TrzyBiada.pl
10
KWI
0
168
Lubię to
Etykieta: xx
[58]
 
OSTRZEŻENIE SPIRYTYSTY I SWEDENBORGANISTY

 
Józef Hartman wydał książkę, zawierającą 378 stron, w której opowiada o swoich doświadczeniach jako medium spirytystycznego (doprowadzony do tego nauczaniem Swedenborga), o swoim upodleniu niemal do utraty rozsądku z powodu duchowej obsesji i wreszcie ostatecznym wyzdrowieniu od stanu usidlenia jego woli. Lecz dziwna rzecz – on nadal jest twardym zwolennikiem swedenborgianizmu i spirytyzmu, chociaż tak jak inni ostrzega on każdego, aby miał się na baczności przed ich niegodziwymi sposobami działania. Biedny zwiedziony człowiek, on nadal wierzy, że są to dobre duchy.
 

 

Pan Hartman zetknął się z "planchette", drewnianym przyrządem, które przytrzymuje ołówek i chętnie porusza się pod rękami pewnych mediów, czyli "osób wrażliwych", nawet dzieci, pisząc odpowiedzi na zadawane pytania. Wziął udział w kilku seansach, z poruszanym stolikiem i stukaniem. Przekonał się, że te zjawiska nie są oszustwem, ale działaniami niewidzialnych, inteligentnych duchów. Aktywnie zainteresował się tą kwestią, starając się przekonać swoich wątpiących przyjaciół o prawdziwości tych manifestacji. Potem spróbował doświadczeń spirytystycznych wśród własnej rodziny i przyczynił się do tego, że jego mały syn stał się rysującym i piszącym medium. Ciekawość pobudziło go następnie do badania zjawiska materializacji ducha. Około tego czasu zmarła jego córka "Dolly", więc Hartman zainteresował się głęboko zjawami lub materializacjami, które twierdziły, że są jego "Dolly". On jednak nie dowierzał i – tu są jego własne słowa – "rzucił na to cień wątpliwości i podejrzenie oszustwa". Ale po pięciu latach doświadczeń oświadczył: "Jakiekolwiek wątpliwości mogłem brać pod uwagę odnośnie tych zjawisk, to obecnie mój osąd jest wyraźny, że uczciwe materializacje są obecnie zjawiskiem często spotykanym. Lecz kim są prezentowane formy, lub skąd pochodzą, jest kwestią do dyskusji". Doszliśmy tylko do wniosku, że o ile chodzi o sam mediumizm, to manifestacje są "uczciwe", ale jeśli chodzi o osoby prezentowane na seansach, jest to oszustwo – naśladowanie zmarłych przez upadłych aniołów.
 


 
 
Później w domu pana Hartmana odnowiono testy z poruszającym się stolikiem, stukaniem, pisaniem i czytaniem. Dwoje jego dzieci zostało biegłymi mediami, a w końcu i on sam stał się medium piszącym – ku własnemu zaskoczeniu, bo nie oczekiwał tego ani się o to ubiegał. Teraz już mógł sam, i często to czynił, konwersować jak przypuszczał z jego córką "Dolly". W rzeczywistości rozmawiał z demonami, które uosabiały ją oraz inne osoby. Powodowały one, że odczuwał różne przyjemne zapachy itd. Jako wynik dalszego rozwoju stał się on medium mówiącym, dzięki czemu mógł "pod kontrolą" mówić i działać bez własnej intencji lub woli. Przy tym jednak posiadał pełną władzę nie godzenia się na bycie medium tych duchów, którym tego odmówił z powodu ich gburowatości i sprośności. Następnie przyznano mu "wewnętrzne ucho", tzw. Clairaudience, czyli zdolność słyszenia dźwięków, których inni nie słyszą. W ten sposób mógł rozmawiać z "duchami" bez żadnego zewnętrznego pośrednictwa, takie jak pisanie, pukanie itp.
 
 
 
[60]
 
O swoich "duchowych przyjaciołach" mówi: "Opisały mi one, że ich kontrolujący krąg składa się z 'dwunastu duchowych darów lub cnót', które tworzą 'grupę' bardzo wielkiej siły. Oświadczyły mi także, iż pod ich kierunkiem mogę się stać największym medium spośród kiedykolwiek znanych. Zbuntowałem się – nie miałem najmniejszej ambicji osiągnięcia tego rodzaju sławy. Wówczas duchy stały się bardziej zdecydowane".

W ten sposób stopniowo, wbrew swojej woli, pan Hartman dostawał się coraz bardziej pod "kontrolę" grzesznych duchów, które w końcu go opętały. Następne doświadczenie dotyczyło szczególnego "głosu", zasłyszanego przez zdolność clairaudient. Głos ten, który przedstawił siebie, że jest Panem, opanował go zupełnie i kierował każdą jego czynnością.
 
Głos ten odmalował w najczarniejszych barwach wszystkie jego błędy i słabości oraz usiłował zniszczyć wszelką jego nadzieję. Kazano mu się modlić, ale kiedy próbował się modlić, nasuwano mu tak sprzeczne sugestie co do słów, że było to niemożliwe. Został mocno pochwycony w sidła "niegodziwych duchów", "opętany" i kontrolowany jak to nazwał przez "duchowy mesmeryzm".

Aż w końcu wyrwał się z ich niewoli – niegdyś silna wola umocniła się na nowo. Wtedy zdał on relację ze swoich doświadczeń, aby powstrzymać innych od wpadnięcia w podobne pułapki. Ale pomimo tak nadzwyczajnych doświadczeń nie rozumie on tej kwestii. Doświadczenia jego dowiodły, że wszystkie "duchy", z którymi się kontaktował były "nikczemne", kłamliwe, bluźniercze, a większość z nich była wulgarna i obrzydliwie nieprzyzwoita. A jednak wciąż wierząc, że są to duchy zmarłych mężczyzn i kobiet, wywnioskował, iż spotkał się z gromadą jedynie złych duchów i że są także grupy dobrych, prawdomównych i czystych duchów dobrych ludzi. Gdyby Hartman znał świadectwo naszego Pana na ten temat, to przedstawiłby całą sprawę w innym świetle.
 
[61]
 
Po odzyskaniu kontroli nad własną wolą, był on nadal nawiedzany przez te złe duchy, których charakter teraz już w pełni poznał. Próbowały one wielokrotnie ujarzmić jego wolę, aby ponownie znalazła się pod "kontrolą", lecz przy braku jego przyzwolenia nie miały żadnej mocy by tego dokonać. Przyznał im jednak swobodę w posługiwaniu się jego ręką w pisemnym komunikowaniu się i uzyskiwaniu odpowiedzi na jego pytania. Chciał bowiem dowiedzieć się, jak i dlaczego duchy nadużyły jego zaufania, okłamały, były nieprzyzwoite i starały się skrępować go i zranić. Duchy odpowiedziały, że one z natury są do gruntu złe i że są "diabłami". Następnie zaprzeczyły tym twierdzeniom i oświadczyły, że są duchami zmarłych ludzi. Aby go jednak utwierdzić w swedenborgianizmie duchy zapewniły go, że nie ma między nimi żadnego zwolennika swedenborgianizmu. Hartman najwyraźniej uwierzył tym zdeklarowanym "kłamliwym duchom", gdyż kończy swoją książkę cytowaniem dowodów, że Swedenborg przeszedł w pewnym stopniu doświadczenia obsesji w pewnym stopniu podobnych jak jego własne.

Cytuje on z pamiętnika Swedenborga (2957-2996) co następuje:

"Bardzo często, kiedy ktoś rozmawiał ze mną, duchy mówiły przeze mnie. Wystąpiło to wiele razy; na przykład dzisiaj dwa razy. Nie mogę podać ile, tyle tego jest. (...) Ponadto duchy śmiały się przeze mnie i czyniły wiele rzeczy. (...) Są one tymi, które wprowadzają te rzeczy do moich myśli i podczas gdy jestem tego nieświadomy prowadzą moją rękę aby to pisała".

Hartman mówi następnie o Swedenborgu:

"To sprawa historii, że oszczercy Swedenborga, nie rozumiejąc wewnętrznych pokus ani duchowej kontroli rozgłaszali, że był on szalony i że popełnił wiele głupich i obłąkańczych rzeczy żyjąc w Londynie (...) Był on pod kontrolą duchów, które działały przez jego ciało, wypowiadały się przez niego i poruszały jego ciałem, jak gdyby to było ich własne (...) Podczas części tego okresu przejściowego był on niewątpliwie kont¬rolowany przez złe duchy. Mówi on, że miał 'drgawki, był potrząsany od głowy do stóp i wreszcie zrzucony na twarz z łóżka' (...) 'Byłem w pokuszeniu', powiada, 'napastowały mnie myśli, nad którymi nie mogłem utrzymać kontroli, (...) duchom zaś dana była zupełna swoboda (...) Podczas gdy miałem najbardziej niegodziwe myśli, stało się najgorsze co prawdopodobnie mogłoby się przydarzyć: Przed moim wewnętrznym wzrokiem przedstawiony został wyraźnie Jezus Chrystus'".
 
[62]
 
Pan Hartman komentuje: "Wierzymy, że był to zły duch, który udawał że był Chrystusem, tak jak w naszym własnym przypadku duch podawał się za Boga".

Dla nas wydaje się rzeczą oczywistą, że Swedenborg był spirytystycznym medium i agentem posuwania naprzód procesu ogłaszania i wprowadzania "nauk diabelskich", odnośnie "siedmiu niebios i siedmiu piekieł" itd., itd., aż do znudzenia. A jednak pan Hartman kończy swoją książkę pochwałą Swedenborga, o którym co prawda wiedział, że chwilami był opętany przez diabły, lecz jednak sądzi, że niekiedy posiadały go i kontrolowały dobre duchy. Tymczasem własne doświadczenie Hartmana potwierdziły Pismo Święte, że one wszystkie są "niegodziwymi", "zwodzącymi" i "kłamiącymi" duchami.
 
 
WIELU JEST DZISIAJ OPĘTANYCH PRZEZ ZŁE DUCHY

 
W broszurze zatytułowanej "Natura obłędu, jego przyczyna i leczenie", napisanej przez J. D. Rhymusa, autor wykazuje, że w wielu wypadkach obłęd jest jedynie demonicznym opętaniem czyli "obsesją". Mówi on:

"W moim własnym przypadku wiem, że mózg mój nie był w ogóle chory. Cała moja natura zdawała się być zdwojona przez sprzeczne emocje szalejące w mojej piersi. Byłem zupełnie osnuty i owładnięty myślą, lub mówiąc inaczej – naszła mnie myśl jak jakieś uderzenie i szukała uzewnętrznienia jej przeze mnie. Myśl ta nie była przeze mnie ani ukuta ani wytworzona działaniem mojego mózgu. Byłem w tym czasie w pełni świadomy, tak jak jestem teraz, że posiadam w sobie jakąś siłę, nie z mojej własnej woli, ani też z tak zwanej władzy mózgu, a jednak było to tak zmieszane ze sobą i zamanifestowane przez moje własne moce działania, że poczułem wielkie zmęczenie układu nerwowego i skrajne wyczerpanie umysłu gdy ten stan się uspokoił".
 
[63]
 
Po szczegółowym opisaniu swojego przypadku i oswobodzenia z niewoli złych duchów, które jak przypuszczał były duchami niegodziwych zmarłych ludzi (najwidoczniej był on również stronnikiem Swedenborga), cytuje list on od pewnego lekarza z Filadelfii z 12 listopada 1884 roku, następującej treści:

"Młodą damą, o której wspominasz w swoim liście, jest niejaka panna S., która swego czasu była moją pacjentką i dość dobrą znajomą mojej rodziny. Ojciec jej był kapitanem żeglugi i zginął na morzu, nikt nie wie kiedy i gdzie. Jej troska by dowiedzieć się czegoś o jego losie sprawiła, że zwróciła się do spirytystycznego medium. Dowiedziała się wtedy, że ona sama jest bardzo 'wrażliwym' i niepospolitym medium. Nie zrobiła niczego, by zachęcić duchy do nawiedzania jej, lecz one przyszły wszystkie razem. Przez długi czas te duchy niemal zadręczały ją na śmierć – jak długo nie pamiętam. Sprawiały często, że dziewczyna wstaje w nocy z łóżka i wykonuje wszelkiego rodzaju groteskowe figle. W końcu odpędziła te duchy przez powtarzanie modlitwy Pańskiej, ilekroć czuła ich zbliżanie się. Twój szczery przyjaciel [tu podpis]".

Ten sam pisarz mówi:

"Sędzia Edmonds z Nowego Jorku [znany spirytysta, medium jasnowidzące i wszystkosłyszące – obecnie nie żyjący] wyraził niedawno opinię, że wielu tak zwanych szaleńców w szpitalach dla umysłowo chorych znajduje się jedynie pod wpływem duchów". Ten sędzia sam powiedział: 'Jakieś piętnaście przypadków obłędu, czy raczej obsesji udało mi się wyleczyć. Powiedziałem o tym w Akademii Nauk w Nowym Jorku' (...)
 
"Sędzia miał u siebie katolickich kapłanów, którzy po gruntownej próbie 'wody święconej i modlitw' wzywali swoich mediumistycznych członków do osób podle rozstrojonych, aby ich odmagnetyzowali i uwolnili z uścisku natrętnych duchów".
 
[64]
 
ODNOWIENIE SPIRYTYZMU

 
Mało ludzi jest świadomych, do jakiego stopnia spirytyzm jest teraz aktywny, jak on stopniowo się ożywia. Mamy tutaj opis z pobytu dr Peeblesa w Melbourne, Australia, w obecnym roku 1897. Doktor pisze do Philadelphia Journal co następuje:

"Chociaż przybyłem tu dla odpoczynku, zostałem natychmiast przynaglony do czynnej służby i prowadzenia wykładów każdego niedzielnego wieczora, albo w hali masońskiej (mieszczącej 1300 osób), albo w gmachu Lyceum (na 700 osób), przy czym obie sale były czasami przepełnione. Przemawiałem także w kościołach unitarian i swedenbogianów oraz w kościele australijskim (prezbiteriańskim). Mówiłem o wegetarianizmie i innych tematach dotyczacych reformy.

"Kilka mediów mówi o przybyciu do Australii. Zanim wyruszycie, pozwólcie mi sobie powiedzieć o głosach prasy w Melbourne, że w tym mieście i jego przedmieściach jest już 500 mediów, podczas gdy inni mówią o 200, ale nie widzę żadnego, którego by można porównać do pani Freitag i innych. Dlatego nie mogę z czystym sumieniem zachęcać żadnego z mediów do przybycia do Australii, o ile nie są one mediami absolutnie pierwszoklasowego testu. Jest to coś, czego ludzie się domagają – testy, testy, testy. Starzy i łysogłowi spirytyści, którzy mieli swoje testy przed laty, chcą ich odnowienia, i w ten sposób, zamiast piąć się na wyższy poziom harmonii, piękna i duchowej prawdy, szukają oni testów, stając się mediami sami dla siebie".

Tak to jest. Testy, stukanie, pochylanie stołu, a nawet testy materializacji, są tylko początkami spirytyzmu, a nie pożądanym końcem poszukiwanym przez duchy. Poszukiwanym końcem jest opętanie, 'obsesja', a ci, którzy przez silną samokontrolę opierają się stale absolutnej kontroli duchów, są używani jako "media próbne", aby przyciągnąć innych, napominać innych, aby jak wyżej wspomniano, wspinali się "na wyższy poziom harmonii" z kłamiącymi, zwodzącymi, zniewalającymi i demoralizującymi duchami.
 
[65]
 
Angielski dziennik pod nazwą Black and White (Czarne i Białe) podaje szczegółowy, ilustrowany opis niedawnych objawień w miasteczku Tilly-sur-Seulles, w Normandii, Francja. Mówi on, że pojawiała się tam Panna Maria, że trwało to przez kilka miesięcy i że objawienia zostały gruntownie potwierdzone. Pismo dodaje:

"Owe pojawienia się, rzadko lub nigdy nie przypominają jedne drugich, nawet dla tego samego jasnowidza. Zawsze ta postać albo występuje z ziemi, jak było w przypadku czarownicy z Endor, albo też pojawia się stopniowo, najpierw noga, potem ręka i tak dalej, z lekkim wznoszeniem się. Wszystko to jest bardzo dziwnie odczytywane.

Zdeptane pole owsa, wiąz obdarty z gałęzi przez poszukiwaczy relikwii, poszarpany żywopłot zabezpieczony drutem kolczastym, ozdobiony obrazkami posągów, różańcami, wazonami z kwiatami i wotywnymi świecami woskowymi, pozostają by zaświadczać, że wiara w nadnaturalność jest dzisiaj nie mniej silna jak w średniowiecznych czasach".

Black and White, cytuje z Croix du Calvados (oficjalny organ rzymsko-katolickiego biskupa tamtejszej diecezji) następujące słowa: "Chociaż nie pozwala to wątpić w fakt tych objawień, to jednak coraz bardziej każe przypisywać je interwencji diabelskiej", a potem dodaje od siebie:

"Jest to obliczone, jeśli cokolwiek jest, aby udzielić im jeszcze większego zainteresowania w oczach świata, który przy końcu dziewiętnastego wieku jawi się szczególnie gotowy aby bawić się satanizmem, wróżeniem z kuli, astrologią, teozofią, spirytyzmem i magią, zarówno czarną jak i białą. Głównymi punktami przemawiającymi za tą klerykalną decyzją wydają się być te, że owe objawienia przepowiedział niejaki Vintras, żyjący w starym młynie nadal stojącym nad brzegiem Seulles, poniżej starej wioski Tilly. Młynarz ten przepowiedział te pojawienia się około roku 1830. Na żądanie papieża Grzegorza XVI Vintras został potępiony jako czarnoksiężnik i uwięziony w Cean. Twiedził on, że został "natchniony" przez archanioła Michała. Co ciekawe, kolejna osoba, 'prorokini', twierdząca, że natchnął ją inny archanioł, Gabriel – mianowicie pani Ceudon, która ostatnio wzbudziła wielkie zainteresowanie w Paryżu, i o której niejaki Abbe oświadczył, że jest raczej 'opętana' niż 'natchniona' – przepowiedziała te same objawienia w Tilly na dwa tygodnie przed ich rozpoczęciem się".
 
[66]
 
Dewizą Szatana zdaje się być: Czynić cokolwiek, byle tylko zwieść, oszołomić ludzkość i przeszkodzić, aby prawda na czasie do niej nie dotarła. Z angielskiego dziennika spirytystycznego Light [Światło] cytujemy niedawne oświadczenie z seansu tej oto treści:

"Na posiedzeniu urządzonym jednego wieczoru w domu pewnej matki, która dopiero co straciła ukochanego syna, obok innych zjawisk spostrzeżono nadzwyczajne światło. Miało ono formę pięknego promiennego globu, którego centrum stanowił jasny błękit o wspaniałym blasku. Światło to najwidoczniej znajdowało się niezmiernie daleko, przy czym ściany pokoju nie stanowiły żadnej przeszkody dla obserwujących to zjawisko. Trwało ono jeszcze przez około pół godziny, a potem stopniowo znikło z ich wzroku.

Wszyscy obecni napełnieni zostali poczuciem głębokiego szacunku i uwielbienia. Kontrolująca władza [czyli duch kontrolujący medium] wyjaśniła, że było to rzeczywiście Światło Chrystusa, które jako weryfikacja wiary wyznawanej bardzo ogólnie przez chrześcijan każdej denominacji, stopniowo zbliża się do ziemi. Światło to, stanowiące spełnienie Jego słów, wypowiedzianych prawie dwa tysiące lat temu, przychodzi, aby ustanowić swoje Królestwo, aby zaprowadzić panowanie powszechnej miłości i braterstwa wśród ludzi.

Duch kontrolujący powiedział następnie: Napisz o tym do wydawcy pisma Light, powiedz mu, że światło przychodzi do wszystkich ludzi. Staje się ono z dnia na dzień jaśniejsze. Światło to ma oświecić wszystkich ludzi, którzy przychodzą na świat. Miłość jest w nim ucieleśniona a prawda je przynosi. Uczy o nim mądrość. Objawia je wiara. Karmi je nadzieja. Sprawiedliwość domaga się tego światła. Chwała mu towarzyszy. Pokój o nim głosi. Moc na nie oczekuje. Temu nadzwyczajnemu światłu towarzyszą zastępy aniołów, mieszkańcy sfer Błogosławionego, potężni zdobywcy, towarzyszą ci, których grzechy będące kiedyś jak szkarłat, lśnią teraz promiennie w tym Świetle Doskonalącego dobra, udoskonaleni ludzie, doskonalące światło.
 
[67]
 
Piękni aniołowie otoczyli medium. Światło pojawiło się za nią. Z przyjemnością podała do wiadomości, że kiedy ona mówi o władzy Chrystusa świeci największa chwała. Wprawdzie nie dostrzegając sama największej chwały Światła, ujrzała ją daleko, daleko, podobną do promiennej gwiazdy".

Tak jak przy pierwszym przyjściu Chrystusa złe duchy uznały Jezusa, mówiąc: "Wiemy kto jesteś, znamy Cię", "Cóż my mamy z tobą, Synu Boży?", i dały świadectwo odnośnie apostołów: "Ci ludzie są sługami najwyższego Boga, którzy nam opowiadają drogę do zbawienia", podobnie dzisiaj, jak zobaczyliśmy, niektóre z tych duchów czasami poświadczają prawdę, zalecają WYKŁADY PISMA ŚWIĘTEGO itp. Bezpiecznie jest jednak założyć, że czynią to wszystko w określonym celu. Ma to służyć jako "przynęta" dla tych, którzy są zainteresowani lub szukają światła w tym kierunku, aby ostatecznie wyprowadzić ich w stosunkowo gęste ciemności. Ciągle pamiętajmy, że oszustwa te staną się tak śmiałe i będą najwidoczniej tak poparte przez postępującą prawdę, że będą usiłować "o ile można, zwieść i wybranych" (Mat. 24:24-26).

W takich okolicznościach jest tylko jeden bezpieczny kierunek postępowania. Nie mamy wciąż stać z zamkniętymi oczami zdjęci paniką: bardzo niedługo nie będzie to możliwe. Należy w pełni przyjąć Jezusa Chrystusa jako odkupiciela, dawcę okupu za rasę ludzką, jako waszego Zbawcę i Nauczyciela, i oddać się pod kontrolę wyłącz¬nie Jego ducha prawdy, przedstawionej człowiekowi w Jego Słowie – Biblii. Czyniąc tak, będziecie podtrzymywani przez moc Słowa Bożego wobec wszystkich pułapek owego Niegodziwca, ponieważ "ewangelia jest mocą Bożą, ku zbawieniu każdemu [posłusznie] wierzącemu".
 
[68]
 
Na jak wielkie niebezpieczeństwo wystawieni są ludzie chrześcijaństwa możemy osądzić, gdy pamiętamy, że prawie wszyscy pozostają pod złudzeniem Szatana, które wyrażone najpierw wobec matki Ewy w Edenie, spowodowało jej okłamanie i upadek. Powiedział on wtedy: "Na pewno nie umrzecie". Od tego czasu podtrzymuje on swoją stronę kontrowersji, a większość ludu Bożego wierzy w oświadczenie Szatana, nie dając wiary słowu Pana, a tym samym trzyma się teorii, że tak naprawdę nikt nie umiera, lecz najwidoczniej z chwilą śmierci, ta śmierć czyni daną osobę "bardziej żywą niż kiedykolwiek". Przy takiej wierze, że nikt naprawdę nie jest martwy, nie możemy się dziwić, iż chrześcijaństwo odrzuca całkowicie naukę Biblii, która głosi, że jedyna nadzieja na przyszłe życia spoczywa w Boskiej obietnicy "zmartwychwstania UMARŁYCH". Tym samym chrześcijaństwo czyni tę obietnicę nonsensem, twierdząc, że chodzi tu jedynie o zmartwychwstanie ciała, który umarło – o którym to ciele Apostoł oświadcza, że ono nigdy nie zmartwychwstanie, lecz będzie zastąpione nowym ciałem, kiedy dusza, czyli istota zmartwychwstanie (Kor. 15:12-18 i 36-38).

Na dowód niebezpieczeństwa pod tym względem odnotowujemy fakt, że bardzo niedawne wydanie dziennika The Ram's Horn [Róg Barana], radykalnego ortodoksyjnego pisma w Chicago, opublikowało na jego zewnętrznej okładce kolorowy sztych, wyobrażający chrześcijańską matkę ze splecionymi rękami, modlącą się obok grobu ozdobionego kwiatami, podczas gdy tuż przed nią ukazany jest niewyraźny zarys jej zmarłego dziecka, które się do niej zbliża. Wydawca Ram's Horn i jego czytelnicy są, jak wszyscy inni, nominalnymi chrześcijanami, którzy zaniedbują w tym przedmiocie nauki Słowa Bożego, a jako tacy są po prostu gotowi przyjąć złudzenia Szatana, które ich usidlą.

Odnotujmy także fragment, wzięty 2 stycznia 1897 roku z wydania The Philosophical Journal (organ spirytystyczny). Pod nagłówkiem "Postępowa Myśl" wydawca cytuje z dyskursu Wielebnego T. DeWitt Talmage z 6 grudnia 1896 roku, co następuje:
 
[69]
 
"Nawet Talmage uczynił postęp w stosunku do dawnej wiary i teraz wierzy w powrót ducha do tego naszego świata po śmierci. W dniu 6 grudnia wygłosił on kazanie w Waszyngtonie na temat 'Świata Niebiańskiego', pokazując aktywność 'zmarłych' w tym stanie egzystencji.
Odpowiadając na pytanie: 'Co zmarli teraz robią?' Talmage odparł: 'Odpowiedź na to pytanie jest dużo łatwiejsza niż moglibyście przypuszczać' i dodał:

'Ręce ich zapomniały o swoim sprycie, ale duch posiada umiejętności daleko ważniejsze od czterech palców i kciuka, tak jak to, co nadnaturalne jest wyższe od tego, co jest ludzkie. Powód, dla którego Bóg odebrał im oko, rękę i mózg był tego rodzaju, że On mógł dać im coś bardziej zwinnego, bardziej poręcznego, bardziej umiejętnego, coś o większym zakresie'.

Doktor Talmage mówi, że duchy uwolnione z materialnego ciała, są 'bardziej gibkie, bardziej umiejętne', 'pozostają przy swoich dawnymi zajęciach', lecz mają ogromnie ulepszone umiejętności. Argumentuje to w ten sposób:

'Czy macie takie pojęcie, że w śmierci ta obfitość umiejętności zapada się i ginie? Dlaczego tak mniemać, skoro tam jest dla nich więcej, na co mogą patrzeć, mają bardziej wyostrzoną ocenę piękna, stoją pośród samych krosien, gdzie tkane są zachody słońca, tęcze i świty poranków.

Czy jesteście tak ograniczeni by sądzić, że skoro malarz upuszcza swoją sztalugę, rzeźbiarz swoje dłuto a rytownik swój rylec, to ich smak artystyczny, który powiększali i pogłębiali przez czterdzieści lub pięćdziesiąt lat, został całkowicie zatarty?
 
[70]
 
Ci artyści, lub przyjaciele sztuki, pracowali na ziemi dysponując pospolitym materiałem, niedoskonałym mózgiem i słabowitymi rękami. Teraz wykonują swą sztukę z większą swobodą, w szerszych sferach działania.

Oni wciąż pozostają w swoim zawodzie, ale bez zmęczenia, bez ograniczeń i bez przeszkód napotykanych w ziemskiej pracowni'.

W odpowiedzi na pytanie, co robią lekarze, odkąd przeszli 'na drugą stronę' wyjaśnia, że są oni 'czynni w ich dawnych zajęciach' i dodaje:

'W niebie nie ma żadnej choroby, ale mnóstwo chorób jest na ziemi, mnóstwo ran w różnych częściach Bożego dominium, które należy opatrzyć i zastosować odpowiednie lekarstwa. Te chwalebne dusze schodzą na dół, nie z powolnością konnej dwukółki lekarza, lecz z szybkością błyskawicy.

Nie możecie nieraz zrozumieć, dlaczego jakiś pacjent przychodzi do zdrowia po tym, gdy wszyscy umiejętni lekarze powiedzieli, że musi on umrzeć. Być może dotknął go zmarły lekarz Abercrombie. Nie dziwiłbym się wcale, gdyby on wrócił znowu, aby odwiedzić kilku jego dawnych pacjentów. Ci, którzy czerpali radość z uzdrawiania chorób i niedoli ziemskich pacjentów, chociaż odeszli na wyżyny nieba, przychodzą znowu z dobroczynnym medykamentem'.
 

 

Gdy przedłożono inną kwestię dotyczącą tego, co robią obecnie ci wszyscy zmarli, którzy w ziemskim życiu byli 'zajęci i swoją główną radość znajdowali w czynieniu dobra?’, odpowiedział: Oni 'idą nadal w dobrym kierunku w swej pracy’".

John Howard wizytujący lochy; martwe kobiety z północnych i południowych pól bitewnych nadal poszukujące za granicą rannych; George Feabody wciąż wypatrujący biedaków; Thomas Clarkson nadal zajmujący się zniewolonymi ludźmi – wszyscy ci, którzy czynili dobrze na ziemi, są od śmierci bardziej zajęci niż byli wcześniej. 'Nagrobek nie jest przystankiem końcowym, lecz słupkiem startowym'.

Wreszcie Talmage kończy swój wywód bardzo dobitnym językiem:

'Kazanie to wygłosiłem, aby wam pokazać, że wasi zmarli przyjaciele są teraz bardziej żywi, niż byli kiedykolwiek; abyście zatęsknili za niebiańskim domem; aby dać wam poszerzony widok chwał, które zostaną objawione'".
 
[71]
 
Nie ma zatem najmniejszej wątpliwości, że doktor DeWitt Talmage jest spirytystą. Nie rości on sobie pretensji do tego przydomku, lecz twierdzi, że naucza wielkich zasad naszej filozofii oraz uznaje konsekwencje zjawiska powrotu duchów celem odwiedzania śmiertelników, a więc: dotknięcia duchowych lekarzy i uzdrawianie tych, którym śmiertelni lekarze pozwolili umrzeć – nawiedzanie przebywających w lochach by ulżyć w ich strapieniu – wyszukiwanie biednych – zajmowanie się zniewolonymi – a przy tym pozostawanie w tej pracy 'bardziej czynnym od chwili śmierci niż przedtem!'

Jeżeli 'umarli są bardziej żywi niż kiedykolwiek przedtem' – jak stwierdza doktor Talmage w jego końcowych uwagach – to ma on oczywistą rację, mówiąc, że 'nagrobek nie jest przystankiem końcowym, lecz słupkiem startowym' – 'drzwiami' do wyższego życia, wejściem do stanu niekończącej się pracy, wielkich możliwości i wiecznego postępu.

Gdyby doktor Talmage myślał o tych wielkich prawdach bardziej aniżeli o swoim stanowisku kościelnym, to przyznałby szczerze, że jest spirytystą.

Wszystkie kościoły szybko stają się przepojone duchową filozofią i wkrótce będą musiały albo dodać do swego zasadniczego wyznania te wielkie i natchnione prawdy, albo popaść w zapomnienie w dwudziestym wieku, kiedy cykl rozwoju zamknie się kompletnie".

Któż może zaprzeczyć logice twierdzenia wydawcy dziennika, spirytysty, że doktor Talmage jest spirytystą, lecz powstrzymuje się do pełnego wyznania swej tożsamości? Któż może w to wątpić, że setki tysięcy tych, którzy przeczytali ten wykład w wielu dziennikach, regularnie publikujących rozprawy doktora Talmage, przyjmą jako ewangelię każdy punkt jego szkodliwej i niebiblijnej sugestii? Przecież pozostaje to w pełnej zgodzie z tym, czego ich nauczono z innych kazalnic, a zwłaszcza w mowach pogrzebowych. Niestety! Miliony chrześcijan są gotowe, dojrzałe, na niegodziwe dzieło tych zwodzących duchów.
 
[72]
 
Zauważcie następujące ogłoszenie z ulotki o spirytystycznych przedstawieniach i testach urządzanych ostatnio w Muskegon, Michigan. Jest ona drukowana czcionką plakatową, z ilustracjami wykonanymi techniką kwasorytu ukazującymi niewyraźne postacie itp. Dzięki opatrzności Pańskiej otrzymaliśmy tę ulotkę w samą porę aby o niej tutaj powiedzieć. Czytamy w niej:

"Budynek Opery, pod patronatem Towarzystwa Religijno Filozoficznego z Bostonu, Mass., Niedziela, wieczór, 11 kwietnia 1897 roku.

Materializacje duchów, wspaniałe nadludzkie wizje, spirytystyczne stukania, pisanie na tabliczkach, unoszące się stoły i krzesła, nadzwyczajne testy ludzkiego umysłu, istota ludzka odseparowana od otaczających przedmiotów unosi się w powietrzu. Oto tajemnice dnia dzisiejszego! Zastanówcie się nad tą wielką kwestią obecnego czasu: Czy istnieje kraj duchów? Jakie jest przeznaczenie człowieka? Czy chcecie się przekonać, że jest życie przyszłe? Czy wierzycie w nieśmiertelność? Czy wierzycie w świat duszy? Albo czy wierzycie, że ze śmiercią wszystko się kończy?

Doktor Lloyd Cooke, wybitny przedstawiciel duchowych mediów, w asyście kilku innych godnych uwagi mediów, dokona na otwartej scenie paru najbardziej godnych podziwu materializacji duchów spośród kiedykolwiek oglądanych w tym kraju.

Poniżej przytaczamy kilka testów, które zwykle mają miejsce w obecności tych mediów: Stół wznosi się w górę na 4 do 5 stóp i płynie w powietrzu. Ręce i twarze duchów są wyraźnie dostrzegane i rozpoznawane przez ich przyjaciół. Gitara zaczyna grać i przemieszcza się wokoło pokoju poruszana niewidzialną mocą. Wyraźnie widziane ręce przynoszą kwiaty i przekazują je publiczności. Jeżeli warunki są ściśle zachowane, dzwony dzwonią, harfy grają, i inne testy zdumiewającej natury mają miejsce w obecności tych cudownych mediów.
 
 
 
 
[73]
 
Noc cudownych manifestacji! Kotara zostaje tak uniesiona, że wszyscy mogą mieć wgląd do świata duchowego i widzieć wiele rzeczy dziwnych i zaskakujących.

Kler, prasa, uczone synody i rady, przenikliwi filozofowie i naukowcy, rzeczywiście, cały świat ogłosił, że te zdumiewające idealizmy są zdumiewającym faktem. Stajecie twarzą w twarz z duchami. Duże pianino gra, a żadna żywa dusza go nie dotyka. Wiele zaś duchowych postaci na scenie – czasami osiem lub dziesięć jednocześnie – jest niezaprzeczalnym dowodem autentyczności tych mediów. One rozwijały się przez trzy lata specjalnie w tym celu, aby fakty duchowej mocy zademonstrować w pełni gazowego światła!
 

 
 
Niewidzialne moce stale urządzają nowe i zdumiewające manifestacje, by nastawionego sceptycznie nawrócić a wierzącego wzmocnić. Przyjdźcie i zobaczcie sami. Nie wierzcie nikomu na słowo. Zbadajcie i uwierzcie własnym oczom. Dajcie się kierować własnemu rozumowi. Nie wierzcie niczemu, czego nie usłyszycie! Każdy mężczyzna i kobieta mają prawo widzieć i myśleć.

Wielu zapytuje: 'Czy jest jakaś prawda w spirytyzmie?' Jeżeli weźmiecie udział w tym seansie z tymi nowymi mediami, to nigdy znów nie zwątpicie, że duchy naprawdę odwiedzają ziemię i mogą być widziane i rozpoznawane przez swych przyjaciół. Staną one przy was i uścisną rękę każdemu, kto o to poprosi. Pamiętajcie, że seans ten nie jest taki, jak te, w których brałeś udział. Widziane tutaj postacie nie obawiają się was, lecz zbliżą się do was tak blisko, że nie będziecie mogli wątpić w ich tożsamość, a wtedy sprawią wam satysfakcję przekonaniem, że nie są one ciałami ziemskimi. Żaden z tych, którzy kiedykolwiek brali udział w tych seansach, nie może wątpić w autentyczność tych mediów. Pamiętajcie, że te niedawno rozwinięte media, dopiero przybyły w to miejsce i zostały rozpoznane przez wszystkich, którzy je widzieli, że mają najpotężniejszy krąg kiedykolwiek sprowadzony do tego kraju. Nie w ciemności się to wszystko dzieje lecz w pełnym świetle. Czujecie ich dotyk. Widzicie ich bezcielesne postacie. W zwykłym, otwartym świetle! Wszelkie możliwe środki zostaną wykorzystane aby uświadomić słuchaczy, czy te tak zwane cuda zostały dokonane przy pomocy duchów, czy też są rezultatem naturalnych czynników ziemskich.
 
[74]
 
Spośród widowni zostaną wybrane komitety, by asystowały i wyraziły swoją opinię, jako pełne i kompletne wytłumaczenie tych bardzo dziwnych rzeczy, jakie zostaną pokazane tego wieczora. Czynimy to dlatego, aby każda obecna osoba mogła dowiedzieć się prawdy odnośnie tych testów, czy są one prawdziwe, czy też zostały dokonane przez biegłego oszusta. Otwarcie drzwi – godzina 7.15. Rozpoczęcie – godzina 8.00. Wstęp za niewielką opłatą".
Dodał: Andrzej
Popularne artykuły
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 2 z 2
Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan   (ciąg dalszy artykułu)   Twierdzenia Palestyńczyków   Twierdzenia palestyńskiego, że ...dalej
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 1 z 2
    Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan     Wstęp     Nie zdarzyło się nigdy przedtem, aby ...dalej
Gromadzenie sił na Armageddon
"Albowiem przyszedł dzień on gniewu i któż się ostać może" Obj. 6:17     Księgę Objawienia Bóg dał, jak ...dalej
Wychowanie jezuickie
Wyjątki z traktatu Stanisława Szczepanowskiego pt. "Idea polska wobec prądów kosmopolitycznych". Lwów, Towarzystwo Wydawnicze 1901, ...dalej
Antychryst. Jego ostateczny koniec
OSTATECZNY KONIEC ANTYCHRYSTA WIDZIANY W 1889 ROKU     Prześledziliśmy historię papiestwa aż do obecnych czasów, do Dnia Pańskiego ...dalej
ANARCHIA - Symboliczny ogień, którym kończy się stary świat
"A dzień Pański nadejdzie jak złodziej; wtedy niebiosa z trzaskiem przeminą, a żywioły rozpalone stopnieją, ...dalej
Dzień Sądu
W kwestii dzieła sądu w przyszłym wieku wielu ludzi posiada bardzo pomieszane pojęcia. Popularny pogląd ...dalej
Apokalipsa (rozdział 17)
Opinia T.Ch. Russella na temat siedemnastego rozdziału   "Brat Russell mówił, że ... tego rozdziału nie można ...dalej
Izrael. Od Abrahama do Chrystusa (3)
W poniższym rozdziale podano skrótowy przegląd wydarzeń w historii Izraela, od czasu patriarchy Abrahama do ...dalej
Plagi egipskie - Dziewiąta i dziesiąta (6 z 6)
DZIEWIĄTA PLAGA EGIPSKA – CIEMNOŚCI 2 Mojżeszowa 10:20-29     "Rzekł więc Pan do Mojżesza: Wyciągnij rękę swoją ku ...dalej
Archiwum
Etykiety
Trzy Biada Copyright © 2011 Artykuły   Articles   Wprowadzenie   Warto zobaczyć   Kontakt
projekt graficzny cefau wykonanie eball