TrzyBiada.pl
10
KWI
0
235
Lubię to
Etykieta: xx
[35]
 
NOWOCZESNY SPIRYTYZM I JEGO KIERUNKI

 
Spirytyści twierdzą, że spirytyzm jest nową ewangelią, która niedługo zrewolucjonizuje cały świat – społecznie, religijnie i politycznie. Ale jak to już widzieliśmy, spirytyzm pod różnym przebraniem długo trzymał świat w posiadaniu i w każdym klimacie wydawał złe owoce. Minęło blisko pięćdziesiąt lat od czasu, gdy pojawiły się pierwsze manifestacje stukania i poruszania stolika, w Rochester, Nowy Jork (1848) i dały początek temu, co obecnie znane jest w Stanach Zjednoczonych pod nazwą "Spirytyzmu". Zaczęło się od dziwnych hałasów w "nawiedzonym domu" i pierwszej odpowiedzi udzielonej małej dziewczynce, która zwróciła się do niewidzialnego autora tych hałasów imieniem "Old Splithoof" [Stare rozdzielone kopyto]. Ruch ten szybko stał się popularny. Sędziowie, lekarze, prawnicy i pastorzy, oraz setki tysięcy innych ludzi stali się jego gorącymi zwolennikami, aż wreszcie jego przyjaciele i jego wrogowie zgodnie twierdzili, że liczba zwolenników wynosi dziesięć milionów ludzi.

Panowało przekonanie, że umarli są wciąż świadomi, a jednocześnie brak znajomości nauk Pisma Świętego na temat śmierci i jego zakazu porozumiewania się z "mediami". W tej sytuacji, przy bardzo powszechnej niewierze w istnienie złych duchów, nie jest rzeczą zaskakującą, że inteligentni mężczyźni i kobiety, upewnieni ku własnemu zadowoleniu, że nadprzyrodzone moce są wśród nich i manifestują swoją obecność stukaniem, przechylanie stołu, pisaniem na tabliczkach, odpowiedziami na pytania przez media, jasnowidztwem itp., uznali, że powinni uwierzyć, iż te niewidzialne władze, które pragną z nimi konwersować, są tymi, za kogo się podają – ich zmarłymi przyjaciółmi. Uwzględniwszy nawet, że są przy tym pewne podstępne sztuczki i pewne oszustwa popełniane w podobny sposób, nie możemy się dziwić, że inteligentni ludzie wierzą swym własnym zmysłom w przypadkach, które osobiście zbadali.

W powodu braku czujności, aby w tym przedmiocie zważać pilnie na godne zaufania świadectwa Słowa Bożego (Biblii), ludzie oddani Bogu byli przez jakiś czas w wielkim niebezpieczeństwie. Faktycznie, uosabiające duchy zdawały się najpierw być bardzo ostrożne we wszystkich swoich odniesieniach do Biblii, czasami nawet doradzając religijnym osobom, biorącym udział w seansach, aby częściej czytały Biblię, więcej modliły się itp. Ale czyniły tak tylko po to, aby uśmierzyć podejrzenia i obawy tych osób i jedynie pełniej dostać je pod swój wpływ. Stopniowo nauczania stawały się coraz bardziej pobłażliwe i studentowi dawano do zrozumienia, że Biblia jest czymś lepszym niż nic dla niewtajemniczonego świata, ale dla tych, którzy wchodzą w bezpośredni kontakt z duchami Biblia jest bezużyteczna – jeszcze gorzej, jest przeszkodą.
 
[37]
 
Dobrze powiedział o spirytyzmie pewien znający się na rzeczy pisarz:

"System, który rozpoczyna lekkimi, niewinnymi, błahymi, niepoważnymi występami i porozumiewaniem się, ale kończy w doprowadzaniu swoich zwolenników do zaprzeczenia 'Pana, który ich odkupił' oraz odrzucenia Słowa Bożego, które żyje i trwa na wieki, daje dowód, że za tymi wszystkimi sztuczkami kryć się może głęboki cel. Rzemiosło tego Starego Węża, który jest kłamcą od początku, leży u podłoża tych błahych i mało ważnych komunikacji, które, przez rozbudzanie ciekawości oraz inspirującego zaufania, kołysze do snu podejrzenia uczciwych ale nierozważnych dusz, aż wpadają one w śmiertelne zwoje tego Nieprzyjaciela wszelkiej sprawiedliwości".

Demony te, które uosabiają umarłych, postrzegają otwieranie się nowej dyspensacji, więc starają się bezzwłocznie zastosować swą wiedzę, na ile to możliwe, do posunięcia ich sprawy naprzód. Swobodnie ogłosiły, że nowa dyspensacja jest na wyciągnięcie ręki, a spirytyzm jest aniołem przewodnim, który ludzkość bezpiecznie do niej wprowadzi. Nie wahają się nawet twierdzić, że nowa dyspensacja oznacza zupełne rozbicie obecnego porządku społecznego i ustanowienia spirytyzmu jako nowego porządku. W niektórych przypadkach, w których sądzili, że służy to ich celowi, nie zawahali się nawet głosić o wtórym przyjściu Chrystusa, a przy jednej przynajmniej okazji zostało wyraźnie oświadczone, że Chrystus już przyszedł po raz wtóry. Demony zasugerowały przy tym, że o ile ktoś ma życzenie skomunikować się z Chrystusem za pośrednictwem medium, to oni są na to gotowi.
 
[38]
 
Wielu ludzi Bożych zostało uratowanych od pochwycenia przez to wielkie zło, przez to, co moglibyśmy określić jako ich własny duchowy rozsądek, dzięki któremu rozpoznali, że w łączności ze spirytyzmem jest coś całkowicie niezgodnego z duchem naszego Pana i z uczuciami Jego słowa. Możemy jednak dojść do bezpiecznej konkluzji, opartej na Pańskiej obietnicy, że żaden spośród w pełni poświęconych – "wybrańców" – nie zostanie w pełni pochwycony (Mat. 24:24).

Silnie uwydatniona tendencja spirytyzmu do wolnej miłości przysłużyła się powszechnie do jego złej sławy wśród ludzi mających czyste pobudki. Doszli oni do następującego wniosku: Jeżeli wpływ zmarłych jest odpowiednio reprezentowany przez jakichś żyjących obrońców spirytyzmu, wówczas stosunki społeczne poza padołem śmierci, zamiast być lepszymi, jak utrzymują te duchy demonów, muszą być dużo gorsze, dużo bardziej nieczyste niż w obecnym życiu.

Moglibyśmy utworzyć wiele tomów z cytatami pism spirytystycznych, dowodzących, że spirytyzm całkowicie zaprzecza Biblii, że jest w bezpośredniej opozycji do jego nauk, że nawet zaprzecza samej egzystencji Boga, ucząc zamiast tego jedynie dobrej reguły, twierdzących wreszcie, że każdy człowiek sam jest Bogiem. Spirytyzm zaprzecza dziełu pojednania, że Chrystus jest Panem, kiedy twierdzi, że był On duchowym medium niskiego stopnia. Ponadto można by było przytoczyć obfite świadectwa wybitnych spirytystów, które dowodzą, że tendencje spirytyzmu są w najwyższym stopniu demoralizujące. Zadowolimy się przytoczeniem tylko jednego.

Mamy tu świadectwo J. F. Whitney'a, redaktora pisma Pathfinder (Nowy Jork). Będąc przez długi czas gorącym i najwyraźniej uczciwym obrońcą i zwolennikiem spirytyzmu, został on dobrze zaznajomiony z jego entuzjastami, więc jego świadectwo jest trudne do zakwestionowania. Mówi on:
 
[39]
 
"Teraz, po długiej i stałej czujności, widząc miesiące i lata postęp spirytyzmu oraz jego praktyczny wpływ na jego entuzjastów, jego zwolenników i jego media, zmuszeni jesteśmy wyrazić nasze uczciwe przekonanie, że manifestacje dokonujące się przez uznane media, które zostały zaplanowane jako stukanie, poruszanie stolika, pisanie i wchodzenie mediów w trans, posiada fatalny wpływ na wyznawców spirytyzmu, powoduje niezgodę i zamieszanie. Większość ich nauczania wpaja fałszywe pojęcia, aprobuje samolubne uczynki jednostek, popiera teorie i zasady, które w razie wprowadzenia ich w czyn, upadlają i czynią człowieka mało lepszym od bestii. Oto są niektóre owoce nowoczesnego spirytyzmu (...)

Obserwując, jak to czynimy, stopniowy postęp w tym, co spirytyzm czyni ze swoimi zwolennikami, zwłaszcza jego mediami, jak odchodzą od życia moralnego i wchodzą w sferę zmysłowości i niemoralności, obserwując stopniowy i ostrożny postęp w podkopywaniu przez niego podstawy dobrych zasad, ze zdumieniem spoglądamy wstecz na radykalną zmianę, jaka w ciągu kilku miesięcy dokonała się w tych jednostkach. Tendencją spirytyzmu jest bowiem aprobowanie i popieranie każdego indywidualnego czynu i charakteru, bez względu na to, czy te czyny są dobre czy złe".

Redaktor ten zakańcza stwierdzeniem: "Pragniemy przesłać nasz ostrzegawczy głos, i jeżeli nasza skromna pozycja, jaką reprezentuję będąc głową publicznego dziennika, nasze znane [już byłe] poparcie dla spirytyzmu, nasze doświadczenie, nasza nadzwyczajna rola jaką odegraliśmy wśród jego zwolenników, uczciwość i nieustraszoność z jaką broniliśmy tej sprawy, może cokolwiek wpłynąć na waszą decyzję, to pragnieniem naszym jest, aby ta nasza opinia została przyjęta, aby ci, którzy zsuwają się biernie w dół pędząc gwałtownie do zniszczenia, zatrzymali się, zanim nie będzie za późno, i aby uratowali się od rozsadzającego wpływu, który te manifestacje powodują".
 
[40]
 
Niektórzy wybitni przedstawiciele spirytyzmu stali się tak zuchwale i jawnie niemoralni, zwłaszcza media żeńskie (kobiety w większości są jego mediami), że moralne poczucie naszej cywilizacji zostało zaszokowane. W związku z tym demonizm, kryjący się pod nazwą "spirytualizmu", na jakiś czas stracił animusz. Teraz jednak, kiedy jego przeszłość została wyraźnie zapomniana lub zaprzeczona, demonizm ożywia się, ale w nieco innych dziedzinach. W nowej metodzie zdaje się być mniej chwiania stolikiem, stukania, mniej specjalnych mediów, lecz raczej dążenie do tego, aby każdy zwolennik przez użycie mechanicznych przyborów stał się sam medium. Rzeczywiście, prawie wszyscy, którzy okazali zainteresowanie spirytyzmem, są zapewniani, że oni również mogą być doskonałymi mediami. Takie pochlebstwo zamierzone jest celem zwabienia ich by postąpili dalej. Zdolność dokonywania "cudów" wywołuje wielką fascynację, zwłaszcza u ludzi o przeciętnych z natury zdolnościach. Jest w tym część prawdy: Nikt oprócz idiotów nie jest tak głupi lub nieświadomy, że nie może być użyty jako medium. Tacy stają się potężnymi mediami, w proporcji do tego, jak poddają się posłusznie pod "kontrolę" tych "zwodniczych duchów" i ich "nauk diabelskich" (Zobacz 1 Tym. 4:1), "pojmani ku czynieniu jego [Szatana] woli" (2 Tym. 2:26).

Określenie "zwodnicze duchy" dokładnie pasuje do tego przypadku. Od wesołego zaspokajania ciekawości i odpowiadania na pytania, czasami całkiem zgodnie z prawdą, przechodzą one do pozyskania zaufania swych ofiar, a gdy w fałszywie przymilny sposób złamią ich siłę woli, czynią je swoimi niewolnikami. Wtedy tyranizują te osoby w najbardziej szatański sposób, prowadząc do różnego rodzaju ekscesów. Jeżeli czasami jej sumienie buntuje się lub pojawia się próba wyswobodzenia się z niewoli, wtedy cała powściągliwość odrzucana jest na stronę i ofiara wyszydzana jest z powodu swego upadku, przekonywana, że nie ma dla niej żadnej nadziei i że jej jedynym skarbem na przyszłość musi być diabolizm [czczenie Szatana]. Wtedy, najwidoczniej w tym celu, aby to udowodnić, ma miejsce umiejętne powoływanie się na Pismo Święte i przytaczanie cytatów.
 
[41]
 
Tego rodzaju przypadek zauważył autor niniejszej broszury w 1885 roku. Pewien pan, który czasami był obecny na kazaniach, poprosił, aby mogła spotkać się z nim jego siostra, którą on sprowadziłby w tym celu z Cleveland. Była ona, jak powiedział, pod wpływem mniemania, że popełniła nieprzebaczalny grzech. Ma więc nadzieję, że moglibyśmy wyperswadować jej błędną myśl, która czasami doprowadza ją do "szaleństwa". Zgodziliśmy się i ona przyszła. Rozmawiała wystarczająco racjonalnie, ale zapewniła nas, że jej przypadek jest beznadziejny. Wyjaśniliśmy jej na podstawie Pisma Świętego, co to jest "grzech na śmierć", i staraliśmy się jej wykazać, że ona nigdy nie miała dostatecznego światła, aby mogła taki grzech popełnić. Nie zdołaliśmy jednak uczynić żadnego postępu. Oświadczyła wreszcie, że raz była już w stanie, w którym mogła być zbawiona, ale takiego już nigdy nie będzie.

Opowiedziała nam, jak spotkała w Kalifornii pewnego człowieka, który miał w sobie usłużnego ducha [ang. familiar spirit] i władze okultystyczne. Z początku nie wierzyła w te rzeczy, ale potem została współpracowniczką w jego "tajemnicach" przypominających czary. W końcu podstępnie nakłoniła do złego i skrzywdziła swoją drogą przyjaciółkę. Od tego czasu zaczęły ją prześladować wyrzuty sumienia, wprost przechodziła tortury i odchodziła czasami od zmysłów czując, że na zawsze opuściła ją nadzieja. Zanim od nas odeszła zdawała się być trochę pocieszona tym, co jej powiedzieliśmy o Boskim miłosierdziu i o obfitym zaopatrzeniu przez okup za wszystkich dany na Kalwarii. Ale wkrótce usłyszeliśmy, że kobieta ta ponownie straciła nadzieję i że umieszczono ją w domu dla obłąkanych, aby uchronić ją przed samobójstwem. Nie można jej było zostawić samej, zaraz chciała wyskoczyć oknem głową na dół, lub idąc cicho ulicą próbowała rzucać się pod przejeżdżające pojazdy. Przypomina to nam wypadek opisany w Mar. 9:22. Żałowaliśmy potem, że zamiast jedynie przekonywania biednej niewiasty, nie przeprowadziliśmy również, w imię Pańskie, egzorcyzmu w celu wypędzenia złego ducha, który najwidoczniej ją opętał. Gdyby zaś nie udało się go wypędzić, trzeba nam było co najmniej ją pouczyć i pomóc jej ćwiczyć siłę woli do sprzeciwienia się demonowi.
 
[42]
 
Jak to nam Pismo Święte wyraźnie oświadcza są i dobre duchy. Tym świętym aniołom została powierzona opieka nad wszystkimi, którzy są całkowicie poświęceni Panu. Jednak te duchy nie działają w ciemności, ani przez "medium" i mają lepsze zajęcie niż chwianie stolikiem, wystukiwanie odpowiedzi na głupie pytania i zabawianie ludzi. "Czyż nie są wszyscy duchami przeznaczonymi do usług, posłanymi na pomoc tym, którzy mają posiąść zbawienie?" (Hebr. 1:14.) Nie mamy jednak żadnego upoważnienia do szukania lub oczekiwania komunikacji z tymi świętymi aniołami stróżami: Wolą Boga jest, aby Jego "wybrani" chodzili przez wiarę, a nie przez niezwykłe manifestacje, znaki lub dźwięki. W tym celu Bóg przygotował swoje Słowo, jako skarbnicę wiedzy, z której Jego wierni będą zaopatrywani w "pokarm na czas słuszny". Oświadcza On, że jest to wystarczające do tego, aby człowiek Boży był doskonały i do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany (Tym. 3:17).

Co więcej, można to odnotować jako niezawodną oznakę zła (czy to kiełkującego, czy już rozwiniętego), w każdym, kto próbowałby zapanować nad wolą i umysłem drugiej osoby, jak to się dzieje w mesmeryzmie, w duchowym mediumizmie, hipnotyzmie itp. Pan szanuje naszą indywidualność, odwołuje się do niej, pobudza nas do samo-kontroli w harmonii z zasadami sprawiedliwości określonymi w Słowie Bożym. Ale spirytyzm domaga się porzucenia samo-kontroli na rzecz kontroli przez ducha. Nikt z ludzi o zwykłym rozsądku nie ośmieli się oddać swego umysłu i woli w używanie i kontrolę drugiemu człowiekowi, a tym bardziej jakimś niewidzialnym mocom, które jedynie wyznają, że są dobre, wielkie i mądre. Żaden chrześcijanin, który ma choćby najmniejsze zaufanie do Biblii, jako natchnionego Słowa Bożego, nie powinien poddać się pod te wpływy jako "medium". Nawet nie powinien stać się "badaczem" rzeczy, przed którymi Słowo Boże daje nam tak wyraźnie ostrzeżenie, że jest to droga, która odprowadza od Boga i sprawiedliwości, a wiedzie do grzechu i ruiny moralnej, umysłowej i fizycznej.
 
 
 
 
 
Jedno z prostych nowoczesnych urządzeń do budzenia zainteresowania i prowadzenia dalej do pełniejszego "mediumizmu", "opętania" i "kontroli", opisane zostało w liście tylko co otrzymanym, datowanym na dzień 11 marca 1897 roku. Autorka listu, chrześcijanka, nauczycielka w stanie Georgia, bardzo pilnie badająca Boski Plan Wieków, pisze:

"Ostatnio mam raczej dziwne i być może niemądre doświadczenie. Brat mojego męża jest spirytystą, czytuje pismo Progressive [?] Thinker [Postępowy Myśliciel] i jest głęboko przepojony jego wywodami. Kiedy go odwiedzam, czyta artykuły z tego pisma i zasięga mojej opinii na ich temat. Chodzi mu szczególnie o osoby, które twierdzą, że dzięki mediom otrzymują przesłania od "zmarłych przyjaciół". Otóż nigdy nie miałam myśli, że "to wszystko są brednie", jak wielu sądzi, chociaż ze spirytyzmem wiele oszustwa się wiąże. Wydaje mi się bowiem, że Biblia uczy nas wyraźnie, że duchy miały i mają władzę porozumiewania się z ludźmi. Powiedziałam więc szwagrowi, że uznaję te komunikowania się jako pochodzące od upadłych aniołów, które uosobiły zmarłych w celu zwodzenia ludzi do wierzenia w stare kłamstwo Szatana, "na pewno nie umrzecie". Ale ponieważ mój szwagier nie uznaje Biblii za Słowo Boże, moja opinia niewiele dla niego znaczy. Żona jego (mocno wierząca w DAWN [Brzask Tysiąclecia]) jest wielce zaniepokojona jego przekonaniem. Oboje stwierdzili, że dzieli ich różnica zdań, lecz w sposób sympatyczny, chociaż żona unika tego przedmiotu na ile to możliwe ze względu na wierność prawdzie. Jakiś czas temu szwagier kupił psychograf, instrument używany przez media dla porozumiewania się z duchami, ale nie potrafił się nim posługiwać.
 
[44]
 

 
Kilka dni temu instrument dano mi do rąk, a ja przekonałam się, że i ja jestem medium. Postanowiłam więc 'wybadać te duchy'. [Było to niewłaściwe zastosowanie Pisma Świętego, jak to zostanie dalej wykazane. Autor]. Pierwszą rzeczą, którą mi duch oznajmił była informacja, że na naszym gruncie znajduje się wartościowa kopalnia złota. Nie zaskoczyło to mnie, ponieważ powiedziano nam, że na tym miejscu zlokalizowano złotonośna 'żyłę'. Duch opisał dokładnie miejsce, gdzie należy kopać, twierdząc, że przebiega ona na głębokości zaledwie 7,5 stopy pod powierzchnią ziemi. Nie będzie więc trudności aby to udowodnić. Następnie duch podał mi kilka wyjątków z Pisma Świętego, Kol. 1:4,5 i 2:4. Zapytałam jakie jest znaczenie słów 'wystawna mowa' i otrzymałam odpowiedź: Bellamy, Chrześcijańska Umiejętność, Spiritualizm, Ingersolizm itd. Gdy zapytałam, kto mówi, duch orzekł, Epafras. To jak się wydaje nie spodobało się bardzo mojemu szwagrowi, który oświadczył, że pragnie usłyszeć kogoś, kogo widzieliśmy w ciele. Zapytałam, czy ktoś taki jest obecny i powiedziano mi: 'Tak, Eastman' (dla mnie był to obcy człowiek, ale moja siostra i szwagier, którzy jedynie byli przy mnie, oboje go znali). Na pytanie, co ma życzenie nam powiedzieć, duch zacytował list do Tytusa 3:5 i powiedział, że doktryna Millennial Dawn [Brzask Tysiąclecia] jest prawdziwa, oraz że jego bogactwo przeszkodziło mu w osiągnięciu nagrody wysokiego powołania. Ja, powiedział Eastman, nie byłem uważany za bardzo dobrego chrześcijanina, chociaż byłem członkiem kościoła.

Następnego dnia znowu spróbowałem tego koła, czyli psychografu, i duch powiedział mi, że moja droga, dobra przyjaciółka chce ze mną rozmawiać. Przyjaciółka ta przez kilka lat mieszkała niedaleko mnie. Prosiła mnie, abym napisała do jej męża, że pewien chłopiec (tu podała nazwisko) ma bardzo zły wpływ na ich chłopca. Następnie powiedziała mi, że mój mąż (który jest na Florydzie) skaleczył się i bardzo kuleje. Przedwczoraj otrzymałam od niego list z potwierdzeniem tego faktu. Powiedziała, że żałuje, iż nie poświęcała uwagi pismu Dawn, czego jej życzyłam, i że ma życie na poziomie anielskim. Podała mi także wyjaśnienia na temat 'kopalni'. Na pytanie czy zna tego, który twierdzi, że jest Eastmanem, odpowiedziała twierdząco, dodając, że jest to zwodzący duch, uosabiający tego człowieka i że najlepiej zrobię nie używając takich środków, przez które uzyskuję takie komunikacje. Inny duch, podający się za Kefasa, zacytował mi pierwszy rozdział Daniela. Inny, twierdzący, że jest moim ojcem, w istocie rzeczy powiedział to samo. Wszystkie duchy mówiły podobnie o "kopalni" złota. Wszystkie wyznawały wiarę w Chrystusa, dodając że Dawn [Brzask Tysiąclecia] jest poprawną wykładnią Słowa Bożego. Mówiły mi także, iż wciąż nie robię najlepszego użytku z jednego z moich 'darów'', mianowicie nauczania, i że powinnam nauczać zarówno publicznie, jak i jednostki. Zostałam przy tym ostrzeżona wersetami: 1 Kor. 3:7 i Efez. 4:2.

W ciągu krótkiego czasu eksperymentowania z tym przyrządem powiedziano mi bardzo wiele rzeczy (z których kilka nie było prawdziwych), które zajęłyby wam zbyt wiele twojego czasu, gdybym je opisywała. Kilka duchów twierdziło, że mogliby uzdrawiać chorych przeze mnie, gdybym tylko im zaufała. Przytoczono wiele wersetów z Pisma Świętego, a wszystkie stosowały się właściwie do celu, dla którego zostały podane. Lecz i diabeł cytował Pismo Święte Chrystusowi. Jednak wciąż myślę to samo, co myślałem zanim zaczęłam 'doświadczać duchy'. Nie byłam tylko pewna, czy upadli aniołowie przyznają, nawet w celu zwiedzenia, że Chrystus 'przyszedł w ciele'. Okazuje się jednak, że teraz i to czynią. Prawdopodobnie 1 Jana 4:1-3 odnosi się całkowicie do nauk ludzkich. Oczywiście byłoby możliwe dla tych, którzy będą mieć 'udział w pierwszym zmartwychwstaniu', rozmawiać za pomocą takiego urządzenia, ale czy jest to prawdopodobne, że będą to czynić? Będę niezmiernie uradowana usłyszeć wasze zdanie na ten temat.

[Wspomniany urywek odnosi się do ludzi – doktryn ludzkich. Można tutaj zauważyć, że złe duchy nie tylko mają znajomość obecnych wydarzeń, lecz przez jakąś władzę mogą także często dokładnie przybliżyć przyszłość. W jednym przypadku, o którym dowiedzieliśmy się, zostały przepowiedziały dwie śmierci w ciągu jednego roku. Jedna z osób zmarła, zaś druga poważnie zachorowała, lecz wyzdrowiała. Pewna władza jest w rękach Szatana, lecz jest ona ograniczona. Porównaj: Heb. 2:14; Psa. 97:10; 116:15 i Hiob. 2:3-6 – Wydawca].
 
[46]
 
Doświadczenie, które miałam, skłaniają się do potwierdzenia waszego nauczania, że komunikowania się pochodzą od upadłych aniołów. Są one bardzo niepewne. Można tylko przeczuwać, jak niemożliwą rzeczą będzie w tych końcowych dniach Wieku Ewangelii 'stać' temu, kto nie ma mocnego fundamentu dla swej wiary". [tutaj podpis]

Mamy tutaj ilustrację podstępnych metod demonów. Jak Szatan i złe duchy za czasów naszego Pana, tak i one wyznają Chrystusa i prawdę. W podobny sposób "opętana" kobieta przez kilka dni podążała za Pawłem i za Sylasem, mówiąc zgodnie z prawdą: "Ci ludzie są sługami Boga najwyższego i zwiastują wam drogę zbawienia" (Dzieje Ap. 16:16-18). Oprócz tej sprawy, obfite dowody mogłyby być przytoczone na to, że demony potwierdzą i zaakceptują prawie każdą doktrynę lub teorię, uznawaną za drogocenną przez osobę badającą, aby pozyskać jej zaufanie i w ten sposób zdobyć nad nią pełniejszą władzę.

Co do "kopalni" – jest to przynęta, aby przyciągnąć i podtrzymać zainteresowanie. Jest rzeczą niepewną, aby upadli aniołowie mogli wglądać w ziemię głębiej niż sami ludzie. Oczywiście, mogłoby się zdarzyć, że złoto w opłacalnej do wydobycia ilości zostanie odkryte w jakiejś złotonośnej żyle Georgii, lecz doświadczenia górników i wiertaczy poszukujących ropy naftowej, którzy byli "kierowani przez duchów" lub używali "różdżki", były w końcu na ogół takie, że ci co używali tego rodzaju wskazówek stracili wszystkie pieniądze. Musimy zatem przyjąć założenie, że jeżeli "kłamliwe duchy" przestają zwodzić przez fałszywe przedstawianie siebie jako posiadających wiedzę, bo nie mają żadnej, wtedy ta sama wrogość, która skłania te "zwodzące duchy" do wabienia ludzi by stali się moralnymi i umysłowe wrakami, zamienia się w czerpanie przyjemności z doprowadzania ich do ruiny finansowej. Kłamiącym duchom, podobnie jak kłamiącym ludziom nie powinno się pod żadnym pozorem wierzyć ani ufać.
 
[47]
 
Teraz odnośnie rady, aby "nauczać". Sądzimy, że dorada pochodząca z takiego źródła powinna nas raczej skłonić do obawy, że demony zobaczyły w tej siostrze słabość w tym kierunku i uznały, że w tym najłatwiej będzie można ją zaatakować. Jest rzeczą bezpieczną wnioskować z góry, że ich rada bezpośrednio lub pośrednio zamierzona jest aby nas skrzywdzić. Zauważmy tylko ich przebiegłość, która starała się oddalić podejrzenie przez cytowanie tekstów nakazujących pokorę!

To prawda że ludzie potrzebują instrukcji, a wszyscy instruktorzy są "nauczycielami". Lecz jest rzeczą bardzo niebezpieczną dla każdego myśleć o sobie jako nauczycielu. Jak dotąd jest to najlepszy zamiar, aby każdy czuł się uczniem w szkole Chrystusa, Wielkiego Nauczyciela. Był też gotowy uczyć się od Niego przez jakiś przewód, albo też być przez Niego użyty do wyjaśniania innym Jego nauczania. Każdy, kto dowie się czegokolwiek o Panu powinien opowiedzieć to innym jako mądrość i nauczanie Pana, a nie swoje własne. On sam może być tylko kanałem, który przekazuje wodę życia innym. Nic dziwnego, że duch święty nas ostrzega: "Niechaj niewielu z was zostaje nauczycielami, bracia moi, gdyż wiecie, że [my, nauczyciele] otrzymamy surowszy wyrok" (Jak. 3:1).
 
[48]
 
Z myślą o uczeniu innych ściśle łączy się pojęcie wyższej mądrości. Od początku była to przynęta Szatana. Matce Ewie, w nagrodę za nieposłuszeństwo, zostało obiecane: "będziecie [mądrzy] jak bogowie". Jej pokusa polegała na tym, że spostrzegła w jego argumentach sugestię, iż owoc zakazany może kogoś "uczynić mądrym".
 


 
 
Niestety, mądrość, którą daje Szatan jest bardzo niepożądana. Jest ona "[1] ziemska, [2] bydlęca, [3] diabelska", o czym wielu przekonało się po niewczasie. Lecz, przeciwnie, "mądrość, która jest z góry, jest przede wszystkim [1] czysta, potem [2] miłująca pokój, [3] łagodna, [4] ustępliwa, [5] pełna miłosierdzia i dobrych owoców, [6] nie stronnicza i nieobłudna" (Jak. 3:15-17). Nic dziwnego, że natchniony Apostoł powiedział: "Obawiam się jednak, ażeby, jak wąż chytrością swoją zwiódł Ewę, tak i myśli wasze nie zostały skażone i nie odwróciły się od szczerego oddania się Chrystusowi" (2 Kor. 11:3). Nie traćmy więc żadnej sposobności do głoszenia "dobrej nowiny o wielkiej radości", lecz straciwszy z oczu siebie samych jako nauczycieli, wskazujmy wszystkim, jako braterstwo i bracia pielgrzymi, słowa i przykład wielkiego Nauczyciela oraz dwunastu natchnionych apostołów, których On wyznaczył jako naszych instruktorów, naszych nauczycieli.

Następnie poinformowaliśmy ową siostrę, że nieposłuszeństwo wobec Boskiej instrukcji (Izaj. 8:19,20) jest rzeczą bardzo niemądrą, aby nie mieć cokolwiek, obojętnie co, do czynienia z tymi "zwodzącymi duchami". Nie są to duchy, które "badamy, czy one pochodzą od Boga", gdyż Bóg już przestrzegł nas, że one nie są Jego, lecz są "niegodziwymi duchami". Moglibyśmy również używać słów Apostoła jako wymówkę, chcąc wypróbować różne marki upajających trunków, aby przekonać się, czy istnieje taki, który nie jest w stanie nas upić. Te "usłużne", niegodziwe duchy twierdzą, że są one liczne, jak "legion", który opętał jednego człowieka. Niczego więcej nie wymagają, jak tylko tego, aby człowiek je wszystkie "doświadczył". Uczciwa próba czyli "test" jest dokładnie tym, o co one proszą i wtedy prędzej czy później osiągają cel w zniewalaniu większości tych, którzy ich testują.
 
[49]
 
W urywku, który mówi: "Najmilsi, nie każdemu duchowi wierzcie, lecz badajcie duchy, czy są z Boga" (1 Jana 4:1-6), słowo duchy użyte zostało w sensie nauczania, czyli doktryny, i nie ma ono żadnego odniesienia do istot duchowych. Wskazuje na to treść dalszych wierszy, które oświadczają, że mamy "próbować", czyli usiłować rozróżnić "ducha prawdy i ducha błędu". A można to szybko uczynić, ponieważ wszystkie fałszywe doktryny albo bezpośrednio albo pośrednio zaprzeczają, że "Chrystus umarł za nasze grzechy" i że "człowiek Jezus Chrystus dał samego siebie na okup za wszystkich".

Z pewnością nie powinniśmy się spodziewać, że Pan, albo ktokolwiek będący w harmonii z Nim, kiedykolwiek użyje metod, którymi posługują się "kłamliwe duchy" i które Bóg w swoim Słowie potępił i zakazał. Czynić tak, znaczyłoby narażać lud Boży na wszelkie "zasadzki diabelskie".

Wspomniana siostra przysłała nam reklamę psychografu, która mówi:

"Czy masz życzenie zbadać spirytyzm? Czy chciałbyś rozwinąć mediumizm? Czy pragniesz otrzymać możliwość komunikowania się? Psychograf jest do tego nieocenionym pomocnikiem. Wielu, którzy nie byli świadomi swego mediumistycznego daru, już po kilku posiedzeniach było w stanie otrzymywać wspaniałe przesłania. Wielu z tych, którzy rozpoczęli z tym przyrządem jako śmieszną zabawką, po przekonaniu się, że inteligencja kontrolująca go wie więcej niż oni sami, nawróciło się na spirytyzm".

W ten oto sposób Szatan obecnie wykorzystuje wspólne przekonanie zarówno wszystkich odłamów chrześcijaństwa jak i pogaństwa, że umarli nie są martwi, lecz że są oni aniołami unoszącymi się wokoło nas. Cóż jest zatem bardziej obliczone na "zwiedzenie" ich niż tylko taka zabawka?
 
[50]
 


 
 
W tej samej poczcie przyszły próbki pisma Progressive Thinker – organu spirytystów o najbardziej wyrazistym charakterze. Zbadaliśmy go, mając na widoku jego znaczenie dla tego artykułu, i ku naszemu zdumieniu znaleźliśmy, że kilka jego wiodących tematów swobodnie przyznaje, że ogromna większość komunikujących się duchów jest złymi duchami, które starają się zdobyć wpływ nad istotami ludzkimi, aby spowodować ich ruinę, a o ile jest to możliwe, aby ich opętać i doprowadzić do szaleństwa. Pismo to mówi o pisemnych komunikacjach z podpisem "Belzebub" i "Diabeł" podrzucanych do pokoju. W jednej z kolumn pod nagłówkiem "A Critical Study of Obsession" [Krytyczne badanie opętania] był opis pewnej biednej kobiety, która do tego stopnia była dręczona przez złe duchy, że została odesłana do szpitala psychiatrycznego, gdzie ostatecznie uwolniła się od ich tortur. Oświadczyła, "modliłam się aby je oddalić". Na pytanie, "do kogo modliłaś się", zarejestrowana odpowiedź brzmiała, "do wiecznie żyjącego Boga. Jedynie On może odpowiedzieć na modlitwę". A jednak w innej kolumnie pisma, pod nagłówkiem "Piotr i Paweł" imię Boże jest bluźnione. Przytaczamy z niego następujące słowa: "Mojżesz, o którym zostało wprawdzie powiedziane, że został wykształcony we wszystkich naukach egipskich, w rzeczywistości był najpodlejszy z ludzi i za swego Boga przyjął błędnie Jehowę, ducha pewnego zmarłego Egipcjanina, rozczarowanego aspiranta do jakiegoś dochodowego czy kościelnego urzędu".

W tym samem wydaniu (3 kwietnia 1897 roku), w artykule pod tytułem, "Myśli ilustrujące stanowisko spirytyzmu i niebezpieczeństwa otaczające uczciwego badacza", autorstwa Charlesa Dawbarna, znaleźliśmy wzmiankę o książce pewnego angielskiego duchownego, wydanej pod tytułem: "Wielki sekret czyli nowoczesna tajemnica spirytyzmu".

Przedstawiając autora, artykuł mówi:
 
[51]
 
"Jego doświadczenia rozpoczęły się wraz z rozwinięciem jego żony na medium piszące, przez które od czasu do czasu otrzymywał on tego rodzaju przeżycia, jak zachwyt serca czciciela niezwykłości. On również, jak się wydaje, zaznajomił szlachetnych mieszkańców Londynu z każdym publicznym medium, które w jakimkolwiek czasie było wysokim kapłanem lub kapłanką okultyzmu. Był on najwyraźniej mile widzianym gościem w domach i na seansach każdego wybitnego badacza lub pełnoprawnego zwolennika w tym mieście podczas czterdziestu lat, które opisuje. W swoje badania włączył hipnotyzm i cieszył się powodzeniem zarówno jako spirytystyczny operator, jak też jako podmiot podlegający uśpieniu. Bawił się krótko "czarną magią', na tyle jednak wystarczająco, żeby przekonać się, że jest ona straszną rzeczywistością. Dlatego w tym autorze mamy człowieka najbardziej niezwykle wykwalifikowanego, aby rozumnie zająć się tematem. Że jest on teraz i był niemal przez te wszystkie lata zwolennikiem spirytyzmu jest oczywiste, ponieważ opowiada wydarzenia i przytacza takie dowody, które budzą przekonanie każdego inteligentnego i bezstronnego umysłu. Ale jego trudność była taka sama, jak każdego doświadczonego badacza. Nie tylko był on świadkiem dziwnych zjawisk, które mogłyby być wyjaśnione, jako dokonujące się z powodu normalnych i nienormalnych władz śmiertelnika, ale wtedy, gdy oczywisty 'duch' był w działaniu, tam pomyłki, a czasami oczywiste oszustwa trapiły jego kościelniczą duszę.

A więc mamy drobne, ale zazwyczaj mieszane doświadczenia przeciętnie inteligentnego badacza. Ziarnko pszenicy wobec buszla plew, jak twierdzi spirytysta, jest obfitym wynagrodzeniem za mozół i kłopoty długich lat oczekiwania na 'drogie duchy'. Dla niektórych umysłów to wystarcza. Lecz jeśli chodzi o innych, to jak dotychczas mają miejsce zaciekłe próby powiększenia zbioru prawdy. I tu jest istota sprawy, że doświadczenia tego duchownego mogą stać się interesujące dla każdego miłośnika prawdy na całym świecie. Ma on, jak nam powiedziano, obfite doświadczenie zarówno w publicznych jak i prywatnych seansach, lecz jego ścieżka do postępu wydaje się być zablokowana. Po wielu latach takiego badania, podlegał on zwykłej niedoskonałości kontaktów z duchami w równym stopniu, jak podczas najpierwszych posiedzeń z własną żoną i kilkorgiem wybranych przyjaciół.
 
[52]
 
Wyłoniła się zatem kwestia: Czy postęp jest możliwy? Aby to rozwiązać spróbował on eksperymentu, który pobudził obecnego przy tym pisarza do zwrócenia uwagi na tę książkę. Ponieważ jak zobaczyliśmy, reszta była tym, co prawie każdy może poprzeć i powiedzieć, 'ja również'. Duchowny ten postanowił poszukiwać kontaktów z duchami na najwyższym poziomie dostępnym dla śmiertelnika, ażeby, w myśl powiedzenia 'lubić nie lubić', mógłby osiągnąć sam szczytowy, a odrzucić te, które przychodzą z niewidzialnej sfery by niepokoić i wprowadzać w zamieszanie zmęczonych śmiertelników. Dla tego celu oddał do dyspozycji cały swój dom. Były tam nie tylko pokoje dla użytku mediów oraz kręgów badaczy i zwolenników, lecz również została przygotowana kaplica, gdzie on sam odprawiał religijną służbę dwa razy na tydzień. Na zakończenie tej służby odbywał się specjalny seans w obecności zwolenników. Otoczenie było w najwyższym stopniu uroczyste. Brak powagi rzucał się w oczy tylko po jego zakończeniu. Duchy obiecywały wielkie efekty. Spotkania te były kontynuowane przez ponad rok jednorazowo i miesiącami w innych latach. Jednak żadna z obietnic nie została dotrzymana. Modlitwy do Boga o światło i prawdę okazały się nie więcej skuteczne niż wieczne 'Nearer, my God, to thee!' [Być bliżej Ciebie chcę, o Boże mój!], śpiewane zwykle na publicznych seansach, z jego rozmaitym tłumem.
 

 

Tak oto nasz biedny duchowny ma swoje ziarnko pszenicy po czterdziestu latach uczciwych prób by znaleźć co najmniej pół kwarty. Trzyma się całą duszą tej odrobiny prawdy, ale jego sumienna próba uczynienia postępu dowiodła niepowodzenia skutkującego do końca życia, chociaż zdawało się, że wszystkie warunki sprzyjają sukcesowi. Odkąd takie doświadczenie stało się udziałem tysięcy tych, niegdyś gorliwych, którzy z tego samego powodu stali się już tylko 'cichymi' wyznawcami, zachodzi uzasadnione pytanie: 'Czy nowoczesny spirytyzm został zorganizowany i zaangażowany, tak jak teologiczne systemy przeszłości i teraźniejszości? Czy jest jakaś nadzieja rozwiązania jego problemów, pokonania barier i osiągnięcia wyższej dojrzałości po tej stronie linii życia? Czy uczciwy i przekonany badacz ma niebawem upaść na duchu, niemal automatycznie?'
 
[53]
 
Twierdzenie spirytystów, że dobre duchy łączą z dobrymi ludzi, a złe duchy ze złymi ludźmi jest w ten sposób obalone. Czy może być przytoczone świadectwo silniejsze niż to, jako dowód, że wszystkie duchowe komunikacje pochodzące od złych duchów są całkowicie zawodne? Dalej, w tym samym dzienniku spirytystycznym, ten sam pisarz opowiada o doświadczeniach innego 'wyznawcy', za które ręczy:

"Przez dziesiątki lat był on wierny swoim zasadom, starając się ograniczyć całą swoją wiarę do podstawy faktów możliwych do udowodnienia. Jego osobista uczuciowość pozwalała na zbliżenie się ducha i czasami niebiosa zdawały się otwierać aby wylać błogosławieństwa na jego duszę. Kiedy jednak brama jest uchylona, wrogowie przyszli równie szybko jak i przyjaciele, tak że przeważnie względy bezpieczeństwa zmusiły go do unikania osobistego doświadczenia powrotu ducha. Aktywny umysł ma do zaoferowania duchowi kiepskie oparcie, więc przyjął on publiczny urząd i zaczął gorliwie pracować dla dobra ogólnego. Lecz okresowo doświadczenia pojawiły się ponownie i zdawało się, że będzie musiał stoczyć bitwę od nowa. Nic udało się mu znaleźć bezpośredniej przyczyny, jaka mogła wyjaśnić obecność jego wrogów. Ale wyglądało na to, że mają oni pewne punkty zborne. Na przykład, podczas rzadkich odwiedzin biblioteki publicznej, gdy chciał wybrać jakąś książkę, zaraz podążali za nim i godzinami nękali jacyś 'niewidzialni', usiłujący go 'kontrolować'. Jest rzeczą prawdziwą, że po każdej walce, o ile była toczona aż do zwycięstwa, następowało krótkie i szczęśliwe spotkanie z anielskimi przyjaciółmi, lecz poczucie zagrożenia czyniło go tylko bardziej ostrożnym aby zamknąć drzwi przed wszelkim powrotem ducha. Jego metodą odpierania tych wpływów był wysiłek aby swój umysł skupić stanowczo na jakichś konkretnych sprawach życia codziennego. To prędzej czy później zawsze przynosi pomyślny rezultat. Każda próba by uzyskać pomoc z duchowej strony życia zdaje się dodawać wrogowi mocy".
 
[54]
 
Ten człowiek najwyraźniej posunął się tak daleko w spirytyzmie, że stał się "medium jasnowidzącym". Domniemane dobre duchy, czyli "anielscy przyjaciele", którzy go czasami odwiedzali, byli tymi samymi złymi duchami, które pisarz nazwał "wrogami". Ale one jedynie przemieniały się przed jego umysłem przez przyjęcie odmiennej pozy, kiedy zobaczyły, że wyrywa się on spod ich wpływu. Usiłowały w ten sposób go zatrzymać aby nie porzucił ich zupełnie, mając nadzieję, że niebawem zdobędą nad nim taki wpływ, iż ucieczka będzie niemożliwa.

W tym samym dzienniku, pod nagłówkiem, "Wypadki z dobrą poradą", po opisie dwóch przypadków wyraźnego obłąkania, bezpośredniego skutku "kontroli ducha", znajdujemy następującą radę:

"Lekcja, którą bym zalecił jest tego rodzaju: Nigdy nie siedźcie samotnie, jeżeli istnieje choćby najmniejsze prawdopodobieństwo kontroli czyjegoś umysłu przez duchy. Chociaż ich intencje mogą być dobre, jak w przypadku pana B., to jednak ludzkie doświadczenie jest niedostateczne w kierowaniu mediami a ich działania mogą stać się bardzo nierozsądne. Nie pozwalajcie nigdy na to, aby kontrola nakłaniała was do zrobienia czegoś, na co wasz rozsądek nie pozwala, bez względu na to, jakie obietnice byłyby składane. Tylko kontrole duchów o złośliwych zamiarach odpowiedzialne są za uciekanie się do takich środków.

Takie przypadki przywołują do głowy myśl, że niewątpliwie jest wiele innych osób w przytułkach, które są po prostu ofiarami kontroli duchów. Mogę przytoczyć inny wypadek, gdzie młodej kobiecie, podczas jej pierwszego połogu, podano chloroform i inne środki, które do tego stopnia osłabiły jej organizm, że zwyrodniały duch wziął jej organizm w posiadanie. Sprawił, że język, którym ta moralna dziewczyna posługiwała się do tej pory stał się godny ubolewania. Z powodu takiego stanu rzeczy skierowano ją do przytułku, gdzie dotąd przebywa. Ostatnie doniesienia mówią, że czasami jest w stanie kontrolować swoje ciało, a w takich chwilach władze uznawały jej stan za 'racjonalny'.

Niech wszyscy spirytyści będą pewni, że ostrzegli osoby, które rozpoczynają swe badanie w pojedynkę, by były one bardzo ostrożne i stosowały praktykę regularnego meldowania, aby ci pierwsi, z doświadczenia mogli wiedzieć, co ma miejsce i odpowiednio doradzić. Co więcej, wprowadźmy zwyczaj wglądania w każdy przypadek tak zwanego 'obłąkania' zanim taka osoba zostanie odesłana do przytułku; może bowiem zaistnieć przypadek, który opisałem powyżej".
 
[55]
 
"Silne złudzenie", iście "szatańska energia", którym spirytyzm faktycznie jest, polega na tym, że ludzie, z tymi wszystkimi dowodami przed oczyma, nadal raz po raz do niego wracają, nawet po tym, gdy zostali poszkodowani. Zachowują się podobnie jak osmalone letnie ćmy, które wciąż zlatują się do śmiercionośnego oślepiającego światła, które je fascynuje. W dzisiejszym świecie prawda Boża otoczona jest gęstą ciemnością. Kiedy ludzie myślący budzą się z otępienia, które tak długo przyćmiewało ich władze umysłowe w kwestiach religijnych, wołają na cały głos: "Światła, więcej światła". A jeśli nie otrzymują prawdziwego Światła znajomości Boga (które przyświeca tylko uczciwym i poświęconym zwolennikom nauki o Okupie Jezusa), ludzie ci gotowi są przyjąć nawet fałszywe światło, którym "bóg tego świata", Szatan, stara się wszystkich usidlić. Jego "światłem" jest Wyższa Krytyka, zwana inaczej agnostycyzmem, Spirytyzm, Chrześcijańska Umiejętność lub Teozofia. Gdyby to tylko było możliwe ich teorie zwiodłyby nawet wybranych Bożych. Kierunki te zostały dobrze przedstawione jako posłańcy Szatana, przekształceni w aniołów światłości.

Innym popularnym pismem spirytystycznym jest Dziennik Filozoficzny. Pismo to stale nawołuje do testowania jego spirytystycznej ewangelii i oświadcza, że jest to jedyna rzecz, której świat potrzebuje. A jednak ono również przyznaje, że "duchy" praktykują na mediach różne oszustwa. Przyznaje, że kiedy zostają przyłapane na tym, że są "złymi duchami", "duchami kłamiącymi" przez fałszywe przedstawienie, oszustwo, podłe sugestie lub uczynki, przez wzbudzanie w ofierze oporu lub pragnienia szukania ulgi przez modlitwę, wtedy, najwyraźniej te same duchy, wracają jako moraliści, z wyrzutami, wyrazami sympatii i obietnicami pomocy w stawianiu oporu złym duchom itd. Czynią to tylko po to, aby usprawnić pierwszą sposobność osłabienia lub pokusy, a wtedy złamać wszelki opór woli ofiary i osiągnąć zupełne opętanie jej – obsesję. Na poparcie tego faktu przytaczamy tutaj oświadczenie z wydania tego pisma z 22 kwietnia 1897 roku, podpisane przez A. N. Watermana, jednego z wiodących spirytystów światła. Pod nagłówkiem, "Rzeczywiste autorstwo duchowego komunikowania się", pisze on, co następuje:
 
[56]
 
"Wydaje mi się rzeczą niemożliwą, abyśmy w tym życiu mogli dowiedzieć się, od kogo pochodzi komunikacja z innego świata. Możemy mieć dowód, na podobieństwo tego, jaki posiadamy odnośnie autorstwa telegramu, ale nic więcej".

Czyż ludzie "zdrowego umysłu" mają ryzykować wszystkim, ryzykować obłąkaniem, które zgodnie z ich własnym świadectwem jest torturą wielokroć gorszą niż zwykła demencja, spędzać życie na próbach wciągania innych ludzi w podobne ryzyko, kiedy za efekt tego wszystkiego mają dowód nie większy niż przychodzący telegram? Czy mają tak postępować, kiedy gorzkie doświadczenia czterdziestu lat testowania powiedziały im, że to, co w tym jest prawdziwe, porównać można – tu słowa jednego z nich – co najwyżej do "jednego ziarnka wobec całego buszla"?

Nie, naprawdę nie! Tylko ludzie rozpaczliwie zwiedzeni mogą taki kurs obierać. Tak jak Duch Święty najwyraźniej rozwija w ludziach "ducha zdrowego umysłu" (2 Tym. 1:7; Przyp. 2:6,7), podobnie, z drugiej strony, duch diabelski wytwarza ducha wątłego umysłu.

Inny list, otrzymany ostatnio z Florydy od brata w Chrystusie, czytelnika WATCH TOWER, umiejącego władać kilkoma językami, informuje nas odnośnie pewnych szczególnych doświadczeń, jakie miał niedawno z tymi "zwodzącymi duchami". Obudziła się w nim świadomość obecności niewidzialnych istot duchowych, które zdawały się manifestować zainteresowanie jego pracą. Tłumaczył bowiem WYKŁADY PISMA ŚWIĘTEGO na obcy język.
 
[57]
 
Brat ten był dobrze zapoznany z tym, co Pismo Święte mówi o rzeczach powyżej prezentowanych, odnośnie tego, kim są te "duchy zwodnicze", niemniej jednak zapominał lub niedostatecznie zważał na Boską instrukcję, że ludzkość nie powinna praktykować w ogóle żadnej komunikacji z tymi "kłamliwymi duchami", by "nie mieli nic wspólnego z bezowocnymi uczynkami ciemności". Zaniedbanie tej instrukcji przysporzyło mu poważnych trudności, i gdyby nie wstawiennictwo Boskiego miłosierdzia, w odpowiedzi na jego i nasze modlitwy, popadłby w ruinę – duszy i ciała.

Do konferencji z duchami skusiła go mieszanka ciekawości i dobrotliwego pragnienia wyrządzenia im dobra przez głoszenie im chwalebnej ewangelii o Boskiej miłości, o miłosierdziu przez Chrystusa dla całej ludzkości oraz ostatecznej nadziei sądu (próbnego procesu sądowego) nad upadłymi aniołami, o czym wspomina Pismo Święte (1 Kor. 6:3). Z początku duchy zwracały pilną uwagę i zdawały się okazywać głębokie i pełne szacunku zainteresowanie przesłaniem, ale wkrótce stały się one bardzo "usłużnymi" duchami. Zaczęły narzucać siebie, swoje uwagi i pytania, w każdym czasie i w każdym miejscu, dyskutując z nim i między sobą, w sposób i na tematy dalekie od zbudowania, tak że ten brat zaprotestował i ostatecznie zażądał, żeby te duchy od niego odstąpiły. Lecz duchy, osiągnąwszy dostęp do jego "wewnętrznego ucha" (uczyniwszy z niego to, co spirytyści nazywają po angielsku 'clairaudient medium', czyli medium obdarzone intuicyjną zdolnością wyraźnego słyszenia), wcale nie były usposobione ustąpić. Dopiero przez gorliwe modlitwy brat ten został ostatecznie wybawiony. Powinien był mieć się na baczności przed zwodniczymi wpływami tych duchów. Powinien był pamiętać, że jakiekolwiek jest przesłanie łaski, jakie Pan może wciąż mieć dla tych upadłych aniołów, to jednak On jeszcze nie posłał tej łaski do nich, a więc nikt nie jest upoważniony mówić w imieniu Pana bez autorytetu. "Jak mają zwiastować, jeżeli nie zostali posłani?" (Rzym. 10:15). Jak dotąd, przesłanie zbawienia przeznaczone jest tylko dla ludzkości. A nawet i tutaj jest ono ograniczone, choć bowiem do wszystkich skierowana jest dorada aby pokutowali za grzechy i starali się poprawić, to jednak ewangelia zbawienia ograniczona jest tylko do pokutujących "wiernych" – "pokornych na ziemi".
 
 
Dodał: Andrzej
Popularne artykuły
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 2 z 2
Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan   (ciąg dalszy artykułu)   Twierdzenia Palestyńczyków   Twierdzenia palestyńskiego, że ...dalej
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 1 z 2
    Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan     Wstęp     Nie zdarzyło się nigdy przedtem, aby ...dalej
Gromadzenie sił na Armageddon
"Albowiem przyszedł dzień on gniewu i któż się ostać może" Obj. 6:17     Księgę Objawienia Bóg dał, jak ...dalej
Wychowanie jezuickie
Wyjątki z traktatu Stanisława Szczepanowskiego pt. "Idea polska wobec prądów kosmopolitycznych". Lwów, Towarzystwo Wydawnicze 1901, ...dalej
Antychryst. Jego ostateczny koniec
OSTATECZNY KONIEC ANTYCHRYSTA WIDZIANY W 1889 ROKU     Prześledziliśmy historię papiestwa aż do obecnych czasów, do Dnia Pańskiego ...dalej
ANARCHIA - Symboliczny ogień, którym kończy się stary świat
"A dzień Pański nadejdzie jak złodziej; wtedy niebiosa z trzaskiem przeminą, a żywioły rozpalone stopnieją, ...dalej
TRZY WIZYTACJE KRÓLA
Pierwsze wydanie drugiego tomu Wykładów Pisma Świętego pt. "Nadszedł czas" ukazało się w 1889 roku. ...dalej
Izrael. Od Abrahama do Chrystusa (3)
W poniższym rozdziale podano skrótowy przegląd wydarzeń w historii Izraela, od czasu patriarchy Abrahama do ...dalej
Apokalipsa (rozdział 17)
Opinia T.Ch. Russella na temat siedemnastego rozdziału   "Brat Russell mówił, że ... tego rozdziału nie można ...dalej
Dzień Sądu
W kwestii dzieła sądu w przyszłym wieku wielu ludzi posiada bardzo pomieszane pojęcia. Popularny pogląd ...dalej
Archiwum
Etykiety
Trzy Biada Copyright © 2011 Artykuły   Articles   Wprowadzenie   Warto zobaczyć   Kontakt
projekt graficzny cefau wykonanie eball