TrzyBiada.pl
8
WRZ
0
103
Lubię to
Etykieta: xx
Lekcja z 4 Księgi Mojżeszowej 21:1-9
(artykuł z Watch Tower 1907 rok)
 
 
Złoty tekst: "Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak musi być wywyższony Syn Człowieczy, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny" (Jan 3:14,15).

Około trzydzieści osiem lat upłynęło od wydarzeń opisanych w naszej poprzedniej lekcji do tych, które tutaj zamierzamy opisać. W tym czasie Izraelici wędrowali tu i tam po puszczy, utrzymując prawdopodobnie Kades Barne jako pewnego rodzaju centrum swego obozu, który, przy tak wielkiej liczbie ludzi, musiał rozciągać się na dość znaczny obszar kraju. W tym to czasie miał miejsce bunt Korego i jego grupy (4 Mojż. 16). Była to inna demonstracja tego samego braku wiary, która przeszkodził Izraelitom wejść do Kanaanu na początku. Gdyby Kore i jego zwolennicy uznawali Pana jako Rządcę narodu i jako głównego Nadzorcę jego spraw, zaakceptowaliby Mojżesza jako Jego przedstawiciela i nie pomyśleliby nawet o buntowaniu się przeciwko niemu i formalnemu kierownictwu, które ustanowił, wiedząc, że byłby to bunt przeciwko samemu Bogu.

Nie mając jednak wiary w specjalne Boskie kierownictwo nad tym ruchem mieli oni wrażenie, że Bóg sprawuje tylko pewien ogólny nadzór, zaś Mojżesz, Aaron oraz ci, którzy z nimi przestają, uzurpują sobie autorytet. Przyjęli oni szerokie uzasadnienie, że Bóg ma do czynienia z całym narodem i w związku z tym każdy Izraelita może zajmować przed Nim takie samo stanowisko jak Mojżesz i Aaron. Pańskie potraktowanie tej sprawy najwyraźniej pokazało ich błąd. Apostoł przywołuje naszą uwagę do tej samej kwestii, ostrzegając nas przed niebezpieczeństwem podobnego niepowodzenia, zamiast bowiem zwrócić uwagę na Boskie kierownictwo, zaakceptować je i kierować się nim bez zastrzeżeń, można go w ogóle przeoczyć.

Takiego ducha widzimy dzisiaj pomiędzy niektórymi, którzy skłonni są ignorować naszego Pana Jezusa i mówić o ogólnym braterstwie człowieka i ojcostwie Boga, oświadczając, że wszyscy mają przystęp do Boga jako Jego dzieci – że mówienie o grzechu i pojednanie za grzech jest zbędne – że bez specjalnego powołania lub Boskiego naznaczenia, ktokolwiek i wszyscy są uprzywilejowani by stać się kapłanami oraz wejść do jakiejś i każdej części Boskiej służby. Taka myśl jest w wyraźnym przeciwieństwie do słów naszego drogiego Odkupiciela: "Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze mnie", a także do słów Apostoła: "Nie ma w żadnym innym zbawienia". Apostoł wykazuje również wyłączność kapłaństwa, gdy powiedział: "I nikt sam sobie nie bierze tej godności, lecz tylko ten, który jest powołany od Boga jak Aaron" (Hebr. 5:4). Widzimy więc, że Chrystus był Tym powołanym przez Boga, aby był wielkim Arcykapłanem, i że On z kolei powołuje, nie całą ludzkość, ale szczególną klasę wierzących, pod szczególnymi ograniczeniami i warunkami, aby byli Jego członkami, czyli podkapłanami. Dobrze będzie, gdy zatrzymamy to w pamięci i wyciągniemy odpowiednią lekcję z niewłaściwego postępku Korego.

Inna myśl, która się z tym łączy jest tego rodzaju, że uznanie Mojżesza i Aarona zakładało uznanie całego rozrządzenia, którego oni byli głowami. O tym rozrządzeniu w Kościele mówi Apostoł, wykazując, że w Kościele Pan umieścił różne członki tak jak chciał (1 Kor. 12:18). Nie mamy zapominać, że to On ustanawia. Nie wolno nam ignorować tego, że my sami nie możemy się postanawiać. Sprawę ułożenia różnych członków w ciele Chrystusowym ilustruje Apostoł porównaniem, że niektórzy członkowie są rękami, inni członkowie oczami, jeszcze inni stopami itd. Wykazuje on, że dla każdego członka w Ciele jest mnóstwo możliwości do usługi, lecz nie dla wszystkich jest to ta sama służba. Nie słuchamy naszymi stopami, a chociaż w rozmowie pomagamy sobie gestykulacją rąk i chociaż ręce pomagają nam przez dotyk w rozróżnianiu rzeczy, które oczy widzą, to jednak byłoby omyłką sądzić, że Bóg umieścił ręce w Ciele na to, aby patrzyły i mówiły, a nogi aby słuchały. Dla członków Ciała Chrystusa, opuszczenie przez nich pozycji w Ciele, do których zostali dostosowani i na których zostali umieszczeni, w celu zajęcia jakiegoś innego miejsca w Ciele, z pewnością spowoduje poważne zamieszanie dla nich samych i innych Izraelitów duchowych.
 

GRZECH MOJŻESZA

 
W tym przejściowym okresie oczekiwania Mojżesz popełnił grzech, który przeszkodził mu w wejściu do Ziemi Obiecanej (4 Mojż. 20:2-13). Jest rzeczą dość osobliwą, że ten grzech przydarzył mu się równolegle do najmocniejszej strony jego charakteru. Gdy był wybrany na wodza Pańskich zastępów, jedna z jego wyjątkowych kwalifikacji określona została słowami: "Mojżesz zaś był człowiekiem bardzo skromnym, najskromniejszym ze wszystkich ludzi, jacy mieszkali na ziemi" (4 Mojż. 12:3). Jednak to właśnie z powodu braku pokory spotkało go niepowodzenie, że ostatecznie nie wszedł do Ziemi Obiecanej. Możemy z pewnością sympatyzować z Mojżeszem. Możemy to dobrze rozumieć, że gdyby nie był on najpokorniejszy z ludzi, to od początku nie byłby odpowiedni do wielkiej służby, jaka została mu powierzona. Czy można się więc dziwić, że przy wielkiej odpowiedzialności, która na nim spoczywała, gdy przez blisko czterdzieści lat cały lud na nim polegał, stopniowo stał się on mniej pokorny aż ostatecznie, w Meriba, zamiast przemówić do skały, jak mu Pan polecił, wykrzyknął: "Słuchajcie, wy buntownicy! Czy z tej skały mamy wywieść dla was wodę?" Nie myślimy, aby z powodu tego grzechu Mojżesz utracił swoje stanowisko jako jeden z czcigodnych członków grona Starożytnych Godnych, lecz postrzegamy w tym doświadczeniu figuralną lekcję dla wszystkich członków Ciała Chrystusowego.

Widzimy wyraźnie, że Pan wykazał, iż pokora jest najgłówniejszą cnotą wśród Jego ludu i że bez niej nie nadawalibyśmy się do Królestwa. Widzimy, że chociaż Pan, w związku ze swoim dziełem sprzyja jedynie takim, to niemniej jednak znajdują się oni w wielkim niebezpieczeństwie potknięcia się na punkcie pokory. Nigdy nie było większego niebezpieczeństwa pod tym względem niż obecnie. Członkowie klasy nóg potrzebują być szczególnie podtrzymywani przez Pana, aby się nie potknęli przez pychę, chełpliwość lub zarozumiałość. Nasze przywileje w łączności ze znajomością Pana i Jego chwalebnego planu są tak liczne i tak wielkie, że gdybyśmy choć przez chwilę pomyśleli o nich w jakimkolwiek znaczeniu tego słowa jako o naszych własnych, zaczęlibyśmy tracić pokorę i popadać w niebezpieczeństwo grzechu pychy i pewności siebie. Nasze jedyne bezpieczeństwo zasadza się na ustawicznym czuwaniu i modlitwie, aby nie wpaść w pokuszenie – aby nie myśleć o prawdach, którymi zostaliśmy zaszczyceni, jako będących w jakimś sensie naszymi własnymi. Z pewnością nie mamy nic, czego nie otrzymaliśmy od Pana – nic, a zatem, z czego my sami moglibyśmy się chwalić? Jest więc rzeczą właściwą, aby nasza chluba była w Panu, w Jego wielkości i Jego dobroci ku nam i ku wszystkim. Uniżając się w taki sposób pod potężną ręką Bożą, będziemy zachowani od pewności siebie, która była grzechem Mojżesza i która jest figurą trudności i przyczyny odrzucenia niektórych z przedniejszych Izraela duchowego. "Ukorzcie się zatem pod potężną ręką Boga, aby was wywyższył w stosownym czasie", żeby wam było dozwolone we właściwym czasie wejść wraz z zastępami Pańskimi do chwalebnego Królestwa (1 Piot. 5:6).
 
 
DALSZA WĘDRÓWKA WSTRZYMANA

 
Gdy po czterdziestu latach doświadczeń na pustkowiach dla ludu nastał wreszcie czas by ruszyć naprzód i wejść do Kanaanu, podjęto próbę by obrać najbliższą trasę, przez Edom. Lecz Edomici – potomkowie Ezawa – zabronili im przejścia i zagrozili wojną. W tej sytuacji Izraelici pomyśleli o szlaku przez południową Palestynę, którym posuwali się szpiedzy. Lecz Kananejczycy byli na to przygotowani, odparli ich i pojmali kilku maruderów. To jak się wydaje znacznie zniechęciło Izraelitów, którzy sądzili, że skoro czas Pański nadszedł, nie będą mieć już żadnych trudności z wejściem do ziemi i objęciem jej w posiadanie. O ile trzydzieści osiem lat wcześniej wiary im zabrakło, chociaż powinni byli ja wykazać, to obecnie zamiast wiary ogarnęła ich pewnego rodzaju łatwowierność, która była nieuzasadniona.
 


 
 
Tak to bywa również z duchowymi Izraelitami. Czasami łatwowierność jest akceptowana i ceniona zamiast wiary. Na przykład, wielu chrześcijan zdaje się oczekiwać, że będą niesieni do duchowego Kanaanu na ukwieconych łożach beztroski, bez żadnych walk, bez próbowania ich odwagi, bez demonstrowania ich wiary w przezwyciężeniu różnych przeszkód i zawad. Nie popełniajmy takiej omyłki. Starajmy się zrozumieć od samego początku, że Bóg szuka klasy więcej niż zwycięzców, a żadnej takiej klasy nie byłoby, gdyby nie było trudności do przezwyciężania. Tylko bowiem cierpliwa wytrwałość w czynieniu dobrze demonstruje prawdziwy charakter.

Łatwowierność Izraelitów doznała wstrząsu. Rozpoczęli swą wędrówkę na wschód przez gęstą puszczę by obejść ziemię Edom. "I utrudził się lud bardzo w owej drodze" – zmogły ich trudy, zwłaszcza nie spełnione nadzieje łatwiejszej drogi. Tutaj znowu buntowniczy duch wybuchł znowu i zaczęli szemrać, tak jak ich ojcowie trzydzieści osiem lat wcześniej szemrali przeciwko Mojżeszowi i przeciwko Bogu, oświadczając, że ich niewolniczy stan w Egipcie, bądź co bądź surowy, był lepszy od obecnych doświadczeń. Gdyby posiadali właściwą wiarę w Boga, w Jego mądrość, miłość i moc oraz właściwe poddanie się tymże, ich trudności zostałyby złagodzone, a ich cała gorycz osłodzona. I tak ma się sprawa z tymi spośród duchowego Izraela, którzy nie rozwijają właściwej wiary w obietnice Boga. Dla takich trudy i rozczarowania napotykane w drodze są najbardziej zniechęcające, dla takich "przewlekłe czekanie jest raną dla duszy" (Przyp. 13:12). Tu znowu widzimy konieczność wiary i właściwego oddania. Dzięki nim możemy znieść wszystkie rzeczy. Zaiste, możemy nawet przyjmować przeciwności radośnie, jak to Apostoł wyjaśnia: "Nader obfita jest radość moja we wszelkim ucisku naszym" (2 Kor. 7:4). Podczas gdy nadal jesteśmy w ziemi nieprzyjacielskiej, już sama nadzieja i odwaga, inspirowane Boskimi obietnicami i wzmocnione doświadczeniami na naszej drodze, utrzymają nas w radości.
 
 
BRAK WIARY

 
Izraelici szemrali przeciwko całemu Boskiemu rozrządzeniu, szczególnie uskarżając się na brak wody i na to, że manna, którą codziennie zbierali, była zbyt lekkim pokarmem – dla nich nie dość silnym. Gwałtownie pożądali garnców z mięsem, jakie mieli w Egipcie. Podobnie niektórzy z duchowych Izraelitów, którzy nie uchwycili odpowiednio nadziei i obietnic, nie żyją wystarczająco wiarą w każde słowo pochodzące z ust Bożych. Tacy znajdują się w na pół zagłodzonym stanie, ponieważ nie są zdolni przyswoić sobie dostatecznej ilości duchowego pokarmu. Dzieje się tak z powodu braku duchowej wiary i nadziei. Pożądają rzeczy doczesnych, pragnąc zaspokoić nimi cielesny apetyt i czują się w pewnej mierze w niewoli pod pozafiguralnym Mojżeszem.

Jako kara za ten buntowniczy stan, Pan dozwolił aby Izraelitów opadło mnóstwo ognistych węży, szczególnego rodzaju. Jakiego, do końca nie wiadomo. Przypuszcza się, że zostały nazywane ognistymi z powodu czerwonych smug na głowie i z powodu jarzącej się w świetle słonecznym skóry. Węże takie są spotykane w tych rejonach puszczy i są bardzo dzikie, bardzo jadowite. Ich ukąszenie tak rozpala ciało i system nerwowy, że powoduje wrażenie ognia poprzez całe ciało. Doprowadza to często do śmierci w ciągu zaledwie kilku godzin. Mówi się, że takie węże są dość liczne w tych okolicach, lecz ich "plaga" zdaje się sugerować, że na tę okoliczność pojawiły się one w ogromnej ilości, jako kara dla buntowniczych Izraelitów. Ich męczarnia została spotęgowana przez ukąszenia tych węży i przez umieranie członków ich rodzin. Zaczęli sobie uświadamiać, że dotknęła ich Pańska chłosta, więc wołali do Mojżesza o pomoc, mówiąc: "Zgrzeszyliśmy, bo mówiliśmy przeciwko Panu i przeciwko tobie. Módl się do Pana, żeby oddalił od nas te węże". I Mojżesz modlił się za nimi.

Jakże często rzecz się ma podobnie z duchowymi Izraelitami. Wydaje się, że w wielu przypadkach wymaga to wielu przeciwności, aby ich obudzić, spowodować w nich należytą ocenę wielkiego pozafiguralnego Mojżesza, Chrystusa, aby przez Niego udali się do Ojca i doznali ulgi. W związku z tym przypomnijmy sobie słowa proroka, aby zauważyć, że one dobrze stosują się do doświadczeń wielu spośród duchowej rodziny Pana, "Zanim zostałem upokorzony, błądziłem" (Psa. 119:67).
 
 
WĄŻ MIEDZIANY

 
Z Boskiego rozporządzenia Mojżesz wywiesił na drzewcu węża uczynionego z miedzi, najwidoczniej znacznych rozmiarów, tak, aby mógł być z daleka widziany przez Izraelitów. Tym sposobem Bóg chciał udzielić cielesnemu Izraelowi lekcji wiary. Oni zgrzeszyli i kara za ów grzech była nad nimi, lecz Jego miłosierdzie zostało udostępnione tym, którzy rozpoznali je przez wiarę. Możemy dobrze wyobrazić sobie powątpiewanie ludu na początku, jak może mówili: Jaka korzyść może wyniknąć z patrzenia na mosiężnego lub miedzianego węża zawieszonego na słupie? Jaki wpływ może to mieć na rany? Jak może to uleczyć konających? Czy nie grozi nam jakieś oszustwo? Co ten nasz wielki wódz, Mojżesz, myśli sobie o nas? Dlaczego on w ten sposób z nami żartuje, dlaczego nie przygotowuje jakiegoś specjalnego balsamu?
 


 
 
Gdy jednak rozeszła się wiadomość, że ci, którzy spojrzeli na węża zostali uleczeni, to można sobie wyobrazić jak ta wieść zaczęła rozchodzić się między ludźmi, wyobrazić ich wysiłki i zapał w pomaganiu sobie nawzajem aby spojrzeć na węża i żyć. Możemy sobie wyobrazić rodziców pokazujących węża umierającym dzieciom. Wyobrazić też innych, jak usiłują sami, czy też przy wsparciu innych, dotrzeć do drzwi namiotu lub innych miejsc, skąd owego węża mogliby zobaczyć. Możemy sobie lepiej wyobrazić niż opisać poruszenie w całym tak wielkim obozie spowodowane tym zarządzeniem. Możemy również widzieć, że to doświadczenie nie tylko było karą za ich grzech, lecz przy okazji stało się również wartościową pomocą dla ich wiary. Odtąd mogli bardziej niż kiedykolwiek pojmować, że Bóg jest ich Przywódcą, że przez Niego mogą oni wszystkiego dokonać i że szemranie przeciwko Niemu ściągnie na nich Boskie niezadowolenie i jakąś dokuczliwą karę.
 
 
"DLA NAS ZOSTAŁ UCZYNIONY GRZECHEM"

 
Bez Boskiej pomocy nie bylibyśmy w stanie odkryć pozafiguralnego znaczenia tego wydarzenia. Lecz nasz Pan sam kieruje naszą uwagę na fakt, że Izraelici pogryzieni przez węże przedstawiali, czyli byli figurą na grzeszników pokąsanych przez grzech i cierpiących spowodowane przez niego skutki – upadek. Pan przyzywa naszą uwagę do faktu, że On sam jest wielką pozafigurą owego węża miedzianego wywyższonego na puszczy. Przez to, że został ukrzyżowany – On, który nie znał żadnego grzechu, został uczyniony przekleństwem za nas, którzy byliśmy przestępcami. Z objaśnienia naszego Pana postrzegamy wielką prawdę, której ta figura naucza, mianowicie, że nie ma żadnego innego sposobu, jaki Bóg przygotował dla przywróceniu ludziom wiecznego żywota, jak tylko poprzez przyjęcie Chrystusa – tak, nawet więcej niż to, poprzez przyjęcie Chrystusa ukrzyżowanego.
 


 
 
Jakże wyraźnie nam to pokazuje, że nie wystarczy wierzyć w Jezusa jako wielkiego nauczyciela, stawiając Go obok Platona, Zoroastra, Konfucjusza lub innymi, nie wystarczy nawet wierzyć w Niego samego, jako nauczyciela przewyższającego wszystkich innych nauczycieli. Lekcja jest ta, że przez ukrzyżowanie naszego Pana dokonane zostało odkupienie, które było dla nas konieczne i bez którego nie moglibyśmy mieć życia wiecznego.

Idąc dalej widzimy, że lekcja naszkicowana w tej figurze jest tego rodzaju, że nie tylko było konieczne, aby Chrystus umarł za nasze grzechy, lecz również rzeczą konieczną jest patrzenie na Niego, czyli przejawianie wiary w zasługę Jego wielkiej ofiary pojednania. Nikt nie może być zbawiony przez Jego śmierć inaczej. I oto zgodnie z tym, wpatrujemy się, widzimy i żyjemy. W harmonii z tym patrzymy na Jezusa, sprawcę (autora) naszej wiary, aż stanie się On jej dokończycielem. Pozostaje w harmonii z tym, że jesteśmy napominani, aby odwracać wzrok od naszych niedoskonałości i zamierającego stanu, a kierować go ku doskonałemu żywotowi w Synu Bożym, który wydał samego siebie za nas jako cena okupu i pojmować, że przez wiarę w Jego krew dostępujemy odpuszczenia grzechów, pojednania z Ojcem, i w ten sposób wiecznego życia przez Niego.
 
 
OCZY OCIEMNIAŁYCH ZOSTANĄ OTWORZONE

 
Lecz niestety ktoś powie: Jeżeli to jest prawda, że nikt nie może być zbawiony inaczej, jak tylko przez wiarę w Chrystusa – wiarę w Jego krew, wiarę w Jego ofiarę, wiarę w odkupienie przez nią dokonane – to jakże niewielu zostanie zbawionych! Niektórzy mówią nam, że nie mogą zaakceptować tak wąskiej i ograniczonej Ewangelii. Wierzą oni, że poganie są zbawieni bez patrzenia okiem wiary na Ukrzyżowanego i że są oni tak samo zbawieni jak my, którzy patrzymy. Odpowiadamy, że nie możemy o sobie mniemać, że jesteśmy mądrzejsi niż sam wielki Nauczyciel, że nie możemy twierdzić, że jesteśmy bardziej dobrotliwi niż Ten, który oddał swe życie jako cenę okupu za nas, który oświadczył, że nikt nie może przyjść do Ojca, jak tylko przez Niego, i który wykazuje, że wiara w Niego jest konieczna do takiego zbliżenia się do Ojca i otrzymania życia wiecznego.

Tych "oczy zrozumienia", obecnie zaślepione przez boga tego świata i troski o ten żywot, jak to Apostoł określa, w słusznym Boga czasie zostaną wszystkie szeroko otworzone aby mogły ujrzeć długość, szerokość, wysokość i głębokość Boskiej miłości oraz zapewnienie łaski w Chrystusie. Pan informuje nas, że potęga Jego krzyża nie jest ograniczona do obecnego życia. Oświadcza On: "Jam jest zmartwychwstanie i żywot". Oświadcza On, że przyjdzie godzina, kiedy wszyscy, co są w grobach, usłyszą Jego głos i wyjdą. Ci, którzy już widzieli i już zostali uzdrowieni, powstaną do życia, czyli dostąpią zmartwychwstania do chwały, błogosławieństwa i współdziałania w wielkim dziele błogosławienia reszty. Inni powstaną na sądy, dyscyplinowania i korygowania w prawości, aby nauczyli się patrzeć i żyć, albo też, gdy uparcie odrzucać będą Boską łaskę, by zostali ostatecznie wytraceni spomiędzy ludzi (Dzieje Ap. 3:23).
 

PRZYCIĄGAJĄCA MOC

 
Gdy tylko Izraelici zaczęli uświadamiać sobie Boską potęgę stojącą za miedzianym wężem, zaczęli też odpowiednio reagować. Podobnie nasz Pan informuje nas, że w rezultacie Jego wywyższenia na Kalwarii, On ostatecznie rozciągnie swoją pociągającą moc na wszystkich ludzi. Nie, że On używa tej pociągającej mocy już teraz. Oświadcza bowiem o tych, którzy teraz przychodzą do Niego, że są pociągani przez Ojca. Mówi On: "Nikt nie może przyjść do mnie, jeśli go nie pociągnie Ojciec mój, który mię posłał" (Jan 6:44). W ten sposób pociągane jest teraz Małe Stadko, Królewskie Kapłaństwo, członkowie Ciała Chrystusowego. Lecz wielkie masy ludzkości nie są pociągane przez Ojca, ale będą pociągnięte przez Syna, jak czytamy: "A gdy Ja będę wywyższony ponad ziemię, wszystkich pociągnę do siebie" (Jan 12:32).

Tak więc widzimy, że pociąganie wszystkich ludzi jest dziełem przyszłym, które będzie dokonane przez Chrystusa, podczas gdy pociąganie Małego Stadka w obecnym czasie jest dziełem Ojca, dokonywanym przez różne agencje. Radujmy się z Boskiego planu, który jest tak kompletny, tak harmonijny i tak zadowalający. Nie oszpecajmy w naszych umysłach piękna tego planu przez jakieś fałszywe teorie, własne lub innych ludzi. Przyjmujmy raczej w cichości niebiańskie przesłanie, abyśmy mogli być mądrzy, dla własnego dobra, w czynieniu naszego powołania i wybrania pewnym teraz. Abyśmy przez to byli przygotowani do udziału w Królestwie Niebieskim oraz jego dzieła błogosławienia wszystkich rodzajów ziemi jako dziedzice obietnicy danej Nasieniu Abrahama (Gal. 3:29).
 
 
"ODŁĄCZONY OD GRZESZNIKÓW"

 
Zostało nam powiedziane, że nasz Pan był rzeczywiście święty, niewinny, niepokalany i odłączony od grzeszników (Hebr. 7:26). W ten sposób, jako Święty Boży zajął On miejsce grzesznika. Jako przedstawiciel Adama (i rasy ludzkiej w jego biodrach) Jezus skosztował śmierci za każdego człowieka – płacąc karę grzesznika. On, który nie znał grzechu, został uczyniony grzechem za nas. Został potraktowany jako grzesznik, abyśmy my mogli być przyjęci przez Ojca i przez zasługę Jego ofiary potraktowani jako sprawiedliwi. "Spadła na niego kara mająca przynieść nam pokój i dzięki jego ranom zgotowano nam uzdrowienie" [Izaj. 53:5].

Nauczmy się dobrze tej lekcji: bójmy się ukąszeń węża grzechu i jego kary śmierci; uciekajmy od tego i przyjmujmy leczenie zupełne i darmo dane; trwajmy w Jego miłości. Więcej niż to, my, którzy w obecnym czasie usłyszeliśmy o łasce Bożej – która wzywa nas nie tylko do skorzystania z usprawiedliwienia przez drogocenną ofiarę Chrystusa, lecz też dostąpienia przez niego adopcji, symbolicznie, jako członkowie Jego Ciała – przyjmijmy chwalebną propozycję, żebyśmy mogli w ten sposób stać się umarli z Chrystusem, żebyśmy mogli w ten sposób mieć udział w Jego cierpieniach jako Jego członkowie, żebyśmy mogli w ten sposób być członkami w Nim w stanie przyszłego wywyższenia, chwalebnego stanu. Aby wreszcie od Niego i od nas, jako członków Jego Ciała w chwale, mogły wypłynąć błogosławieństwa Dawcy Żywota dla wszystkich rodzajów ziemi, które wtedy zostaną wezwane, aby patrzyły i żyły.
W.T. 1907; R-4047
 
 
Treść powyższego artykułu była aktualna przez cały wiek Ewangelii, czyli od czasu zesłania ducha świętego (33 rok n.e.) aż do czasu zamknięcia drzwi Wysokiego Powołania (1977). W roku 1977 "czas łaski (…) dzień zbawienia" (2 Kor. 6:2) dobiegł końca, w tym znaczeniu, że Małe Stadko zostało zapieczętowane (Obj. 7:1-3), a zatem nikt więcej nie jest przez Pana Boga pociągany aby ubiegał się o uczestnictwo w tej klasie. Od wiosny 1981 roku wzmaga się Ucisk Wielki, który zamyka rozdział wyboru 144000 członków prawdziwego Kościoła, aby następnie wprowadzić świat w następną epokę. Będzie to era restytucji rodzaju ludzkiego, w którym już nie Pan Bóg, lecz Jego wywyższony Syn, Jezus Chrystus będzie przyciągał wszystkich ludzi do siebie w swoim Królestwie.
 
Dodał: Andrzej
Popularne artykuły
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 2 z 2
Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan   (ciąg dalszy artykułu)   Twierdzenia Palestyńczyków   Twierdzenia palestyńskiego, że ...dalej
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 1 z 2
    Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan     Wstęp     Nie zdarzyło się nigdy przedtem, aby ...dalej
Gromadzenie sił na Armageddon
"Albowiem przyszedł dzień on gniewu i któż się ostać może" Obj. 6:17     Księgę Objawienia Bóg dał, jak ...dalej
Wychowanie jezuickie
Wyjątki z traktatu Stanisława Szczepanowskiego pt. "Idea polska wobec prądów kosmopolitycznych". Lwów, Towarzystwo Wydawnicze 1901, ...dalej
Antychryst. Jego ostateczny koniec
OSTATECZNY KONIEC ANTYCHRYSTA WIDZIANY W 1889 ROKU     Prześledziliśmy historię papiestwa aż do obecnych czasów, do Dnia Pańskiego ...dalej
ANARCHIA - Symboliczny ogień, którym kończy się stary świat
"A dzień Pański nadejdzie jak złodziej; wtedy niebiosa z trzaskiem przeminą, a żywioły rozpalone stopnieją, ...dalej
Izrael. Od Abrahama do Chrystusa (3)
W poniższym rozdziale podano skrótowy przegląd wydarzeń w historii Izraela, od czasu patriarchy Abrahama do ...dalej
Izrael. Czy Żydzi są nadal narodem wybranym? (1)
"Tylko was poznałem [w sensie wybrania] ze wszystkich rodzajów ziemi". (Amos 3:2) Dla wielu powyższe oświadczenie Pisma ...dalej
Apokalipsa (rozdział 17)
Opinia T.Ch. Russella na temat siedemnastego rozdziału   "Brat Russell mówił, że ... tego rozdziału nie można ...dalej
Plagi egipskie - Dziewiąta i dziesiąta (6 z 6)
DZIEWIĄTA PLAGA EGIPSKA – CIEMNOŚCI 2 Mojżeszowa 10:20-29     "Rzekł więc Pan do Mojżesza: Wyciągnij rękę swoją ku ...dalej
Archiwum
Etykiety
Trzy Biada Copyright © 2011 Artykuły   Articles   Wprowadzenie   Warto zobaczyć   Kontakt
projekt graficzny cefau wykonanie eball