TrzyBiada.pl
10
KWI
0
116
Lubię to
Etykieta: xx
[25]
 
OPĘTANIE PODCZAS PIEWSZEGO PRZYJŚCIA

 
Za czasów naszego Pana i w początkach Kościoła metody działania tych demonów zmieniły się nieco w stosunku do tych z czasów Saula. Nigdzie w Nowym Testamencie nie czytamy o czarownicach, czarnoksiężnikach i nekromancji, ale dużo o osobach w posiadaniu diabłów [demonów] – opętanych. Najwidoczniej w całej ziemi Izraela było bardzo wielu w ten sposób opętanych. Wspomnianych jest wiele wypadków, w których sam Pan wypędzał diabły. Władza ich wypędzania była jedną z tych, które zostały udzielone dwunastu apostołom a później siedemdziesięciu uczniom rozesłanym po kraju. Tę samą władzę posiadał i wykonywał apostoł Paweł (Zobacz Łuk. 9:1; 10:11; Dzieje Ap. 13:8-11; 16:18).
 
[26]
 
Maria Magdalena, jak sobie przypominamy, była w posiadaniu siedmiu diabłów (Łuk. 8:2). Uwolniona spod ich kontroli, stała się bardzo lojalną służebnicą Pana. Wspomniany jest inny przykład, w którym cały legion duchów wziął w posiadanie jednego człowieka (Łuk. 8:30; 4:35,36,41). Nic dziwnego, że jego biedny umysł, zaatakowany i poddany działaniu legionu różnych umysłów, został doprowadzony do szaleństwa. Tego rodzaju tendencja upadłych duchów do gromadzenia się w jednej osobie wskazuje na wciąż żywe pragnienie, aby wykonywać władzę pierwotnie im udzieloną, mianowicie władzę materializowania się jako ludzie.

Pozbawione tej władzy najwidoczniej mają stosunkowo rzadkie sposobności wejścia w posiadanie istot ludzkich. Jak widać wola człowieka musi się zgodzić, zanim te złe duchy będą miały moc objąć go w posiadanie. Lecz gdy już w posiadanie wejdą, siła woli jest w rzeczywistości tak złamana, że dana osoba jest prawie bezsilna i choć bardzo tego pragnie, nie jest w stanie oprzeć się obecności demonów i wdzieraniu się następnych. Nasz Pan nadmienia o takim stanie (Mat. 12:43-45), sugerując, że nawet po tym, gdy zły duch został wypędzony, kiedy serce jest zamiecione i przybrane, ale pozostaje puste, wciąż zachodzi niebezpieczeństwo powrotu złego ducha z innymi, aby tego człowieka opętać na nowo. Z tej przyczyny zachodzi konieczność osadzenia w sercu Chrystusa na tronie, jeżeli chcemy być zatrzymani do użytku Mistrza i być użyci w jego służbie.

Najwidoczniej te złe duchy nie mają władzy by siebie narzucać, nawet niemym stworzeniom, chyba że zostanie im przyznany jakiś rodzaj pozwolenia. Oto bowiem, kiedy "legion" demonów otrzymał rozkaz, aby wyszedł z człowieka przez nich opętanego, poprosiły one o przywilej, by mogły wejść w posiadane ciał stada świń. Zgodnie z przepisami Prawa świnia była dla Żydów zwierzęciem nieczystym, więc jej spożywanie było bezprawne. Niewątpliwie nasz Pan, przewidując rezultaty, pozwolił demonom opętać świnie mając na widoku udzielenie nam takiej właśnie lekcji.
 
[27]
 
Ten sam Apostoł, który mówi o tych złych duchach jako "fałszywych cudach" i "duchach zwodzących" (1 Tym. 4:1; 2 Tes. 2:9; porównaj Ezech. 13:6; 1 Król. 22:23,24) powiada nam, że poganie składali tym demonom ofiary (1 Kor. 10:20). I tak rzeczywiście jest. W różnych częściach świata znajdujemy takie demoniczne manifestacje. Wśród Chińczyków te demoniczne siły są często uznawane i składa się im ofiary. Tak samo jest również w Indiach i Afryce. Między Indianami Ameryki Północnej, w ich dzikim stanie te złe duchy działały w ten sam sposób jak i gdzie indziej. Ilustracji ukazującej ten stan rzeczy dostarczył misjonarz Brainard w "Raporcie do Czcigodnego Towarzystwa dla propagowania Wiedzy Chrześcijańskiej". Wyjaśnienie trudności i przeszkód w szerzeniu się chrześcijaństwa wśród Indian, z którymi pracował, ujmuje w następujący sposób:

"Tym, co w dalszym ciągu przyczynia się do ich niechęci do chrześcijaństwa jest wpływ, jaki mają na nich 'powaws' (magicy lub wróżbici). Jest to kategoria ludzi, jak się przypuszcza, mająca moc przepowiadania przyszłych wydarzeń, uzdrawiania chorych, co najmniej wiele razy, oraz czarowania, rzucania uroku lub trucia ludzi na śmierć przez swoje magiczne przepowiednie. Ich duch, w jego różnych działaniach zdaje się być szatańskim naśladownictwem ducha proroczego, któremu sprzyjano we wczesnych wiekach kościoła. Niektórzy z tych magików obdarzeni są tym duchem od niemowlęctwa, inni w wieku dojrzałym. Wydaje się to być niezależne od ich własnej woli, ani też być nabyte przez jakieś usiłowania osoby owładniętej przez tegoż ducha (...) Nie są oni pod wpływem tego ducha zawsze tak samo, lecz przychodzi to na nich czasami. Tych, którzy są nim uposażeni uważa się za szczególne darzonych względami.
 
 
 
[28]
 
Pracowałem aby zyskać jakąś znajomość kwestii ich sztuki magicznej i w tym celu skonsultowałem i wypytałem człowieka, o którym wspomniałem w pamiętniku z dnia 9 maja. Od swego nawrócenia na chrześcijaństwo człowiek ten starał się przekazać mi najlepszą wiedzę, jaką posiadał na ten temat. Ale ta zdaje się być taką tajemnicą nieprawości, że nie mogę jej dobrze zrozumieć i częstokroć faktycznie nie wiem, jakie pojęcia przypisać do terminów, z których robi on użytek. O ile dobrze zrozumiałem, to on sam nie ma jakiegoś wyraźnego pojęcia o tej rzeczy, a obecnie jego duch magiczny od niego odszedł.

Były pewne chwile, kiedy ten duch nachodził go w specjalny sposób. Wtedy, powiada, był on cały światłem. Ale nie tylko światłem dla siebie, lecz był to krąg światła wokół niego. Mógł przez to przenikać ludzi i poznawać myśli ich serca. Te "głębiny Szatana" zostawiam innym do zgłębiania i zanurzania się w nich, jeśli komuś się to podoba. Co do mnie, nie mam aspiracji, aby poznać jakie pojęcia przypisać do ich określeń i nie mogę też domyślić się dobrze, jaką koncepcję rzeczy te stworzenia mają za każdym razem, gdy nazywają siebie całym światłem. Mój tłumacz mówił mi, że słyszał o jednym takim, który mówiąc o pewnym Indianinie twierdził, że poznał tajne myśli jego serca, z którymi nigdy się nie zdradził (...)

Kiedy pojąłem ich, że obawiają się przyjąć chrześcijaństwo, aby nie zostać zaczarowani i otruci, starałem się uwolnić ich umysły od lęku pytaniem: 'Dlaczego ich powaws nie zaczarują i nie otrują mnie, widząc że mają wiele powodów aby mnie nienawidzić, za wygłaszanie im kazań oraz pragnienie aby stali się chrześcijanami. Wszak musieliby ich znienawidzić w przypadku, gdyby faktycznie nimi się stali'. Żeby mogli mięć dowód władzy i dobroci Boga zaangażowanego w ochronę chrześcijan zaryzykowałem próbę wyzwania ich wszystkich powaws i wielkich mocy, aby czynili co tylko chcą w pierwszej kolejności przeciwko mnie. W ten sposób trudziłem się, aby zdeptać ich wpływ" (Wspomnienia Brainarda, strony 348 do 351).
 
[29]
 
Trzy miesiące później New York Sun opublikował następujący opis doświadczeń kapitana C. E. Denny’ego, indiańskiego agenta rządu kanadyjskiego wśród Indian Czarne Stopy. Kapitan Denny mówi:

"W roku 1874, po moim przybyciu z północno-zachodnią policją konną na północno-zachodnie tereny, ciekawy byłem dowiedzieć się, jak daleko ci 'leczący ludzie' [ang. medicine men] rozwinęli swoje umiejętności, a także dowiedzieć się, co składa się na te umiejętności. Słyszałem od Indian bardzo wiele opowieści o cudach przez nich dokonanych, lecz upłynęło dużo czasu zanim uzyskałem możliwość by być obecnym na jednej z tych uroczystości. Indianie niechętnie zezwalali białemu człowiekowi, aby był świadkiem jakiejś z ich 'medycznych' ceremonii. W miarę jak lepiej zapoznałem się z kilku szczepami, a zwłaszcza szczepem Czarna Stopa, miałem wiele sposobności by odkryć prawdę odnośnie tego, co o nim słyszałem i co w różnym czasie z prawdziwym zdumieniem oglądałem. Wiele z tych lekarskich wyczynów nie pozwalało na żadne kuglarstwo. Na przykład, w jednym z nich brał udział obnażony człowiek, jedynie z przepaską na biodrach, a ja siedziałem w odległości kilku stóp od niego.
 


 
 
Wszyscy Indianie wierzą w swego usłużnego ducha, który przybiera wszelkie możliwe kształty, bądź to puchacza, bawołu, bobra, lisa bądź też jakiegoś innego zwierzęcia. To właśnie ten duch dawał im władzę dokonywania przez nich takich cudów, w które by wszyscy mocno wierzyli.

Pewnego razu siedziałem samotnie w namiocie indiańskim z jednym z 'lekarzy' szczepu Czarna Stopa. Była noc i w całym obozie panowała cisza. Noc była spokojna, a księżyc jasno świecił. Nagle Indianin zaczął śpiewać i od tej chwili dużych rozmiarów wigwam zaczął drżeć. Drżenie to wzrastało do tego stopnia, że zatrząsł się on gwałtownie, unosząc nawet ziemię, wpierw z jednej strony a potem z drugiej, tak jakby tuzin par rąk podnosiło ją na zewnątrz. Trwało to około dwóch minut. Wtedy wybiegłem, spodziewając się znaleźć na zewnątrz kilku Indian, którzy płatali mi figla, ale ku mojemu zdziwieniu nie zobaczyłem żywej duszy. Tym, co po przeprowadzonych oględzinach jeszcze bardziej mnie zdumiało było odkrycie, że wigwam był mocno przytwierdzony palikami do ziemi, a rzeczą niemożliwą dla dowolnej liczby mężczyzn byłoby wyciągać kołki i wbijać je na nowo w tak krótkim czasie. Tej nocy nie wszedłem znowu do namiotu, tak ta sprawa mi się przedstawiała, można by rzec, co najmniej niesamowicie.
 
[30]
 
Przy innej okazji odwiedziłem wigwam, gdzie w toku był 'leczniczy dym'. W namiocie było około tuzina Indian. Gdy dym się skończył, na środku wigwamu, na huczącym ogniu umieszczono duży pusty miedziany kocioł, około dwóch stóp głęboki i tyleż samo lub nieco więcej mierzący w średnicy. Leczący człowiek, który był obnażony, z wyjątkiem przepaski na biodrach, przez cały ten czas śpiewał niskim głosem jakieś 'zaklęcia lekarskie'

Po krótkiej chwili, gdy kocioł rozgrzał się do czerwoności, przez jego uchwyty przesunięto drąg, podniesiono go w tym stanie znad ognia i umieszczono na ziemi, tak blisko mnie, że gorąco było wprost nie do zniesienia. Wtedy znachor zerwał się na nogi i z cofniętego drąga, wciąż śpiewając swoją pieśń, wszedł bosymi stopami do wewnątrz rozpalonego kotła. Tańczył w nim przez około trzy minuty, nadal śpiewając, przy akompaniamencie indiańskich bębnów. Jak wcześniej powiedziałem, byłem tak blisko, że gorąco kotła było prawie nie do zniesienia. Dokładnie obserwowałem cały występ i widziałem ten trwający kilka minut indiański taniec z bosymi stopami.

Po wyjściu z kotła znachor zdawał się być cały i zdrowy; ale jak on tego aktu dokonał, było i jest dla mnie nadal tajemnicą".

W Indiach podobne sztuki dokonywane są przez tzw. ludzi fetyszu "pod kontrolą". Testy dawane przez "duchowe media" "pod kontrolą" obejmują czasami manipulowanie ogniem, chwytanie gołymi rękami szkła rozgrzanego do czerwoności itp., bez żadnego zranienia. Bóg ochronił swych wiernych w piecu ognistym (Dan. 3:19-27), więc wydaje się, że On nie zawsze przeszkadza Szatanowi w używaniu takiej władzy.

Doktor Ashmore, mający długoletnie doświadczenie jako misjonarz w Chinach, mówi:
 
[31]
 
"Nie wątpię, że Chińczycy utrzymują bezpośrednią komunikację z duchami innego świata. Oni nigdy nie roszczą pretensji, że duchy te są duchami ich zmarłych przyjaciół. Wprawiają się sami w pewien dziwny stan i starają się oddać w posiadanie tych duchów. Widziałem ich w pewnych warunkach, jak zapraszali te duchy, aby przyszły i zamieszkały w nich. Oczy ich stają się oszalałe, ich rysy zniekształcają się i wylewa się z nich potok mowy, która uważana jest za wypowiedzi duchów".

Stare wydanie pisma Youth's Day Spring zawiera list misjonarza opisującego stan Afrykanów znad rzeki Gabon w obliczu zbliżającej się śmierci. Mówi on:

"Izba pełna była kobiet płaczących w najbardziej żałosny sposób, wzywających duchy swych ojców i innych zmarłych, oraz wszystkie duchy, w jakie oni wierzyli, Ologo, Njembi, Abambbo i Niwii, aby przyszły i uratowały człowieka od śmierci".

Misjonarz weslejański, pan White, powiada: "W Nowej Zelandii znajduje się klasa ludzi zwanych Eruku, czyli kapłanów. Ludzie ci utrzymują, że mają kontakty z duchami zmarłych osób".

Żadna część rodzaju ludzkiego nie była wolną od ataków demonów, a ich wpływ jest zawsze zgubny. Indie pełne są demonów. Swego czasu wiara w opętanie przez demonów była tak rozpowszechniona, że Kościół rzymsko-katolicki, przez swoich księży, regularnie praktykował "egzorcyzmy", czyli wypędzanie złych duchów.

Najwcześniejszą zapis o manifestacji ducha mamy w Edenie, kiedy Szatan, pragnąc skusić matkę Ewę, użył do tego, czyli "opętał" węża. Matka Ewa utrzymywała, że została zwiedziona fałszywym przedstawieniem sprawy przez węża. Bóg uznał jej twierdzenie za prawdę i potępił węża, który odtąd stał się symbolicznym reprezentantem Szatana. Jako ojciec kłamstwa, Szatan opanował węża, aby zwieść Ewę i doprowadzić ją do niewiary w Boski nakaz, fałszywym zapewnieniem, że "na pewno nie umrą". A chociaż od tego czasu Szatan zmieniał swoje metody i swoje media, to jednak one wszystkie mają za zadanie zwodzić – oślepiać umysły rodzaju ludzkiego, aby chwalebne światło dobroci Bożej, jakie świeci w obliczu Pana naszego Jezusa Chrystusa, ludziom nie świeciło.
 
 

 
 
Niech Bogu będą dzięki za obietnicę, że, we właściwym czasie, zostanie założone na ziemi Królestwo Boże, pod nadzorem naszego Pana Jezusa oraz Jego kompletnego już wówczas i uwielbionego Kościoła. Pierwszym dziełem tego Królestwa, przygotowaniem do błogosławienia "wszystkich rodzajów ziemi", będzie związanie tego Starego Węża, Diabła, Szatana, aby przez tysiąc lat panowania Chrystusa nie zwodził więcej narodów. Będzie on związany do czasu, aż wszyscy ludzie zostaną doprowadzeni do jasnej znajomości prawdy i zupełnej sposobności skorzystania z łask Nowego Przymierza, które kosztowna krew Chrystusa, przelana na Kalwarii, zapieczętowała.

Podczas gdy nazwa Stary Wąż włącza Szatana, "księcia diabłów", to tutaj najwyraźniej użyta jest ona jako synonim wszystkich grzesznych agencji i władz, które z niego wyrosły. Obejmuje zatem legiony "złych duchów", "usłużnych duchów", "zwodzących duchów".

Spirytyzm, jako zwodzący wpływ pod kontrolą Szatana, został przepowiedziany przez apostoła Pawła. Opowiedziawszy o dziele Szatana w wielkiej apostazji, którego centralną głową jest papiestwo, Człowiek Grzechu, Tajemnica Nieprawości, Apostoł kończy swój wywód wykazaniem, że przy końcu tego wieku Szatanowi zostanie przyznane specjalne pozwolenie, by przez szczególne podstępy zwodzić wszystkich tych, którzy, będąc wysoce uprzywilejowani przez Słowo Boże, zaniedbali się w jego ocenie i używaniu. Mówi on: "Dlatego Bóg dopuszcza na nich działanie oszustwa [silne złudzenia], tak iż uwierzą kłamstwu: aby byli osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, ale upodobali sobie nieprawość [doktrynalną lub praktyczną]" (2 Tes. 2:11,12).
 
[33]
 
Nie będziemy więc wcale zaskoczeni, jeżeli jakieś ostatnie manifestacje mocy ciemności, przekształcone w ten sposób aby jawiły się jako aniołowie światła i postępu, będą dużo bardziej pokrętne i zwodnicze niż cokolwiek dotąd próbowano. Pamiętajmy dobrze słowa Apostoła: "Nie mamy boju przeciwko krwi i ciału, ale przeciwko księstwom świata ciemności wieku tego, przeciwko duchowym złościom, które są wysoko" (Efez. 6:12).

W roku 1842, sześć wcześniej zanim zaczął działać "nowoczesny spirytyzm", Edward Bickersteth, sługa Boży i badacz Jego Słowa, napisał:

"Gdy obserwuję znaki czasu, z jednej strony długie lekceważenie i niezwykłe zaprzeczanie wszelkiej służbie anielskiej, czyli duchowemu wpływowi, a z drugiej strony wyraźne przepowiednie o fałszywych Chrystusach i fałszywych prorokach, którzy będą czynić znaki i cuda takie, że gdyby to było możliwe zwiedliby nawet wybrańców, jeśli ludzie nie przyjmą miłości prawdy, aby mogli być zbawieni, to Bóg ześle na nich silne złudzenia, aby wierzyli kłamstwu, to nie mogę przestać myśleć o bolesnej perspektywie NAGŁEGO COFNIĘCIA i religijnego zwrotu, od obecnej niewiary i mylnych przekonań do nienaturalnej i bezkrytycznej łatwowierności".

Szatan jest inspiratorem i wspomożycielem każdego antychrysta. Tak jak prowadził on ludzi, mających większe upodobanie do błędu niż do prawdy w zorganizowaniu wielkiego Antychrysta, papiestwa, symbolicznej "bestii" z Obj. 13 – tak jak teraz stara się on uformować obdarzony życiem protestancki "obraz bestii", mający współdziałać z głównym antychrystem – podobnie, w połączeniu z tymi systemami, będą działać w jakiś sposób lub różnymi drogami władze ciemności, władze powietrza, kłamliwe i zwodzące duchy – przez Spirytyzm, Chrześcijańską Umiejętność, Teozofię, Hipnotyzm itp.
 
[34]
 
"Wielebny Ojciec Coppens [rzymsko-katolik], doktor medycyny, profesor uniwersytetu w Creighton", zamieścił niedawno wykład w Borderland of Science [Pogranicze Nauki], z którego przytaczamy wyjątek na temat zjawiska spirytyzmu:

"Co mamy sądzić o naturze spirytyzmu, z jego duchem stukającym, przechylającym stolik, pojawieniami się ducha itp.? Czy te fakty, które nie są oszustwem lecz rzeczywistością, mogą być wytłumaczone prawami natury, siłami materialnych czynników i ludzi? Wszystko to, co prawdopodobnie mogłoby być wytworzone przez najbardziej biegłych naukowców, przez najbardziej zdecydowanych materialistów, którzy nie wierzą ani w Boga ani w demona, jak również przez najbardziej sumiennych chrześcijan, posłużyłoby jedynie dostarczeniu doskonałego dowodu na to, że powyższych efektów nie można przypisać działaniu naturalnych czynników, podobnie jak mowa i projekt nie mogą być przypisane kawałkowi drewna. Jedna zasada naukowa rzuca dużo światła na naturę tych wszystkich seansów, mianowicie, że każdy efekt musi mieć stosowną przyczynę. Kiedy efekt ukazuje wiedzę i plan, przyczyna musi być inteligentna. Teraz wiele tych cudów najwyraźniej wykazuje wiedzę i plan, więc przyczyna jest na pewno inteligentna.
 


 
 
Stół nie może rozumieć mowy i odpowiadać na pytania, nie może też poruszać się na rozkaz jakiejś osoby. Medium nie może mówić językiem, jakiego się nigdy nie uczyło, nie może znać ukrytej choroby pacjenta znajdującego się gdzieś w oddali, ani też przepisać właściwych leków bez znajomości medycyny. Skoro więc te efekty rzeczywiście istnieją, są one wywołane przez inteligentnych agentów, agentów różniących się od osób dostrzegalnie obecnych, a więc agentów niewidzialnych, duchów innego świata.
 
[35]
 
Kim są ci agenci? Bóg i Jego dobrzy aniołowie nie mogą zajmować się wytwarzaniem tych nieszczęsnych cudów, pożywki niezdrowej ciekawości, ani też nie mogliby stawić siebie do dyspozycji pobożnych ludzi, aby coś w kółko powtarzali jak małpy na scenie. Duchy ukazujące się na spirytystycznych seansach są duchami upadłymi. Sami spirytyści mówią nam, że są to duchy kłamliwe. Te kłamliwe duchy twierdzą, że są one duszami zmarłych osób, ale któż może wierzyć w ich świadectwo, skoro są to duchy kłamliwe, za jakie je uznano? To całe połączenie oszustwa i przesądu jest po prostu ożywieniem w nowoczesnej szacie bardzo wiekowego zwodzenia ludzkości przez granie na ludzkim pragnieniu oglądania cudów. Wielu odnosi wrażenie, że są to najnowsze odkrycia, właściwe dla obecnego wieku postępu. Dlaczego owo pisanie przez ducha jest i było powszechnie praktykowane w zacofanych pogańskich Chinach, kiedy nawet Afrykanie i Hindusi są wielkimi mistrzami w poruszaniu stolików. Jest to po prostu odrodzenie starożytnego czarnoksięstwa, które Szymon czarnoksiężnik praktykował za czasów świętego Piotra i które kwitło w Efezie, kiedy święty Paweł głosił tam Ewangelię. Jest ono jeszcze starsze. Były to obrzydliwości, z powodu których Bóg w czasach Mojżesza nakazał Żydom wytępić Chananejczyków i innych mieszkańców Ziemi Obiecanej".
 
Dodał: Andrzej
Popularne artykuły
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 2 z 2
Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan   (ciąg dalszy artykułu)   Twierdzenia Palestyńczyków   Twierdzenia palestyńskiego, że ...dalej
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 1 z 2
    Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan     Wstęp     Nie zdarzyło się nigdy przedtem, aby ...dalej
Gromadzenie sił na Armageddon
"Albowiem przyszedł dzień on gniewu i któż się ostać może" Obj. 6:17     Księgę Objawienia Bóg dał, jak ...dalej
Wychowanie jezuickie
Wyjątki z traktatu Stanisława Szczepanowskiego pt. "Idea polska wobec prądów kosmopolitycznych". Lwów, Towarzystwo Wydawnicze 1901, ...dalej
Antychryst. Jego ostateczny koniec
OSTATECZNY KONIEC ANTYCHRYSTA WIDZIANY W 1889 ROKU     Prześledziliśmy historię papiestwa aż do obecnych czasów, do Dnia Pańskiego ...dalej
ANARCHIA - Symboliczny ogień, którym kończy się stary świat
"A dzień Pański nadejdzie jak złodziej; wtedy niebiosa z trzaskiem przeminą, a żywioły rozpalone stopnieją, ...dalej
Dzień Sądu
W kwestii dzieła sądu w przyszłym wieku wielu ludzi posiada bardzo pomieszane pojęcia. Popularny pogląd ...dalej
Apokalipsa (rozdział 17)
Opinia T.Ch. Russella na temat siedemnastego rozdziału   "Brat Russell mówił, że ... tego rozdziału nie można ...dalej
Plagi egipskie - Dziewiąta i dziesiąta (6 z 6)
DZIEWIĄTA PLAGA EGIPSKA – CIEMNOŚCI 2 Mojżeszowa 10:20-29     "Rzekł więc Pan do Mojżesza: Wyciągnij rękę swoją ku ...dalej
Izrael. Od Abrahama do Chrystusa (3)
W poniższym rozdziale podano skrótowy przegląd wydarzeń w historii Izraela, od czasu patriarchy Abrahama do ...dalej
Archiwum
Etykiety
Trzy Biada Copyright © 2011 Artykuły   Articles   Wprowadzenie   Warto zobaczyć   Kontakt
projekt graficzny cefau wykonanie eball