TrzyBiada.pl
8
WRZ
0
122
Lubię to
Mat. 14:1-12
(Artykuł z Watch Tower z 1898 roku)
 
 
"Z całą pilnością strzeż swego serca, bo życie ma tam swoje źródło" (Przyp. 4:23).

Lekcja ta odnosi się szczególnie do Heroda i Herodiady, bardziej niż do Jana Chrzciciela. Należy pamiętać, że Jan wiernie strofował grzechy Izraela, wzywając naród do pokuty. Było to przygotowanie go na przyjęcie Mesjasza i od dawna obiecywane Królestwo Boże. Wprawdzie jego dzieło było wiernie sprawowane, wprawdzie nie było pozbawione owoców, niemniej jednak nie powiodło się ono jeśli chodzi o doprowadzanie Izraela do właściwego stanu serca, aby jako prawdziwi Izraelici zostali przygotowani na przyjęcie Jezusa jako Mesjasza. Gdyby Jan odniósł sukces, misja Jezusa do Izraela byłaby pomyślna, a wtedy zamiast odrzucenia narodu od Boskiej łaski i obalenia go w wielkim czasie ucisku, otrzymałby on dodatkowe Boskie błogosławieństwa i zająłby to miejsce, które teraz zajęte jest przez Kościół chrześcijański. Stało się jednak tak, jak się stało. Spełniły się słowa proroka: "Choćby liczba synów Izraela była jak piasek morski, tylko resztka ocalona będzie" (Rzym. 9:27). Nie będąc gotowi, potknęli się i zostali "odłamani".

Pod tym względem zauważyliśmy, że zarówno Jan, jak i Eliasz, byli typem lub ilustracją całego Kościoła Ewangelii w ciele – w jego ziemskiej karierze. Jednakże sam Jan, mimo że był lojalnym sługą Pańskim i męczennikiem dla prawdy, nie był członkiem Kościoła Ewangelii. Należy on do niższego poziomu zbawienia, który dzieli wraz z zupełnymi zwycięzcami wieku żydowskiego. Nasz Pan wyraźnie o tym oznajmia: "Do czasów Jana był zakon i prorocy, od tego czasu jest zwiastowane Królestwo Boże" (Łuk. 16:16). Powiedział również: "Nie powstał z tych, którzy się z niewiast rodzą, większy od Jana Chrzciciela, ale najmniejszy w Królestwie Niebios [członek Kościoła], większy jest niż on" (Mat. 11:11). W "wysokim powołaniu" nie mógłby uczestniczyć, ani w jakikolwiek sposób być uznawany przez Ojca jako członek domu synów żaden z tych, którzy umarli przed śmiercią i zmartwychwstaniem naszego Pana oraz przed udzieleniem świętego ducha adopcji, dzięki któremu cały dom synów jest "zapieczętowany na dzień odkupienia" (Jan 1:12; Efez. 4:30).

Tak więc, pozycja Jana w przyszłości nie będzie stanowić członkostwa w klasie Oblubienicy, niebiańskiej klasie Królestwa. Jego dział będzie z Abrahamem, Izaakiem, Jakubem i wszystkimi prorokami, pomiędzy którymi będzie on jednym z głównych. Będzie on uprzywilejowany członkostwem w ziemskiej fazie Królestwa i będzie stanowić jednego z "książąt na całej ziemi". Jako sługa Królestwa będzie wielce uczczony, błogosławiony i użyty na takim stanowisku, do którego z łaski Bożej został powołany.

Tutaj moglibyśmy zauważyć, że Starożytni Godni, którzy w taki sposób będą sługami klasy Królestwa, nie dlatego zostali inaczej zaszczyceni aniżeli Kościół ponieważ byli mniej wierni niż zupełni zwycięzcy wieku Ewangelii. Wręcz przeciwnie, gdyby nie byli oni wierni, nie byliby zaszczyceni w ogóle. Jedynie zupełni zwycięzcy będą mieć jakiś udział w dziele Królestwa, a każda część tego dzieła będzie honorowa i pożądana.

Bóg zapragnął mieć dwie klasy, więc w swoim planie dwie klasy powołał, obie czcigodne i do zaszczytnej służby przeznaczone – jedna na poziomie ziemskim, druga na duchowym. Nie było żadnego obowiązku "wezwania" którejkolwiek z klas. Jest to zaszczyt by zostać wezwanym i być użytym przez Pana w jakiejś części jego służby. Wszyscy w ten sposób użyci będą doskonali, każdy na swoim własnym poziomie, oraz całkowicie usatysfakcjonowani ze swego stanu. Tak jak ryba bardziej jest zadowolona, gdy pływa w wodzie, podobnie ptaki są bardziej zadowolone z przebywania w powietrzu.

Otwartość Jana w ganieniu Heroda za życie w cudzołóstwie z żoną jego brata Filipa sprowadziła na niego urazę nie tylko Heroda lecz szczególnie urazę kobiety, z którą się król związał. Rzeczywiście, jak się wydaje, to ta kobieta, Herodiada, była podżegaczką w całym postępowaniu Heroda względem Jana. Czytamy bowiem: "A Herodiada żywiła do niego urazę i chciała go zabić, ale nie mogła. Albowiem Herod bał się Jana, wiedząc, że to mąż sprawiedliwy i święty, i ochraniał go, a słuchając go, czuł się wielce zakłopotany, ale chętnie go słuchał" (Mar. 6:19,20).

Herodiada wypatrywała więc jakiejś okazji do pokonania sympatii i lęku Heroda oraz spowodowania śmierci Jana, który teraz na jej żądanie został wtrącony do więzienia i tam od roku przebywał. Okazja trafiła się podczas bankietu z okazji urodzin Heroda. Król, otoczony przez swoich "książąt, hetmanów i dostojników", oczarowany tańcem Salome (córki Herodiady), obiecał jej wszystko, o cokolwiek mogłaby prosić, choćby do połowy królestwa. Perfidię i skrajną złośliwość serca Herodiady wobec Jana, spowodowane po prostu naganą za jej złe postępowanie, w pełni pokazuje fakt, że to na jej żądanie córka wybrała śmierć Jana, przedkładając ją nawet nad połowę królestwa Heroda.

Można przy okazji dodać, że historia ta pokazuje jak wielki wpływ wywrzeć może kobieta o złym usposobieniu. Herod był do tego stopnia pod jej wpływem, że oddalił swą legalną żonę, by zrobić miejsce dla tej niegodziwej kobiety. Również jej córka była pod jej wpływem, tak iż skłonna była wyrzec się połowy królestwa, byle tylko spełnić nikczemną wolę matki.

Jedna z lekcji tutaj ukazana jest tego rodzaju, że o ile kobiety w sposób naturalny są bardziej sentymentalne niż mężczyźni i w sprzyjających okolicznościach zdominowane są przez dobre uczucia, o tyle, gdy stają się złośliwe i niegodziwe, są w takim samym stopniu skłonne, by dopuszczać się nawet krańcowo większych podłości niż mężczyźni. Dla ludzi jest kwestią absolutnie największej wagi, by nie tylko zostali opróżnieni ze złego ducha samolubstwa i grzechu, ale także, by zostali napełnieni duchem Chrystusa, duchem świętym. To wszystko jest jeszcze ważniejsze w przypadku kobiety, z jej bardziej sentymentalną naturą, ku dobremu lub ku złemu.

Jakże sugestywna lekcja kryje się w tej historii dla matek posiadających władzę nad ich córkami na dobro lub na zło. I tu, w naszym temacie, wystarczająco wkroczymy w tę uboczną kwestię jeśli nadmienimy, że właściwą sferą wpływu kobiety jest dom. Tak mówi Pismo Święte. Prawdziwa, czysta, szlachetna, rozsądna matka ma prawie niemożliwy do określenia wpływ ku dobru lub złu w jej stosunkach z mężem, synami i córkami. Jakże wielką pomyłkę popełniły różne matki, pełne dobrych chęci, lecz nie kierujące się Pismem Świętym, które pozostawiły domowe przywileje, sposobności i obowiązki, dane im do rąk przez Opatrzność, i wyszły do świata, usiłując go poprawić. Jakże często domy sufrażystek i reformatorek są zaniedbane, czego złe skutki dotykają ich mężów i dzieci. Pozwólmy odczuć każdej matce, że w jej własnej rodzinie i rodzinnych związkach, a także sposobnościach otworzonych dla niej w Kościele, czyli rodzinie Pańskiej, ma ona obfitą możliwość rozwijania każdego talentu i powabu, i to w sposób całkowicie zgodny z Boskim Słowem, a przez to w harmonii z mądrością, która pochodzi z góry.

Herod "zasmucił się", ponieważ w związku z jego niemądrą ofertą dokonał się w sprawie niespodziewany zwrot. Nie wnioskujemy z tego, że król poczuł jakaś skruchę serca lecz tylko zauważył, iż sprawa potoczyła się w sposób absurdalnie różny od jego sentymentów i życzeń. Lecz przecież dumny był ze swego słowa, jakie dał jako król, jak również dumny z posiadanej władzy. Pragnął więc, jak to tylko możliwe, pokazać się przed swoją szlachtą jako wszechwładny. Gdy przy tym żaden z dostojników zdawał się nie mieć jakiegoś współczucia dla Jana, a przysięga została złożona, Herod postanowił prośbę spełnić. W rezultacie Jan został ścięty, a okrutna, mściwa i niegodziwa Herodiada otrzymała koszmarny prezent w postaci jego głowy. Wtedy zwolennicy Jana pochowali resztę jego ciała i zanieśli wiadomość do Jezusa, jego przyjaciela.

Sądzimy, że odwaga Jana i jego nieustraszoność w strofowaniu króla nie powinny być przyjmowane przez lud Pański jako wskazanie stosownej postawy. Według naszego zrozumienia Jan przekroczył ramy swej misji, kiedy podjął się osobistej korekty postępowania króla. Miał on prawo publicznie wypowiadać się śmiało przeciw grzechowi w jakiejkolwiek jego formie. Gdyby Herod chciał zasięgnąć jego zdania odnośnie całej sprawy, byłoby Jana obowiązkiem złożyć takie oświadczenie, jakie zostało zapisane. Jest dość prawdopodobne, że Herod istotnie pytał, a Jan, nie będąc wścibski w sprawy króla, jedynie powiedział prawdę w odpowiedzi. Nie wynika to jednak z ogólnej relacji. Tym niemniej jednak sugerujemy, że osoby poświęcone Panu na ogół najlepiej będą głosić prawdę, jeśli rzeczy ujmować będą w sposób ogólny, bez stosowania jej do konkretnych osób, władców lub innych, chyba że zostałyby przez nie o to poproszone. Sądzimy, że jest rzeczą dostateczną, jeżeli zasady sprawiedliwości są ściśle przestrzegane i publicznie wyznawane.

Jest jednak całkiem możliwe – sądzimy że naprawdę prawdopodobne – że kierunek obrany przez Jana, który doprowadził go do konfliktu z Herodem, był w jakimś stopniu obrazem na tryb postępowania Kościoła ewangelicznego w obecnym czasie oraz biegu wydarzeń, których możemy oczekiwać. Jeżeli ta historia byłaby obrazem, to Herod reprezentowałby świecki rząd, natomiast jego nielegalna żona – kościół nominalny, przedstawiany w symbolice całego Pisma Świętego jako niewiasta, Jezabel, itd.

Jeśli obrazowość tej historii potwierdzi się przez wypełnienie w pozaobrazie, to spełnienie przebiegać będzie prawdopodobnie w następujący sposób:

(1) Nastąpi ponowne częściowe połączenie kościoła i państwa (jak się wydaje jest to teraz w procesie rozwoju);

(2) W takim przypadku stałoby się powinnością prawdziwego Kościoła, zwiastunów i głosicieli Królestwa mesjańskiego, udzielenie nagany władzom cywilnym, jak również systemom kościoła nominalnego i ogłoszenie, że ich związek jest bezprawny – sprzeczny z Pismem Świętym;

(3) Niemal pewnym tego wynikiem będzie obudzenie wrogości władz, zarówno cywilnych, jak i religijnych; zwłaszcza jednak wrogości i złości tych drugich;

(4) Kościół nominalny, w jego fałszywej pozycji, z niepokojem zabiegać będzie o to, aby zdusić zarzuty i zniszczyć tych, którzy je stawiają. W efekcie, władza świecka zostałaby nakłoniona do uchwalenia ustawodawstwa, które ograniczy wolność wiernych i powstrzyma ich od publicznych wypowiedzi; tak jak Jan został powstrzymany przez uwięzienie;

(5) Osobisty wpływ Jezabel (Herodiady), jako niewystarczający, może później zostać powiększony przez wpływ jej córki (połączony protestantyzm), która będzie w tak pełnej sympatii do niej, że zostanie jej narzędziem w zniszczeniu najbardziej lojalnych sług Boga.

Złoty tekst tej lekcji jest bardzo odpowiedni, by został głęboko wyryty na sercach wszystkich tych, którzy pragną swoje powołanie i wybór uczynić pewnym: "Z całą pilnością strzeż swego serca, bo życie ma tam swoje źródło" (Przyp. 4:23). Jeżeli serce, myśli, będą utrzymywane pod ścisłą kontrolą w pełnej harmonii z Panem i jego Słowem, wtedy wszystek sprzeciw świata, ciała i diabła nie będzie w stanie nas pokonać. Będąc napełnieni duchem Mistrza i prowadzeni przez Niego, wyjdziemy dzięki temu z prób zwycięsko, jako zwycięzcy i więcej niż zwycięzcy, przez Tego, który nas umiłował.
 
W.T.1898 (R-2279)
 

Dzisiejszy komentarz

 
Jan Chrzciciel stał się największym z proroków, ponieważ dostąpił zaszczytu ogłoszenia pierwszego przyjścia naszego Pana i przywileju wskazania na Niego osobiście. Przekłada się to na współczesną, równie chwalebną misję Kościoła ewangelicznego, odpowiednika Jana Chrzciciela, który o świcie siódmego tysiąca lat historii świata obdarzony został przywilejem ogłaszania drugiej obecności Jezusa Chrystusa (od 1874 roku).

W związku z rozpoznanym czasem powrotu Chrystusa, autor sześciu tomów Wykładów Pisma Świętego, C.T. Russell, podkreślał w swych pismach dwie główne kwestie z tym przyjściem związane, a mianowicie: (1) ostateczne skompletowanie i uwielbienie kościoła Chrystusa oraz, następującą po tym fakcie, (2) restytucję ludzkości. O tej pierwszej kwestii, aktualnej w obecnym wieku, czyli fakcie i okolicznościach zabrania Kościoła z ziemi, mówią nie tylko bezpośrednie oświadczenia Pisma Świętego, ale również różne proroctwa i obrazy. Wyznania chrześcijańskie na ogół utrzymują, że święci zostaną w ostatniej chwili cudownie pochwyceni do nieba, a na stary świat przyjdzie zagłada. Tymczasem Pismo Święte uczy, że dopełnienie liczby Kościoła w czasie drugiej obecności Chrystusa, oznacza cały proces żniwny polegający na oddzieleniu klasy pszenicy od babilońskiego kąkolu, oczyszczanie jej przez różne utrapienia i ostatecznie, w sposób przez świat niezauważony, zgromadzenie jej w niebiańskim spichlerzu.

Jan Chrzciciel, który, jak wcześniej wykazano, przedstawia Kościół Chrystusa żyjący w czasie Jego drugiej obecności, wypowiedział znamienne zdanie: "On musi wzrastać, ja zaś stawać się mniejszym" (Jan 3:30). Przy pierwszym przyjściu Pana zaszczytna misja Jana zaczęła stopniowo tracić na znaczeniu, aż nastąpił jej dramatyczny i gorzki koniec. C.T. Russell, wnikając w tę obrazową historię zasugerował, że misja Kościoła w ciele w czasie paruzji Pana zakończy się w podobnie gorzki sposób.

Tak sugerowanych okoliczności końca drogi Kościoła oczekiwano około roku 1914. Gdy wybuchła I Wojna Światowa i minęły kolejne dwa lata, pastor Russell napisał przedmowę do II tomu W.P.Św., w której podtrzymał z całą mocą akuratność chronologii biblijnej, wskazującej na ten rok, jako koniec okresu tzw. "Czasów Pogan", ale jednocześnie przyznał, że spodziewanie w tym czasie zabrania i uwielbienia Kościoła było naturalną pomyłką. Obraz uwięzienia i uśmiercenia dzisiejszego Jana Chrzciciela pozostał więc kwestią otwartą. Wśród Badaczy Biblii zapanowała konsternacja, a różne szkoły myślenia, które usiłowały zdefiniować zaistniałą rzeczywistość spowodowały, że cały ruch podzielił się na szereg odłamów. Z tej burzy odmiennych poglądów wyłoniła się grupa tych, którzy jako jedyni utrzymywali stanowczo, że Wysokie Powołanie nie tylko nie ustało w początkowych latach XX wieku, lecz trwa nadal. Utworzyli oni ruch pod nazwą "Wolni Badacze Pisma Świętego".

Słuszność ich przekonania, że wysokie powołanie nadal trwa, musiał wspierać fakt, że księga Objawienia nie została jeszcze wtedy zrozumiana. W naszych czasach doliczono się kilkuset komentarzy do niej, a każdy zawiera odmienne interpretacje. Szczególna ważność księgi Objawienia "Jezusa Chrystusa, które dał mu Bóg" wyklucza pozostawienie jej w takim stanie rozbieżności myśli do końca Wieku Ewangelii. Wszak zawiera ona doniosłe informacje i przestrogi dla Kościoła na ostatnie lata tego wieku, jak choćby ostrzeżenie przed systemami bestii czasów ostatecznych i jej obrazu, którym naśladowcy Pana Jezusa mieli stawić czoło. Sama logika kazała więc oczekiwać, że spójne, harmonijne wytłumaczenie całej tej Księgi pojawi się przed nastaniem Ucisku Wielkiego (anarchii), i że dokona tego Pańskie narzędzie spośród Kościoła, z przeznaczeniem dla Kościoła, jako pokarm duchowy na czas największej potrzeby.

Wróćmy do obrazu Jana. Z całego ruchu badaczy Biblii sprzed 1914 roku, tylko wśród tych, którzy wierzyli, że drzwi wysokiego powołania są wciąż otwarte, żywe było spodziewanie, że koniec drogi Kościoła zaznaczy się w dramatycznych okolicznościach ścisłej współpracy państwa z kościołem nominalnym. Spodziewanie to było szczególne realistyczne w Polsce, kraju, stanowiącym najsilniejszy w Europie bastion katolicyzmu, a jednocześnie kraju rządzonym przez potężną władzę świecką w dyktatorskim socjalistycznym wydaniu. Tutaj też najliczniejsze było grono tych badaczy Biblii, którzy wierzyli, że drzwi powołania są wciąż otwarte, i przez to, niejako w naturalny sposób stali się powiernikiem proroczej orientacji, nakazującej oczekiwać wypełnienia obrazu uwięzienia i śmierci Jana Chrzciciela.

Napięcie oczekiwania niezmiernie wzrosło w latach 70. ubiegłego wieku, gdy Polak, Karol Wojtyła został papieżem a władze socjalistyczne zaczęły mnożyć niezwykłe ustępstwa na rzecz Kościoła Rzymsko-katolickiego i innych wyznań. Okoliczności zdały się zapowiadać wypełnienie się w Polsce obrazu Jana Chrzciciela. Pewna grupa badaczy Biblii otwarcie zakładała możliwość powtórzenia się w jakiejś formie krwawych prześladowań ciemnych wieków, lecz tego rodzaju założenia nie potwierdziły się. W pewnym momencie sprawy poszły w zupełnie przeciwnym kierunku. Nastąpił zamach na papieża, przyjazne stosunki władz socjalistycznych z kościołami skomplikowały się, a warunki polityczne i społeczne w całym Bloku Wschodnim zaczęły ulegać coraz szybszym przemianom demokratycznym. Przemiany te nie tylko doprowadziły do zgniecenia socjalizmu, ale z całą siłą uderzyły w fałsz, obłudę i zepsucie moralne Kościoła Rzymsko-katolickiego.

Na arenie dziejowej zaistniała więc radykalna zmiana: rządy despotyczne zaczęły upadać na rzecz demokratycznych, Kościół Rzymsko-katolicki słabnie w oczach pod wpływem demaskatorskiej krytyki, a we wszystkich rejonach świata zapalają się coraz liczniejsze ogniska anarchii. W związku z takim przebiegiem wydarzeń, tym wszystkim, którzy przywiązują wagę do sugestii C.T. Russella odnośnie obrazowej historii Jana Chrzciciela, pozostają tylko dwie możliwości: albo całkowicie zwątpić w spełnienie jego proroczej przepowiedni, albo uznać, że spełniła się ona w Polsce w ostatnim ćwierćwieczu ubiegłego roku.

Niniejsza witryna stanowczo opowiada się za tą drugą możliwością, czemu dawano wyraz w licznych komentarzach. Powtórzmy więc w skrócie uzasadnienie takiego stanowiska.

Cudzołożna Herodiada przedstawia Kościół Rzymsko-katolicki. Będąc żoną pozbawionego perspektyw Filipa, odeszła od niego i związała się z jego ambitnym bratem, tetrarchą Herodem Antypasem. Watykan, widząc, że na Zachodzie, liberalizacja i pogoń za pieniądzem niweczy religijność i opróżnia kościoły, skierował swoje zainteresowanie na religijne społeczeństwa Wschodu. Jeszcze do niedawna zaciekle zwalczał socjalizm, lecz najwyraźniej zreflektował się, że dalsza walka z ideą zrównania społecznego może mu przysporzyć więcej strat niż zysków. Zbyt silnie bowiem zakorzeniła się ta idea w sercach i umysłach ludzi. Architektem nowej polityki wschodniej Watykanu wobec państw bloku komunistycznego stał się kardynał Agostino Casaroli. Dzięki temu zyskał przydomek: "Kardynał Pieriestrojka". Był specjalnym wysłannikiem Jana XXIII, Pawła VI i Jana Pawła II do rozmów dyplomatycznych z państwami obozu radzieckiego. Celem tych rozmów było poszukiwanie sposobu na współistnienie bez dyskryminacji z powodu wyznania osób i instytucji.

Herod Tetrarcha Antypas przedstawia obóz komunistyczny w okresie rosnącego ideologicznego zwątpienia. Konkordancja biblijna tłumaczy imię Herod jako "syn bohaterski", co niewątpliwie trafnie charakteryzuje bohaterską przeszłość propagatorów komunizmu, którzy rzucili wyzwanie całemu światu. Tytuł Tetrarcha, czyli panujący nad czwartą częścią, odnosi się do stanu posiadania obozu socjalistycznego po II Wojnie Światowej, gdy objął kontrolę nad 26% terytorium i około 35% ludności świata (patrz Encyklopedia). Imię Antypas (znaczy przeciwny ojcu) określa stanowisko przywódców schyłkowej fazy komunizmu, którzy sprzeniewierzyli się ojcom rewolucji, Marksowi, Leninowi i innym, przez nawiązanie współpracy z klerem.

Uczta Heroda z okazji jego urodzin wyobraża szczytowy okres zmienionej polityki obozu socjalistycznego, trwający od jesieni 1977 do wiosny 1981. Okrągłą rocznicą było Sześćdziesięciolecie Rewolucji Październikowej. Polityczne propagandowe świętowanie rozpoczął radziecki przywódca, Leonid Breżniew, wygłaszając z Kremla patetyczne przemówienia. Wychwalał osiągnięcia 60-lecia socjalizmu, w apelach do świata zalecał tę ideę jako spoiwo łączące narody w pokojowej współpracy bez względu na kolor skóry, rasę, naród, czy religię. Szczególnym uświetnieniem 60-lecia stał się przyjazd do Moskwy (1977) na uroczysty zjazd Federacji Kościołów Protestanckich (Salome) celem udzielenia poparcia. Kościół Rzymsko-katolicki, niezwykle ważny czynnik w grze politycznej (Herodiada) pozostawał w tle. Starsza matrona nie mogła liczyć na swój powab. Miała do dyspozycji córkę.
 
 

 

Prorok Jan Chrzciciel przedstawia prawdziwy Kościół obwieszczający od roku 1874 drugą niewidzialną obecność Jezusa Chrystusa. Z powodów wyżej opisanych punkt ciężkości prorokowania dzisiejszego Jana Chrzciciela przesunął się w latach 70. ubiegłego wieku ze Stanów Zjednoczonych do Europy, w szczególności do Polski. Tutaj lud Boży mógł z najbliższej odległości zaobserwować zawiązujący się romans socjalistycznego "Heroda" i katolickiej "Herodiady". Równolegle do wschodniej polityki Watykanu, w Polsce zaistniał i zaczął rozwijać się chronologiczny ruch proroczy, który ogłosił (1974) koniec Wysokiego Powołania (1977) oraz początek światowej anarchii (1981). Podstawą do tego głoszenia stało się światło wypływające z różnych zależności czasowych, proroctw i obrazów Pisma Świętego, którego promienie w jednoznaczny sposób skupiły się na latach 1977-1980/81-1984.

Prorocza wymowa była jasna: od jesieni 1977 do wiosny 1981 siły polityczne, świeckie i religijne, złączą się we wspólnym wysiłku ratowania świata od zagłady, zaraz potem ta współpraca pryśnie jak bańka mydlana, a świat zacznie ogarniać anarchistyczne wrzenie. To samo światło, udzielone w ostatnich latach Wieku Ewangelii, zostało przedstawione w księdze Objawienia w postaci małej książeczki, którą Anioł wręczył Janowi, polecił "zjeść" i zapowiedział: "musisz znowu prorokować o wielu ludach i narodach, i językach, i królach" (Obj. 10:2,9-11).

Zgodnie z rozkazem płynącym z góry w wydawnictwach wspomnianego ruchu proroczego pojawiły się komentarze piętnujące jako duchowy nierząd wzajemne zbliżenie władz komunistycznych i Kościoła katolickiego oraz zapowiadające upadek wszystkich systemów starego świata. Władze uznały, że tak złowieszczego posłannictwa nie mogą dłużej tolerować. Wszak zakłócało ono uroczyste przygotowania do "uczty Heroda" oraz groziło zerwaniem jego flirtu z katolicką Herodiadą. Ostatnie, legalne wydawnictwo (1977), mówiące o tych sprawach, zostało ocenzurowane, zaś na dalsze numery wydano zakaz. Zrzeszenie Badaczy Pisma Świętego, w ramach którego ruch chronologiczny się rozwinął, rozpoczął wewnętrzne represje celem wyrzucenia tego ruchu poza nawias i rozproszenia jego zwolenników. Tak się też stało. Głos "Jana Chrzciciela", mówiący "nie wolno ci jej mieć", ucichł.

Salome, córka Herodiady. W literaturze Badaczy Pisma Świętego, Salome przedstawia federację kościołów protestanckich. Ta sama myśl wypływa ze zrozumienia wizji Objawienia, ukazującej 10-rożną czerwoną bestię papieską w jej ostatecznej postaci (czerwona bestia – "Herod" – władze komunistyczne uległe Kościołowi katolickiemu), której dosiada wielka nierządnica ("Herodiada" – Kościół katolicki) z napisem na czole "...matka nierządnic..." (Obj. 17:1-5). Z Kościoła katolickiego, matki, skutkiem szeregu zrywów reformacyjnych wyłoniły się ruchy protestanckie, córki, które z czasem również poszły drogą nierządu duchowego, czyli łączności z państwem. Córki, nierządnice z Objawienia, są tym samym, czym Salome na uczcie Heroda.
 

 
* * *
 

Ostatnia orientacja czasowa, ukazująca koniec wieku Ewangelii oraz prorocze okoliczności jego zakończenia miała swój początek w warszawskim zborze Zrzeszenia Wolnych Badaczy Pisma Świętego. Był rok 1967. Wojna sześciodniowa na Bliskim Wschodzie zelektryzowała wszystkich, którzy wierzą, że odrodzenie drzewa figowego, Izraela, jest jednym z wielkich znaków bliskości Królestwa Bożego. W okolicznościach proroczego rozbudzenia, członek zboru warszawskiego, Tadeusz Wiśniewski zaczął dzielić się ze swoimi spostrzeżeniami na temat zależności czasowych, proroctw oraz wizji księgi Objawienia. Jego argumenty były tak uderzająco trafne i zgodne z Pismem Świętym, że szczere serca, które się z tymi tłumaczenia zetknęły, zapłonęły entuzjazmem oraz pełnym przekonaniem, że to Pan udziela swemu ludowi dalszego światła.

Całe Zrzeszenie Wolnych Badaczy Pisma Świętego w Polsce znalazło się najbliżej tego źródła, a więc w pozycji najbardziej korzystnej do przyjęcia Prawdy, którą Pan objawił.

Po wstępnym, powszechnym zainteresowaniu, zaczęły się jednak pojawiać objawy niedowierzania i sprzeciwu. Już chyba po raz ostatni w tym wieku potwierdziły się słowa przypowieści naszego Pana o łacie z nowej materii rozdzierającej zwiotczałą szatę oraz młodym winie rozsadzającym stare bukłaki. Opozycję pobudzał nacisk od wewnątrz i zewnątrz. Czołowi współbracia zza oceanu, na których podwórku zabroniono mówić o datach, dziwili się, że ich protegowani w Polsce wciąż tolerują zaistniały stan rzeczy. Z drugiej strony, władze komunistyczne dawały do zrozumienia przywódcom Zrzeszenia, że głoszenie z estrady centralnego zboru w Polsce tak złowieszczych i krytycznych nauk jest nie do przyjęcia. Wzgląd na opinie ludzkie i strach przed represjami zdecydowały. W efekcie nastąpiło powszechne potępienie całego ruchu chronologicznego i usunięcie go ze struktur Zrzeszenia.

Była to w istocie rzeczy trudna próba dla wszystkich, która zmusiła członków tej organizacji do zajęcia stanowiska. Jej wyniki ilustruje uczta Heroda. Nieliczni utożsamili się ze stanowiskiem Jana Chrzciciela, gotowi znosić ostracyzm i powszechne potępienie, inni zaś zdecydowali się podążać posłusznie za swoimi przywódcami, którzy na "uczcie Heroda" odtańczyli wraz z innymi sektami protestanckimi (Salome) propagandowy taniec "pokoju i bezpieczeństwa".
 

 
* * *

 

Śmierć Jana Chrzciciela. Na koniec należy wspomnieć o jednej ważnej rzeczy. Zarówno obraz Jana Chrzciciela, jak też proroctwa i wizje Objawienia dawały powód do przypuszczenia, że ostatni członkowie Kościoła umrą śmiercią gwałtowną z rąk współpracujących ze sobą władz świeckich i kościelnych. Z tego powodu większość zwolenników ruchu chronologicznego miała takie spodziewanie i dawała temu wyraz w wydawnictwach i w wypowiedział słownych. Dla obserwujących ten ruch z boku, spodziewane zabranie Kościoła stało się testem wiarygodności. Gdy taki krwawy koniec nie nastąpił, ogłoszono fiasko całego prorokowania.

Spojrzenie wstecz zmusza do refleksji. Wydarzeń politycznych, o których wyżej mowa i które miały towarzyszyć zabraniu Kościoła, spodziewano się przed czasem (od połowy lat 60. ubiegłego wieku). Czyż jest więc dziełem przypadku, że w ściśle określonych ramach czasowych, wyznaczonych na prorokowanie "dwóch świadków" (Obj. 11:3), przez 1260 dni (od jesieni 1977 do wiosny 1981), zaistniała współpraca dwóch politycznych gigantów, świeckiego i religijnego? Po jednej stronie słabnący socjalizm, rozpaczliwie szukający wsparcia w dawno skompromitowanym sojuszu "tronu i ołtarza", po drugiej zaś, Kościół Rzymsko-katolicki szukający szansy dalszego przetrwania wśród względnie religijnych społeczeństw Wschodu.

Taka sytuacja się już nigdy nie powtórzy. Świecka władza potężnego "Heroda" bezpowrotnie upadła. Nie powtórzy się też nigdy fenomen papiestwa, wyniesionego przez socjalizm do niebywałej popularności tylko dlatego, że Szatan zdołał tak zamydlić oczy społeczeństwa, że na krótki czas przestało ono patrzeć wstecz na krwawą przeszłość tego systemu. Dochodzi do tego jeszcze jeden czynnik sprawdzający. Już ponad sto lat temu, C.T. Russell przepowiedział na podstawie przesłanek Pisma Świętego, że upadek socjalizmu sprowadzi na świat anarchię. Obecnie gołym okiem widać, że ognie anarchii ogarniają świat. Zapaliły się na peryferiach chrześcijaństwa, ale wciąż zbliżają do jego centrum. Należy jednak uznać, że faktycznym początkiem anarchii było zgniecenia socjalizmu w latach 1980/81.

Skoro więc lawinowe tempo wydarzeń rehabilituje prorocze zapowiedzi ruchu chronologicznego, to może nie należy dzisiaj szukać odpowiednika dla śmierci Jana Chrzciciela w postaci krwawej średniowiecznej masakry, ale raczej widzieć tę śmierć bezosobowo, w zupełnym triumfie władzy świeckiej i kościelnej w zdławieniu i wyciszeniu proroczego świadectwa. Skądinąd biorąc, Badacze Biblii nie spodziewali się równoczesnego odwołania z ziemi ostatnich członków Kościoła w jakiś cudowny sposób. Byłby to zaiste cud, gdyby w środkowej Europie, w czasach demokracji, przy zniesionej karze śmierci do tego doszło. O członkach Kościoła powiedziane jest proroczo, że "umrą jak inni ludzie" (Psalm 82:6,7), czyli bez żadnej wzbudzającej sensację manifestacji. A przecież sprawa zakończenia drogi Kościoła jest na rzeczy, skoro widzimy tak wielkie zaawansowanie anarchistycznego wrzenia na całym świecie.
 
 
Dodał: Andrzej
Popularne artykuły
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 2 z 2
Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan   (ciąg dalszy artykułu)   Twierdzenia Palestyńczyków   Twierdzenia palestyńskiego, że ...dalej
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 1 z 2
    Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan     Wstęp     Nie zdarzyło się nigdy przedtem, aby ...dalej
Gromadzenie sił na Armageddon
"Albowiem przyszedł dzień on gniewu i któż się ostać może" Obj. 6:17     Księgę Objawienia Bóg dał, jak ...dalej
Wychowanie jezuickie
Wyjątki z traktatu Stanisława Szczepanowskiego pt. "Idea polska wobec prądów kosmopolitycznych". Lwów, Towarzystwo Wydawnicze 1901, ...dalej
Antychryst. Jego ostateczny koniec
OSTATECZNY KONIEC ANTYCHRYSTA WIDZIANY W 1889 ROKU     Prześledziliśmy historię papiestwa aż do obecnych czasów, do Dnia Pańskiego ...dalej
ANARCHIA - Symboliczny ogień, którym kończy się stary świat
"A dzień Pański nadejdzie jak złodziej; wtedy niebiosa z trzaskiem przeminą, a żywioły rozpalone stopnieją, ...dalej
Izrael. Od Abrahama do Chrystusa (3)
W poniższym rozdziale podano skrótowy przegląd wydarzeń w historii Izraela, od czasu patriarchy Abrahama do ...dalej
Izrael. Czy Żydzi są nadal narodem wybranym? (1)
"Tylko was poznałem [w sensie wybrania] ze wszystkich rodzajów ziemi". (Amos 3:2) Dla wielu powyższe oświadczenie Pisma ...dalej
Apokalipsa (rozdział 17)
Opinia T.Ch. Russella na temat siedemnastego rozdziału   "Brat Russell mówił, że ... tego rozdziału nie można ...dalej
Plagi egipskie - Dziewiąta i dziesiąta (6 z 6)
DZIEWIĄTA PLAGA EGIPSKA – CIEMNOŚCI 2 Mojżeszowa 10:20-29     "Rzekł więc Pan do Mojżesza: Wyciągnij rękę swoją ku ...dalej
Archiwum
Etykiety
Trzy Biada Copyright © 2011 Artykuły   Articles   Wprowadzenie   Warto zobaczyć   Kontakt
projekt graficzny cefau wykonanie eball