TrzyBiada.pl
17
LIS
0
2829
Lubię to

"
A gdy Oblubieniec odwłaczał z przyjściem, zdrzemnęły się wszystkie i posnęły" (Mateusz 25:5)
 
 
Przypowieść o dziesięciu pannach jest jedną z najtrudniejszych. Jako przypowieść o "Królestwie Niebieskim" mówi ona o wyborze "nasienia Abrahama", przez które w czasach Restytucji będą błogosławione wszystkie narody ziemi. Przypowieści o Królestwie opisują najczęściej warunki wyboru Kościoła Chrystusowego w ciągu całego wieku Ewangelii, ale skupiają się na jego końcu, gdzie odbywa się ostateczna selekcja, rozdzielanie pszenicy od kąkolu, dobrych ryb od złych, gorliwych sług od leniwych itp. Wszystko na to wskazuje, że przypowieść o dziesięciu pannach także mówi o ostatecznym odłączeniu członków Kościoła od pozostałych chrześcijan.

Zastosowanie tej przypowieści do całego świata wyklucza występująca w niej relacja panny – oblubieniec. Tylko naśladowców Chrystusa porównuje Pismo do dziewicy, z którą zaręczył się On podczas swego pierwszego przyjścia, a przy drugim przyjściu, z końcem wieku Ewangelii, miał ją pojąć za małżonkę. Apostoł Paweł, swoisty "drużba" tak się wyraża o swojej roli: "Jestem bowiem o was zazdrosny Boską zazdrością. Zaręczyłem was przecież z jednym mężem, by was przedstawić Chrystusowi jako czystą dziewicę" (2 Kor. 11:2:3). Tych "zaręczonych", którzy odłączyli się całkowicie od ducha i celów tego świata, święty Jakub napomina: "Cudzołożnice, czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem jest nieprzyjaźnią z Bogiem? Jeśli więc ktoś zamierzałby być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga" (Jak. 4: 4).

Czy wypełnienie przypowieści o pannach mogło dokonać się w społecznościach wielkich kościołów, które choć przyznają się do Jezusa, to jednak już dawno zatraciły Jego ducha. Stu czterdziestu czterem tysiącom wybranego Kościoła daje Pismo Święte następujące świadectwo: "Są to ci, którzy się nie skalali z niewiastami, są bowiem dziewicami” (Obj. 14:4). O jakie niewiasty w tym fragmencie Słowa Bożego chodzi? Rozdział siedemnasty Apokalipsy ukazuje całą rodzinę: matkę i córki noszące nazwisko rodowe – Babilon Wielki. Wspólną cechą tych niewiast jest to, że uprawiają nierząd z królami ziemi. Porównanie do niewiast nie odnosi się w żadnym wypadku do jednostek, lecz do zgromadzeń kościelnych. Biblia wykazuje, że Kościół prawdziwy jest kościołem dziewiczym, nie mającym żadnej łączności ze światem. Pierwotny kościół popełnił błąd, gdy opuścił Chrystusa jako przyszłego Oblubieńca a połączył się z państwem rzymskim. Stanowiło to zakazaną łączność, gdyż jako Oblubienica Chrystusa nie miał on prawa łączyć się z cesarzem Rzymu. Tym sposobem kościół ten dopuścił się zdrady wobec Chrystusa.

Średniowiecze spotęgowało jeszcze to zamieszanie pojęć i dopiero u jego schyłku oraz na początku epoki Odrodzenia zaczęły się ruchy reformacyjne. Wiclif, Hus, Luter, Zwingli i inni, starali się lepiej zrozumieć Słowo Boże i wydobyć z niego więcej prawd. Udało się im to, lecz tylko do pewnego stopnia. Nie przyszedł bowiem jeszcze właściwy czas na to, aby mogło zaświecić zupełne i jasne światło Słowa Bożego.
 
Niektórzy w owych czasach byli wierni Bogu i nie mając nic wspólnego z ideami tego świata, zachowali charakter dziewiczy. Inni zaś, rozpolitykowani i tęskniący za władzą, połączyli się z nią powielając błąd Kościoła Rzymsko-katolickiego.
 
Współpraca kościoła z władzą świecką uczyniła Kościół Rzymsko-katolicki figuralną nierządnicą, ponieważ nie dochował on wierności Panu. Podobnie zachowały się kościoły protestantyzmu i dlatego zostały ukazane jako jego córki, również nierządnice. Wyraz "nierządnica" w księdze Objawienia jest wyrazem symbolicznym i nie należy rozumieć, że poszczególne jednostki w tych systemach kościelnych żyły w nierządzie. Oznacza on jedynie apostazję – odstępstwo od chrześcijańskich ideałów.

Bóg zamierzył wybrać ze świata "lud dla imienia swego". Zgodnie z cytowanymi wyżej słowami Apostoła, kościół Boży jest jak czysta dziewica zaręczona z jednym Oblubieńcem, Chrystusem. Miał on czekać aż do Jego powrotu, aby podczas Wesela Baranka połączyć się z Nim na wieczność. W jakim celu? Dlaczego Pismo Święte dla pokazania związku Chrystusa z Kościołem używa formuły małżeństwa?

Chrystus przedstawiony jest w Piśmie Świętym jako Ojciec Wieczności (Izaj.9:6). W innym jego fragmencie apostoł Paweł ukazuje Go jako drugiego Adama (1 Kor.15:45). Czyni to, aby pokazać dzieło odrodzenia rodzaju ludzkiego. Nasi prarodzice, Adam i Ewa zaprowadzili swoje potomstwo w niewolę grzechu i śmierci. Pan Jezus odwróci ten proces. Dzięki swojemu zwycięstwu nad śmiercią i zmartwychwstaniu otrzymał nieśmiertelność. Jeden z jej atrybutów określił nasz Pan w ten sposób: "Jak bowiem Ojciec ma żywot sam w sobie, tak dał i Synowi, by miał żywot sam w sobie" (Jan. 5:26). Uzdolniło to naszego Pana do tego, aby stał się dawcą życia wiecznego dla całej ludzkości. Najpierw podniesie ją z grobów w powszechnym zmartwychwstaniu, by poprzez proces tysiącletniego naprawienia wszechrzeczy wprowadzić ją w przyszłe wieki Królestwa Bożego (Izaj. 35). Ojcem tego procesu będzie Jezus Chrystus, natomiast matką Kościół , o którym Słowo Boże mówi, że także dostąpi nieśmiertelności (Rzym. 2:7).

Kościół Rzymsko-katolicki przyśpieszył ten proces. Zmęczyło go czekanie na Pana i wraz ze świeckimi władcami założył swoje królestwo na ziemi. Przez tysiąc lat, aż do Rewolucji francuskiej i Napoleona władał światem za pomocą miecza krzyżowców i stosów "Świętej Inkwizycji". Dorobił do tego fałszywą ideologię, w której miejsce Chrystusa zajął papież, a jego Kościoła – katolickie duchowieństwo. Reszta to laicy, którzy swoich przywódców nie nazywają inaczej niż ojcami, a tego najważniejszego "ojcem świętym". Ci zaś, bardzo chętnie przyjmują te tytuły, chociaż Pan Jezus nakazał aby nikogo na ziemi ojcem nie nazywać (Mat. 23:9).

Co znaczy być pokalanym z niewiastami? W różnych systemach kościelnych, do czasu, znajdowali się szczerzy, święci ludzie, o których można powiedzieć, że nie byli skalani ich błędami. Można o nich powiedzieć, że choć znajdowali się tam ciałem, to duch ich do nich nie należał. Pan Bóg mówi o niektórych, jako o swoich dzieciach znajdujących się w Babilonie. Wyraz Babilon znaczy zamieszanie i odnosi się do niewłaściwych stosunków, jakie wytworzyło połączenie kościoła z państwem. Chociaż niektórzy znajdowali się w Babilonie, to jednak do niego nie należeli, podobnie jak Izraelici uprowadzeni do literalnego Babilonu nie byli Babilończykami.

We właściwym czasie Bóg sprawił, że król perski Cyrus wydał dekret. Zezwalał on każdemu Izraelicie znajdującym się w niewoli babilońskiej na powrót, jeśli tylko sobie tego życzy, do swego Boga i do ziemi obiecanej. Wielu Izraelczyków skorzystało z tego rozporządzenia i powróciło do Palestyny. Podobnie warunki do opuszczenia duchowej niewoli wytworzył nasz Pan o świcie swojej drugiej obecności. Od chwały Jego "oświeciła się ziemia" (Obj. 18:1-5). Powódź oświecenia i Prawda w każdym przedmiocie zaczęły demaskować Babilon, zdeprawowane chrześcijaństwo, jako mieszkanie demonów i siedlisko wszelkiego nieczystego ducha.

Zabrzmiało wezwanie, aby każdy, kto należy do Boga, a znajduje się w Babilonie, starał się go opuścić. Nikt nie był obowiązany wyjść z Babilonu, dopóki głosu Bożego nie usłyszał. Do czasu tego wezwania, nikt będący w Babilonie nie był odpowiedzialny za żadną nieczystość, nie był pokalany, ponieważ nie wiedział o niczym lepszym. Ci, których uczucia ku Bogu i Jego Słowu były czyste, pozostawali w stanie dziewiczym. Do nich to Pan mówi: "Wyjdź z niego [Babilonu] ludu mój, abyś się nie stał się uczestnikiem jego grzechów". To znaczy, że pobyt w Babilonie nie przesądzał jeszcze o uczestnictwie w jego grzechach. Jak to rozumieć? Nikt nie jest odpowiedzialny za to, czego nie znał i nie rozumiał. Odpowiedzialność przed Bogiem, przyszła wtedy, gdy została poznana Prawda i obnażone błędy, w które systemy babilońskie popadły.

Okazało się, że święty charakter naszego Ojca Niebieskiego był zafałszowany, gdy mówiono o Nim rzeczy, których wzdrygalibyśmy się mówić o nas samych lub o naszych rodzicach. Był posądzany o niesamowite wręcz okrucieństwo, gdy nauczano, że wszechmądry, pełen mądrości i mocy Stwórca, postanowił zaraz na początku przytłaczającą większość swoich stworzeń posłać na wieczne męki. W tym celu umyślnie stworzył piekło, czyli miejsce, w którym ta cała szatańska robota się odbywa. Potępieni, są tam ustawicznie męczeni i paleni ogniem, a pastwią się nad nimi i nadzorują ich "ogniotrwałe demony". Gdyby ktoś nas posądził, że w taki sposób postąpiliśmy ze zwierzciem, czulibyśmy się znieważeni. Żaden szlachetny człowiek nie uczyniłby czegoś podobnego. A takie właśnie czyny, w stosunku do istot stworzonych na Jego obraz i podobieństwo zostały Mu przypisane.
 


 
 
Piekło i wieczne męki to tylko jeden punkt z fałszywych nauk, a jest jeszcze wiele innych; choć przyznać należy, że nie wszystko, w co wierzyli nasi przodkowie było złe. Kto był świętym w Babilonie, mógł takim pozostawać, ale teraz przyszliśmy do końca wieku i sytuacja się zmieniła. Bóg uchylił zasłonę i pokazuje nam obecnie wyraźnie Jego plan i zamiary – rzeczywistą naukę, jaka znajduje się w Jego Słowie.

Ten, kto zdobył wiedzę, że te potworne błędy zaszczepił w umysłach ludzi wielki wróg Boga i ludzi, Szatan, staje się uczestnikiem grzechów Babilonu; jeśli nadal pozostaje w systemach, które te szkalujące Boga błędy propagują. Gdyby taką była nasza postawa, okazalibyśmy się gorsi od tych, co tam pozostali i kto wie czy nie nosiłaby ona znamiona grzechu "przeciwko Duchowi Świętemu".

Pismo Święte mówi, że niektórzy pokalają się z tymi niewiastami – tymi ziemskimi systemami. Dlaczego są one ziemskimi systemami, w kontraście do duchowych? Ponieważ Biblia uczy o jedynym kościele, którym jest kościół Boga żywego, kościół pierworodnych, których imiona zapisane są w niebie (Hebr. 12:23). Jak zatem powstały setki organizacji religijnych, zarówno katolickich, jak i protestanckich? Zostały one stworzone przez ludzi. Z jednej strony patrząc, powstały one z błędu, nieświadomości i przesądu. Patrząc jednak z drugiej strony, powstały w wyniku dążeń reformatorskich, które po pewnym czasie zostały zaniechane.

Czy można winić za to ogół ludzi? Raczej nie. Odpowiedzialni są przede wszystkim ci, którzy zostali zapoznani z faktycznym stanem, a jednak pozostają w tych systemach, pochwalają je i podtrzymują. Tacy są pokalani. Kalają się niewiernością Bogu i niewiernością zasadom sprawiedliwości. Którzy jednak potrafili odróżnić dobro od złego i stanęli po stronie sprawiedliwości, tacy uwalniają swe dusze z Babilonu. "Tak mówi Pan: (...) Uciekajcie spośród Babilonu i niech każdy ocali duszę swoją" (Jer. 51:6). (Patrz KPiO-79)
 
 
Sposób wypełnienia się przypowieści
o dziesięciu pannach

 
 
Czy w przypowieści możemy znaleźć informacje o sposobie jej wypełnienia się w chrześcijańskiej rzeczywistości? Pierwszą z nich jest wzmianka o tym, że panny postanowiły wyjść na spotkanie Oblubieńca. Nie ulega żadnej wątpliwości, że przedstawiają one lud Boży, naśladowców Chrystusa, którzy przez cały Wiek Ewangelii czekali na jego powrót. Z przypowieści wynika jednak, że w końcowej fazie tego okresu miało nastąpić jakieś szczególne "wyjście" naprzeciwko Pana. Na czym miałoby to wyjście polegać, a nie byłoby pochopnym działaniem, przed którym sam Jezus ostrzegał? "Gdyby wam wtedy kto powiedział: Oto tu jest Chrystus albo tam, nie wierzcie...Gdyby więc wam powiedzieli: Oto jest na pustyni – nie wychodźcie" (Mat. 24:23,26). Prawie całe chrześcijaństwo, wierne literze słów Jezusa przyjęło taką właśnie postawę. Czeka na widzialny powrót Chrystusa, który pokaże się na obłokach jak błyskawica, w okamgnieniu przemieni swój Kościół i porwie go do nieba.

Czy zatem panny uczyniły błąd wychodząc na spotkanie Oblubieńca? W żadnym wypadku! Pan Jezus naucza, że taki właśnie ruch wyjścia Jego naśladowców na spotkanie z Nim miał się wydarzyć przy końcu Wieku Ewangelii. Jak zostało wykazane powyżej, ruch ten obudzony został o świcie drugiej obecności Chrystusa przez jasne zrozumienie celu, sposobu i czasu Jego przyjścia. Była to potężna motywacja, która wyprowadziła klasę duchowych dziewic z systemów Babilonu i skierowała je na drogę prowadzącą do drzwi Królestwa Niebieskiego.

Wzmianka o tym, że Oblubieniec odwłaczał z przyjściem dostarcza kolejnej informacji o sposobie wypełniania się przypowieści. Mówi mianowicie o tym, że czynnikiem pobudzającym do gorliwości w służbie Bożej miało być nie tylko zrozumienie czasu drugiej obecności Chrystusa, ale również czasu zabrania Kościoła. Zatem wyjście na spotkanie Pana to nic innego jak pełne entuzjazmu pogłębianie zrozumienia Boskiego Planu Wieków i śpieszne zabiegi o rozwój chrześcijańskiego charakteru. Jest to również obserwacja wypełniających się proroctw oraz szerokie świadectwo przed światem o nadchodzącym Królestwie Bożym. Apostoł Piotr mówi, że jest to postawa ludzi, którzy "oczekują i śpieszą" na przyjście Dnia Pańskiego (2 Piotr. 3:11,12).

Szczegół przypowieści o podziale panien na "mądre i głupie" jest jeszcze jedną informacją, która umożliwia jej zrozumienie. Przypowieść ta potwierdza bowiem dodatkowo naukę Słowa Bożego, że spośród dziewic objętych jednym Niebiańskim Powołaniem (Hebr. 3 :1), wyłonią się ostatecznie dwie klasy zwycięzców. Obie klasy obdaruje Pan Bóg duchową naturą. Pierwsza z tych klas, która "zwycięża ponad miarę" (gr. hypernikomen; Rzym 8:37), to Oblubienica Baranka, sto czterdzieści cztery tysiące najwierniejszych naśladowców Mistrza. Drugiej klasie, dużo liczniejszej, ociągającej się w gorliwości, konieczna będzie pomoc Pana w odniesieniu zwycięstwa przez dozwolenie na cierpienia w Ucisku Wielkim.

Różna gorliwość, różne też rangi duchowej natury. Klasie mądrych panien z przypowieści, Małemu Stadku, udzielona zostanie boska, nieśmiertelna natura (2 Piot.1:4; Rzym. 2:7; 1 Kor. 15:53). Będzie ona uczestnikiem pierwszego zmartwychwstania i zasiądzie z Chrystusem na tronie jako królowie i kapłani, aby z Nim przeprowadzać dzieło Restytucji świata. (Obj.14:1; 5:10; 19:7; 20:4-6). Klasa głupich panien z przypowieści, to wszyscy ci, którzy z różnych przyczyn rozminą się z najwyższą nagrodą. To Wielki Lud z Księgi Objawienia (7:9-17), który stanie w niebie przed tronem do usług, z życiem wiecznym na warunkach, bez atrybutu nieśmiertelności. Przez cały Wiek Ewangelii, lud Boży egzystował bez żadnego różnicowania, czego strzegł biblijny nakaz aby "nikogo nie sądzić". Jednak przy jego końcu dokonuje się podział na dwie klasy dziewic, co jest wyraźnie przedstawione w przypowieści.
 
 
Miejsce i czas pierwszego wyjścia panien
 
 
Miejscem, gdzie powstał ruch pierwszego wyjścia panien na spotkanie Oblubieńca były Stany Zjednoczone lat siedemdziesiątych XIX wieku. Był to ruch Badaczy Pisma Świętego, który wrócił do "starych ścieżek" i przyswoił sobie nauki Słowa Bożego oczyszczone z błędów średniowiecza. Dzięki temu ujawniło się całe piękno Boskiego charakteru. Między innymi, nauki te odrzucały wiarę w duszę nieśmiertelną, męki piekielne i czyściec. Rozprawiały się z nie biblijnym dogmatem tzw. Trójcy Świętej. Ukazywały mszę, stale powtarzaną "bezkrwawą ofiarę", jako bluźniercze wypaczenie znaczenia złożonej raz za wszystkich ofiary Jezusa Chrystusa.

Szczególnie radosnym i pobudzającym do działania było zrozumienie "czasów i chwil". Chronologia Biblijna dowiodła, że w roku 1874 rozpoczął się siódmy tysiąc lat od grzechu Adama, a zatem nastało drugie przyjście niewidzialnego Chrystusa i Jego działanie na rzecz ustanowienia na ziemi Królestwa Bożego. W roku 1878, w równoległości do odrzucenia narodu wybranego - Izraela, nastąpiło odrzucenie chrześcijaństwa, Babilonu. Prawdziwy zaś lud Boży, klasa dziewic, wezwany został do jego opuszczenia. Rozpoczęło się wyjście wszystkich panien na spotkanie Oblubieńca. Czas naglił. W roku 1914 miało dojść do zaślubin. Potem tylko krótki ucisk niszczący imperium Szatana i wreszcie upragniony przez całą ludzkość czas naprawienia wszystkich rzeczy.
 
 
Oblubieniec odwłaczał, więc panny posnęły
 
 
Nadszedł wyczekiwany rok 1914. Zaznaczył się on wprawdzie wybuchem Pierwszej Wojny Światowej, zmieniającej oblicze świata, ale dla ludu Bożego sprawił ogromny zawód. Tak pilnie oczekiwany Oblubieniec – Jezus Chrystus, nie przyszedł po swój Kościół.

W tym miejscu można przypomnieć, jak wówczas rozumiano przypowieść o dziesięciu pannach. Rok 1829, w którym rozpoczął się ruch proroczy Williama Millera, uznano jako pierwsze wyjście panien na spotkanie oblubieńca. Przy takim założeniu, rozczarowanie, jakie spotkało jego zwolenników w roku 1844 potraktowano jako zaśnięcie panien. Ruch brata Ch.T. Russella wskazał na rok 1914, jako datę spotkania panien z Oblubieńcem. Okrzykiem o północy, który przebudził panny z drzemki zniechęcenia po zawodzie Millera była proklamacja wtórej obecności Chrystusa w roku 1874. Miała ona miejsce mniej więcej w środku lat (1844-1914) tej symbolicznej nocy (dokładny środek wskazuje na rok 1879. W tym znamiennym roku zaczęło się wydawanie pisma "Watch Tower"). Zatem o świcie drugiej obecności rozpoczął się jak sądzono drugi ruch, ruch przebudzonych panien, który na pewno doprowadzi do spotkania z Oblubieńcem. Tym większa zatem była konsternacja, gdy rok 1914 przyniósł podobny zawód do tego sprzed siedemdziesięciu lat.
 

 

Bracia widzieli wyraźnie znaki drugiej obecności Chrystusa, które świadczyły o akuratnym zrozumieniu czasu, a wśród nich tak dobitne, jak przełom "Dwójnasobu", zaznaczający powrót łaski do Żydów, oraz wybuch I Wojny Światowej, pieczętujący koniec "Czasów Pogan". Tym bardziej więc nie mogli oni pojąć, z czego ta zwłoka wynika. Żyli jeszcze nadzieją, że może rok 1918 spełni ich oczekiwania. Na próżno. Ostatnie nadzieje prysły w roku 1954. Sprawa domniemanej "zwłoki" wyjaśniła się dopiero w roku 1967, po otwarciu siódmej pieczęci, gdy Bóg Najwyższy udzielił swojemu ludowi dalszego światła. Okazało się wtedy, że Pan nie odwłaczał w tym znaczeniu, że w Boskim Planie nastąpiły jakieś zmiany dotyczące czasu zabrania Kościoła. Użyte określenie, "a gdy odwłaczał", wyraża raczej punkt widzenia oczekujących panien. Zasadnicze równoległości skupiały się na roku 1914. Rok ten potwierdziła nawet długość Wielkiej Galerii w piramidzie w Gizech. Dalszego światła nie było. Najwyraźniej Pan, w mądrym celu, dozwolił na to, aby Jego lud trzymał się do końca takiego zrozumienia, jakie uznał za prawidłowe; aby, będąc świadomy bliskości czasu, rzucił wszystko na szalę w ogłaszaniu światu wspaniałego Planu Zbawienia. Dlatego Pan, nie tylko nie gniewa się za przedwczesne wyjście panien, ale darzy swój lud miłością za okazywaną gorliwość i zapał, i jest wyrozumiały dla jego pomyłek.

Drzemka, a następnie sen panien, nastąpił w wyniku przedłużającego się oczekiwania, gdy kolejne zawody coraz bardziej "wątliły serca" (Przyp. 13:12). Zawiodły oczekiwania przywiązane do roku 1925, a po tym roku zawiodło szereg innych, aż ostatni zawód na punkcie czasu jaki przyniósł rok 1954 przelał ostatecznie czarę goryczy i zniechęcenia. Brak orientacji czasowej, brak dalszych wskazówek spowodował, że nauka o czasie zakończenia ziemskiej pielgrzymki ludu Bożego została odłożona na półkę. Coraz mniej braci okazywało zainteresowanie czasem, aż wszyscy na tym punkcie "zasnęli". Przestali badać, szukać i dociekać, zgasło wszelkie zainteresowanie chronologią biblijną. Podkreślmy jednak, że wszyscy stanowili wciąż dziewiczy Kościół pierworodnych i wszyscy też bez wyjątku zasnęli. Czyż Pan mógł gniewać się na swój lud za to, że nie udźwignął ciężaru ponad siły?

Powszechne uczucie zniechęcenia, spowodowane zawodami, znalazło swoje odbicie w uchwałach Generalnej Konwencji w Chicago, w roku 1955. Oto ich fragment: "Jeżeliby mówca którykolwiek zamierzał mówić o dalszych datach, o dalszych filozoficznych obliczeniach, to lepiej byłoby zastąpić go innym mówcą, który by mówił o jednej, jedynej dacie – wierności do śmierci, oraz, aby (...) każdy starał się być przygotowany do zakończenia swojej pielgrzymki w każdej chwili (...) Powinniśmy raz postanowić, żeby żadnych dat nie głosić, żeby o datach raz na zawsze zapomnieć, a głosić jedynie to, do czego Słowo Boże nas upoważnia". (Straż 1955/157)
 


 
 
Uchwała ta stoi w jawnej sprzeczności z metodami pracy brata Russella. To on, przez blisko 40 lat mówił o 1914 roku; a była to przecież data dotycząca przyszłości. Stoi też ona w sprzeczności z nauką drugiego tomu Wykładów Pisma Świętego. Jego tytuł to: "Nadszedł Czas", a pierwszy rozdział nazywa się: "Czasy i chwile od Boga naznaczone". Tak jak sen przychodzi na skutek znużenia, tak też wszystkie panny zmęczone długim oczekiwaniem zasnęły na punkcie chronologii. Było to przewidziane i uwidocznione w przypowieści Pana Jezusa. Sen nastąpił w roku 1954, co potwierdza wartość liczbowa słów zaczerpniętych z jej treści (Mat. 25:5):
 


 
 
Jakiego rodzaju był to sen? Przede wszystkim osłabło zainteresowanie proroctwami związanymi z oczekiwaniem na Oblubieńca. Nie oznaczało to jednak zaniku działalności religijnej. W dalszym ciągu drukowano i rozpowszechniano literaturę biblijną, nadal odbywały się badania Słowa Bożego i ogólne zjazdy. Dzięki tej pracy, panny nie tylko nie traciły oleju, ale mogły go nadal gromadzić przez pogłębianie zrozumienia doktryn i zasad oraz odpowiedni rozwój charakteru.
 
 
Krzyk o północy
 
 
Okrzyk o północy obudził panny, obwieścił im nadejście oblubieńca, a także wezwał, aby wyszły mu na spotkanie. Ta część przypowieści mogła się wypełnić tylko po roku 1954, który zakończył serię przygnębiających rozczarowań na punkcie czasu. Okrzyk budzący panny z "chronologicznego snu" musiał zatem oznajmić koniec okresu odwłaczania i pokazać przyszłość – upragniony czas spotkania z Panem. Słowa wezwania "Wyjdźcie na spotkanie" współbrzmią z obietnicą Anioła z księgi Objawienia (10:6), który wręcza Janowi "książeczkę" i przysięga, że już teraz odwłoki nie będzie – że ci, którzy odpowiedzą na wezwanie, na pewno się nie zawiodą.

Okrzyk zabrzmiał w roku 1967, kiedy to starszy zboru w Warszawie, brat Tadeusz Wiśniewski opublikował rezultaty swoich studiów nad chronologią biblijną. Napełniły one braci powszechnym entuzjazmem. Jezus Chrystus, Baranek Boży, zerwał ostatnią siódmą pieczęć blokującą dostęp do reszty tajemnic księgi Objawienia.
 


 
 
Źródło radości było więc oczywiste. Otrzymana prawda "na czasie" nie tylko potwierdziła akuratność we wszystkich szczegółach chronologii do roku 1914, ale również pokazała przyszłość – czas spotkania z Panem. Z równoległości biblijnych, potwierdzonych liczbowaniem biblijnym wynikało niezbicie, że rok 1980/1981 będzie czasem, kiedy Oblubieniec spotka się ze swoim Kościołem. Okrzyk ten spotęgowało niezwykłe wydarzenie na Bliskim Wschodzie. Otóż w sześciodniowej wojnie, Izrael pokonał o wiele potężniejszą koalicję państw arabskich. Media prasowe określiły to jako zwycięstwo Dawida nad Goliatem. To skojarzenie prasy świeckiej okazało się nadzwyczaj trafne zważywszy fakt, że tak właśnie przedstawia tę walkę wykres "Równoległości z życia Dawida". Wymowny jest także szczegół mówiący o tym, że okrzyk miał miejsce "o północy". Jeżeli sen nastąpił w roku 1954, rozpoczynając "chronologiczną" noc, a spotkanie z Oblubieńcem w roku 1980 miało ją zakończyć, to okrzyk w roku 1967 zabrzmiał dokładnie o północy. Każdy musi to osobiście osądzić, czy był to przypadek, czy też Pańskie działanie?

 
Ocknęły się wszystkie panny i oporządziły swoje lampy
 
 
Tak jak okrzyk o północy nie tylko pobudził panny, ale i zmusił je do oporządzenia swoich lamp, podobnie chronologia biblijna, wzbogacona nowymi spostrzeżeniami stała się zachętą do porządkowania swego zrozumienia. Greckie słowo "kosmeo" znaczy: uporządkować, ustawić, przystroić, upiększyć. Gdy zastanowimy się nad podanymi znaczeniami tego słowa, zauważamy jak trafnie określają one rolę czasu w zrozumieniu Boskiego Planu. Znajomość czasu pomaga ustawić w porządku chronologicznym różne wydarzenia wynikające z Boskich proroctw. Czas jest także czynnikiem upiększającym każdą Boską obietnicę, która o wiele mocniej przemawia, gdy znany jest czas jej spełnienia.

"Dlatego oświadczamy, iż nie szukamy innych planów wieku, ale szukamy dodatkowych objaśnień tego światła, ażeby ten sam Boski Plan, który został nam objawiony w roku 1880, mógł być więcej zharmonizowany i upiększony" (N.S. 1959/6).

"Oporządzanie lamp" dało możliwość aktualizacji zrozumienia Boskiego Planu Wieków. Był to jednocześnie sprawdzian dla ludu Bożego, na ile poszczególne jednostki są zdolne do podjęcia wyzwania, jakim stało się poznanie daty bliskiego spotkania z Panem.

Praca br. T. Wiśniewskiego nie tylko potwierdziła akuratność chronologii z II Tomu Wykładów Pisma Świętego, ale również przesunęła do przodu daty proroczych wydarzeń, których spełnienia, przy braku pełnego światła, oczekiwano już w roku 1914.

Został "zewidencjonowany" cały, ponad pięćdziesięcioletni okres po roku 1914, który historia zapisała ważkimi wydarzeniami. Zwłaszcza sukcesy w obu wojnach światowych ruchu komunistycznego zostały odpowiednio zaszeregowane. Do tego czasu, to nadzwyczajne powodzenie ateistycznej armii budziło rozterkę duchową ludu Bożego. Metoda liczbowania biblijnego, tak owocna w zrozumieniu księgi Objawienia, pozwoliła zrozumieć niepowstrzymany pochód komunizmu, jako zwycięski marsz "armii Pana" w czasach ostatecznych.

Zrehabilitowana nauka o "czasach i chwilach" oraz metoda liczbowania biblijnego zostały przedstawione Domowi Wiary jako sposoby przekazywania Prawdy "na czasie". Wynik opatrywania lamp miał pokazać, czy lampy zapłoną blaskiem, czy też zaczną gasnąć w otaczających ciemnościach. Przechodząc do rzeczywistości: czy lud Boży będzie w stanie zaakceptować środki pozwalające mu zrozumieć obrazy, proroctwa i wizje Objawienia okryte dotąd tajemnicą, czy też je odrzuci i skaże się na brak orientacji.

Światło "opatrzonych lamp" miało ustrzec lud Boży od błędów i pułapek szczytowej fazy tzw. "godziny pokuszenia" (Obj. 3:10). Pan zapowiedział, że doświadczenia, jakie ta godzina przyniesie będą niezwykle groźne, nawet dla wybranych. Za bestią, której rana zostanie wyleczona miała pójść cała ziemia, symboliczne piętno na rękę i czoło zostanie powszechnie przyjęte, a tylko mądrzy duchowo staną z dala, ostrzeżeni identyfikacją liczbową ostatecznej formy tego systemu. Słowo Boże od dawna nakazywało ustawiczną czujność i kompletowanie duchowej zbroi oraz ostrzegało przed przyjęciem piętna i złożeniem pokłonu. A oto teraz lud Boży stanął oko w oko z czerwoną bestią papieską i wszystkimi niebezpieczeństwami jakie z tego wynikają.

 
Ruch drugiego wyjścia panien
 
 
Czynnością równoległą do "oporządzania lamp" przez panny jest "spożywanie" przez Jana książeczki, która dał mu Anioł do zjedzenia (Obj.10:1-11). Po jej zjedzeniu Jan miał podjąć się dzieła prorokowania. Jan i mądre panny, których lampy rozbłysły blaskiem, przedstawiają tę samą klasę "małego stadka". Drugie wyjście panien z przypowieści, wskazuje na ostatnie przygotowania Kościoła poprzedzające połączenie z Panem, natomiast polecenie dla Jana, aby prorokował, wskazuje na wydanie przez Kościół świadectwa o sposobie zakończenia się starego świata. Przypowieść nie mówi, że na wesele wpuszczone zostały panny mądre, lecz panny, które były gotowe. Oznacza to, że okres kilkunastu lat od przebudzenia był niezbędny do wyrobienie w sobie najwyższej gotowości serca i umysłu na spotkanie z Panem.
 


 
 
Zgodnie z przypowieścią, jasny blask oczyszczonych lamp doprowadził jedne panny do weselnych drzwi wiosny 1981 roku, wskazanych przez równoległość ślubu Izaaka i Rebeki, podczas gdy drugie, gubiąc się w ciemnościach, zupełnie straciły orientację. Drugie panny miały odnaleźć te same drzwi dopiero wtedy, gdy, po zdobyciu oleju, ich lampy również rozbłysną światłem, pokazując właściwą drogę.

 
Końcowe spojrzenie na wypełniającą się przypowieść
 
 
W trakcie komentowania tej przypowieści pominięto znaczenie dziwnej odmowy mądrych panien podzielenia się olejem. Komentarz do tego wersetu (Mat. 25:8) wkłada w usta panien proszących o olej następujące słowa: "Powiedzcie nam, jak wy wiecie o tym, dlaczego czujecie się tak pewnymi? My nie widzimy tych rzeczy tak, jak wy widzicie". Trafność tego komentarza potwierdził wynik czyszczenia lamp. Te same wydarzenia dla jednych były zrozumiałe i pewne, a dla drugich, niezrozumiałe i niewiarygodne. O wszystkim zdecydował stan serca. Przedłużająca się dyskusja mogła prowadzić do zaognienia, uszczerbku duchowego i byłaby całkowicie bezowocna. W tej sytuacji, czynnikiem, który usuwa w końcu wszelkie wątpliwości jest spełnienie proroczych wydarzeń.

Jakie to są wydarzenia?

Wyniesienie i sąd nad wielką wszetecznicą (Obj. 17 i 19)

Rozdział 17 Objawienia zawiera opis wyniesienia rzymskiej nierządnicy, która dosiadła czerwonej bestii. Klasa Jana, czyli Małe Stadko, śledziła od samego początku, czyli od roku 1977, wypełnienie się tej wizji, kiedy to na fali współpracy z władcami socjalistycznymi udało się Kościołowi Rzymsko-katolickiemu wyjść z politycznego niebytu i sięgnąć po realną władzę.

Rozdział 19 tej księgi przedstawia świadków sądu nad nierządnicą, którego dokonują królowie ziemi (zgodnie z zapowiedzią 17 rozdziału). Pełni nienawiści wobec wczorajszej kochanki królowie pustoszą ją, obnażają, jedzą i ostatecznie palą w ogniu. Świadkowie tego wydarzenia nazwani są Wielkim Ludem. Zaraz potem, ten sam Wielki Lud ogłasza nastanie Wesela Baranka oraz fakt, że Małżonka Baranka już się przygotowała. Wniosek jest prosty. Wtedy, gdy Kościół Rzymsko-katolicki jest ostatecznie niszczony, Kościoła Chrystusowego nie ma już na ziemi. Wielki Lud ogłasza tą radosną nowinę, a sam, po uzupełnieniu swoich braków, zaproszony jest jedynie (i aż) na wieczerzę Wesela Baranka.

Koniec Drugiego Biada (Obj.11:13-14).

W opracowaniach zamieszczonych do tej pory na tej samej witrynie internetowej uzasadniane jest twierdzenie, że z końcem Czasów Pogan rozpoczął się proces niszczenia starego świata. Wizja Eliasza z góry Horeb (od stu lat znana badaczom Biblii) oraz wizja trzech biada z księgi Objawienia są proroczym przedstawieniem tych samych wydarzeń dokonujących się od roku 1914: Wojny, rewolucji i anarchii. Jakie ma ono znaczenie dla zrozumienia przypowieści o dziesięciu pannach? W anarchii Kościół nie może być już wybierany. Jego ziemska kariera musi kończyć się w czasie symbolicznego trzęsienia ziemi, czyli rewolucji, a według określeń Apokalipsy, w czasie Drugiego Biada. Istotnie, pomiędzy początkiem a końcem Drugiego Biada, wizja Apokalipsy ukazuje dwa nadzwyczajne wydarzenia dotyczące Kościoła: (1) pomiar przez Jana świątyni Bożej, co przedstawia zakończenie Wysokiego Powołania oraz (2) "prorokowanie dwóch świadków", czyli wydanie przez Kościół ostatniego świadectwa przed światem.

Drugie biada obejmuje okres od roku 1939 do roku 1980, co łatwo udowodnić wskazaniem wydarzeń: Czterdziestu lat triumfu rewolucji komunistycznej, a po nich końca tego triumfu, gdy "połączone siły kościoła, państwa i kapitału zgniotły socjalizm". Jeżeli zatem Drugie Biada zakończyło się, wystarczy wyciągnąć z tego faktu wnioski dotyczące Kościoła.

"Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie" (Mat. 24:34).

Od kiedy liczyć czas trwania generacji, która jest świadkiem wydarzeń prowadzących do założenia Królestwa Bożego na ziemi? Za czasów brata Russella poznany został "klucz 3960 lat", który otworzył przed ludem Bożym scenę obserwacyjną końcowych wydarzeń (patrz komentarz do 1 Moj. 15:9). Duchowe potomstwo Abrahama otrzymało wtedy pierwszą odpowiedź na pytanie tego patriarchy, "po czym poznam?" Pierwsze użycie tego klucza, liczone od zawarcia przymierza z 75-letnim Abrahamem, wskazało na koniec Czasów Pogan (3960 – 2045 = 1915). Ale od zawarcia przymierza żył Abraham jeszcze całe sto lat, a figuralne wydarzenia jego życia są bardzo dokładnie osadzone w czasie, z pewnością nie przypadkowo. Pozwala to na wielokrotne użycie "klucza 3960 lat" i śledzenie aż do roku 2015 równoległych wydarzeń. Niedługo zatem, dla Domu Wiary udzielona zostanie ostatnia odpowiedź na pytanie Abrahama "po czym poznam?"

Zbliżając się do tego końca widzimy wyraźnie jak kończy się era Ducha wieku Ewangelii, jak wymiera ostatecznie generacja Nowych Stworzeń, dla których Wykłady Pisma Świętego były żywotnym pokarmem od Pana, zapewniającym rozwój duchowy.

Potwierdzeniem tego faktu, obserwowanym już od dłuższego czasu, jest wzbierająca "nowatorska fala", która skutecznie zaciera wąską drogę poświęcenia i gasi światło pochodni Słowa Bożego, która tę drogę oświetlała. Dążenia "reformatorskie" starają się odrzucić to, co dla ustępującej generacji Nowych Stworzeń było najpiękniejsze. Jako rzekomo nie biblijna zanegowana została cała nauka o drugiej niewidzialnej obecności Jezusa Chrystusa od roku 1874. Odrzucono oczywistą prawdę, że Nowe Przymierze będzie zawarte dopiero w przyszłości, i to z narodem żydowskim. Zakwestionowano udział Kościoła w ofierze za grzech oraz istnienie siostrzanej względem Małego Stadka, duchowej klasy Wielkiego Grona. Krytykowane jest znaczenie "Cieni Przybytku" itd., itd. "Nowatorzy" są zdania, że nauczycielami Kościoła mogą być również bracia wątpiący w przyszłą Restytucję świata, którzy twierdzą, że Logos, Syn Boży, był od zawsze nieśmiertelny, a Duch Święty jest osobą; którzy w końcu nie są pewni, czy dusze ludzkie umierają. Czy może ta sytuacja przygnębiać, pobudzać do kroków zaradczych lub zagniewania na "nowatorów"? Nie! Jest to po prostu wyraźny znak czasu, znak końca Wieku Ewangelii. Nie można im odmówić energii i zapału. To natomiast, co jest bardzo widoczne w ich działaniach, to brak pomazania Duchem Świętym, który w myśl Psalmu 133 spływał na kolejne generacje dzieci Bożych. To on był jakoby pancerzem, który je chronił przed obcymi wpływami i błędnymi naukami. A dotychczasowy dorobek pomagał chronić za wszelką cenę.

Pytania, na które musimy sami sobie odpowiedzieć

Teraz, kiedy świat wchodzi w ogień ucisku i anarchii, kiedy widzimy proces pustoszenia i obnażania wielkiej nierządnicy, cieszymy się wszyscy ze zrozumienia wypełniających się proroctw i bliskiego Królestwa Bożego.

Zachodzi jednak pytanie, od jakiego czasu zaczęło dojrzewać to nasze zrozumienie współczesnych wydarzeń? Jak reagowaliśmy na tłumaczenia brata Tadeusza Wiśniewskiego wtedy, gdy od roku 1967 zaczął je obwieszczać na naszym polskim podwórku? Między innymi, zapowiadały one proroczo takie oto wydarzenia:

na jesień roku 1977

– Pojawią się dowody zakończenia Wysokiego Powołania, gdyż na ten rok wskazuje równoległość śmierci Sary,
 
– Eliasz, lud Boży, otrzyma przywilej uderzenia Jordanu, czyli ogłoszenia sądów Bożych nad starym światem,
 
– Wyjdzie z "morza" czerwona bestia, a na niej usiądzie rzymska nierządnica,
 
– Przy 60-łokciowym obrazie rozpocznie się święto pokoju współczesnego króla Nabuchodonozora,
 
– Odbędą się urodziny współczesnego Heroda, na których zatańczy córka Herodiady, Salome (federacja kościołów protestanckich).

na wiosnę roku 1981

– Ziemska kariera Kościoła zakończy się, a jego ostatnie świadectwo zostanie "zabite przez bestię",
 
– Ruch socjalistyczny pokazany w Samsonie zostanie zgnieciony, ale jego upadek rozpocznie zagładę mistycznego Babilonu,
 
– Drugie Biada się zakończy, a rozpocznie Trzecie Biada, czyli Ucisk Wielki.

Kolejne pytanie, jakie musimy sobie zadać: Jak wydarzenia roku 1977 i lat następnych, wpisały się naszym zdaniem w proroczy scenariusz? Oto niektóre z tych wydarzeń:

– Wizyta Edwarda Gierka w Watykanie 1 grudnia 1977 otwierająca okres 1260 dni współczesnych rządów czerwonej bestii papieskiej,
 
– Punkt kulminacyjny "bezpiecznego mieszkania" Izraela, gdy przywódca Egiptu, Anwar Sadat, przybył w grudniu 1977 roku do Izraela z pokojową wizytą, uwieńczoną w następnym roku traktatem pokojowym,
 
– Nadzwyczajne apele Moskwy do "rządów, narodów i parlamentów świata" z okazji 60-lecia Rewolucji Październikowej (1977) i otwarcie Kremla na współpracę z kościołami. W wyniku tego otwarcia, w Polsce, przywódcy państwowi zorganizowali pokojowe spotkania ze związkami wyznaniowymi, na których obecni byli nawet przedstawiciele trzech odłamów badaczy Pisma Świętego,
 
– Wybór w 1978 roku polskiego papieża, od kilkuset lat nie Włocha,
 
– Wydarzenia lat 1980/81 roku w Polsce, w wyniku których "socjalizm został zgnieciony przez połączone siły kościoła, państwa i kapitału",
 
– Zamach na papieża 13 maja 1981 roku, czyli dokładnie w 1260-tym dniu od wizyty Edwarda Gierka w Watykanie, zamykającym okres dozwolenia Bożego na współczesne rządy czerwonej bestii papieskiej.

Odpowiedź na powyższe pytania da nam jasny obraz tego, jak w tym 40-letnim okresie próby przyświecała naszym poczynaniom lampa prorocza. Czy świeciła ona jasno, czy też przygasała?

Jest rzeczą bezdyskusyjną, że gdyby nie kierownictwo Pańskie i tłumaczenia brata Tadeusza Wiśniewskiego, zrozumienie księgi Objawienia byłoby takie samo jak sto lat temu, a zadziwiający splot wydarzeń światowych stanowiłaby dla nas jedną wielką niewiadomą.
 
Każdy musi więc sobie odpowiedzieć na to, czy jego lampa daje mu wystarczające światło i czy ma zapas oleju. Drugie panny nie postarały się w odpowiednim czasie o dostateczną jego ilość.
 
"Wśród tych, którzy słyszą to powiadomienie, są niektórzy, co upierają się, iż jest to fałszywy głos. Są to ci, którzy stali się obojętnymi, którzy obciążyli się troskami o ten żywot, zajęli się wygodnym urządzeniem w życiu i jakkolwiek oni kochają Oblubieńca i pragną być gotowymi na Jego przyjęcie, są oni mimo to nieprzygotowani, odmawiają wszelkiego badania, a szepcą do siebie: 'Tak, my kochamy Oblubieńca; z pewnością będziemy gotowi, aby Go przyjąć; tak długo już czekamy na Niego, ale to jeszcze nie jest to; to nie jest to. Duszo, bądź spokojna, nie przejmuj się. Nikt nic nie będzie wiedział o tej sprawie. Ci, którzy głoszą o przyjściu Oblubieńca, są zapewne w błędzie!'" (Z artykułu „Na Straży” 1973 Nr 1)

Końcowa refleksja

To, co dla wszystkich staje się widoczne – świat balansuje na krawędzi przepaści, a jego porządek coraz szybciej ulega rozprzężeniu. Przywódcy rozpaczliwie usiłują znaleźć lekarstwo na mnożące się kryzysy, ale go nie znajdują. Co na to lud Boży? Jeśli znajdziemy się wśród tych, którzy ujrzą "spalenie wielkiej nierządnicy" oraz atak hord Goga na Izraela, jeśli czujemy się dziećmi Bożymi, to znajdziemy się wtedy w pilnej potrzebie ratowania naszego życia. Jeżeli wtedy zdecydujemy się wypełnić misję Wielkiego Ludu, by zdobyć zaproszenie na wieczerzę wesela Barankowego, to będziemy musieli zawołać, że: "...oblubienica jego przygotowała się" (Obj.19:7). Przyznamy wówczas, że stało się to w Paschę 1981 roku. Wszak sam Jezus Chrystus, chwalebny Anioł wręczający Janowi "książeczkę", datę tę oznajmił, złożył przysięgę, że "odwłoki już nie będzie" (Obj.10:6) i dodatkowo zagwarantował ją wartością liczbową swojego imienia.
 

Dodał: Łukasz
Popularne artykuły
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 2 z 2
Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan   (ciąg dalszy artykułu)   Twierdzenia Palestyńczyków   Twierdzenia palestyńskiego, że ...dalej
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 1 z 2
    Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan     Wstęp     Nie zdarzyło się nigdy przedtem, aby ...dalej
Gromadzenie sił na Armageddon
"Albowiem przyszedł dzień on gniewu i któż się ostać może" Obj. 6:17     Księgę Objawienia Bóg dał, jak ...dalej
Wychowanie jezuickie
Wyjątki z traktatu Stanisława Szczepanowskiego pt. "Idea polska wobec prądów kosmopolitycznych". Lwów, Towarzystwo Wydawnicze 1901, ...dalej
Antychryst. Jego ostateczny koniec
OSTATECZNY KONIEC ANTYCHRYSTA WIDZIANY W 1889 ROKU     Prześledziliśmy historię papiestwa aż do obecnych czasów, do Dnia Pańskiego ...dalej
ANARCHIA - Symboliczny ogień, którym kończy się stary świat
"A dzień Pański nadejdzie jak złodziej; wtedy niebiosa z trzaskiem przeminą, a żywioły rozpalone stopnieją, ...dalej
Izrael. Od Abrahama do Chrystusa (3)
W poniższym rozdziale podano skrótowy przegląd wydarzeń w historii Izraela, od czasu patriarchy Abrahama do ...dalej
Izrael. Czy Żydzi są nadal narodem wybranym? (1)
"Tylko was poznałem [w sensie wybrania] ze wszystkich rodzajów ziemi". (Amos 3:2) Dla wielu powyższe oświadczenie Pisma ...dalej
Apokalipsa (rozdział 17)
Opinia T.Ch. Russella na temat siedemnastego rozdziału   "Brat Russell mówił, że ... tego rozdziału nie można ...dalej
Plagi egipskie - Dziewiąta i dziesiąta (6 z 6)
DZIEWIĄTA PLAGA EGIPSKA – CIEMNOŚCI 2 Mojżeszowa 10:20-29     "Rzekł więc Pan do Mojżesza: Wyciągnij rękę swoją ku ...dalej
Archiwum
Etykiety
Trzy Biada Copyright © 2011 Artykuły   Articles   Wprowadzenie   Warto zobaczyć   Kontakt
projekt graficzny cefau wykonanie eball