rozumiemy, że taką definicją jest pojęcie istnienie, czyli egzystencja, bez względu na to, czy oznacza ono niebiańską lub ziemską, zwierzęcą lub duchową naturę.
 
Istnienie, czyli egzystencja, nie jest życiem, chociaż nie mogłoby być żadnego istnienia bez życia. Nie jest to ani ciało ani organizm, chociaż nie może być żadnego istnienia bez ciała. Gorąco jest ilustracją tej zasady. Węgiel nie jest gorącem, ani tlen nie jest gorącem, ale kiedy węgiel i tlen są właściwie i pomyślnie ze sobą połączone, gorąco jest wytwarzane; kiedy te rzeczy są rozdzielone, gorąco ustaje. Tak samo jest z istotą; kiedy zasada życia i organizm są właściwie i sprzyjająco połączone, istnienie, czyli egzystencja jest wytworzone; kiedy są one odseparowane egzystencja czyli istnienie ustaje.
 
Ci, którzy uznają istnienie, jako poprawną definicję psyche zobaczą, że egzystencja, istnienie, zakończone przez śmierć Adamową, może zostać przywrócona, czyli wskrzeszona taką, jaka ona była, lub też w łączności z jakąś formą organizmu, który Bóg może wybrać. Wskrzeszając to istnienie Bóg daje mu takie ciało, jakie Mu się podoba ‒ dla każdego rodzaju nasienia jego własne odpowiednie ciało.
 
Pierwotne nasienie było ludzkie, "z ziemi ziemskie" i "bardzo dobre", obraz Boga w glinie. Ale podczas chrześcijańskiego Wieku, pod warunkami "wysokiego powołania", "niebiańskiego powołania" do "uczestnictwa w boskiej naturze", małe stadko już zmieniło naturę i stało się "nowymi stworzeniami" ‒ nowymi istotami. Dlatego w zmartwychwstaniu, Bóg da dla tych dwóch klas ciała zgodnie z ich naturą. Ludzkie nasienie będzie przywrócone do doskonałości dojrzałego wieku, natomiast nowe nasienie, "nowe istoty", będą wskrzeszone w stosownych ciałach ‒ gdyż Bóg daje "takie ciało, jakie się Jemu podoba, każdemu z nasion jego własne ciało" [odpowiedni kształt lub organizm]. W dużym stopniu można sobie wyobrazić kształty, itd., jakie będą posiadać członkowie ziemskiej rasy, chociaż rzeczą trudną jest uzmysłowienie sobie obecnie wielkości doskonałego człowieka Adama. Jaką była ta ziemska głowa, takimi będą również ci, którzy są ziemscy, kiedy w pełni zmartwychwstaną.
 
Jest przeciwnie jeśli chodzi o przemianę innych. Tego nie jesteśmy w stanie w pełni pojąć. Ponieważ "jeszcze się nie objawiło, czym będziemy, ale ... będziemy do niego podobni" ‒ Chrystusa Jezusa, Głowy Nowego Stworzenia. Jaki jest ów niebiański, takimi będą również ci, którzy są z niebiańskiego nasienia, czyli nowej natury. Nosililiśmy wyobrażenie tego uczynionego z prochu, ale z powodu "zmiany" będziemy nosili wyobrażenie niebiańskiego w naszym zmartwychwstaniu (Patrz 1 Kor. 15:49).
 

PSYCHE POŁOŻONE PRZEZ JEZUSA
 
 
Ta sama myśl o ciągłości istnienia, czyli indywidualności, przez śmierć i zmianę natury, wyrażone powyższej, zilustrowane jest w osobie naszego Pana Jezusa. Powiedział On:
 
"Ja kładę życie [psyche] swoje, aby znów je otrzymać. Nikt mi go nie odbiera, ale Ja kładę je z własnej woli. Mam moc [przywilej, autorytet] położyć je i mam moc [przywilej] znów je otrzymać. Taki rozkaz [słowo, przykazanie] otrzymałem od mojego Ojca" (Jan 10:17, 18).
 
Tutaj Jezus oświadcza, że On położył swoje "psyche", czyli istnienie, za owce, by otrzymać je z powrotem znowu w swoim zmartwychwstaniu. Kiedy położył On swoje istnienie, "wylewając swoją duszę [istnienie] na śmierć" (Izaj. 53:12) i uczynił "swoją duszę [istnienie] ofiarą za grzech" (Izaj. 53:10), to była to dusza ludzka, czyli istota ludzka. Jego istota duchowa została zmieniona na istotę ludzką w tym celu, aby położył swoje istnienie (psyche) w śmierci za nasze grzechy, jako cena okupu za nas*). Po tym jednak, gdy jego istnienie przez trzy dni było w pełni złożone w śmierci, został On przywrócony od umarłych do życia ‒ Jego istnienie, czyli egzystencja wróciło ‒ lecz to już nie była istota ludzka. Został On uczyniony duchem dającym życie ‒ istotą wyższego rzędu, boskiej natury.
________
*) Kiedy nasz Pan został zmieniony z istoty duchowej na istotę ludzką, kiedy został "uczyniony ciałem", zmiana ta była rzeczywiście pozbyciem się chwały, władzy, itd., ale nie było to pozbycie się istnienia, czyli egzystencji. Jego egzystencja, czyli istnienie, nie przerwała się ani na chwilę, lecz jedynie zmieniła się w rodzaju. Zamiast istoty duchowej, został On istotą ludzką ‒ "ciałem". Ale na Kalwarii istnienie, czyli egzystencja, zostało położone zupełnie. On umarł, czyli przestał istnieć ‒ dał swoje istnienie, swoją egzystencję, swoje psyche jako "okup" (Mar. 10:45).
 
Używać słów nephesh i psyche inaczej, sądzić, że odnoszą się one jedynie do obecnej ziemskiej egzystencji, byłoby nie tylko dowodzeniem, że Bóg jest ziemską, czyli zwierzęcą istotą, lecz również dowodzeniem, że Jezus po swoim zmartwychwstaniu był z ziemi ziemski. Tymczasem stwierdzenie jest jasne, że "Bóg jest duchem" i że "drugi Adam stał się duchem ożywiającym".
 
Greckim słowem na życie nie jest psyche, lecz zoe, i tak to zostało jednolicie przetłumaczone w całym Nowym Testamencie. Było więc poważnym błędem ze strony tłumaczy Biblii, jeśli kiedykolwiek, jak w powyższym wersecie [Jan 10:17], tłumaczyli słowo psyche jako życie. W wyniku takiego tłumaczenia, niektórzy sądzili, że nasz Pan Jezus odebrał cenę, którą on zapłacił jako nasz okup. Tak nigdy nie mogłoby być. Gdyby bowiem zapłacona cena została wzięta z powrotem, to nie jesteśmy odkupieni i nie mamy żadnej podstawy by żywić nadzieję w nadejście błogosławieństw.
 
Kiedy jednak prawdziwe znaczenie słowa psyche zostaje zauważone, jakże wszystko staje się jasne. Człowiek Chrystus Jezus złożył swoje psyche ‒ istnienie, egzystencję, jako okup za nasze istnienie ‒ za wszystkich. Tego istnienia On nie może nigdy wziąć z powrotem ‒ On nigdy więcej nie może być istotą ludzką. Te wszystko ziemskie i ludzkie prawa złożył On jako okup za ludzkość i tym samym zabezpieczył dla ludzkości wszystkie błogosławieństwa i prawa utracone przez upadek ich pierwszego przedstawiciela. W tej sytuacji istnienie, egzystencja (psyche) zostało udzielone Jezusowi jako dar Boskiej łaski, jako nagroda za posłuszeństwo. A skoro ten dar nie mógłby być tego samego rzędu istnienia, to mógłby być on wyższego rzędu. I tak to było, i tak zostało napisane, "Dlaczego też [jako nagroda, z powodu posłuszeństwa aż do śmierci ‒ werset 8], Bóg wielce go wywyższył i obdarzył go imieniem, które jest ponad wszelkie imię" ‒ obok Ojca; boskiej natury ‒ "aby wszyscy czcili Syna, jak czczą Ojca" (Fil. 2:9-11; Jan 5:23).
 
Pan stosuje tę zasadę do nas, jak również do siebie. Tym, którzy zawierają przymierze aby umrzeć z Nim, aby również żyli z Nim oraz mieli udział w Jego boskiej naturze i chwale, oświadcza: "Kto miłuje [nadmiernie] życie swoje [psyche ‒ istnienie, egzystencję], utraci je, a kto nienawidzi [traktuje podrzędnie] życie swoje [psyche ‒ istnienie] na tym świecie, zachowa je ku żywotowi [zoe] wiecznemu" (Jan 12:25, 26).
 
Ci, którzy chcieliby być naśladowcami Jezusa i mieć udział wraz z Nim, muszą w czasie trwania tego świata składać chętnie swoje istnienie w Jego służbie. Tylko w ten sposób mogą oni zachować swoje istnienie [psyche] by ich życie [zoe] trwało wiecznie. Ale z nimi będzie podobnie jak z Nim ‒ nie będzie to ten sam rodzaj istnienia, gdy bowiem kładli istnienie, czyli egzystencję, jako istoty ludzkie, to oni również, jak ich Głowa, otrzymają ją [psyche, istnienie] znów jako Nowe Stworzenia, "uczestnicy boskiej natury". To o tych apostoł Paweł powiedział, "To [istota], co jest wsiane jako naturalne ciało, w słabości, w skażeniu i niesławie, wzbudzane jest jako ciało duchowe ciało w mocy, chwale i nieskazitelności (1 Kor. 15:42-44).
 
Jeżeli mógłbyś zmienić naturę ziarna pszenicy na naturę jęczmienia, to wtedy wyrósłby jęczmień. Tak samo wygląda sprawa z tymi, którzy w ciągu Wieku Ewangelii, przez posłuszeństwo szczególnemu Wysokiemu Powołaniu ulegają zmianie natury z ludzkiej na boską (2 Piot. 1:4). W zmartwychwstaniu zostaną oni wzbudzeni jak Jezus, jako dokładny obraz osoby Ojca ‒ psyche boskiego kształtu i natury.
 

"RAZEM PORWANI"
 
(1 Tes. 4:17)
 
 
Apostoł nakreśla porządek wydarzeń w dniu Pańskiej obecności, mówiąc, że "zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi. Potem my, żywi i pozostawieni, wraz z nimi w obłokach na spotkanie Pana w powietrzu". W związku z tym może być postawione pytanie: Czy z tym stwierdzeniem Apostoła nie stoi w sprzeczności pogląd wyrażony powyżej, że od roku 1878 zmarli w Chrystusie zostali wzbudzeni jako istoty duchowe, i że od tego czasu ci, którzy są żywi, "są przemieniani", każdy w momencie swojej śmierci?
 
Odpowiedź brzmi: nie, chociaż w pierwszy rzut oka może to tak wyglądać. Powinniśmy pamiętać, że Apostołowie dokonywali wykładni proroczych wypowiedzi świętych mężów z przeszłości, którymi Bóg kierował przez swego Ducha, by oznajmiali o przyszłych rzeczach przez figury i tajemnicze wyrażenia, ale nie tylko to. Sami Apostołowie również byli prorokami w przepowiadaniu wydarzeń, które wtedy należały do przyszłości. Oni również używali figur, symboli i zaciemnionych powiedzeń, które miały być zrozumiane przez Kościół wtedy, kiedy staną się one pokarmem na czas słuszny. Było to również prawdziwe jeśli chodzi o nauczanie Jezusa. On nie tylko objaśnił proroków, lecz otwierał swe usta w przypowieściach, proroctwach i niejasnych powiedzeniach (Mat. 13:34, 35).
 
Między proroctwami ubieranymi przez apostołów w figuratywny lub symboliczny język, znajduje się piąty rozdział listu Jakuba, odnoszący się do obecnego czasu. Wersety 2 i 3 są wysoce przenośne. Proroctwo Piotra, obejmujące ten sam okres, jest nawet bardziej uderzająco figuratywne (2 Piot. 3:7, 10, 13). Proroctwo Jana, księga Objawienia, jest pełne symboli. Tak więc, rozważając pisma apostoła Pawła, powinniśmy się byli spodziewać, że prorocze odniesienie do tego znamiennego "Dnia Pańskiego" będzie również mniej lub bardziej symboliczne. Piotr upewnia nas o tym, że tak jest, i że pisma Pawła są narażone na to, by przez niektórych zostały źle zrozumiane (Patrz: 2 Piot. 3:16).
 
Prawdę mówiąc, w tej właśnie części proroctwa Pawła sięgającego wydarzeń Dnia Pańskiego (1 Tes. 4:16, 17) znajdujemy te same symbole użyte przez innych. Paweł wprowadza te symbole ale ich nie interpretuje, pozostawiając dla Ducha prawdy, by to uczynił względem tych z Kościoła, którzy będą obserwować i badać we właściwym czasie.
 
W wersecie 16., wyrażenia Pawła, "okrzyk" i "trąba", korespondują pod każdym względem z tymi, których używa Jan (Obj. 11:15). To samo wydarzenie w proroctwie Daniela (12:1) nazwane jest powstaniem archanioła Michała, ponieważ pociąga za sobą te sam skutki, to znaczy, rozgniewanie narodów i czas ucisku, który Piotr, Sofoniasz i Paweł nazywają topieniem się ziemi [tkanki społecznej] i gorejącego ognia (porównaj: 2 Piot. 3:10; Psa. 97:5; Sof. 3:8; Obj. 11:17 i 2 Tes. 1:8).
 
"Chmury" apostoła Pawła z wersetu 17., w których żywi mają zostać pochwyceni, pokrywają się dokładnie z "chmurami i gęstą ciemnością" ucisku, za pomocą których prorocy tak często przedstawiają uciski tego Dnia Pańskiego. "Powietrze", z kolei, na które są oni pochwyceni i w którym mają na zawsze być z Panem, pojmujemy, że jest w nie mniejszym stopniu symbolem niż inne. Symbolem czego? ‒ władzy i zwierzchnictwa. A jeżeli mamy być "przemienieni", mamy wejść w to zwierzchnictwo i mieć w nim udział, to jakże odpowiednie jest powiedzenie w symbolu, że będziemy pochwyceni na "powietrze" władzy, by być w nim na wieki, z Panem.
 
W ten sposób to sam słowo użyte jest gdzie indziej przez tego samego apostoła. W Efez. 2:2 mówi on o "władzy powietrza" i oświadcza, że Szatan teraz dzierży tę "władzę", którą "powietrze" symbolizuje. A kiedy pamiętamy, że "morze" w symbolu reprezentuje bezprawne i niezdyscyplinowane klasy ludzi, że "ziemia" przedstawia zorganizowane społeczeństwo, i że "góry" reprezentują ziemskie rządy, to cóż jest bardziej rozsądne niż użycie pojęć, "powietrze" lub "niebiosa", jako symboli niewidzialnej a jednak przenikającej wszystko władzy i wpływu istot duchowych.
 
Skoro więc "powietrze" użyte jest w ten sposób, by przedstawiać obecne złe duchowe zwierzchnictwo, to jakże stosowną rzeczą jest, aby ten sam symbol został użyty do opisywaniu nowego duchowego imperium Księcia światłości, który staje się nowym Księciem powietrza, detronizuje i wiąże obecnego uzurpatora.
 
Jeśli chodzi o słowa "pochwyceni w obłokach razem", to powinniśmy pamiętać, że wszystkie proroctwa niejako patrzą w dół na ten mały okres zwany "Dniem Pańskim" i "Dniem Ucisku" ‒ scenę wielu wielkich wydarzeń tego czasu ‒ jak gdyby one wszystkie dokonywały się razem. I tak to się dzieje, ponieważ nic nie interweniuje, by rozbić łańcuch wydarzeń. Ogniwo przychodzi za ogniwem, idą one wszystkie razem, chmury ucisku nadciągają ściśle jedna za drugą, poprzednia zanika w miejscu, gdzie pojawia się następna. Jak wagony pociągu, one wszystkie idą razem, a jednak jeden jest pierwszy a inny jest ostatni. Więc podobnie żywi będą pochwyceni w tych obłokach do nowej władzy powietrza, razem ‒ dokładnie tak, jak z końcem zajęć szkolnych ‒ uczniowie opuszczają szkołę zrazem, jednak nie wszyscy naraz przechodzą przez drzwi.
 
Paweł wyjaśniający tę samą sprawę kościołowi w Koryncie (1 Kor. 15:51, 52) nazywa ją tajemnicą ‒ ta kwestia bowiem nie stała się jeszcze w pełni prosta i zrozumiała, więc mógł on dać im na to jedynie przelotne spojrzenie. Do żywych zwraca się, mówiąc: "nie wszysy zaśniemy, ale wszyscy będziemy przemienieni w jednej chwili, w oka mgnieniu, w [greckie en, podczas lub, w] ostatniej trąbie". Tutaj symboliczna trąba znów jest wprowadzona. Dotyczy ona okresu czterdziestu lat nazywanych Dniem Pańskim. A więc, podczas, czyli w tym czasie, zmarli święci mieli być wzbudzeni a żywi członkowie "przemienieni". Ponieważ trąba miała zabrzmieć, zmarli mieli być wzbudzeni a my przemienieni. Zatem w sytuacji, gdy wszyscy muszą zostać zmienieni, a zmiana każdego będzie "w jednej chwili", wszyscy nie będą wzbudzeni i zmienieni w tym samym momencie ‒ umarli w Chrystusie powstaną najpierw; wtedy my ‒ ciągle, bez przerwy lub czegoś, co by przeszkodziło, razem z nimi będziemy pochwyceni do władzy na powietrzu.
 

INNE RÓWNOCZESNE WYDARZENIA
 
 
Kiedy więc, podczas brzmienia Wielkiej czyli Siódmej Trąby, Dnia Pańskiego, zgromadzenie i nagrodzenie Jego wiernych naśladowców będzie ukończone, inne wielkie wydarzenia będą następować równocześnie. Ziemia ma się rozpłynąć [społeczeństwo ma rozpaść się], morze i fale mają zaryczeć [bezprawny element ogarnie furia], góry zostaną usunięte i zapadną się w otchłań morza [rządy zostaną pochłonięte przez bezprawny element], niebiosa [obecne panujące władze] przeminą z wielkim zamieszaniem. Te wszystkie rzeczy przeminą, żeby "nowe niebiosa", "powietrze", czyli rządzące władze, których Chrystus jest Księciem, mogły stopniowo objąć kontrolę i zreorganizować społeczeństwo na lepszych zasadach. Wszystkie te rzeczy będą w toku równocześnie podczas siódmej trąby ‒ dnia pomsty ‒ dnia wiązania mocarza, psucia i wywracania porządku, jaki on ustanowił, aby mógł być założony lepszy (Mat. 12:29).
 
Albo weźmy inny pogląd na ten sam okres podany przez innych proroków: zgromadzanie zmarłych i żywych członków ciała Chrystusowego będzie przebiegać w czasie, kiedy bogacze zapłaczą i zawyją nad niedolą, która na nich przychodzi (Jak. 5:1-3; Sof. 1:18). W tym czasie narody są rozgniewane i gniew przychodzi na nie same (Obj. 11:18 i Dan. 12:1). W tym czasie wybucha ognisty strumień spornych kwestii ucisku, a Syn Człowieczy wyposażany jest we władzę i zwierzchnictwo (Dan. 7:10). W tym czasie kamień uderza stopy posągu ‒ obecne ziemskie rządy (Dan 2:34). W tym czasie ziemskie imperia stają się niczym plewy i są wymiatane do szczętu (werset 35). W tym czasie, wspomnianym przez Objawiciela (19:11-21), królowie ziemi i ich armie walczyć będą z Barankiem i jego armią, czyniąc to nieświadomie, ponieważ Go nie rozpoznały.
 
Kiedy te różne wydarzenia "tego dnia" są złożone razem, musi się to stać oczywiste dla najbardziej powolnego serca, by uwierzyć w to, co prorocy napisali, że podczas tego całego okresu nie tylko Pan będzie niewidzialny dla ludzi, ale że zmartwychwstanie Jego świętych i przemiana żywych, dokona się bez żadnej zewnętrznej demonstracji. Jest rzeczą pewną, że jeżeliby świat ujrzał cielesnym wzrokiem Jezusa i świętych w niebiańskiej chwale nieba, to czy mógłby ktoś sądzić, że wystąpili by oni do otwartej wojny z Barankiem i Jego armią? Nie, doprawdy. Dzień Pański przychodzi więc jak złodziej w nocy, zaś fakt obecności Pana, itd., objawiony będzie, czyli rozpoznany przez świat w "gorejącym ogniu" sądów. Tylko ci z Jego bliskich naśladowców, których On nazywa "przyjaciółmi" nie będą w ciemności jak inni, ponieważ mają oni pewne słowo proroctwa, na które pilnie zważają.
 
 
W.T. wrzesień 1884; R-664
Dodał: Andrzej
Popularne artykuły
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 2 z 2
Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan   (ciąg dalszy artykułu)   Twierdzenia Palestyńczyków   Twierdzenia palestyńskiego, że ...dalej
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 1 z 2
    Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan     Wstęp     Nie zdarzyło się nigdy przedtem, aby ...dalej
Gromadzenie sił na Armageddon
"Albowiem przyszedł dzień on gniewu i któż się ostać może" Obj. 6:17     Księgę Objawienia Bóg dał, jak ...dalej
Wychowanie jezuickie
Wyjątki z traktatu Stanisława Szczepanowskiego pt. "Idea polska wobec prądów kosmopolitycznych". Lwów, Towarzystwo Wydawnicze 1901, ...dalej
Antychryst. Jego ostateczny koniec
OSTATECZNY KONIEC ANTYCHRYSTA WIDZIANY W 1889 ROKU     Prześledziliśmy historię papiestwa aż do obecnych czasów, do Dnia Pańskiego ...dalej
ANARCHIA - Symboliczny ogień, którym kończy się stary świat
"A dzień Pański nadejdzie jak złodziej; wtedy niebiosa z trzaskiem przeminą, a żywioły rozpalone stopnieją, ...dalej
Dzień Sądu
W kwestii dzieła sądu w przyszłym wieku wielu ludzi posiada bardzo pomieszane pojęcia. Popularny pogląd ...dalej
Apokalipsa (rozdział 17)
Opinia T.Ch. Russella na temat siedemnastego rozdziału   "Brat Russell mówił, że ... tego rozdziału nie można ...dalej
Syjonizm w proroctwie
Zaproszenie   [9 października 1910 roku pastor Russell otrzymał zaproszenie od Komitetu Organizacyjnego Walnego Zgromadzenia Żydów, by ...dalej
Plagi egipskie - Dziewiąta i dziesiąta (6 z 6)
DZIEWIĄTA PLAGA EGIPSKA – CIEMNOŚCI 2 Mojżeszowa 10:20-29     "Rzekł więc Pan do Mojżesza: Wyciągnij rękę swoją ku ...dalej
Archiwum
Etykiety
Trzy Biada Copyright © 2011 Artykuły   Articles   Wprowadzenie   Warto zobaczyć   Kontakt
projekt graficzny cefau wykonanie eball